STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA NAJLEPSZYCH MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

niedziela, 1 maja 2016

Żywot świętych apostołów Filipa i Jakuba

   (Żyli około roku Pańskiego 61)

   Dzień dzisiejszy, poświęcony Królowej miesiąca maja, Najświętszej Maryi Pannie, jest zarazem dniem uroczystości dwóch pracowników w ogrodzie Pańskim, którzy nasienie Ewangelii otrzymane od Boga pilnie rozsiewali, troskliwie pielęgnowali i znojem czoła spracowanego i krwią własną użyźnili. 

Pierwszy z nich, święty Filip, z zawodu rybak, ojciec kilku córek, urodził się w Betsaidzie nad jeziorem Genezaret. Kiedy Jezus, idąc do Galilei, rzekł do niego: "Pójdź za Mną!", on natychmiast opuścił rodzinę i stał się odtąd nieodłącznym uczniem Jezusa. Przejęty radością, że został uczniem Mesjasza, pobiegł do przyjaciela swego, Natanaela, i rzekł: "Przyjdź i patrz! Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz i prorocy! Jest to Jezus z Nazaretu". Natanael, przekonany, że Mesjasz nie może pochodzić ze wzgardzonej pomiędzy żydami mieściny, niechętnie udał się za Filipem. Kiedy go spostrzegł Jezus, nazwał go po imieniu i rzekł: "Patrzcie, oto prawdziwy żyd, w którym nie ma nic fałszywego!". Natanael, zdziwiony tymi słowy, zapytał: "Skądże mnie znasz?". A Jezus odrzekł: "Zanim cię Filip powołał, Ja cię widziałem stojącego pod drzewem figowym". Te słowa przekonały Natanaela, że rozmawia z Mesjaszem. "Nauczycielu - zawołał - Tyś jest Syn Boży, Tyś jest król izraelski!".


Niedługo potem zabrał Jezus Filipa na gody kananejskie, gdzie w cudowny sposób zamienił wodę na wino. Na puszczy, gdzie pięciu bochenkami chleba i pięciu rybami nasycił 5000 ludzi, zapytał Filipa: "Gdzież kupimy chleba, aby ich nasycić?". Pytanie to miało niejako doświadczyć Filipa, czy wierzy w Jego moc. Filip nie pojął Jego myśli, jednakowoż chętnie ofiarował, co miał przy sobie, mówiąc z powątpieniem: "Za dwieście szelągów nie starczy chleba, aby każdy z nich coś dostał". 

Kiedy Jezus na kilka dni przed Męką był w Jerozolimie, a kilku pogan pragnęło Go zobaczyć, udali się do Filipa, ten zaś radził się Andrzeja, albowiem obawiał się zdrady, wiedząc, że godzono na życie Mistrza. Zawiódł ich też przed oblicze Chrystusa dopiero wtenczas, gdy się dostatecznie przekonał, że nie potrzebuje się obawiać zdrady z ich strony. 

Jezus przy pożegnaniu obiecał apostołom, że wyraźniej niż dotąd da im poznać Ojca w Niebiesiech. Wtedy Filip zawołał: "Panie, pokaż nam Ojca Twojego, to nam wystarczy". Jezus odpowiedział: "Filipie, kto Mnie widzi, ten widzi i Ojca". 

Dzieje Kościoła świętego głoszą, że Filip był świadkiem wniebowstąpienia Jezusa i widział w Zielone Świątki objawienie się Ducha świętego, po czym przez dłuższy czas głosił Ewangelię św. w Palestynie, za co był bardzo prześladowany. Później poszedł do Frygii, gdzie nawrócił znaczną liczbę pogan. Gdy głosił słowo Boże w Hierapolis, wtrącili go poganie za namową swoich kapłanów do więzienia, po czym ubiczowali go publicznie i przybili do krzyża, obróciwszy go głową ku ziemi. Kiedy śmierć długo nie nadchodziła, chcieli go zdjąć, ale Filip prosił, aby mu pozwolili umrzeć na krzyżu. Udzielono mu tej łaski, a dla przyspieszenia zgonu dobito go kamieniami. Święte jego szczątki spoczywają w Rzymie, w kościele świętych apostołów Filipa i Jakuba. W państwie rzymskim czczono świętego Filipa szczególnie z tego powodu, że wraz ze św. Janem objawił się cesarzowi Teodozjuszowi Wielkiemu przed bitwą z tyranem Eugeniuszem i przepowiedział mu zwycięstwo. 

