Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Żywot świętego Rajmunda Nonata, kardynała

    Rajmund z przydomkiem Nonnat (Nonnatus) pochodził z szlacheckiej rodziny hiszpańskiej (żył około roku Pańskiego 1240). Już jako dziecię okazywał szczególny pociąg do pobożności, modlitwy i świadczenia dobrego ubogim. Mimo, że posiadał niezwykłe zdolności, ojciec, spostrzegłszy u niego skłonność do zawodu duchownego, a nawet zakonnego, odwołał go ze szkoły i posłał na wieś, położoną w górskiej okolicy, aby tam jako pastuch zapomniał o swym postanowieniu, a potem wstąpił do wojska. Bóg jednak inaczej zrządził.
Rajmund, pasąc owce, często zaglądał do pobliskiej kapliczki Matki Boskiej, a serce jego napawało się rozkoszą, gdy patrzał na Jej twarz tchnącą łagodnością. W skromnym przybytku Pańskim padał na kolana i prosił Przeczystą Dziewicę, aby mu była Matką, Przyjaciółką i Panią miłosierdzia. Przed Jej obrazem zwierzał się z swych myśli i uczuć, przedkładał z dziecięcym zaufaniem swe prośby i życzenia, tam szukał pociechy i otuchy, ślubując dozgonną i czystość i zobowiązując się wstąpić do zostającego pod Jej opieką zakonu, trudniącego się wykupywaniem jeńców, którego założycielem był Piotr z Nolasko. Za pośrednictwem hrabiego Kardony, który był jego ojcem chrzestnym i często zjeżdżał na polowanie w owe góry, otrzymał nareszcie od ojca pozwolenie wstąpienia do stanu duchownego, a niezadługo sam założyciel zakonu przyodział go w Barcelonie w biały habit z czerwono-niebieskim krzyżem.
Teraz dopiero wolno mu było dokończyć nauk, wyświęcić się na księdza i objąć urząd kaznodziei, którego obowiązki pełnił tak gorliwie i sumiennie, że przełożeni uznali go w kilka lat później za zdolnego do właściwych zajęć zakonnych; trzeba bowiem wiedzieć, że do wykupywania jeńców z niewoli saraceńskiej wybierano tylko takich zakonników, którzy odznaczali się szczerą pobożnością i poświęceniem.

Ks.Rafał Trytek kazanie na XIV Niedzielę po Zesłaniu Ducha św. wygłoszon...

29 sierpnia - ścięcie św. Jana Chrzciciela

Głowa św. Jana Chrzciciela    Jan Chrzciciel był jedynym synem kapłana Zachariasza i Elżbiety, krewnej Najświętszej Maryi Panny. Jego cudowne narodzenie i posłannictwo zwiastował Anioł Gabriel Zachariaszowi, kiedy ten sprawował w świątyni swe funkcje kapłańskie. Jan urodził się sześć miesięcy przed narodzeniem Chrystusa.
Bardzo wcześnie, może już w dzieciństwie, Jan udał się na pustynię. W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza rozpoczął swą misję poprzednika i zwiastuna Zbawiciela. Czynił to na pustkowiu, nad Jordanem, w Betanii, później w Ainon niedaleko Salim. Zjawienie się Jana i jego wystąpienia odbijały się szerokim echem po Palestynie i okolicznych krajach. Sprawiła to wiadomość, że oczekiwany Zbawiciel już pojawił się na ziemi. Jan prowadził pokutniczy i pustelniczy tryb życia. Chrzcił wodą ciągnące do niego tłumy. Ochrzcił również Jezusa.

piątek, 28 sierpnia 2015

Żywot świętego Augustyna, Biskupa i Doktora Kościoła

    Dnia 13 listopada roku 354 wydała na świat święta Monika syna, który jest po dziś dzień podziwem świata i promiennym światłem Kościoła, "tarczą religii". Ojciec jego Patrycjusz, poganin, dbał prawie wyłącznie o wykształcenie jego rozumu, a świątobliwa matka, nie mając wpływu na syna, mało tylko przyczynić się mogła do uszlachetnienia serca chłopca. Augustyn (żył około roku Pańskiego 430), chłopię lekkomyślne, brał się tylko pod naciskiem przymusu do nauki, przekładał nad nią swawolne zabawy i czytanie niemoralnych komedii, każących wyobraźnię i podniecających do rozpusty. Już w szesnastoletnim młodzieniaszku gorzał ogień zmysłowości; ojca wcale to nie obchodziło, a z przestróg i próśb matki Augustyn drwił, nazywając je grymasami kobiecymi, a nawet grzeszył umyślnie, aby swych rówieśników przewyższyć w rozpuście i niemoralności.
W roku 370 wstąpił do szkoły głównej w Kartaginie, aby uzupełnić swe studia w krasomówstwie i prawie. Czynił tutaj olbrzymie postępy w wszystkich naukach, zarazem jednak odznaczał się wyuzdaną rozpustą. Z całym zapałem młodości rzucił się w wir życia nierządnego z aktorkami i wszetecznicami, i żył w dzikim małżeństwie z niejaką Melanią, niewiastą dużych zdolności, ale zdrożne prowadzącą życie. Ta powiła mu syna, któremu wydrwiwając wiarę, dał imię Adeodata (tj. danego od Boga).

czwartek, 27 sierpnia 2015

Święto św. Józefa Kalasantego, Wyznawcy

Święty Józef Kalasanty      Józef urodził się w Paralta de la Sal na terenie Aragonii (Hiszpania) 31 lipca 1556/1557 r. Pochodził z rodziny szlacheckiej, w której jeszcze dość żywe były tradycje rycerskie. Do stanu duchownego został przygotowany dobrze w szkołach w Estadella, w Leridzie, w Huesca i w Walencji. W 1583 roku, gdy miał 27 lat, przyjął święcenia kapłańskie. Pierwsze lata kapłaństwa spędził na posłudze duszpasterskiej w Barbastro, Urgel i Tremp oraz na pracy w administracji kościelnej. W 1592 r. towarzyszył kardynałowi Markowi Colonnie w podróży do Rzymu.

Do Hiszpanii już nigdy nie powrócił. Związał się wkrótce z bractwem młodych kapłanów, którzy za cel swojej pracy apostolskiej uznali nauczanie religii wśród ludu i dzieci. Józef spostrzegł jednak, że praca prowadzona tylko dorywczo i okazyjnie, uzależniona od dobrej woli jednostek oraz ich wolnego czasu, dawała niewiele. Dlatego postanowił sam prowadzić katechizację w zakresie mniejszym, ale zorganizowanym i stałym. W 1597 r. otworzył pierwszą prywatną bezpłatną szkołę w Europie.

