STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

czwartek, 31 marca 2016

Tak więc jestem „schizmatykiem”...



      
   Tytuł tego artykułu na pierwszy rzut oka wzbudzi zapewne zdziwienie, a niektórych Czytelników lekko zaniepokoi, ale wbrew pozorom to szczera prawda. Nie czuję żadnego związku ani przywiązania do kościoła powstałego po II Soborze Watykańskim. To nie są struktury Kościoła katolickiego. Jako rzymski katolik nie czuję niepokoju, mówiąc: tak, jestem w opozycji do kościoła powstałego po II Soborze Watykańskim – kościoła modernistycznego, a co za tym idzie heretyckiego, samego będącego w schizmie do Kościoła założonego przez naszego Pana Jezusa Chrystusa – czyli Kościoła Rzymskokatolickiego.
                        
Biskupi i kapłani tego Nowego Kościoła najprawdopodobniej nie mają ważnych święceń kapłańskich ani sakr biskupich, a tzw. papieże przynajmniej od roku 1965 (rok zakończenia Soboru Watykańskiego II i podpisania jego heretyckich dokumentów przez Pawła VI), a nawet od 1958 r. nie zasiadają ważnie na Tronie św. Piotra.

środa, 30 marca 2016

TRZECH PAPIEŻY



Antypapieże XXI wieku
   Niektóre grupy "tradycjonalistyczne", aby uzasadnić swój opór przeciwko „papieżom posoborowym”, prowadzony na zasadzie „uznajemy Cię Ojcze Święty, ale nie będziemy Cię słuchać”, powołują się na dwóch (czasami trzech) Papieży (Liberiusza, Honoriusza oraz Jana XXII). Starają się wykazać, iż byli oni prawdziwymi Papieżami, a zarazem głosili herezje. Niestety, nijak ma się to do prawdy, co postaram się wykazać poniżej.

Papież Liberiusz – podpisał dwuznaczne wyznanie wiary. Potwierdzenie można znaleźć w Apologetyce ks. Sieniatyckiego. Ale co należy podkreślić, podpisanie to odbyło się na wygnaniu pod wpływem fizycznego i psychicznego nacisku, a sam dokument nie był heretycki. Nawet święty Atanazy nie zarzucał papieżowi Liberiuszowi odejścia od wiary katolickiej. W dziełku pt. Apologia własnej ucieczki napisał: „Akurat wtedy, gdy Kościoły żyły w pokoju, a lud mógł się gromadzić na modlitwę, uprowadzono i wypędzono Liberiusza, biskupa Rzymu, Paulina, biskupa Galii, Dionizego, metropolitę Italii, Lucyfera, metropolitę wysp Sardynii – a byli to biskupi dobrzy i krzewiciele prawdy. Pochwycono ich i wypędzono, mimo że nie było po temu żadnego powodu poza tym, że nie opowiedzieli się po stronie arianizmu i nie podpisali wyroku przeciw mnie, w którym zawarte były zmyślone oskarżenia i zarzuty”.

wtorek, 29 marca 2016

Z dawna Polski Tyś Królową! - Ks. Rafał Trytek



   1 kwietnia AD 2016 przypada 360. rocznica ogłoszenia przez króla Jana Kazimierza Matki Bożej Królową Korony Polskiej. Kilkanaście dni później przypada 1050. rocznica chrztu Mieszka I i chrystianizacji jego państwa. Nie bez przyczyny wspomniałem o tych dwóch datach w tej kolejności. Możemy bowiem być pewni, że już u zarania Polski katolickiej Najświętsza Maryja Panna szczególnie się nami opiekowała i to Ona wyprosiła nam łaskę chrztu świętego.

sobota, 26 marca 2016

Wielkanocna Wigilia Bugniniego z 1951: „Pierwszy krok” ku Novus Ordo - x. Antoni Cekada


Jedyne zdjęcie diakona niosącego trianguł, jakie znalazłem 
     Świeccy, którzy chodzą na Msze odprawiane pod auspicjami motu proprio Benedykta XVI Summorum pontificum lub organizacji, jak Bractwo Św. Piusa X mają wrażenie, że obrzędy, które widzą, jak tam są odprawiane, przedstawiają szczyt przedsoborowej katolickiej tradycji liturgicznej wobec Mszy Pawła VI. W przypadku Wielkiego Tygodnia to wrażenie jest fałszywe, ponieważ te grupy używają mszału z 1962 roku. Mszał ten zawiera wielką liczbę zmian liturgicznych, które zostały wprowadzone w latach pięćdziesiątych i które utorowały drogę dla Novus Ordo. To powiązanie między zmianami w Wielkim Tygodniu z lat pięćdziesiątych a Novus Ordo (dzieło tego samego człowieka, Hanibala Bugniniego) jest szczególnie oczywiste w obrzędach Wigilii Wielkanocnej, która została poddana istotnym eksperymentalnym modyfikacjom w 1951 roku. Te ostatnie zostały utrwalone w Odnowionym Porządku Wielkiego Tygodnia z 1955 roku, który został wcielony w mszał z 1962 roku. Wielka Sobota, podobnie jak Wielki Piątek, był pierwotnie dniem, w którym żadna Msza nie była sprawowana. Zamiast tego, w nocy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną, Kościół trwał na długim czuwaniu. Wierni czuwali całą noc w kościele, byli obecni przy uroczystym udzielaniu chrztu dorosłym katechumenom i wyczekiwali uroczystości pierwszej Mszy wielkanocnej, która kończyła wigilię wczesnym porankiem Niedzieli Wielkanocnej.

piątek, 25 marca 2016

Wielki Piątek: Stary ryt a ryt z ‘55/62 - x. Antoni Cekada


Peter Gertner, Crucifixion 
   Wielki Piątek pierwotnie nie miał żadnej ceremonii liturgicznej. Nie odprawiano żadnej Mszy, ponieważ, jak w V wieku wyjaśnił Papież Innocenty I, był to dzień, w którmy „Apostołowie ukryli się z obawy przed Żydami”.
Z czasem jednak Kościół ustanowił ceremonię liturgiczną na ten dzień. W tradycyjnym rycie składa się ona ze Mszy Katechumenów, uroczystych oracyj, adoracji krzyża i Mszy darów uprzednio uświęconych.
Podczas Mszy darów uprzednio uświęconych kapłan z powrotem przynosi Hostię z ciemnicy i sprawuje pewne obrzędy Mszy przy ołtarzu (włącznie z podniesieniem), po czym spożywa Hostię.

czwartek, 24 marca 2016

Ks.Rafał Trytek kazanie na Wielki Czwartek wygłoszone dn.24.III.2016 r

Wielki Czwartek: Stary ryt a ryt z ‘55/62 - x. Antoni Cekada

Joos van Wassenhove, Ustanowienie Najświętszej Eucharystii
Joos van Wassenhove, Ustanowienie Najświętszej Eucharystii
   Ponieważ w tradycyjnym mszale ceremonie Wielkiego Czwartku składają się głównie z obrzędów związanych z Mszą, zmiany wprowadzone w Odnowionym Porządku Wielkiego Tygodnia z 1955 roku nie są tak liczne jak zmiany na inne dni Wielkiego Tygodnia.
Ordo z 1955 roku przesuwa odprawianie Mszy Wieczerzy Pańskiej na wieczór. To, samo w sobie, nie budzi sprzeciwu. Niemniej jednak istnieją również pewne obrzędowe zmiany.

– Idąc za ogólną praktyką reformatorów, by skracać obrzędy zawsze, gdy to możliwe, obrzęd z ’55 roku opuszcza we Mszy Credo i ostatnią Ewangelię.
– Psalm responsorialny ma być śpiewany podczas przyjmowania Komunii. Praktyka ta stanie się integralną częścią Novus Ordo.
– Ceremonia Mandatum (umywania nóg) może być umieszczona w samym obrzędzie Mszy, a kolekta po Mandatum ma być recytowana „twarzą do ludzi”.
– Tradycyjne praktyki przygotowania starannie przyozdobionej ciemnicy i adorowania Najświętszego Sakramentu do chwili, kiedy jest zabrany podczas wielkopiątkowej ceremonii są zniesione. Ordo z 1955 roku (podobnie jak Novus Ordo) poleca „surowość” w dekoracjach ciemnicy.

