STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA NAJLEPSZYCH MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 25 maja 2016

Żywot świętego Grzegorza VII, papieża

   Święty Grzegorz (żył około roku Pańskiego 1086), siódmy papież tego imienia, pochodził z ubogiej rodziny, a ponieważ okazywał niezwykłe zdolności, oddany został na naukę do kanoników na Lateranie. Jako dorastający młodzieniec, czując powołanie do życia zakonnego, udał się do Francji i wstąpił do klasztoru benedyktynów w Kluniaku, w którym spędził dłuższy czas. 

Na widowni dziejowej wystąpił po raz pierwszy pod imieniem Hildebranda jako kapelan papieża Grzegorza VI, a gdy ten umarł, powrócił do Kluniaku. Później powołał go na swój dwór papież Leon IX, wyświęcił go na subdiakona i powierzył mu nadzór nad posiadłościami papiestwa. W roku 1051 powołał go papież na opata klasztoru św. Pawła w Rzymie, a w dwa lata później posłał go w charakterze legata do Francji dla stłumienia herezji Berengariusza. Przybywszy do miasta Tours, otrzymał Hildebrand wiadomość, że Leon IX umarł, wskutek czego wrócił do Rzymu. Duchowieństwo i lud rzymski chcieli go obrać następcą Leona, on jednak odmówił przyjęcia tej godności. Ostatecznie wybrano papieżem Gebharda z Eichstädtu, jednego z najpotężniejszych biskupów niemieckich. Stało się to wbrew woli nie tylko cesarza, ale i samego Gebharda, wskutek zabiegów Hildebranda. Zostawszy papieżem, wysłał Gebhard - teraz już Wiktor II - Hildebranda do Francji dla zwalczania tam świętokupstwa, to znaczy nabywania urzędów duchownych za pieniądze. Hildebrand zwołał w tym celu sobór do Lionu, na którym pomimo wielkich trudności, jakie w tym napotkał, złożył z urzędu biskupów przekonanych o to przestępstwo. Równie gorliwie i niezmordowanie działał Hildebrand i za trzech następnych papieży, to jest Stefana IX, Mikołaja II i Aleksandra II, po którego śmierci w roku 1073 sam jednogłośnie został wyniesiony na Stolicę Apostolską. Przybrał teraz imię Grzegorza, na cześć swego poprzednika i nauczyciela Grzegorza VI. 

Stan Kościoła był podówczas prawdziwie opłakany. Cesarze niemieccy przynosili Kościołowi więcej szkody niż pogańscy prześladowcy pierwszych wieków, ponieważ przywłaszczali sobie nie tylko prawo mianowania biskupów, lecz i samych papieży, czyli zastępców Chrystusa Pana na ziemi. Frymarczyli wszelkimi godnościami kościelnymi i dawali je swoim zausznikom, ludziom nierzadko najniegodniejszym. Inni panujący szli za tym przykładem, a wielu biskupów, przez zbrodnię świętokupstwa objąwszy tę godność, wzbogacało się zdzierstwem, nie dbając o zbawienie swoich owieczek. 

Święty Grzegorz został zesłany na Stolicę Apostolską przez Opatrzność, aby położył tamę złemu. Dokazał tego w istocie, pomimo nadzwyczajnych trudności, jakie zewsząd napotykał i pomimo niebezpieczeństw, jakie często nawet życiu jego groziły.

Wkrótce po objęciu najwyższej władzy w całym Kościele zwołał Grzegorz do Rzymu sobór dla przywrócenia karności w duchowieństwie, przy czym wydany został dekret, zakazujący władcom świeckim jakiegokolwiek mieszania się w sprawę obsady stanowisk kościelnych. Zasadę tę zaczęto przeprowadzać z całą bezwzględnością, usuwając biskupów, którzy tę godność zawdzięczali świętokupstwu; między innymi spotkał ten los również pięciu biskupów znajdujących się przy dworze cesarza Henryka IV. Cesarz oburzony i przestraszony tymi zarządzeniami, pozbawiającymi go wpływu na obsadę stanowisk kościelnych, z czego czerpał znaczne korzyści, nasłał na papieża zbirów, ale zamach udał się tylko w części, gdyż lud w porę uwolnił papieża z więzienia, do którego go wtrącono. Spiskowcy zostali schwytani, jednakże papież przebaczył im wspaniałomyślnie, a ich przywódcy Krescencjuszowi kazał odbyć za pokutę pielgrzymkę do Ziemi świętej. 

Zbrodnia ta, jak i wiele innych, które Henryk IV popełniał, skłoniła papieża do wydania polecenia, aby stawił się przed jego najwyższym trybunałem dla zbadania sprawy nadużyć, jakich się dopuszczał; gdy zaś Henryk nie tylko uczynić tego nie chciał, lecz zwoławszy nieprawny synod biskupów swego państwa przeprowadził tam uchwałę złożenia Grzegorza z tronu, papież za zgodą wielkiej liczby biskupów zgromadzonych w Rzymie rzucił na niego klątwę. 