środa, 26 sierpnia 2015

Dziś święto Matki Boskiej Częstochowskiej

Image 
       26 sierpnia Kościół katolicki obchodzi święto Matki Bożej Częstochowskiej. W Polsce to jedno z najważniejszych świąt Maryjnych. Na ten dzień na Jasną Górę, do Czarnej Madonny, zmierzają pielgrzymi z całej Polski, najczęściej w pieszych pielgrzymkach. Obraz ma długą i dramatyczną historię i jest nierozłącznie związany z dziejami naszej Ojczyzny. Według podania, powstał na desce ze stołu, przy którym posiłki jadała Święta Rodzina. Obraz namalowano prawdopodobnie między VII a XIII wiekiem. Nieznany jest jego autor, przypuszcza się, że to malarz włoski lub bizantyjski.  Do Polski przywiózł wizerunek Madonny książę Władysław Opolczyk. Jak mówi podanie, książę Władysław chciał przewieźć obraz do Opola, ale gdy zatrzymał się w Częstochowie, konie nie chciały ruszyć z miejsca. Uznając to za znak Boży, książę zostawił ikonę w klasztorze paulinów.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Święto Św. Ludwika IX, Króla i Wyznawcy

Święty Ludwik IX i zakon trynitarzy     Ludwik IX był synem Ludwika VIII i św. Blanki Kastylijskiej. Urodził się 25 kwietnia 1214 r. Mając 12 lat wstąpił na tron po śmierci ojca. Do czasu osiągnięcia przez niego pełnoletności, rządy sprawowała jego matka, św. Blanka. W 1230 r. ożenił się z Małgorzatą, córką hrabiego Prowansji. Stał na czele dwóch wypraw krzyżowych (1248, 1267) - obie skończyły się klęską. Złożony chorobą uczynił ślub, że wyruszy na wyprawę przeciwko poganom, gdy tylko odzyska zdrowie. Tak też się stało. W bitwie pod Mansurah dostał się do niewoli. Turcy zadowolili się okupem. Ludwik udał się do Palestyny, by nieść pomoc resztkom załóg chrześcijańskich. Usiłował przynajmniej układami złagodzić ich los. Śmierć matki, której zostawił tymczasowe rządy, zmusiła go jednak do powrotu.

Mimo pierwszego niepowodzenia król nie myślał o rezygnacji ze złożonego ślubu. Dla pozyskania zwolenników objeżdżał kraj z relikwiami korony cierniowej Chrystusa i zagrzewał do ponownej wyprawy. Doszło do niej w roku 1267. Na wszelki wypadek, pouczony doświadczeniem, zostawił testament i wyruszył w drogę. U bram Tunisu padł ofiarą tyfusu i zmarł 25 sierpnia 1270 r.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Święto św. Bartłomieja, Apostoła

Święty Bartłomiej     Święty Bartłomiej jest jednym z dwunastu Apostołów, których wybrał sobie Jezus spośród kilkudziesięciu uczniów. W Ewangeliach spotykamy dwa imiona: Bartłomiej i Natanael. Synoptycy (Mateusz, Łukasz i Marek) używają nazwy pierwszej, natomiast Jan posługuje się imieniem drugim. Jednak według krytyki biblijnej i tradycji chodzi w tym wypadku o jedną i tę samą osobę. Jan pisze o Natanaelu jako o Apostole (J 1, 35-51; 21, 2). Ponadto akcentuje wyraźnie, że Natanaela łączyła przyjaźń z Filipem Apostołem, a synoptycy umieszczają Bartłomieja zawsze właśnie przy Filipie w katalogach Apostołów (Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 14). Co więcej, są oni nawet wymienieni ze spójnikiem "i": "Filip i Bartłomiej".
Aramejskie słowo Bartolmaj znaczy tyle, co "syn Tolmaja". Z tym imieniem spotykamy się w Biblii kilka razy (Joz 15, 14; 2 Sm 3, 3). Wyraz Natanael jest imieniem hebrajskim i znaczy tyle, co "Bóg dał" - byłby więc odpowiednikiem greckiego imienia Teodoros czy łacińskiego Deusdedit oraz polskiego Bogdan. Z imieniem Natanael spotykamy się w Piśmie świętym znacznie częściej (Lb 1, 8; 2, 5; 7, 18; 10, 15; 1 Krn 2, 14; 15, 24; 24, 6 i in.). Jeśli Bartłomiej jest tożsamy z Natanaelem, to jego imię brzmiałoby poprawnie: Natanael, bar Tholmai (Natanael, syn Tolmaja).

niedziela, 23 sierpnia 2015

Ks.Rafał Trytek kazanie na XIII Niedzielę po Zesłaniu Ducha św. wygłoszo...

Ks.Rafał Trytek kazanie na XIII Niedzielę po Zesłaniu Ducha św wygłoszon...

Żywot świętego Filipa Benicjusza, Wyznawcy


 
   Pod koniec roku 1233 przybyło dwóch kapłanów zakonu Serwitów do domu szlacheckiej rodziny Benizi we Florencji, prosząc o jałmużnę. Pani domu, piastująca pięciomiesięczne dzieciątko na ręku, ociągała się jakoś; wtem odezwie się niemowlę: "Wszakże to służebnicy Maryi, przeto wesprzyj ich, matko!". Dziecięciem tym był późniejszy sługa Jezusa i Maryi, słynny święty Filip (żył około roku Pańskiego 1285).
Wykształconego i starannie wychowanego w domu syna wysłali rodzice na uniwersytet do Paryża, gdzie pilnie uczył się teologii i filozofii. Potem udał się do Padwy studiować sztukę lekarską, nie tyle jednak ze skłonności do medycyny, ile raczej z posłuszeństwa rodzicom. Złożywszy egzamin doktorski, wrócił do domu jako dwudziestoletni, nader urodziwy młodzian. Piękniejsza jednak była jego dusza, która pokonywała wielkie pokusy i niebezpieczeństwa.
We Włoszech walczyły wtedy z sobą dwa potężne stronnictwa Gwelfów i Gibellinów, szerząc mord i spustoszenie. Szlachetny Filip gorzko opłakiwał okrucieństwa, których się dopuszczały obie strony, sam jednak nie mieszał się do spraw politycznych, lecz zatapiał się w ćwiczeniach pobożnych. Najchętniej przebywał w małym kościółku, modląc się gorąco do Chrystusa i Najświętszej Panny o pokój dla ojczyzny.