Ciemna Jutrznia: Stary ryt a ryt z ‘55/62 - x. Antoni Cekada


medieval singers
      Jedną z najbardziej imponujących i mistycznych ceremonii Wielkiego Tygodnia było śpiewanie w większych kościołach oficjum Tenebrae („Ciemności”) w środę, czwartek i piątek wieczorem. Składa się ono z oficjów jutrzni (dziewięc psalmów, dziewięć czytań) i laudesów (pięć psalmów, Benedictus, antyfona, Psalm 50 i kolekta) z brewiarza. Śpiewane są one w zapadającym w mroku kościele, kiedy to piętnaście świec na trójkątnej ramie (trójkącie1) gaszone są jedna po drugiej w trakcie trwania ceremonii.

Na koniec nad wszystkim zapadła ciemność, podczas gdy chór śpiewa antyfonę Christus factus est (Chrystus stał się posłuszny aż po śmierć) i Psalm 50, Miserere. Gregorio Allegri (1582–1652) skomponował swój obecnie słynny Miserere dla użytku liturgicznego w tym właśnie momencie podczas śpiewania Tenebrae w kaplicy papieskiej.
Celebrans posępnie śpiewa kolektę. Następnie wszyscy w kościele uderzają swe książki o ławkę, dźwięk symbolizujący trzęsienie ziemii w chwili śmierci Pana Jezusa. Jedną świecę (symbolizującą Chrystusa) trzyma się w ciemności obok ołtarza, a potem kładzie na trójkącie. Wszyscy milcząc odchodzą w ciemnościach.
W obrzędach Wielkiego Tygodnia z 1955 roku, piękne, mistyczne cechy ceremonii zostały zniesione:
– Z wyjątkiem środy wieczorem w kościele, gdzie biskup będzie odprawiał Mszę Krzyżma w Wielki Czwartek rano, jutrznia i laudesy muszą być recytowane rano w te trzy dni. Samo więc samo pojęcie nadchodzących tenebrae – ciemności – znika. Zamiast tego kościół staje się coraz jaśniejszy podczas nabożeństwa.

Obrzędy Triduum Sacrum i Wielkiejnocy

    W krakowskim Oratorium Matki Bożej Królowej Polski obrzędy Triduum Sacrum odbędą się w następujących godzinach:

Wielki Czwartek
18:30 Msza Wieczerzy Pańskiej, po której przeniesienie do Ciemnicy

Wielki Piątek
16:00 Droga Krzyżowa
17:00 Msza Darów Uprzednio Uświęconych


Wielka Sobota
9:00-12:00 Adoracja przy Grobie
17:00 Wigilia Wielkanocna

Wielkanoc
7:00 Rezurekcja i Msza święta
10:00 Msza święta

Poniedziałek wielkanocny
10:00 Msza święta

środa, 23 marca 2016

Odrzucenie reformy obrzędów Wielkiego Tygodnia

Hannibal Bugnini - niszczyciel Mszy św.

   Przedstawiam poniżej kolejny artykuł w temacie obrzędów Wielkiego Tygodnia i zmian w nich dokonanych przez komisję heretyka, który później uderzył w samo serce naszej wiary – Mszę świętą. Jest to pierwszy z dwóch dotyczący kwestii prawnej korzystania z ksiąg liturgicznych sprzed zmian dokonanych na początku lat pięćdziesiątych, jeszcze za panowania Piusa XII. Drugi pojawi się na dniach.

Pelagiusz z Asturii

Czy odrzucanie liturgicznych reform Piusa XII
jest „niezgodne z prawem”?

x. Antoni Cekada

P. Zastanawiałem się, jak Xiądz uzasadnia odrzucenie „reform” Wielkiego Tygodnia za Piusa XII. Jeśli zasada „epikei” jest przytaczana, wydawałoby się, że nie ma ona tu zastosowania, założywszy ważność panującego Papieża i jego słuszną władzę dokonywania takich „zmian”. Miałem wrażenie, że epikeia ma zastosowanie tylko wtedy, gdy prawo zaczyna działać przeciwko dobru wspólnemu i musi być ignorowane. Będę wdzięczny za myśli Xiędza. Dziękuję za Xiędza fantastyczną pracę i czas.

Żywot świętej Katarzyny Szwedzkiej

    Katarzyna (żyła około roku Pańskiego 1378) była córką księcia szwedzkiego Ulfona i świętej Brygidy, którą dla świętości i licznych objawień sławi wszystek Kościół. Zaledwie zaczęła mówić, odmawiała ze złożonymi rączkami "Zdrowaś Maryja", a gdy się nauczyła czytać, z wielką pobożnością odmawiała Godzinki o Najświętszej Pannie. 

W rysaberieńskim klasztorze żeńskim otrzymała Katarzyna dobre, religijne wychowanie i naukowe wykształcenie, a wyrósłszy na kwitnącą dziewicę, chciała tam pozostać jako oblubienica Chrystusa, podczas gdy ojciec nakłaniał ją do oddania ręki szlachetnemu młodzieńcowi Edgardowi. W smutnym tym położeniu uklękła Katarzyna z bijącym sercem i zapłakanymi oczyma przed Jezusem Chrystusem, swym oblubieńcem, i przed Maryją, swą najmilszą i najsłodszą Matką, prosząc o obronę dziewictwa. Modlitwa jej została wysłuchana, gdyż w dzień zaślubin Edgar przyrzekł, że uszanuje jej dziewictwo i zaręczył, że będzie dla niej tylko kochającym bratem. Aby się oprzeć pokusie i stawić czoło nieprzyjacielowi czystości, modlili się wiele, pościli ściśle, czuwali większą część nocy i nawet w najostrzejszą zimę sypiali na gołej podłodze. Były to więc dwie lilie, które na roli stanu małżeńskiego przecudnie kwitły, a które przed oczyma Boga wszędzie obecnego w czystości błyszczały, bliźnich zaś wzmacniającym zapachem cnoty i dobrym przykładem rozweselały. 

wtorek, 22 marca 2016

Abp Lefebvre pionierem???

Fr. De Pauw and Bp. Kurz
Bp B. Kurz i x. G. De Pauw
   Poniższy wpis pochodzi z ciekawego bloga z USA, ze stycznia 2013 roku.


Pierwszy

Ma się niedługo pojawić film dokumentalny, który ma być wypuszczony jeszcze w tym roku, o życiu arcybiskupa Marceliego Lefebvre’a. Problemem w sytuacji, gdy nie ma papieża, jest tendencja między tradycjonalistami do ubóstwiania swych przywódców. Arcybiskup był dobrym człowiekiem, ale nawet kanonizowani święci mieli swe wady. Film, jak biografia arcybiskupa zatytułowana Marceli Lefebvre (napisana przez biskupa Tissier de Mallerais), maluje bardzo oczyszczoną wersję arcybiskupa. Opuszczą również słowa arcybiskupa, które wypowiedział w późniejszych latach swego życia, gdy widział sedewakantyzm jako realny wniosek teologiczny. Trudno go obwiniać za jego zagubienie i niepokoje wobec prawie powszechnej apostazji bez precedensu w następstwie Soboru Watykańskiego II.

poniedziałek, 21 marca 2016

Żywot św. Benedykta, założyciela zakonu na Zachodzie

   Święty Benedykt, założyciel wielkiego i sławnego zakonu, nazwanego od niego zakonem Benedyktynów, przyszedł na świat w księstwie spoletańskim we Włoszech, w Nursji, zamku rodzinnym, około roku Pańskiego 480. Ojciec jego, imieniem Eutropiusz pochodził ze starożytnego rodu patrycjuszów rzymskich Anicjuszów, a matka Abundancja była udzielną hrabiną na Nursji. Początkowe nauki pobierał w domu rodzicielskim, po czym oddany został na wyższe szkoły do Rzymu. Rozpusta, jaka wówczas w Rzymie panowała, tak go przeraziła, że opuścił miasto, aby się schronić w niedostępne miejsce i prowadzić życie pustelnicze, chociaż liczył wtenczas dopiero lat szesnaście. Zatrzymany przez znajomych w miasteczku Elfrydzie, zamieszkał u swej dawnej mamki, ale po pewnym czasie udał się w puste, górzyste miejsce zwane Subiako i zamieszkał w niedostępnej prawie jaskini. Żywność przynosił mu inny pustelnik, imieniem Roman, którego poznał w drodze. Ponieważ jaskinia była niemal zupełnie niedostępna, przeto Roman oznajmiał swe przybycie dzwonkiem, a Benedykt spuszczał powróz, przy pomocy którego wyciągał żywność do góry. 