Drugim świętym pracownikiem w ogrodzie Pańskim jest apostoł święty Jakub, nazwany Młodszym celem odróżnienia od świętego apostoła Jakuba Starszego, który był bratem świętego Jana Ewangelisty. Będąc synem Kleofasa Alfeusza i Marii, bliskiej krewnej Najświętszej Maryi Panny, a zatem będąc spokrewniony z Jezusem, był zwyczajem żydowskim nazywany "bratem" Pana Jezusa. Miał on też być bardzo podobny do Zbawiciela z postawy, z twarzy, z mowy i ruchów, tak że wielu nie mogło go odróżnić od Jezusa, a Judasz, który zaprzedał Zbawiciela, musiał żołnierzom powiedzieć: "To ten jest, którego ja pocałuję". Z tego też powodu święty Ignacy, biskup antiocheński, pisał, że ma niewypowiedzianą chęć udania się do Jerozolimy, aby ujrzeć Jakuba apostoła, jako żywy obraz Chrystusa Pana.

Jakub, zanim został apostołem, był nazarejczykiem; mianem tym określano żydów, którzy gardząc światem żyli w samotności, nie pili wina, nie strzygli włosów ani brody i oddawali się życiu pokutniczemu. 

Razem z bratem Tadeuszem obrany został apostołem i jego to odznaczył zmartwychwstający Jezus, albowiem jemu się objawił, a wstępując potem do Nieba, polecił mu zwierzchnictwo nad kościołem w Jerozolimie, jak głosi święty Hieronim. Niezmierny to był zaszczyt być biskupem pierwszego kościoła; ale i odwagę trzeba było mieć niemniejszą, aby się podjąć tego urzędu w mieście, w którym ukrzyżowano Chrystusa i w którym mieszkali najzajadlejsi nieprzyjaciele chrześcijaństwa. Obowiązki biskupie sprawował z zadziwiającą mądrością i niestrudzoną gorliwością, a żył ubogo i surowo, nosił bowiem skromną odzież płócienną, chodził boso, nie jadał ani mięsa, ani ryb, nie pijał wina, a tyle czasu spędzał na modlitwie, że skóra na kolanach stwardniała mu jak róg. W życiu zewnętrznym zachowywał zwyczaje dawnego zakonu, a jego cnoty sprawiły, że i żydzi nazywali go "Sprawiedliwym" i całowali rąbek jego szaty. 

W roku 59 napisał "list katolicki" do wszystkich nawróconych żydów i gromił fałszywych nauczycieli, którzy mylnie tłumaczyli wyrażenie świętego Pawła i usiłowali dowodzić, że tylko wiara wiedzie do zbawienia, a wszelkie czyny są bez znaczenia. "Na cóż się przyda - uczył święty Jakub - jeśli ktoś powie, że ma wiarę, a uczynki jego z tą wiarą się nie zgadzają? Czy taka wiara go zbawi? Wiara bez uczynków jest martwa. Jak ciało bez duszy jest martwe, tak martwa jest wiara bez uczynków!".

W tym samym stopniu, jak pod wpływem jego cnót i uczynków rosła liczba chrześcijan, wzrastała także nienawiść zatwardziałych żydów przeciw niemu. Arcykapłan żydowski Ananus kazał go stawić przed Wysoką Radą i skazał go na ukamieniowanie za zniewagę ustaw żydowskich, jeżeli publicznie nie ogłosi Jezusa z Nazaretu fałszywym Mesjaszem. Zawiedziono go przeto na dach świątyni, ażeby w obliczu ludu odprzysiągł się wiary w Chrystusa, atoli Święty zawołał do ludu zebranego u stóp świątyni: "Jezus Ukrzyżowany, Syn Boga żywego, siedzi po prawicy Ojca, skąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych". Na to zawołali uczeni i faryzeusze: Patrzcie, jak oto kłamie ten "Sprawiedliwy!" i zrzucili go z dachu, ale święty Męczennik powstał, a potem padł na kolana i modlił się tymi słowy: "Panie, przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią". Pospólstwo, nieczułe na te słowa miłości, obrzuciło go kamieniami, a jeden z zapalczywych rozbił mu głowę pałką. Tak zakończył żywot ten święty Męczennik w osiemdziesiątym szóstym roku życia, po trzydziestu latach władzy biskupiej w kościele jerozolimskim. 