sobota, 22 sierpnia 2015

Immaculata

https://lagloriadelasantisimavirgen.files.wordpress.com/2015/01/niepokalane-serce-maryi.jpg 
   Maria Niepokalanie Poczęta! Znacie treść dogmatu: Maria - jako Matka Boga - uprzedzającą mocą nadzwyczajnej łaski Zbawiciela, zachowaną została od grzechu pierworodnego. Upłynęło wiele wieków do chwili, w której ujęto w jasną formułę i w niezbitą prawdę Niepokalane Poczęcie. Protestanci, starokatolicy oburzyli się na to - mówiąc, że Kościół zmienił swoją naukę. - Pomylili się, gdyż zawsze Maria w obrzędach liturgicznych w katolicyzmie całym uważaną była za bezgrzeszną Istotę, za Niepokalanie Poczętą. Naturalnie, nazwy tej nie znano, ale wiedziano, że Maria mocą najściślejszego połączenia z Chrystusem musiała w swej czystości być wyniesiona ponad świętych i aniołów chóry. – Ona, Pogromicielka węża, z której Zbawiciel Ciało i Krew swą wziął, nie mogła ani na jeden moment ulegać władzy złych nieprzyjaciół.
            Znane są słowa Efrema, którymi Kościół z Edeny tak każe mówić do Zbawiciela: „Ty i Matka Twoja jesteście bez skazy, gdyż na Tobie żadna plama nie powstała - ani na Matce Twej zmaza.”
            Było to około 370 roku. Z tego widzimy, że niepokalana czystość Matki Najświętszej jaśniała zawsze w Kościele. Brakowało tylko teologicznej, a bardzo subtelnej pracy ducha, by źródła światłości zgłębić i uzasadnić: Niepokalane Poczęcie jako przyczyna Jej dziewiczości i wolności od wszelkich pożądań.

Uroczystość Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny

Image 
   "[Pan Jezus] chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron (...) [Wówczas Matka Boska] rozchyliła swe dłonie i po raz drugi przekazała nam [widzącym] odblask tego niezmiernego światła (...) Przed prawą dłonią Matki Bożej znajdowało się serce otoczone cierniami, które wydawały się w nie wbijać. [Widzący zrozumieli], że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia." (...)

Niezwykle znaczące w drugim objawieniu Maryi w Fatimie są słowa Matki Bożej dotyczące nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca. Zapewnia Ona Niebo tym, którzy będą praktykowali to nabożeństwo. Obietnica uczyniona Łucji, Hiacyncie, Franciszkowi, a za ich pośrednictwem także całej ludzkości, dotyczy wszystkich tych, którzy poznają Jej przesłanie, gdziekolwiek by się znajdowali.

piątek, 21 sierpnia 2015

CZY PRAWDA SIĘ ZMIENIA?

[Grodno, przed kwietniem 1924] [1]
kolbe1     
   Było to dnia 13 marca bieżącego roku. Jechałem właśnie do Warszawy. Naprzeciw mnie siedziała poczciwa sobie żydówka, obok niej jakiś facet również mojżeszowego wyznania, po owej zaś prawej stronie inteligentna pani, której pochodzenie zdradziło dopiero zatopienie się w żargonowej gazecie. Skończyłem mój brewiarz, oglądałem dziennik i westchnąwszy do Niepokalanej szukałem zaczepki. Zwracam się wreszcie do owego młodziana.
– Czy pan jest izraelita?
– Tak jest.
– A z jakiej frakcji politycznej?
– Ja jestem syjonistą.
– Czy mógłby mi pan więc wyjaśnić cele syjonizmu?
– Pan to już musi wiedzieć.
– Tak, słyszałem wiele o syjonizmie, ale chciałbym właśnie z ust samego syjonisty o tym się dowiedzieć.

Żywot świętej Joanny Franciszki de Chantal, założycielki zakonu


 
   Urodziła się święta Joanna (żyła około roku Pańskiego 1641) we Francji w mieście Dijon w roku 1572 z rodziców znakomitego rodu. Po rychłej śmierci matki zajął się jej wychowaniem ojciec jej, Benignus Fremiot, namiestnik Burgundii, człowiek wysokich zalet. Joanna była panienką niezwykłej urody, dowcipną, żywą, pojętną, a przy tym bardzo nabożną i wielką czcicielką Matki Boskiej.
Z namowy ojca poszła za barona Chantala, dworzanina i ulubieńca króla Henryka IV. Podczas gdy mąż był ciągle na usługach dworskich, Joanna zamieszkała w zamku Bourbilly i zarządzała majątkiem.
Dwudziestoletnia pani była wzorem chrześcijańskiej matrony. Wstając najrychlej, ostatnia kładła się na spoczynek. Wszystkim zajmowała się osobiście, płaciła służbie hojne zasługi, zatrudniała ją pożytecznie i przestrzegała porządku i wzajemnej miłości między czeladką pałacową. Nadto słuchała co dzień w kaplicy Mszy św., gromadziła co wieczór domowników na wspólną modlitwę i chodziła z nimi w niedziele i święta do dość odległego kościoła. Służba kochała i szanowała ją jak matkę. Gdy męża nie było w domu, żyła samotnie, rzadko tylko przyjmowała odwiedziny, trawiła czas na modlitwie i pocieszała chorych i biednych.

czwartek, 20 sierpnia 2015

ZNACZENIE KOŚCIOŁA

Vatican I
     1. Kościół Katolicki, wyposażony we wszystkie niezbędne środki dla utrzymania, rozszerzenia i obrony wiary Chrystusowej, wystąpił z całą powagą na widownię świata.

Posiada on świadomość, iż jest tym prawdziwym Kościołem, któremu Zbawiciel powierzył całą ludzkość jako dziedzictwo. Jest on w posiadaniu wszystkich prawd Objawienia [1] i ma obietnicę wiecznego trwania.

Wszystkie środki łask są mu powierzone, a miljony ludzi przez wieki całe z nich korzystały i dotąd korzystają. Obdarzony mocą nieomylności przemawia Kościół, >>jako władzę mający<< , z całą pewnością i godnością [2]. >>Nauka Kościoła, dobrze poznana, jest nieskończenie piękna w całości i w każdym szczególe. Tworzy ona jakby duchowy system słoneczny, który duszom, szukającym w nauce prawdy, a w prawdzie Boga, dostarcza światła, ciepła, zadowolenia, pokoju, szczęścia na czas i na wieczność całą<< [3].

Żywot świętego Bernarda, Opata


 
   Święty Bernard (żył około roku Pańskiego 1120), rodem Francuz, przyszedł na świat w miasteczku Fontana położonym w Burgundii, roku Pańskiego 1091, w dziedzicznym zamku ojca swego hrabiego Tescelina. Matka jego Aleta spokrewniona była z panującymi książętami burgundzkimi. Był on trzecim z siedmiorga ich dzieci, a wychowanie jego powierzono duchownym w Chatillon.
Skupienie ducha, nieposzlakowana skromność, pokora, posłuszeństwo i wielka pobożność, i oto cnoty, którymi od dzieciństwa się odznaczał. Chociaż sumiennie przestrzegał czystości myśli i żywota, zdarzyło się pewnego razu, iż upodobawszy sobie panienkę szlacheckiego rodu, spojrzał na nią pożądliwym okiem. Zdybawszy się na grzechu, pobiegł do pobliskiego stawu, a przerąbawszy lód, skoczył w przeręblę i tak długo w niej pozostał, póki nie nadbiegli ludzie, którzy wyciągnęli go z wody pół martwego. Kilkakrotne pokusy zalotności i lekkomyślności wywołały w nim silne postanowienie schronienia się w zacisze klasztorne. Zamiarowi jego stawili silny opór ojciec, rodzeństwo i krewni, ostatecznie jednak ulegli jego nieugiętej woli. Wraz z nim wstąpili do klasztoru jego starsi bracia, wuj i dwudziestu czterech młodzieńców należących do najświetniejszych rodzin, między nimi święty Stefan. Przy pożegnaniu rzekł najstarszy brat do młodszego: "Bądź zdrów, miły braciszku. Ty teraz będziesz panem zamku i wszystkich włości do niego należących". Chłopczyna odpowiedział z płaczem: "Jak to, wy bierzecie sobie Niebo, a mnie zostawiacie ziemię? O! jak niesprawiedliwy jest taki podział!". Po kilku latach wstąpił i on do zakonu.