Tak minęły trzy lata, po których Pan Bóg chciał go dać poznać ludziom, gdyż dotąd oprócz Romana nikt o nim nie wiedział. Stało się to w następujący sposób: Pewien kapłan nagotował sobie w sam dzień wielkanocny dobrych potraw. Zanim się zabrał do ich spożywania, rzekł mu Bóg w widzeniu: "Ty sobie smaczne potrawy gotujesz, a sługa Boży, znajdujący się w tym a tym miejscu, umiera z głodu". Kapłan wziął potrawy i udał się natychmiast na wskazane miejsce. Pozdrowiwszy się wzajemnie, odprawili modlitwy, po czym kapłan rzekł: "Wstań, bracie, i jedz, bo dziś jest Wielkanoc i nie godzi się pościć". Benedykt (żył około roku Pańskiego 540) nie wiedział, że to święto wielkanocne, bał się więc przyjąć tak smakowite potrawy i zaczął jeść dopiero wtedy, kiedy mu kapłan opowiedział swe widzenie. 

Komunikat Bractwa Modlitewnego Czcicieli Najświętszych Serc Jezusa i Maryi

   W dniu 7 marca Anno Domini 2016 w święto św. Tomasza z Akwinu decyzją Duszpasterza Bractwa Modlitewnego Czcicieli św. Michała Archanioła, Wielebnego x. Rafała Trytka, Bractwo przyjmuje nazwę Bractwa Modlitewnego Czcicieli Najświętszych Serc Jezusa i Maryi.  

W ten sposób pragniemy godnie i pobożnie uczcić:

1. 1050. rocznicę Chrztu Polski 14 kwietnia 966 roku.

2. 360. rocznicę Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza w Katedrze Lwowskiej 1 kwietnia 1656 roku.
 

3. 95. rocznicę Intronizacji Serca Jezusowego przez Prymasa kardynała Edmunda Dalbora w Krakowie na Małym Rynku 3 czerwca 1921 roku.

niedziela, 20 marca 2016

Niedziela Palmowa - O. Jakub Wujek SI

 

K R Ó T K I E

NAUKI HOMILETYCZNE

na niedziele i uroczystości całego roku

WEDŁUG

Postylli Katolickiej Większej

Ks. Jakuba Wujka


OPRACOWAŁ

BP WŁADYSŁAW KRYNICKI


––––––––––––

Niedziela Palmowa


Pośrednik pomiędzy Bogiem i ludźmi, Pan nasz, Jezus Chrystus, Bóg i człowiek prawdziwy, gdy się już przybliżał czas męki Jego niewinnej, chciał się też w spo­sób niezwykły przybliżyć do miejsca, na którym za nas postanowił cierpieć, aby się stąd okazało, iż nie z przy­muszenia, ale z dobrej woli podjął śmierć krzyżową. Z wielkim tryumfem, w uroczystej procesji wjechał do Jerozolimy na pięć dni przed żydowską Wielkanocą, aby jako prawdziwy Baranek wielkanocny, na tęż uroczystość był ofiarowany i zabity, i aby odtąd wiernym swoim słu­żył za pokarm w Najświętszym Sakramencie. Żydowski bowiem baranek, którego każda rodzina osobno miała sobie na pięć dni przed świętami przysposobić, a przy zaczęciu uroczystości ofiarować, zabić i pieczonego spożyć, był wyobrażeniem umęczonego Pana Jezusa, którego Krwią wszyscy jesteśmy odkupieni, nie już jak Żydzi, z nie­woli egipskiej, ale ze stokroć gorszej niewoli czarta prze­klętego. Przypatrzmy się pokrótce okolicznościom owego uroczystego wjazdu Zbawiciela dla naszego zbudowania. A naprzód, jaka była przyczyna tak niezwyczajnej pro­cesji? Ta niewątpliwie, aby się spełniło proroctwo Zachariasza, który ją przepowiedział (w rozdz. 9). To prze­cież nie tak ma się rozumieć, że Chrystus Pan musiał uczynić, co prorok z dawna był przyobiecał; ale owszem dlatego prorok był oznajmił, iż tak Pan Jezus miał uczy­nić. Albowiem nie chciał Syn Boży dla nas nic cierpieć, ani czynić, czego by na wiele czasów przedtem w Piśmie św. przez proroków nie przepowiedział. Pomiędzy innymi sprawami przepowiedziane było o Nim to, że jako król, z pokolenia Dawida zwycięży nieprzyjacioły swoje, za­łoży wielkie królestwo, zapanuje nad wszystkimi naro­dami, a panowaniu Jego końca nie będzie. A chociaż proroctwo powyższe nie miało na myśli królestwa ziem­skiego (gdyż sam Chrystus oświadczył, iż królestwo Jego nie jest z tego świata), ale Kościół katolicki ze wszystkich narodów zebrany, tu rozpoczęty, a w niebie na wieki trwać mający, to przecież Zbawiciel i tak jest królem, królem wyższym nad wszystkich monarchów ziemi. Żeby tedy okazać swą godność królewską, przed­sięwziął uroczysty wjazd do Jerozolimy, w dzisiejszej Ewangelii opisany. Lecz Jezus to król cichy, pokorny i ubogi, więc wjeżdża nie w złocistej zbroi, nie na dziel­nym rumaku, nie w orszaku wspaniałych rycerzy, ale na oślicy i oślęciu, aby podeptał wszelką okazałość świa­tową i nauczył nas nie pysznić się, nawet w wywyższe­niu. – Tu może niejednemu dziwnym się wyda, czemu Zbawiciel użył do jazdy dwojga owych bydląt kolejno? Lecz i ta okoliczność nie jest bez znaczenia. Bo przez oślicę, już dawniej jarzmem uskromioną i objeżdżoną, rozumie się lud żydowski, prawem starego zakonu zwią­zany, a przez oślę, jeszcze nie ogłaskane, na którym ża­den człowiek dotąd nie siedział, wyrażone są narody po­gańskie, aż do czasów Chrystusowych jarzma Pańskiego nie znające. Żydzi bowiem, nie pełniąc zakonu przyję­tego, i poganie, nigdy go nie przyjmując, pobłądzili; prawdziwie też nie było różnicy pomiędzy Żydem a po­ganinem, bo wszyscy zgrzeszyli i potrzebowali odkupienia i łaski Bożej. Dopiero Chrystus, opanowawszy ze­psute a bydlęce serca grzeszników, trzymając je na wo­dzy bojaźni Bożej, a powściągając uździenicą swego przykazania od złej i szkodliwej swawoli, prowadzi do niebieskiej Jerozolimy, do wiecznego a błogosławionego pokoju.

sobota, 19 marca 2016

Św. Józef Oblubieniec NMP


 
   Święty Józef jest poza Najświętszą Marią Panną świętym najwięcej czczonym; był mężem Najświętszej Dziewicy i opiekunem Jezusa; w tych obu tytułach mieści się cała jego godność. Świętego Józefa często obierano sobie za patrona. Jest patronem rzemieślników, w szczególności cieślów, umierających, rodziny chrześcijańskiej i wreszcie całego Kościoła. Dzieci czczą go jako opiekuna Boskiego Dzieciątka, jest wzorem młodzieży dla swej czystości i dziewictwa, przykładem małżonków dla swego świętego związku z Marią. Jako patrona sierot przedstawia się św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus na ręku, w otoczeniu małych dzieci, które z ufnością w niego się wpatrują.