Nauka moralna

 

Już za czasów apostołów pojawiała się niewiara i przekonanie, że tylko wiara zbawia człowieka, że o czyny wcale nie chodzi, że wiara jest wynikiem i cnotą rozumu, nie woli człowieka, to jest, jeżeli tylko rozum silnie wierzy, iż Jezus Chrystus zadośćuczynił za wszystkie grzechy i że przyobiecał wszystkim, którzy weń wierzą, wieczne zbawienie, wtedy już to wystarczy do zbawienia. W przeciwieństwie do tego twierdzenia uczy święty Jakub i Kościół katolicki, że tylko wiara i uczynki wiodą do zbawienia. 

Cóż rozumie Kościół święty przez wiarę i uczynki? Żąda on od ciebie, aby rozum twój szedł w parze z uczynkami, ażebyś, wierząc w obecność Stwórcy, nie tylko mówił, ale i czynił tak, jak ci sumienie w obecności Boga mówić i czynić nakazuje. Ty wierzysz, że błogosławieni są łagodni i spokojnego serca, niewinni i miłosierni, jeśli jednak przy tym miotasz się i klniesz, skargi zanosisz i procesujesz się, jeżeli okiem i ustami, duszą i ciałem oddajesz się zmysłowości i namiętności, jeżeli ubogich i cierpiących odpychasz od swoich drzwi, - jakże dowiedziesz, że wierzysz głęboko? "Na cóż ci się przyda, bracie - pisze święty Jakub - że powiesz, iż masz wiarę, ale nic nie czynisz? Czy cię wiara zbawi?". Na to pytanie odpowiada święty Paweł: Chociażbym miał wszystką wiarę, tak iżbym góry przenosił, jeśli miłości nie mam, niczym nie jestem (1Kor. 13,2). Jezus Chrystus uczy: Wszelkie drzewo, które nie rodzi owocu dobrego, będzie wycięte i w ogień wrzucone (Mat. 7,19). Pamiętaj te słowa: Każde drzewo, to jest każdy człowiek, czy ma dużo czy mało wiary, odepchnięty będzie przez Boga i oddany na ogień wieczny, jeśli nie wyda dobrych owoców, tj. dobrych czynów. Wiesz pewnie o nieszczęsnym losie owego drzewa figowego nad drogą w pobliżu Jerozolimy: miało ono pełną koronę liści, ale nie miało owoców, i Jezus je przeklął (Mat. 21). Tak stanie się z każdym katolikiem, który zna dwanaście artykułów wiary, siedem Sakramentów świętych, przykazania Boskie i rady ewangeliczne, ale dobrych czynów nie ma za sobą. Ćwicz się zatem w wierze katolickiej w ten sposób, że każdego ranka, powstawszy ze snu, wzbudzisz w sobie wiarę, jaką cię przejmują święta uroczyste. Powitaj zatem z radością zmartwychwstałego Jezusa, który woła do ciebie: "Pokój z tobą" i pokazuje ci rany miłości na rękach, nogach i w sercu. Całuj je w myśli z wdzięcznością i wołaj w duszy z świętym Tomaszem: "Panie mój i Boże! Dla Ciebie tylko żyć chcę, który dla mnie tak pełną boleści śmiercią umarłeś i zmartwychwstałeś, ażebym ja w Tobie mógł żyć wiecznie. Tobie poświęcam tętna serca mojego, myśli umysłu mojego, słowa języka mojego, czyny rąk moich i kroki nóg moich; pobłogosław mi, abym zamiary i przyrzeczenia, jakie powziąłem w dniu spowiedzi wielkanocnej i Komunii świętej, wiernie wypełnił; pobłogosław mi za przyczyną Najświętszej Maryi Panny, świętych Aniołów Stróżów i patronów świętych, abym krzyż mój dźwigając, postępował za Tobą na drodze do żywota wiecznego". 

Modlitwa

 

Boże, który nas doroczną uroczystością apostołów Twoich Filipa i Jakuba rozweselasz, spraw, prosimy, abyśmy uciekając się do pośrednictwa ich zasług, z przykładów ich życia brali naukę. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.


Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937 r.