środa, 19 sierpnia 2015

Święty Jan Eudes, Wyznawca


Święty Jan Eudes    Jan Eudes urodził się 14 listopada 1601 r. w rodzinie wieśniaków, w Ry (Normandia). Po ukończeniu szkół podstawowych Jan wstąpił do kolegium jezuickiego w Caen. Tutaj pogłębił w sobie życie wewnętrzne. Znajomość języka łacińskiego opanował w tak doskonałym stopniu, że mógł się nim posługiwać na równi z językiem ojczystym. Jako wzorowy uczeń został przyjęty do Sodalicji Mariańskiej. Po ukończeniu kolegium w 1623 roku wstąpił do głośnego wówczas we Francji "Oratorium Jezusa". Przyjął go sam założyciel tej instytucji, kardynał Piotr de Berulle, wówczas najwyższy autorytet moralny we Francji. W dwa lata potem Jan przyjął święcenia kapłańskie (1625).
W 1627 r. powrócił do Argentan, kiedy dowiedział się, że panuje tam zaraza. Niósł pomoc zarażonym. Następnie został przeznaczony do Caen. Powierzono mu obowiązki wędrownego kaznodziei, by głosił rekolekcje, misje, słowo Boże z okazji odpustów i świąt. Tę wyczerpującą pracę prowadził przez 44 lata (1632-1676). Za podstawę obrał sobie katechizm. Systematycznie uczył prawd wiary i moralności tak dzieci, jak i dorosłych, wieśniaków, jak i mieszczan. Co roku przeprowadzał 3 do 4 misji, a każda z nich trwała od 4 do 8 tygodni. Przez całe swe życie przeprowadził 110 misji. W ciągu kilkudziesięciu lat przemierzył całą Normandię, Bretonię i część Burgundii. Wielu kapłanów i wiele sióstr zakonnych poddało się pod jego kierownictwo duchowe.

17 sierpnia - żywot świętego Jacka, Wyznawcy


 
   Święty Jacek (żył około roku Pańskiego 1257), brat błogosławionego Czesława Odrowąża, urodził się około roku 1183 we wsi Kamień na Śląsku Opolskim. Początkowe nauki pobierał wraz z bratem w szkole katedralnej w Krakowie, po czym udali się na dalsze studia zagranicę, najpierw do Pragi, a potem, zapewne za radą swego stryja Iwona, na uniwersytet paryski, gdzie studiowali teologię i filozofię; stamtąd udali się do Włoch na uniwersytet boloński, na studia z zakresu prawa. Było to w latach 1209 i 1214. Zdobywszy stopnie akademickie powrócili do kraju i przyjęli z rąk biskupa krakowskiego błogosławionego Wincentego Kadłubka święcenia kapłańskie, a wkrótce potem otrzymali od niego kanonie przy katedrze krakowskiej.
W roku 1216 nastąpiły na krakowskiej stolicy biskupiej ważne zmiany: błogosławiony Wincenty Kadłubek zrezygnował z urzędu, a jego następcą został wybrany Iwon Odrowąż. Wybór był jednomyślny, mimo to jednak Stolica Apostolska odmówiła prośbie księcia i kapituły o przyjęcie rezygnacji błogosławionego Wincentego. Gdy i ponowna prośba nie odniosła skutku, w roku 1218 udał się do Rzymu celem ostatecznego załatwienia sprawy sam Iwon, zabierając z sobą obu synowców, Czesława i Jacka.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Ks.Rafał Trytek kazanie na święto św. Joachima wygłoszone dn.16.08 - cz. 2

Ks.Rafał Trytek kazanie na święto św. Joachima wygłoszone dn.16.08.-cz 1

RODZICE NAJŚWIĘTSZEJ PANNY JOACHIM I ANNA

Tak więc Pan Bóg wysłuchał próśb strapionych małżonków, i Anioł zwiastował Annie, że otrzyma upragnione dziecię, a dziecięciem tem była Najśw. Marya Panna.
   O rodzicach Najśw. Panny Pismo św. nie wspomina, ale, według starodawnego podania, wiemy, że ojcem Jej był Joachim, z królewskiego domu Dawida, a matką – Anna, z pokolenia Aaronowego, z którem Marya spokrewnioną była, jak czytamy w Ewangelii św. Łukasza [1]. To podanie zostało stwierdzone powagą św. Kościoła, który czci Joachima i Annę od niepamiętnych czasów, jako świętych rodziców Matki Boskiej. Według Ojców Kościoła: Orygenesa, Piotra aleksandryjskiego, Grzegorza nyseńskiego, Epifaniusza i innych – Joachim był izraelitą, doświadczonej prawości i pobożności; uczęszczał regularnie do świątyni i składał ofiary, przepisane prawem, ponieważ nie miał potomstwa, dlatego wraz z żoną doznawał upokorzeń od znajomych, a nawet i krewnych. Nicefor, jeden z najstarożytniejszych i najpoważniejszych historyków kościelnych, nie ma słów na pochwałę rodziców Najśw. Panny, mówiąc między innemi, iż „znani byli powszechnie z jak najwierniejszego wypełnienia wszystkich praw Boskich i przepisów religijnych i tak używali powszechnego uważania, jak mało kto ze współczesnych – w kraju żydowskim i że wreszcie byli z rodu bardzo znakomitego,” [2] tj. z królewskiego pokolenia Judy, jak mówi św. Augustyn.

Ks.Rafał Trytek kazanie na Święto Wniebowzięcia N.M.P. wygłoszone dn.15....

Ks.Rafał Trytek kazanie na Święto Wniebowzięcia NMP wygłoszone 15.08- cz 1

sobota, 15 sierpnia 2015

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Wniebowzięcie Maryi    Prawda o Wniebowzięciu Matki Bożej stanowi dogmat naszej wiary, choć formalnie ogłoszony stosunkowo niedawno - przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus:

"...powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105).

Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Oparł je nie tylko na innym dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny; mógł je wygłosić także dlatego, że prawda ta była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym autorytetem potwierdził i usankcjonował.

piątek, 14 sierpnia 2015

W OCZEKIWANIU OKREŚLENIA DOGMATU WNIEBOWZIĘCIA NMP

assumption_large
   Od czasu ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia N. Marii P. wzmagały się coraz bardziej w pobożności chrześcijańskiej prośby, tęsknoty i życzenia, by Stolica św. podniosła przywilej Wniebowzięcia N. Panny na te same szczyty nieomylnych orzeczeń swoich, do jakich wyniosła Niepokalane Poczęcie. Z tą prośbą zwracają się Ojcowie Soboru watykańskiego do papieża Piusa IX, lecz nieoczekiwane wypadki stanęły na przeszkodzie.

Na soborze watykańskim Wniebowzięcie nie zostało zdefiniowane. Ruch jednak trwa dalej i zmaga się zwłaszcza w naszym wieku. Toteż papież Pius XII na początku ostatniej wojny zajął się gorliwie tą sprawą, wezwał biskupów całego świata, by nadesłali mu swoje opinie, zorganizował osobne do tego komisje, złożone z dostojników Kościoła i uczonych teologów, by szczegółowo zbadały zagadnienia dotyczące tej doniosłej sprawy. Wszystkie te zabiegi i wysiłki zmierzają do tego, by ustalić dokładnie przedmiot ewentualnej definicji oraz uzasadnić naukowo objawioną prawdę o Wniebowzięciu Matki Bożej, a następnie omówić dokładnie jej stosowne znaczenie dla życia religijnego i duchownego w naszych czasach.

PAMIĘCI O. MAKSYMILIANA KOLBEGO W ROCZNICĘ ŚMIERCI*

O. Kolbe - Wielki czciciel i Rycerz Niepokalanej.
Normy do poznania prawdy w poglądach

Prawdą jest:
1) Co Kościół św. zdefiniował, ponieważ Kościół święty (O[jciec święty) jest w rzeczach wiary i obyczajów nieomylny;

2) Co Kościół św. pochwala, do czego zachęca i co uniwersalnie praktykuje, bo jest nauczycielem nieomylnym.

Scholastyka jest wyborną nauką do wyjaśniania pomieszanych idei błędnowierców, dlatego jej nienawidzą.
Nie mów źle o osobach mających władzę duchowną, bo to gorszy ludzi.

Maksymilian Kolbe
Fragmenty notatek z rekolekcji w: Pisma, cz. II, Niepokalanów 2008, str. 16.

* Tytuł Juan Arecharaleta
Za: https://lagloriadelasantisimavirgen.wordpress.com/2015/08/14/pamieci-o-maksymiliana-kolbego-w-rocznice-smierci/

Żywot świętego Euzebiusza, kapłana i męczennika


 
   Współrządca cesarza Dioklecjana imieniem Maksymian, był zawziętym wrogiem wiary Chrystusowej i wraz z namiestnikami, zarządzającymi oddzielnymi prowincjami państwa rzymskiego, pałał srogą nienawiścią przeciw chrześcijanom. W pewnej nieznanej mieścinie Azji Mniejszej rządził naonczas niejaki Maksencjusz, jeden z najokrutniejszych prześladowców chrześcijan, do którego doszło było, że wyznawcy Chrystusa szczególnym szacunkiem otaczają pewnego starca, żyjącego nader świątobliwie i krzewiącego gorliwie nową wiarę. Współrządca cesarza, Maksymian, bawił właśnie w owej mieścinie, więc Maksencjusz, chcąc się przed nim popisać dbałością w sprawach publicznych, kazał przywołać Euzebiusza (żył około roku Pańskiego 371) - tak bowiem było na imię starcowi. Gdy przyszedł, wezwał go namiestnik, by oddał cześć bogom rzymskim. Euzebiusz rzekł: "Zakon święty mówi: "Będziesz się kłaniał Bogu, Panu swemu i Jemu jednemu służyć będziesz".
Maksencjusz: "Masz do wyboru posłuszeństwo, albo śmierć. Inaczej czekają cię srogie męki".
Euzebiusz: "Nie zgadza się to z rozumem wielbić głazy, rzecz kruchą i pogardy godną".
Maksencjusz: "Co to za dziwni ludzie ci chrześcijanie! Śmierć zdaje im się milszą od życia!".
Euzebiusz: "Bezbożnością byłoby gardzić światłem, a chcieć chodzić w ciemnościach".
Maksencjusz: "Łagodność moja zwiększa twój opór. Oświadczam ci przeto, że każę cię żywcem spalić, jeśli nie uczcisz bogów".
Euzebiusz: "Groźby twoje nie ustraszą mnie, gdyż im większe znosić będę męki, tym świetnej jaśnieć będzie moja korona męczeńska".

czwartek, 13 sierpnia 2015

Żywot świętego Hipolita, Męczennika


 
   Święty Hipolit (żył około roku Pańskiego 258), jeden z dowódców gwardii cesarza Waleriana, pełnił straż podczas męczeństwa świętego Wawrzyńca. Będąc świadkiem cudów, jakie czynił ten Święty, kiedy jeszcze przebywał w więzieniu, Hipolit nie tylko sam wskutek tego się nawrócił, lecz wraz nim przyjęła chrzest święty cała jego rodzina, złożona z dziewiętnastu osób. Odtąd pałał święty Hipolit tak wielką chęcią poniesienia śmierci za Pana Jezusa, że patrząc na męki zadawane świętemu Wawrzyńcowi, pragnął wraz z nim umrzeć za wiarę i dlatego chciał głośno wyznać, że jest chrześcijaninem. Z wielkim tylko trudem zdołał go święty Wawrzyniec powstrzymać od tego zamiaru, nakazując mu, aby milczał i oczekiwał oznaczonego czasu, mającego wkrótce nadejść.
Po chwalebnym męczeństwie św. Wawrzyńca zabrał Hipolit wraz z kapłanem Justynem zwłoki Świętego i z wielką czcią je pochował. W trzy dni potem cesarz, któremu o wszystkim doniesiono, kazał go uwięzić i rzekł do niego: "Jak to? Więc i ty jesteś czarnoksiężnikiem, podobnie jak ów Wawrzyniec, którego ciało pochowałeś?". "Postąpiłem, jak należało - odpowiedział Hipolit - z tą tylko różnicą, że oddałem mu tę przysługę nie jako czarnoksiężnik, lecz jako chrześcijanin". Tyran, oburzony tymi słowami, kazał mu kamieniami zmiażdżyć twarz i zedrzeć z niego białą szatę noszoną przez nowoochrzczonych, którą ujrzał pod jego wojskowym odzieniem. Święty rzekł na to: "Przyodziewasz mnie w świetniejszą jeszcze suknię, zdejmując ze mnie tę, którą noszę jako wyznawca Chrystusa". Walerian kazał go za to rzucić na ziemię i okrutnie siec rózgami i pałkami, ale Święty, głośno się modląc, dziękował Panu Bogu, że go czyni godnym takich mąk za wiarę. Cesarz, rozgniewany jego wytrwałością, zawołał: "Hipolit czarnoksięskimi sztukami sprawił, że nie czuje tych razów, drzyjcie mu więc ciało żelaznymi hakami i obcęgami!". Kaci niezwłocznie spełnili ten rozkaz, ale Hipolit ciągle powtarzał: "Jestem chrześcijaninem i chętnie cierpię za Chrystusa".