Wskutek tego niemal całe Niemcy, tak książęta panujący, jak i poddani, wypowiedzieli posłuszeństwo Henrykowi, znienawidzonemu od dawna za swoje okrucieństwa i nadużycia, a sejm zebrany w Tryburze wyznaczył mu rok czasu na pojednanie się z Kościołem i uwolnienie od klątwy; w przeciwnym razie postanowiono pozbawić go tronu. Henryk, przerażony, pośpieszył do Włoch, ukorzył się przed papieżem i otrzymał uwolnienie od klątwy, ale potem zaczął żałować tego kroku, wrócił do Niemiec i zaczął zbierać wojska przeciw papieżowi. Ponownie wyklęty i złożony z tronu, pobił Rudolfa, księcia szwabskiego, obranego w jego miejsce i zebrawszy powtórnie pewną liczbę przychylnych sobie biskupów, polecił wybrać papieżem Wiberta, arcybiskupa raweńskiego, największego wroga Grzegorza VII, po czym wyruszył z wojskiem na Rzym, aby go osadzić na tronie papieskim. 

Zdobywszy wieczne miasto w roku 1084, po długim, dwuletnim oblężeniu, osadził na tronie papieskim Wiberta, który przybrał imię Klemensa III i z rąk jego razem z żoną Bertą przyjął koronę. Prawy papież Grzegorz schronił się do zamku św. Anioła, skąd po niedługim czasie wyswobodził go książę normański Robert Giskard. Pobity cesarz wyruszył na północ, Grzegorz zaś udał się w otoczeniu Normanów na południe, do miasta Salerno. Tu zwołał synod, na którym ponowił klątwę na Henryka i jego stronników, a przy tej sposobności wydał do wszystkich wiernych bullę, w której wyjaśniał swoje postępowanie. Wkrótce potem zakończył życie w Salerno, gdzie został pochowany. Umierając, wypowiedział pamiętne słowa: "Miłowałem sprawiedliwość, a nienawidziłem nieprawości i dlatego umieram na wygnaniu". 

Trudno wyrazić, ile dobrego wielki ten papież przez dwanaście lat swojego panowania uczynił dla Kościoła. Wytępił plagę świętokupstwa, przywrócił zachwianą karność w duchowieństwie, naprawił skażone obyczaje, wydał mnóstwo niezwykle mądrych i potrzebnych postanowień i podniósł władzę namiestnika Chrystusowego do niezwykłej potęgi, dla tym większego dobra chrześcijańskiej społeczności. Umarł roku Pańskiego 1085. Słynącego za życia i po śmierci wielu cudami zaliczył w poczet Świętych papież Grzegorz XIII. 

Nauka moralna

 

Za papiestwa świętego Grzegorza VII i wewnętrzne niedomagania Kościoła, i nieprzyjazne postępowanie władców świeckich srogo wstrząsały łodzią Piotrową, wypłynęła jednak z tych nawałnic bez szkody, bo Pan Bóg na zawsze przyrzekł jej i zapewnił jej zwycięstwo nad wszelkiego rodzaju wrogami. 

Łódź Piotrowa jest figurą Kościoła. Jak nią przez całą noc miotały rozhukane fale, tak samo i Kościół był zawsze celem szalonej zaciekłości piekła i jego nieodstępnych towarzyszy, i będzie nim aż do skończenia świata, tj. tak długo, jak długo noc, czyli zasłona wiary nie ustąpi miejsca jasności wiekuistego światła. A jak łódź często zdawała się być bliską zatonięcia, tak i Kościół niejednokrotnie zdawał się zbliżać do najzupełniejszej ruiny i zagłady. Przy końcu osiemnastego wieku przepowiadano ją jako konieczną, nieuchronną i mnogie wypadki zdawały się potwierdzać ów niezbożny domysł. Lecz Pan Jezus spał w łodzi, przeto zaginąć nie mogła. W chwili oznaczonej zamiarami Jego nieskończonej mądrości obudził się, a "wstawszy, rozkazał wiatrom i morzu i stało się uciszenie", ku wielkiemu zdumieniu świata. Dziś masoneria usiłuje przewrócić łódź Piotrową, ale znowu obudzi się Jezus Chrystus i uśmierzy pieniące się bałwany masońsko-anarchistyczne. I zawsze tak będzie, zawsze napadany i zagrożony, ale zwycięski Kościół w nieprzerwanym pochodzie pójdzie przez burzliwe morze tego świata, aż dojdzie w gronie wszystkich wybranych do bram błogosławionej wieczności. Dziękuj więc Bogu za Jego nad Kościołem ciągłą opiekę i wzywaj jej na czasy obecne, udając się do pośrednictwa dziś wspomnianego świętego papieża. 

Modlitwa

 

Boże, siło ufających w Tobie, któryś św. Grzegorza, Wyznawcę Twojego i papieża, dla obrony niezależności Kościoła wielkim męstwem obdarzył, daj nam za jego przykładem i wstawieniem się, wszelkie przeciwności naszego zbawienia mężnie przezwyciężać. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Św. Grzegorz VII, papież
Urodzony dla nieba 1085 roku,
Wspomnienie 25 maja


Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937 r.