W tej wielkiej liczbie jego opiekuńczych urzędów łatwo dostrzec pewne pobożne współzawodnictwo; przeróżne stany poddają się pod jego możną opiekę i polecają się jego modłom. Maria i Józef powitali Zbawiciela świata w imieniu całej ludzkości; jako pierwsi złożyli Mu dzięki w imieniu całego świata, który tak niepojęte otrzymał łaski przez Wcielenie Syna Bożego; jako pierwsi ofiarowali Mu swoje usługi. Św. Józef występuje tutaj jako wzór wielkich cnót: wiary, miłości i bojaźni.

Uczestnictwo św. Józefa w Krzyżu (Kazanie pasyjne mówione w uroczystość św. Józefa d. 19 marca) - Ks. Antoni Langer SI

 
KAZANIA O MĘCE PAŃSKIEJ



III. KAZANIE



UCZESTNICTWO ŚW. JÓZEFA W KRZYŻU (1)



KS. ANTONI LANGER SI



   Treść: Krzyż i cierpienie jest drogą, którą mądrość Boża prowadzi wybranych swoich do świętości. W ogniu cierpień wewnętrznych ukształtowała się niezrównana świętość Józefa, osobliwie zaś wzrosły trzy jego cnoty: wiara, nadzieja i miłość. W męczeństwie Józefa św., podobnie jak i w męce Chrystusa, trzy przede wszystkim odznaczają się rzeczy: czystość jego cierpień, trwałość ich i pełność. – I. W czystości jego cierpień przebija się heroiczność wiary. Józef, choć sprawiedliwy i niewinny, jednak cierpi wiele, a cierpi, litując się nad ubóstwem i prześladowaniem Jezusa, którego w dziecięcej Jego postaci Bogiem być uznaje. – II. Trwałość cierpień, ani na chwilę nie opuszczających Józefa aż do końca życia, wydoskonala w nim niezachwianą nadzieję w Opatrzność Bożą. – III. Miłość wieńczy pełnię cierpienia. Ta miłość ku Chrystusowi Panu, która była w Józefie bardzo wielka, potęgowała niewypowiedzianie jego niekrwawe męczeństwo serca. – Zachęta do ufności w pomoc św. Józefa.

piątek, 18 marca 2016

Uroczystość Siedmiu Boleści Matki Bożej (Piątek przed Niedzielą Palmową)

(Święto to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1413)


LEKCJA (z księgi Judyty, rozdział 13, wiersz 22-25)

Ubłogosławił Cię Pan w mocy swojej, iż przez Cię wniwecz obrócił nieprzyjaciół naszych. Błogosławionaś Ty córko od Pana Boga wysokiego, nad wszystkie niewiasty na ziemi! Błogosławiony Pan, który stworzył Niebo i ziemię, bo tak dziś imię Twoje uwielbił, że nie odejdzie chwała Twoja z ust ludzi, którzy będą pamiętać na moc Pańską wiecznie, iżeś dla nich nie przepuściła duszy Twej dla ucisku i utrapienia narodu Twego, aleś zabieżała upadkowi przed oczyma Boga naszego. 

EWANGELIA (Jan rozdz. 19,w.25-27)

I stały przy krzyżu Jezusowym Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria Kleofasowa, i Maria Magdalena. Gdy tedy ujrzał Jezus Matkę i ucznia, którego miłował, stojącego, rzekł Matce swojej: Niewiasto, oto syn Twój! Potem rzekł uczniowi: Oto Matka twoja! I od onej godziny wziął Ją uczeń do siebie.

Konieczność codziennej lektury duchowej i korzyści z niej płynące


Fr Bernard Uttley-225x300
o. Bernard Uttley OSB
   Okres Wielkiego Postu (co prawda już chylącego się ku końcowi) stanowi wyjątkową okazję do postępu w życiu duchowym. Dzięki mądrości Kościoła katolicy praktykują posty oraz wezwani są do wzmożonej pokuty.

Innym środkiem postępu, nieodzownym wręcz według świętych i autorytetów duchowości katolickiej, który zresztą należy praktykować cały rok, jest lektura duchowa.

Poniżej przedstawiam tłumaczenie fragmentu audycji radiowej (a tak naprawdę prawdopodobnie kazania lub rekolekcyj) „Restoration Radio”, z trzeciego sezonu radiowego, z serii „Z kazalnicy” („From the Pulpit”). Przemawia o. Bernard Uttley, benedyktyn, który zachował wiarę pomimo rozpadu Opactwa Chrystusa Króla w Alabamie (USA) (całą sprawę opisuje x. Cekada na swoim blogu) i obecnie posługę duszpasterską prowadzi w Kanadzie.
Pelagiusz z Asturii

czwartek, 17 marca 2016

Żywot błogosławionego Jana Sarkandra, Męczennika

    Błogosławiony Jan Sarkander urodził się dnia 20 grudnia roku Pańskiego 1576 w Skoczowie, miasteczku leżącym na Śląsku cieszyńskim. Po śmierci ojca zajęła się troskliwie jego wychowaniem pobożna matka, Helena z Gureckich, a szukając dlań takich nauczycieli, pod których opieką mógłby się nie tylko wykształcić, ale także wydoskonalić w cnocie, oddała go na naukę do oo. jezuitów w Ołomuńcu i Pradze. 

Ukończywszy szkoły, obrał sobie Jan stan duchowny, a w kilka lat po wyświęceniu na kapłana otrzymał probostwo w Holeszowie na Morawach.

Szerzyła się tam wówczas w straszliwy sposób herezja protestancka. Błogosławiony Jan (żył około roku Pańskiego 1580) mężnie i odważnie bronił swe owieczki od tej zarazy i niezmordowaną pracą i modlitwą skłonił wielu zbałamuconych do powrotu na łono prawdziwego Kościoła. Gorliwość Jana niezmiernie gniewała wrogów świętej wiary katolickiej, tak że zaczęli go srodze prześladować, a nawet grozić mu śmiercią. Błogosławiony polecał się w swych strapieniach opiece Matki Najświętszej i aby wyjednać sobie Jej łaskę, odbył pielgrzymkę do Częstochowy. 

środa, 16 marca 2016

Papież Liberiusz, święty Atanazy a arianie - Ks. Józef Murro


 

   Artykuł ten ukazał się pierwotnie we włoskim piśmie sedewakantystycznym "Sodalitium", znanym m.in. ze znakomitych opracowań historycznych. Korzystał z nich także ks. prof. Michał Poradowski w swojej książce "Trzydziestolecie Soboru Watykańskiego II". Z kolei pismo "Szczerbiec" zamieściło tłumaczenie artykułu ks. Curzio Nitoglii o marranach. 

Redakcja 

   Wielu jest takich, którzy uważają, że Papież może się mylić. Aby poprzeć swoją tezę, przytaczają często przypadek papieża Liberiusza, który, według nich, zbłądził w sprawach wiary. Zanim zajmiemy się samym faktem historycznym, przypomnijmy, że przypadek Liberiusza jest cytowany przez protestantów, koncyliarystów, gallikanów i przeciwników zasady nieomylności Papieża, aby podważyć najwyższą władzę i nieomylność Głowy Kościoła. Ten, który dzisiaj na nowo podaje ten przykład, aby podtrzymać tezę, według której Papież może się mylić, znajduje się więc w dobrym towarzystwie... 