środa, 12 sierpnia 2015

Zbójecki Kościół (część III) - Patrick Henry Omlor

Bread5.1 
"Extra Ecclesiam nulla salus"



Powszechnie znana i nieustannie głoszona przez Magisterium Kościoła nauka mówi o tym, że "poza Kościołem nie ma zbawienia". Jest to dogmat naszej Wiary, a jako taki, jest nieomylnie prawdziwy i nie dopuszcza absolutnie żadnych wyjątków. Trwając przy tej nauce jesteśmy bezwzględnie zobowiązani do rozumienia i głoszenia jej w taki sposób, w jaki pojmuje ją sam Kościół, stosując się do pouczeń papieża Piusa XII zawartych w encyklice Humani generis: "Dlatego to poprzednik Nasz, niezapomnianej pamięci Pius IX, gdy stwierdził, że na tym polega najszczytniejsze zadanie teologii, by wskazywała, jak zawiera się w źródłach nauka, którą Kościół do wierzenia podaje, nie bez ważnego powodu dodał, że należy w depozycie wiary odszukać tę naukę «w tym samym sensie, w jakim Kościół ją określił»".



Nasze rozważania tej kwestii z wykorzystaniem najbardziej wiarygodnych źródeł posłużą do wyjaśnienia tego dogmatu "w tym samym sensie, w jakim Kościół go określił". Podejmując się tego zadania zastosujemy się do naukowych, teologicznych objaśnień tejże nauki, tak znakomicie wyłożonych przez śp. Msgr. Josepha Clifforda Fentona w książce zatytułowanej "The Catholic Church and Salvation" [Kościół katolicki i zbawienie] (wyd. Newman Press, 1958), z której będziemy często korzystać w niniejszym artykule.

Żywot świętej Klary, ksieni


 
   Święta Klara (żyła około roku Pańskiego 1234), duchowna córka św. Franciszka serafickiego, założyciela zakonu Braci Mniejszych, i jego najwierniejsza naśladowniczka, była rodem jak i on z miasta Asyżu we Włoszech. Urodziła się dnia 16 lipca roku Pańskiego 1194, jako córka bardzo zamożnej szlacheckiej rodziny. Bogobojna matka uczyła sama swego aniołka początków religii, a dziewczątko okazało się pilną uczennicą. Modlitwa była najmilszym jej zajęciem; przy każdym obiedzie i wieczerzy odkładała część swej porcji, aby ją dać zgłodniałemu żebrakowi, a pod świetną odzieżą nosiła pokutną włosiennicę. Licząc lat 18, bogata we wdzięki i zalety umysłu i duszy, była przedmiotem powszechnego podziwu i niejeden zacny młodzian ubiegał się o jej rękę. Tymczasem Klara udała się do świętego Franciszka, błagając go, aby jej pomógł usunąć się ze świata i wskazał drogę do Nieba, gdyż podobnie jak on chciałaby się wyrzec uciech światowych, a służyć jedynie Bogu. Święty zakonodawca, widząc szczerość jej zamiarów, przyrzekł jej habit zakonny na niedzielę Palmową roku 1212.
Nie mogąc uzyskać zezwolenia rodziców, uszła Klara potajemnie z domu i udała się z kilku towarzyszkami do kościoła Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, przy którym wraz z bracią mieszkał święty Franciszek, gdzie wszystkie odebrały z rąk tego Świętego gruby habit pokutny i powróz jako przepaskę. Ponieważ Franciszek jeszcze nie był założył domów dla zakonnic, przeto umieścił je chwilowo w klasztorze benedyktynek św. Pawła. Tu oddała się Klara całkiem modlitwie i rozpamiętywaniu.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Zbójecki Kościół (część II) - Patrick Henry Omlor


Jan PaweÅ‚ II z żydowskÄ… lożą B’nai B’rith, 1984 r._wolna-polska.pl 
Zasada "krok po kroku"



Weterani ruchów rewolucyjnych i konspiracji wiedzą o tym, że w życiu obowiązuje zasada gradacji. Nagłe, niespodziewane i radykalne zmiany nie są nigdy zbyt ochoczo przyjmowane przez "lud". Jedyną niezawodną techniką pod względem psychologicznym – tzn. z wyjątkiem fizycznej przemocy – jest metoda "krok po kroku" zaczynająca się od zrobienia dobrego początku. Wprowadzenie jakiejś drastycznej zmiany niemal zawsze poprzedzone jest kilkoma pomniejszymi, pokrewnymi wiodącymi do niej zmianami. Różne aluzje wygłaszane publicznie oraz sugestie dotyczące możliwości planowanej zmiany służą często celom sondażowym i znane są pod nazwą "balonów próbnych". Chodzi o to, aby je "wypuścić" i zobaczyć, czy komuś zechce się je zestrzelić. Służy to do zbadania nastrojów "ludu" albo "trendu opinii publicznej" i jeżeli nikt nie strzela do próbnego balonu, to uważa się, że bezpiecznie można pójść za ciosem i wprowadzić innowację. Po tym, jak wszystko zostanie osiągnięte i upłynie przyzwoity okres wyczekiwania można sobie nawet pozwolić na szczere uwagi, takie jak na przykład ta wypowiedziana przez kardynała Heenan'a: "Bylibyście zszokowani, gdyby wszystkie zmiany zostały wprowadzone równocześnie" (The Tablet, Londyn, 11 października 1969, s. 1010).

Święty Tyburcjusz, Męczennik oraz święta Zuzanna, Dziewica i Męczennica

Tiburtius.jpg 
   Święty Tyburcjusz (Tyburcy), łac. Tiburtius (zm. w III lub IV wieku w Rzymie) – męczennik chrześcijański, święty Kościoła katolickiego.
Według legendy Tyburcjusz był jedynym synem prefekta Rzymu, Chromancjusza. Chromancjusz, początkowo zwalczający doktrynę chrześcijańską, został nawrócony przez św. Trankwilinusa i ochrzczony przez św. Polikarpa ze Smyrny (+156). Tyburcjusz zetknął się również z chrześcijanami. Wiele czasu spędzał w towarzystwie św. Sebastiana (+287), wysłuchując jego nauk. Pod ich wpływem zdecydował się przyjąć chrzest, a św. Sebastian był jego ojcem chrzestnym. Może dlatego wiadomości o życiu świętego pochodzą głównie ze źródeł mówiących o życiu i pracy św. Sebastiana.
W czasie prześladowań chrześcijan w Imperium Rzymskim, za panowania cesarza Dioklecjana, Tyburcjusz był poszukiwany listem gończym. Poza tym, że był chrześcijaninem, obciążał go fakt, że pochodził z szanowanej, politycznie i społecznie zaangażowanej, rzymskiej rodziny i mógł stanowić przykład dla innych obywateli miasta. Przed grożącym mu aresztowaniem schronił się w domu ojca, jednak na skutek zdrady przyjaciela, pretorianie zdołali go ująć. Tyburcjusz stanął przed sądem, któremu przewodniczył ówczesny prefekt Rzymu Fabianus. Podczas procesu nie wyparł się wiary chrześcijańskiej, a jego wyznaniom towarzyszył cud. By potwierdzić prawdziwość swych słów, przeszedł boso po rozżarzonych węglach, nie odnosząc przy tym żadnych urazów. Sędziowie uznali, że nie był to cud, a czarnoksięskie sztuki. Został oskarżony również o stosowanie magii i skazany na śmierć przez ścięcie. Wyrok wykonano przy Via Labicana w Rzymie.
Jego wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest 11 sierpnia.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Zbójecki Kościół (część I) - Patrick Henry Omlor