W roku 313 Edykt Konstantyna dopiero co zamknął okres wielkich prześladowań chrześcijan. Chociaż mogli oni odtąd swobodnie wyznawać swą wiarę, Kościół staje w obliczu innych trudności, do których można zaliczyć pojawienie się nowych herezji oraz ingerencję władzy świeckiej w sprawy Kościoła. 

wtorek, 15 marca 2016

Żywot świętego Klemensa Marii Dworzaka (Hofbauera), redemptorysty

   Święty Klemens Maria Dworzak (Hofbauer), którego dnia 20 maja wlicza Kościół w poczet Świętych, urodził się w gminie Tasowicach koło Znajmu na Morawach, dnia 26 grudnia roku 1751. Wcześnie straciwszy ojca, wychowany został przez bogobojną matkę, której zabiegi wydały bujne owoce. Bóg wcześnie wzbudził w jego sercu powołanie do stanu duchownego, ponieważ jednak nie miał środków, aby się kształcić, został czeladnikiem piekarskim, zrazu w pobliskim Znajmie, a później w klasztorze oo. norbertanów w sąsiednim Brück. Obok zajęć piekarskich oddawał się w czasie wolnym nauce, którą następnie uzupełnił w Wiedniu. W 27. roku życia był jeszcze czeladnikiem w znanej piekarni "Pod żelazną gruszką" w Wiedniu. Pielgrzymował w tym czasie dwukrotnie do Rzymu, gdzie poznał świątobliwego biskupa Chiaramonti, późniejszego papieża Piusa VII. Powróciwszy do Wiednia, zapisał się na uniwersytet, ale to, co tam usłyszał, nie odpowiadało skłonnościom jego serca. Ufny w słuszność swego stanowiska otwarcie wystąpił wobec profesora i kolegów w obronie wiary, i ze słowami na ustach: "Panie profesorze, to, czego pan nauczasz, nie zgadza się z nauką katolicką", opuścił gmach szkolny, a wkrótce potem i Wiedeń, po czym pieszo, jak zwykle, podążył do Rzymu. Zamieszkał tutaj w pobliżu bazyliki Maria Maggiore. Rano pierwsze kroki skierował do kościółka św. Juliana, należącego do oo. redemptorystów. Pobożność i skupienie zakonników zrobiły na nim głębokie wrażenie. Niezwłocznie udał się do przełożonego klasztoru i został przyjęty do zakonu. W roku 1785 złożył uroczyste śluby, po czym zwrócił się do przełożonych z prośbą, aby mu pozwolili przenieść działalność zgromadzenia poza Alpy, w strony północne. Nie wzbraniali przełożeni, widząc iście apostolską żarliwość i wypróbowaną cnotę młodego kapłana. W porozumieniu z władzami kościelnymi za miejsce pracy obrał sobie święty Klemens Stralsund, na szwedzkim wówczas Pomorzu. Po drodze wstąpił do Warszawy, aby się przedstawić nuncjuszowi przy dworze polskim, jako przełożonemu misji północnych. Ten przyjął go łaskawie i polecił mu na razie pozostać w Warszawie. 

poniedziałek, 14 marca 2016

Okres Męki Pańskiej


tycjan-ecce-homo
Tycjan, Ecce homo
   Dwa tygodnie między Niedzielą Męki Pańskiej a Wielkanocą (to okres Męki Pańskiej - przyp. red. "K-GKT"). Ostatnim tygodniem jest Wielki Tydzień, podczas gdy pierwszy zwany jest przez łacinników „Hebdomadas Passionis”, przez Greków „Tygodniem palm” (od następnej niedzieli). W okresie tym mnisi Wschodu, którzy wybrali pustynię dla bardziej surowego stylu życia, powracali do swoich klasztorów (Cyryl ze Scytopolu w „Życiu św. Eutymiusza”, nr 11). Rubrycystyczne przepisy Mszału rzymskiego, Brewiarza i „Caeremoniale Episcoporum”1 na ten okres to: przed nieszporami w sobotę poprzedzającą Niedzielę Męki Pańskiej krzyże, figury i obrazy Pana Jezusa i świętych na ołtarzu i w całym kościele, z jedynym wyjątkiem krzyży i obrazów Drogi Krzyżowej, mają być zakryte fioletową zasłoną, nie przeźroczystą, i w żaden sposób nie ozdobioną. Krzyże pozostają zakryte aż do zakończenia uroczystego obnażenia głównego krucyfiksu w Wielki Piątek. Figury i obrazy zachowują swoją zasłonę, niezależnie od jakichkolwiek świąt, aż do Gloria in Excelsis Wielkiej Soboty. Zgodnie z odpowiedzią S.R.C.2 z 14 maja 1878 roku tolerowana może być praktyka zachowania figury św. Józefa, jeśli jest poza prezbiterium, odkrytej podczas miesiąca marca, który jest poświęcony jego czci, nawet podczas okresu Męki Pańskiej. W Mszach de tempore, Psalm Judica nie jest odmawiany; Gloria Patri jest opuszczane w Asperges, Introicie i Lavabo; tylko dwie oracje są recytowane, a prefacja jest o Krzyżu świętym. W niedzielnych i ferialnych oficjach Brewiarza opuszcza się doksologię w Invitatorium i w responsoriach, i długich, i krótkich. Krzyże są zasłonięte, ponieważ w tym okresie Chrystus nie pokazywał się już wśród ludzi, ale się ukrywał. Stąd w kaplicy papieskiej zasłanianie następowało na słowa Ewangelii: „Jesus autem abscondebat se”. Inny powód dodany jest przez Duranda3, a mianowicie, że Bóstwo Chrystusa było ukryte, gdy nadszedł czas Jego męki i śmierci. Obrazy świętych są również zasłonięte, ponieważ nie byłoby odpowiednim, żeby słudzy byli widoczni, podczas gdy sam Mistrz się ukrywa (Nilles, „Kal.”, II, 188).

sobota, 12 marca 2016

Żywot świętego Grzegorza Wielkiego, papieża

   Święty Grzegorz (żył około roku Pańskiego 604), rodem Rzymianin, potomek starożytnego patrycjuszowskiego domu Anicjuszów, miał przodków wielce zacnych i bogobojnych, których cnymi postępkami i naśladowaniem uczcił. Już w młodych latach był wielce stateczny, garnął się do starych i nabożnych ludzi, i pilnie uczył się tego, czego nie umiał.

Po śmierci ojca złożył wszystkie świeckie zajęcia i z majątku swego zbudował i uposażył sześć klasztorów w Sycylii, a na siódmy obrócił swój pałac w Rzymie. Ostatek majętności rozdawszy ubogim, oblókł się w suknie zakonne i rozpoczął doskonały żywot klasztorny. Chociaż zawsze był słabego zdrowia, nigdy nie odpoczywał, gdyż albo się modlił, albo pisał. Dla wielkiego miłosierdzia i cnót doskonałych Bóg wnet wsławił go cudami. Jeden z zakonników w tymże klasztorze, imieniem Justus, bardzo zręczny lekarz, zachorowawszy ciężko, wyznał bratu swemu rodzonemu, że miał tajemnie schowane trzy dukaty, co było przeciw ustawie zakonnej. Gdy się o tym dowiedział św. Grzegorz, zakazał wszystkim chodzić do niego i pocieszać go, a jeśliby umarł, polecił ciało jego wyrzucić na gnój i razem z nim owe pieniądze zakopać, a braciom wołać: "Pieniądze twoje niech ci zostaną na zgubę twoją". Dowiedziawszy się o tym, chory ciężko żałował i potem w dobrej pokucie skonał, po czym pochowano go według rozkazu świętego Grzegorza. Grzegorz, użaliwszy się potem jego duszy, przywołał jednego z zakonników i kazał mu odprawić za nią 30 Mszy przez 30 dni po sobie następujących. Trzydziestego dnia ukazał się ów zmarły bratu i powiedział mu, że dzięki tym mszom został wybawiony z czyśćca i przypuszczony do wiecznej szczęśliwości. Odtąd też wziął początek zwyczaj tak zwanych mszy gregoriańskich

piątek, 11 marca 2016

Jezus Chrystus, Król i Najwyższy Kapłan - Ks. Rafał Trytek

 
Panować będzie od morza do morza i od wielkiej rzeki po krańce ziemi.
(Ps. 71, 8)

   Gdy w Roku Pańskim 1925 Ojciec Święty Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, cały już niemal świat był pogrążony w niewierze, sceptycyzmie, a nawet otwartej rebelii przeciw Bogu, jak to stało się chociażby w Meksyku i ZSRS. Pius XI był "papieżem konkordatów", ale rozumiał doskonale, że wszelka dyplomacja i układanie się z reżimami państwowymi mają drugorzędne znaczenie wobec uznania królewskiej godności Jezusa Chrystusa, które jako jedyne może zapewnić światu pokój. Pokój jest bowiem darem od Boga, na który nie zasłużyliśmy jako ludzkość, więc potrzebujemy o niego prosić u Tronu Tego, który jest władny rozkazywać przyrodzie, ludziom i duchom, bo je stworzył, bo zależą w każdym momencie od Jego Świętej Woli.

Dlatego też za bezcelowe należy uznać wszelkie modlitwy o pokój z przedstawicielami sekt heretyckich, czy wręcz pogan, negujących Trójcę Przenajświętszą - Jedynego Prawdziwego Boga, jak te, które odbyły się w Asyżu. Świat obiegły zdjęcia Benedykta XVI, uznawanego przez większość świata za reprezentanta katolicyzmu, stojącego obok przedstawicieli fałszywych "religii". Można odżegnywać się od "synkretyzmu", jak to czynią zajmujący Rzym moderniści, ale w oczach świata po raz kolejny Kościół katolicki został zrównany z błędnowierczymi strukturami religijnymi, Chrystus został postawiony na równi z Belialem. Nawet jeśli tym razem katolickie świątynie nie zostały zbezczeszczone fałszywym kultem pogańskim (jak w 1986 r.), to jednak widzieliśmy jakąś formę akceptacji anglikanizmu czy hinduizmu. W kulturze medialno-obrazkowej zdjęcia są często ważniejsze niż słowa, zwłaszcza tak trudne do rozróżnienia, jak synkretyzm, indyferentyzm. Dla świata przedstawiciele różnych "tradycji religijnych" udali się wspólnie w pielgrzymce do Asyżu, by pomodlić się i nie ma znaczenia, czy robiono to razem, czy w kilkukilometrowym oddaleniu od siebie - ważne, że na terenie jednego miasta i w tym samym czasie. Przed niebezpieczeństwem takich spotkań ostrzegał wyżej wspomniany papież Pius XI, który też surowo zabraniał katolikom uczestnictwa w wydarzeniach tego typu. Uczynił to choćby w encyklice "Mortalium animos" z 1928 r., a więc ogłoszonej w kilka zaledwie lat po ustanowieniu święta Chrystusa Króla. Benedykt XVI zainicjował i brał udział w czymś, co dla Piusa XI było odrażającą zdradą Chrystusa i Jego Kościoła. Oto zasadnicza różnica pomiędzy katolickim papieżem a nieprawowitym z punktu widzenia Wiary katolickiej (choć w jakimś sensie może "legalnym") uzurpatorem, zajmującym aktualnie Stolicę Świętego Piotra.

czwartek, 10 marca 2016

Żywot czterdziestu świętych Męczenników

   W rzymskim wojsku słynny był legion zwany "błyskawicznym". Ten honorowy tytuł pozyskał on w wojnie z Markomanami. Zdarzyło się, że Markomanowie zewsząd otoczyli załogę rzymską w pustej, bezwodnej okolicy; wojsko stało dręczone pragnieniem w straszliwym skwarze słonecznym i lada chwila oczekiwało morderczego napadu nieprzyjaciół. W tym okropnym położeniu legion dwunasty, składający się po większej części z chrześcijan, ukląkł i zaczął się modlić do Boga o pomoc. Cudownym sposobem pokryło się nagle niebo chmurami i na spieczoną ziemię spadł rzęsisty deszcz. Rzymianie chwytali wodę w szyszaki, aby się napić i obmyć rany. Korzystając z ogólnego rozluźnienia szyków rzymskich, chcieli Markomanowie uderzyć na nie, ale w tej samej chwili ogromny grad i błyskawice poczęły bić im w oczy tak gwałtownie, że uciekli w największym nieładzie. 

Około roku 320 ów dwunasty "błyskawiczny" legion stał załogą w Sebaście w Armenii. Właśnie w tym czasie cesarz Licyniusz nakazał krwawe prześladowanie chrześcijan, rozporządziwszy, aby i wojsko złożyło dziękczynną ofiarę na cześć fałszywych bogów. Przy rozpoczęciu tej pogańskiej ceremonii wystąpiło z błyskawicznego legionu czterdziestu mężów (żyli około roku Pańskiego 316), po części oficerów, i oświadczyli komendantowi: "Jesteśmy żołnierzami cesarza i dotychczas służyliśmy mu wiernie, ale jesteśmy także sługami Chrystusa i Panu temu, i Królowi również chcemy pozostać wiernymi, a żadna ziemska siła nie osłabi w nas tej wierności". Wielkorządca pokazał im rozkaz cesarski i chwaląc ich męstwo, obiecywał im łaskę cesarską i nagrodę, natomiast w razie nieposłuszeństwa groził im śmiercią. Święci odpowiedzieli: "Namowy twoje i groźby na nic się nie zdadzą, gdyż żadną miarą nie zdołasz nam dać czegoś większego niż to, co nam chcesz wziąć. Chwalisz nas, żeśmy dzielnie walczyli za cesarza, mielibyśmy więc okazać się tchórzami w walce za Chrystusa? Obiecujesz nam dostojeństwa, ale nie znamy i nie pragniemy nic innego, jak korony wiecznej szczęśliwości. Gróźb się nie lękamy, bo one dotyczą ciała, któreśmy i tak już tyle razy na niebezpieczeństwo wystawiali, a dusza nasza nieśmiertelna wolna jest od twych pogróżek i nic jej uczynić nie zdołasz". 

Msza recytowana - Ks. Rafał Trytek

Abp Antoni J. Nowowiejski

   Jedną z kontrowersji liturgicznych, jaka dzieli środowiska Tradycji katolickiej na całym świecie, jest sprawa Mszy recytowanej, zwanej też dialogowaną. Powołując się na przedwojenne przepisy liturgiczne, wiele osób traktuje dialog na Mszy jako ideał albo wręcz „dogmat”. Przyjrzyjmy się zatem, co na ten temat pisze najwybitniejszy polski liturgista pierwszej połowy XX wieku, ks. arcybiskup Antoni J. Nowowiejski:

W Belgii, w Tournai, w Rzymie i w innych krajach odbywają się próby łączenia wiernych z celebransem przez odmawianie tych ustępów, które wypowiada ministrant, a nadto Gloria, Credo, Sanctus i Agnus Dei. Wszyscy przystępują do Komunii. Nazywa się to Mszą recytowaną, czyli dialogowaną. Ponieważ powstała wątpliwość, czy podobne łączenie się wiernych z celebransem jest zgodne z rubrykami, św. Kongregacja Obrzędów dnia 4 sierpnia 1922 roku ją wyświetliła, a mianowicie na podane sobie pytanie:

I. Czy dozwala się zgromadzeniu wiernych, obecnych na ofierze mszalnej, razem i wspólnie odpowiadać kapłanowi celebransowi zamiast ministranta?

II. Czy należy pochwalić ten zwyczaj, według którego wierni, obecni na Mszy, głośno czytają sekretę, kanon, a nawet same słowa konsekracji, które, za wyjątkiem niektórych tylko słów w kanonie, według rubryk mają się cicho odczytywać przez samego kapłana?

środa, 9 marca 2016

Żywot świętej Franciszki Rzymianki

   Święta Franciszka urodziła się w Rzymie roku Pańskiego 1384 ze znakomitych rodziców. W kolebce podobna była raczej do anioła niż do dziecka ziemskiego. Mając rok życia, odmawiała już z matką Godzinki do Najświętszej Panny. Od szóstego roku nie jadała mięsa, piła wodę, a za popełnione drobne błędy sama sobie surową zadawała pokutę i często się spowiadała. W dwunastym roku chciała wstąpić do klasztoru, ale ojciec nie tylko na to nie pozwolił, lecz powiedział jej, że ją zaręczył z bogatym szlachcicem Lorenzo Poncianim. Franciszka upadła ojcu do nóg, ale to nic nie pomogło, gdyż ojciec odrzekł sucho: "Sprawa już załatwiona. Tobie posłuszną być należy". 

Małżeństwo trwało czterdzieści lat i było wzorem czułej miłości i słodkiego pokoju. Franciszka (żyła około roku Pańskiego 1440) szanowała męża i stosowała się całkowicie do jego życzeń, a on nawzajem szanował Franciszkę, pochwalał jej pobożność i pozwalał, że się trzymała z dala od teatrów, balów i hucznych zabaw, że nie stroiła się modnie, lecz chodziła w skromnym ubraniu, jako też dwa razy na tydzień bywała u spowiedzi, a w każdą niedzielę i święto u Komunii świętej. 