german 
Liczba  π  i Vaticanum II


Historia poniżej przedstawiona, choć brzmi może absurdalnie, niemniej jednak zdarzyła się naprawdę. Pewnego razu podjęto próbę urzędowego ustalenia wartości liczby π. Jak każdy uczeń wie, π jest pewną ustaloną stałą – można powiedzieć "stałą przyrody" – określającą stosunek długości obwodu koła do jego średnicy. Przybliżona wartość π, podana z dokładnością do siedmiu miejsc dziesiętnych, wynosi 3,1415927. Mówimy o wartości "przybliżonej", gdyż nie można podać dokładnej wartości tej liczby. Z tej przyczyny, dla celów obliczeniowych trzeba używać jakiegoś przybliżenia π, np. 22/7 lub 3,14 albo 3,1416 itd. Dlatego przybliżony obwód danego koła o możemy wyliczyć mnożąc π przez jego średnicę d – przyjmując (na przykład) 3,1416 za wartość π – według wzoru o = π d.



W 1897 roku kongresman T. I. Record z hrabstwa Posey, w stanie Indiana, złożył w legislaturze tego wielkiego i suwerennego Stanu słynny projekt ustawy Nr 246. Projekt ten przewidywał, że urzędowo ustali się, iż wartość π wynosi 4, względnie 3,2 lub będzie to jakaś inna przyjemna, wygodniejsza w użyciu liczba. Chociaż przyjęcie, że π = 4 mogło uczynić niektóre obliczenia arytmetyczne łatwiejszymi, to wyniki wszystkich matematycznych obliczeń, w których występuje liczba π, byłyby nieprawdziwe, choć "z prawnego punktu widzenia" byłyby poprawne. Niezrażony swoimi rozważaniami, Mr. Record twierdził w projekcie, że "ponieważ będąca w obecnym użyciu reguła nie sprawdza się... w związku z tym powinna zostać odrzucona jako całkowicie nieodpowiednia i myląca w praktycznych zastosowaniach" (!). Chociaż projekt – z jakiegoś tajemniczego powodu – przedstawiono początkowo do rozpatrzenia przez Komisję d/s Ziem Bagiennych, to ostatecznie trafił on do Komisji Edukacji. Komisja, po przeanalizowaniu projektu odesłała go z powrotem do Izby Reprezentantów z aprobującą rekomendacją. I rzeczywiście, Izba Reprezentantów Stanu Indiana w głosowaniu przyjęła jednomyślnie Projekt Nr 246 (67 głosów "za"). Następnie projekt został przesłany do Senatu i chociaż pierwsze czytanie przeszedł bardzo dobrze, to jednak w drugim czytaniu Senat go odrzucił. W ten sposób storpedowano ostatecznie tę innowację mającą być punktem zwrotnym w historii i w zamierzeniu przynieść ulgę obywatelom Indiany, uwalniając ich od tej dawno ustalonej reguły, która "się nie sprawdza" i jest "całkowicie nieodpowiednia".

Żywot świętego Wawrzyńca, diakona i Męczennika


 
   "Jak Jerozolima męczeństwem świętego Stefana - mówi święty Leon, papież, tak Rzym stał się pamiętny męczeństwem św. Wawrzyńca". Hiszpan z urodzenia, pobierał Wawrzyniec (żył około roku Pańskiego 252) religijne i naukowe wychowanie u archidiakona Sykstusa. Sykstus, obrany w roku 257 papieżem, wyświęcił go na diakona i zaszczycił swym zaufaniem, zdając na niego zarząd majątku kościelnego i pieczę nad ubogimi.
W lecie roku 258 wydał cesarz Walerian wyrok śmierci na wszystkich chrześcijańskich biskupów i kapłanów; nadto skazał senatorów chrześcijańskich, rycerzy i szlachtę wraz z ich żonami na wygnanie i zabranie dóbr, a w razie nieposłuszeństwa na utratę życia, ludzi zaś pospolitych kazał zaliczyć do stanu niewolników.
Papież Sykstus został skazany na śmierć na krzyżu. Wawrzyniec towarzyszył mu na rusztowanie i rzewnie płacząc, wołał: "Dokądże idziesz, ojcze, bez syna swego? Dokądże śpieszysz, kapłanie, bez swego diakona? Dawniej nie zwykłeś był wstępować na ołtarz bez swego sługi, a teraz chcesz się obyć beze mnie? Czy cię obraziłem? Czy w czymkolwiek uchybiłem swej powinności? Poddaj mię próbie, czyś we mnie znalazł odpowiedniego sługę do szafarstwa krwi Pana naszego i nie wyłączaj mnie teraz od uczestnictwa w twej śmierci!". Papież, wzruszony do głębi serca, tak odpowiedział stroskanemu diakonowi: "Wszakże cię nie opuszczam, synu mój! Ciebie trudniejsze czekają walki. Ja, bezsilny starzec, lekką tylko podejmę mękę, aby się dostać na tamten świat, lecz ty wystawiony będziesz na krwawe boje. Przestań płakać, lewito, po trzech dniach połączysz się ze mną. Ja na nic ci się już nie przydam na tym świecie. Słabi tylko uczniowie potrzebują zachęty mistrza, silniejsi obędą się bez niej".

niedziela, 9 sierpnia 2015

Anna Katarzyna Emmerich o "nowym kościele" - Patrick Henry Omlor

a7302e32842d4ac8124f7b29de2e833c 
Anna Katarzyna Emmerich (1774-1824), świętobliwa niemiecka mistyczka, miała wizje i mistyczne doznania, w których widziała narodziny tego, co nazywa "mrocznym kościołem" oraz "czarnym, fałszerskim kościołem". Słowo fałszerski przywodzi na myśl coś więcej niż samo pojęcie fałszu (zawsze istniały fałszywe kościoły i fałszywe formy kultu); fałszerski sugeruje zamiar podawania się za autentyk, oryginał oraz intencję imitowania rzeczy prawdziwej. Nie rościmy sobie pretensji do posiadania zdolności interpretowania proroctwa z całkowitą trafnością, ani też nigdy nie opieraliśmy na proroctwach naszej argumentacji i sposobu przedstawiania poszczególnych zagadnień. Tym bardziej nie zamierzamy teraz "stwarzać precedensu" opartego na wizjach Anny Katarzyny Emmerich, gdyż próba zinterpretowania proroctwa zawsze wiąże się z ryzykiem całkowicie błędnego odczytania jego rzeczywistego znaczenia. Lecz z pewnością wolno nam zastanowić się, czy siostra Emmerich przeczuwała powstanie współczesnego, ekumenicznego kościoła. Poniższe fragmenty pochodzą z drugiego tomu "Żywota Anny Katarzyny Emmerich" (The Life of Anne Catherine Emmerich) autorstwa wielebnego C. E. Schmoegera CSsR, który po raz pierwszy pojawił się w druku w 1867 roku.