Papież Słowiański/Ludowy brat - Ks. Rafał Trytek


 

   Jednym z dowodów przeciwko "sedewakantyzmowi" miałaby być "przepowiednia" Juliusza Słowackiego o "słowiańskim papieżu", identyfikowanym z Janem Pawłem II, a zawarta w wierszu "Pośród niesnasków - Pan Bóg uderza". W istocie jednak kontekst tego cytatu przemawia raczej za tymi, którzy są przekonani o obecnym braku autorytetu w Kościele.

W Polsce raz po raz w dziedzinie teologii, politologii czy historiografii używa się "argumentów" rodem z poezji romantycznej, która, jak wiadomo, aż nazbyt często była na bakier z katolicką ortodoksją. Rzadko kto ma świadomość niestety, że niektórzy poeci romantyczni byli wręcz wieszczami antychrześcijańskiego nowego porządku światowego i nowej fałszywej religii zrodzonej w czasie Vaticanum II.

wtorek, 8 marca 2016

Żywot świętego Jana Bożego, założyciela zakonu

    Urodził się w roku 1495 w Portugalii z ubogich, ale bogobojnych rodziców. Od samej młodości czując skłonność do wędrówki po świecie, z człowiekiem jakimś uciekł potajemnie z domu rodzicielskiego i prowadził bardzo burzliwy żywot aż do 40. roku życia. Pasał owce, potem wstąpił do wojska i walczył przeciw Francuzom, a później przeciw Turkom. To niespokojne życie przytłumiło w nim wyniesione z domu uczucia religijne. Zdziczał i przez złych towarzyszy wprowadzony na złą drogę oddał się zupełnie rozpuście. Wróciwszy z wojska do ojczyzny, dowiedział się z żalem, że rodzice jego już dawno nie żyją i pomarli ze smutku nad ucieczką syna. Znowu przeto pasał owce, a mając czas do rozważania, począł się zastanawiać nad swym grzesznym życiem i środkami, jakby wszystko naprawić. Udał się przeto nasamprzód do Afryki w zamiarze służenia nieszczęśliwym jeńcom. Na okręcie zgodził się jako sługa do pewnego szlachcica, który wygnany z kraju udawał się z rodziną do Afryki. Po wylądowaniu wygnańcy zachorowali, a szczupłe ich zapasy wnet się wyczerpały. Gdyby nie Jan, byliby wszyscy marnie zginęli. Ale Jan ofiarował im własne zasoby, a gdy i te się wyczerpały, najął się do pracy jako robotnik i zarobek obracał na wyżywienie nieszczęśliwych wygnańców. Po kilku latach zwierzył się swemu spowiednikowi, że chce się udać w głąb Afryki i łagodzić los nieszczęśliwych niewolników. Spowiednik odradzał mu to, mówiąc, że niewolnikom nic nie pomoże, a sam niechybnie utraci życie; niech raczej wraca do ojczyzny, a zajmie się jaką pożyteczną pracą. 

Ultramontanizm, sedewakantyzm, katolicyzm - Ks. Rafał Trytek

     W polemice ze mną Łukasz Kluska dowodzi, że sedewakantyzm zrodził się z ultramontanizmu ("Opcja na Prawo" nr 3/63/ 2007 r.). Zacznijmy więc od podania definicji tego pojęcia autorstwa ks. Huberta Benigniego, który z błogosławieństwem św. Piusa X i pod wpływem jego nauczania założył w roku 1909 Sodalitium Pianum (Sodalicja św. Piusa V). Organizacja ta służyła tropieniu modernistów, a jej sukcesem było m.in. zdemaskowanie lewackich chadeków z Sillonu. Prałat Benigni był także podsekretarzem Kongregacji Nadzwyczajnych Spraw Kościoła, na czele której stał sekretarz i przyjaciel Piusa X, kard. Rafał Merry del Val. Warto dodać, że członkiem Sodalicji był znany również w Polsce ks. Robert Maeder.

Oto, jak prałat Benigni definiuje ultramontanizm:

Termin używany do określenia integralnego i aktywnego katolicyzmu, ponieważ uznaje za swoją duchową głowę papieża, który w odczuciu większej części Europy zamieszkuje za górami (ultra montes), tzn. za Alpami. (...) Nazwę "ultramontanie" stosowali gallikanie do zwolenników rzymskich doktryn, zarówno tych, które dotyczyły monarchicznego charakteru władzy papieża w rządzeniu Kościołem, jak też nieomylnego pontyfikalnego Magisterium w takim zakresie, w jakim te ostatnie uznawano za wyrzeczenie się "swobód gallikańskich" i faworyzowanie Głowy Kościoła zamieszkującej ultra montes. To użycie słowa niezupełnie było nowością; jako że już wcześniej za czasów świętego papieża Grzegorza VII [ur. ok. 1020 - zm. 1085] przeciwnicy Henryka IV w Niemczech byli nazywani ultramontanami (...). W obu przypadkach określenie to miało być w zamierzeniu obraźliwym (...). W osiemnastym wieku słowo to wróciło z Francji z powrotem do Niemiec, gdzie zostało zaadaptowane przez febronianistów, józefinistów i racjonalistów, którzy sami nazywali siebie katolikami, a ultramontanami określali oni teologów i wiernych przywiązanych do Stolicy Świętej. W ten sposób nabrało ono dużo szerszego znaczenia, stosując się do wszystkich rzymskich katolików godnych tej nazwy. Rewolucja przyjęła ten polemiczny termin od starego reżimu. (...) Tak więc termin ten zaczął być stosowany szczególnie w Niemczech od wczesnych dziesięcioleci dziewiętnastego wieku. W częstych konfliktach między Kościołem a Państwem zwolennicy wolności Kościoła i jego niezależności w stosunku do Państwa nazywani są ultramontanami. Sobór Watykański naturalnie wywołał pojawienie się w piśmiennictwie licznych ataków na ultramontanizm. (...) Zbyteczne byłoby pytać katolików, czy ultramontanizm i katolicyzm są tym samym: w rzeczy samej ci, którzy zwalczają ultramontanizm, faktycznie zwalczają katolicyzm, nawet gdy będą się oni odżegnywać od chęci przeciwstawiania się katolicyzmowi. (...) Zupełnie fałszywe jest przypisywanie Kościołowi zarówno politycznych celów doczesnego zwierzchnictwa wśród narodów, jak też pretensji papieża do samowolnego usuwania suwerenów oraz, że katolik musi, nawet w czysto świeckich sprawach, podporządkowywać swoje posłuszeństwo wobec własnego suwerena do tego, które on jest winny papieżowi, że prawdziwą ojczyzną katolika jest Rzym, itd. Są to albo czyste wymysły, albo złośliwe trawestacje. W żadnej mierze nie jest naukowe ani uczciwe przypisywanie do "ultramontanizmu" jakiejś konkretnej nauki jakiegoś teologa albo jakiejś szkoły z minionych czasów. (...) ta wojna (...) jest zasadniczo kierowana przeciw integralnemu katolicyzmowi, tj. przeciw papieskiemu, antyliberalnemu i kontrrewolucyjnemu katolicyzmowi (cyt. za www.ultramontes.pl).
Oczywiście podpisuję się pod tą definicją.

poniedziałek, 7 marca 2016

Żywot świętego Tomasza z Akwinu, Nauczyciela Kościoła

   Od czasu świętego Jana Ewangelisty i Pawła apostoła nie było nikogo, kto by tak dobitnie i przejrzyście objaśniał tajemnice Boskiego objawienia, jak św. Tomasz z Akwinu (żył około roku Pańskiego 1270). Urodził się roku Pańskiego 1226 w zacnym domu hrabiów z Akwinu na zamku Rocca secca (Roka seka, co znaczy: sucha skała). Gdy liczył zaledwie pięć lat, oddano go na wychowanie do klasztoru benedyktynów na Monte Cassino. Tutaj robił w naukach takie postępy i zajaśniał taką pobożnością, że kiedy doszedł lat dwunastu, odesłał go ojciec za radą opata na uniwersytet do Neapolu. Miasto to zwano "rajem ziemskim", zamieszkałym przez "szatanów". Wśród otaczającego go zgorszenia tęsknił Tomasz za klasztornym ustroniem na Monte Cassino, poddając się jednak konieczności, oddał się modlitwie i naukom, w których takie czynił postępy, że profesorów swoich wprawiał w zdumienie. Wszystkich oczy były na niego zwrócone, jedne pełne zazdrości, drugie uszanowania. Chociaż Pan Bóg dał mu był wiernie przechować nieposzlakowaną niewinność wśród zepsutego świata, to jednak obawiając się jego niebezpieczeństw, wstąpił po dojściu do lat młodzieńczych do zakonu Dominikanów. Zakon ten, niedawno założony, jaśniał w Kościele Bożym wielkim blaskiem cnót zakonnych i gorliwością w szerzeniu chwały Bożej. Przyjmując suknię zakonną, miał Tomasz lat osiemnaście. Zdziwił się cały Neapol, wszyscy ganili jego postępek, a najprzeciwniejszymi byli jego rodzice, zwłaszcza matka, która natychmiast przybyła do Neapolu, chcąc go za wszelką cenę wyrwać z klasztoru. Dowiedziawszy się o tym, uprosił Tomasz przełożonych, by go przenieśli do Rzymu, a gdy matka i tam za nim pojechała, posłano go do Paryża. Niestety, w drodze ujęli go dwaj jego bracia, służący w wojsku, i odprowadzili go na zamek Rocca secca. 

niedziela, 6 marca 2016

Nauka na czwartą niedzielę Wielkiego Postu, o cudownym rozmnożeniu chlebów - Ks. Antoni Chmielowski

 
"Wziął tedy Jezus chleby, a dzięki uczyniwszy, rozdał siedzącym; także i z ryb ile chcieli".
Ew. u św. Jana, r. 6.


   Niedługo Chrystus Pan nauczał publicznie, bo tylko trzy lata, ale słuchaczów miał zawsze wielu. Czasami, wskutek właśnie wielkiej liczby słuchaczów, gdy to było nad brzegiem Galilejskiego morza, ażeby lepiej być słyszanym, brał łódź, odpływał cokolwiek od brzegu i z tej łodzi jakby z ambony uczył stojących na brzegu.

Słów Jego odsłuchać się nie było można, tak były budujące i pociągające – nikt tak jak On nie mówił (1). Gdy zaszła potrzeba i gdy uważał to za właściwe, słowa swoje popierał cudami: albo leczył chorych, albo wskrzeszał umarłych, albo jak w dzisiejszej Ewangelii dla nakarmienia zgłodniałej rzeszy rozmnażał chleby.

Ks. Rafał Trytek, kazanie na IV Niedzielę Wielkiego Postu wygłoszone dn. 6.03.2016

sobota, 5 marca 2016

Książka FSSPX o sedewakantyzmie - Bp Donald J. Sanborn

 
Książka przeciw sedewakantyzmowi

Bractwo Św. Piusa X opublikowało niedawno siedmiusetstronicową książkę przeciw sedewakantyzmowi.

Pojawienie się książki jest dowodem na wzrastającą falę sedewakantyzmu, co przypisuję głównie Bergoglio, choć po trosze również naszym wzmożonym wysiłkom ujawniania prawdy. True Restoration zrobiło wiele dobrego w kwestii uświadamiania bardzo wielu ludzi na temat natury problemu w Kościele.

Ksiądz Cekada nabył książkę i analizuje ją. Na YouTube umieścił już trzy krytyczne filmy. Są bardzo dobrze wykonane, przystępne i bardzo pouczające. Oczywiście ksiądz Cekada dodaje do nich nieco dowcipu i satyry, ale zawsze w granicach szacunku i uczciwości. Są krótkie, każdy ma nieco ponad dwadzieścia minut. Można je znaleźć na stronie www.fathercekada.com.

piątek, 4 marca 2016

Żywot świętego Kazimierza, królewicza polskiego

   Święty Kazimierz urodził się w Krakowie roku Pańskiego 1458, z ojca Kazimierzą III króla polskiego i Elżbiety austriackiej. Od samego dzieciństwa odznaczał się wielką pobożnością. Prócz pacierza porannego i wieczornego wiele godzin każdego dnia spędzał na modlitwie. Często o północy wstawał i modlił się, leżąc krzyżem na ziemi. Nierzadko widywano go w nocy, nawet zimową porą, jak klęcząc przed kościołem, oddawał pokłon Panu Jezusowi utajonemu w Najświętszym Sakramencie. Jak mile spoglądał nań Pan Jezus, z jaką radością patrzyli nań aniołowie z Nieba, jaką zachętę do nabożeństwa odnosili ludzie, którzy go modlącego się widzieli! Kochając Pana Jezusa nade wszystko, dla Pana Jezusa kochał bliźnich, osobliwszą zaś miłość okazywał ubogim, których zawsze serdecznym słowem i często hojną jałmużną opatrywał. Chorych odwiedzał i najniższe posługi przy nich spełniał. Usługiwać Panu Jezusowi w osobach ubogich poczytywał sobie za największy zaszczyt. Tak na modlitwie i uczynkach miłosiernych schodził mu dzień za dniem, a z każdym stawał się bogatszym w zasługi na żywot wieczny.

czwartek, 3 marca 2016

Bergoglio reklamuje apostazję - Bp Donald J. Sanborn

Apostatyczny filmik Bergoglio 
Zamieszczone powyżej zdjęcie to końcowa scena nagrania, którego autorem jest nie kto inny, jak Jorge Bergoglio. Prezentuje w nim intencje modlitewne na "Rok Miłosierdzia". Styczniowym tematem był ekumenizm.

Pojawiają się w tym filmiku cztery osoby. Buddystka mówi: "Pokładam ufność w Buddzie". Mahometanin mówi: "Wierzę w Boga – Allacha". Żyd mówi: "Wierzę w Boga". Duchowny Novus Ordo mówi: "Wierzę w Jezusa Chrystusa".

Następnie Bergoglio mówi nam, że wśród tych wszystkich rozmaitych prób znalezienia Boga, tylko jedno jest pewne: wszyscy jesteśmy dziećmi Boga.

Te same cztery osoby pojawiają się zaraz potem i każda z nich mówi, jedna po drugiej: "Wierzę w miłość".

środa, 2 marca 2016

Papież Leon XIII miażdży popularną pozycję “Ruchu Oporu”



rip-recognize-resist.jpg 
Gra skończona…

    Podczas gdy różne półtradycjonalistyczne obozy “Ruchu Oporu” silą się na wszystkie sposoby, by wspólnie przeciwstawić się nadciagającej “kanonizacji” apostaty bpa Karola Wojtyły, znanego też jako “Papież Jan Paweł II”, Novus Ordo Watch stawał na głowie, by wydobyć i pokazać dwa mało znane dokumenty papieskie Leona XIII, które całkowicie burzą ich wygodną pozycję “zjeść ciastko i mieć ciastko”.


Dwa dokumenty, które prezentujemy, to dwa listy apostolskie napisane przez Ojca świętego w latach 80. XIX wieku, jeden adresowany do kardynała arcybiskupa paryskiego, drugi do arcybiskupa z Tours. Na ile wiemy, nigdy wcześniej nie zostały przetłumaczone na angielski [ani na polski – tłum.], z wyjątkiem kilku cytatów, krążących po internetach.

Do teraz, w każdym razie.

wtorek, 1 marca 2016

Początki oporu przeciw reformom Soboru Watykańskiego II - Ks. Rafał Trytek


 

    Dla każdego katolika sprzeciwiającego się protestantyzacji i modernizmowi, jakie zaczęły się ponad czterdzieści lat temu w obrębie katolickiego świata, szczególnie interesujące są początki oporu przeciw reformom. Znaną powszechnie jest sprawa roli, jaką odegrała konserwatywna grupa "Coetus Internationalis Patrum" pod wodzą biskupów da Proenca-Sigaud, de Castro-Mayera i Msgr Carli, a której przewodniczył ówczesny generał Ojców od Ducha Świętego Abp Lefebvre. Ale dopiero po zakończeniu obrad katolicy stający na straży Porządku Wszystkich Wieków rozpoczęli publiczną kontestację tego, co zostało na soborze zatwierdzone i rozpoczęli szukać wyjaśnienia, jak mogło się to stać, że soborowa rewolucja zatriumfowała w dokumentach i w umysłach tak wielu hierarchów, z tymi najwyższymi włącznie.