Żywot świętego Jana Marii Vianney, proboszcza z Ars

    Życie tego świętego kapłana było prawdziwie apostolskie, pełne pracy i cnót, w łaski Boże nadzwyczaj obfite.
W strasznych czasach wielkiej rewolucji, gdy Francja jęczała jeszcze pod ciężarem najokrutniejszego prześladowania, kiedy burzono świątynie, zabijano kapłanów, a gilotyna pochłaniała tysiące ofiar, w Darchily, niewielkiej wiosce, o milę drogi od Lyonu, jaśniał cnotami mały Jan Vianney (żył około roku Pańskiego 1859), syn biednych, ale pobożnych rodziców.
Gdy liczył cztery lata, zginął pewnego razu matce, która jak Maryja Jezusa, szukała go z sercem przepełnionym żałością; po długich poszukiwaniach znalazła go nareszcie, nie w świątyni wprawdzie, ale w najciemniejszym zakątku obory, klęczącego w wielkim skupieniu przy żłóbku. Jak Maryja, tak i ta pobożna matka, robiła małemu Janowi wyrzuty za przykrość, jaką jej wyrządził. Zakłopotane i zasmucone dziecię przepraszało ją za wyrządzoną przykrość, obiecując poprawę.
Gdy cokolwiek podrósł, kazano mu paść trzodę. Zauważono wtedy, że i przy tym zajęciu zawsze się modlił. W stosunkach z rodzicami, rodzeństwem i całym otoczeniem okazywał początki wielkich cnót, którymi później zajaśniał.

sobota, 8 sierpnia 2015

Apel Ojca Świętego Piusa XII do dziewcząt

 
   W początkach września odbył się w Rzymie Zjazd Międzynarodowej Federacji Katolickiej Młodzieży Żeńskiej, w którym wzięły udział delegatki z 40 krajów. Ojciec święty w przemówieniu do dziewcząt wskazał na niespotykane dotąd niebezpieczeństwa, na jakie wystawiona jest kobieta w dzisiejszym społeczeństwie. Następnie w 4 punktach nakreślił obowiązki niewiasty katolickiej wobec tej sytuacji.
Papież zlecił:


1. WIARĘ CZYSTĄ I NIENARUSZONĄ, urobioną "przez pokorę, modlitwę i ofiarę". Wiara ta jest potrzebna w twardej walce współczesnej o prawa rodziny, dziecka i szkoły.


2. OBECNOŚĆ KOBIETY NA WSZYSTKICH ODCINKACH ŻYCIA, gdzie w grę wchodzą interesy religii. Ojciec św. ostro wystąpił przeciw mniemaniu tych, co "pod pozorem powrotu do czystego spirytualizmu chcieliby ograniczyć Kościół do terenu nauczania jedynie dogmatycznego i zakazać mu wszelkiego mieszania się do porządku cywilnego i społecznego".

Żywot św. Cyriaka i towarzyszów jego, Męczenników


 
   Istnieje w Rzymie pałac, znany pod nazwą "Łaźni Dioklecjana", którego i piękność, okazałość i trwałość każdego w podziwienie wprawia; rzadko kto jednak wie o tym, że mury te oblane są potem i obryzgane krwią wielu niewinnych chrześcijan.
Cesarz Dioklecjan, wstąpiwszy na tron, przybrał sobie za współrządcę Maksymiana, przyjaciela lat młodzieńczych. Znany ten wróg chrześcijan z wdzięczności kazał Dioklecjanowi wystawić ów olbrzymi pałac, mający mu służyć za łaźnię. Z rozkazu Maksymiana musieli przy budowie gmachu pracować jako prości robotnicy wszyscy chrześcijanie żyjący podówczas w Rzymie. Bez różnicy płci, wieku i stanu, bez pożywienia i jakiejkolwiek płacy zniewoleni byli wykonywać najcięższe prace. Wielu z nich, nie mogąc podołać trudom, przypłaciło te wysiłki życiem; wielu innych żyło w nędzy i poniewierce, padając pod razami okrutnych dozorców.
Nad smutnym położeniem chrześcijan ubolewał mocno pewien młody Rzymianin, potomek bogatego i znakomitego rodu, a przy tym tajny wyznawca nauki Chrystusa. Przysyłał on biednym robotnikom od czasu do czasu żywność, posługując się w tej sprawie diakonem Cyriakiem i dwoma gorliwymi chrześcijanami imieniem Largus i Smaragd (żyli około roku Pańskiego 300), którzy z niebezpieczeństwem życia wręczali tajemnie nieszczęśliwym jego przesyłki. Schwytani wreszcie przez chytrych dozorców na gorącym uczynku, skazani zostali na tę samą ciężką pracę. Nie mogąc odtąd przynosić ulgi swej nieszczęśliwej braci, starali się w inny sposób złagodzić ich twardy los. Pomagali słabym i strudzonym w noszeniu ciężarów, pocieszali i umieli ich natchnąć taką cierpliwością, że biedacy upadając pod brzemieniem pracy śpiewali hymny na cześć Boga. Pewien czcigodny starzec, któremu było na imię Saturnin, dźwigając pewnego dnia ogromny ciężar, padł bezwładny na ziemię; natychmiast pobiegł Cyriak z towarzyszami do dozorcy, wstawili się za biedakiem, oświadczyli, że go wyręczą i wzięli na barki ciężar dwakroć większy. Ten zbudowany ich godnym naśladowania poświęceniem, doniósł o tym Maksymianowi.

piątek, 7 sierpnia 2015

A on znowu swoje! Bergoglio wywołuje zgorszenie wśród katolików nonszalanckim podejściem do małżeństwa - Ks. Benedict Hughes CMRI

Do tej pory prawdopodobnie już wszyscy słyszeli albo czytali o sensacji, jaką podzielił się "papież" Franciszek podczas styczniowej konferencji prasowej. W czasie drogi powrotnej z Manili do Rzymu, na pokładzie samolotu mówił o "odpowiedzialnym rodzicielstwie" i powiedział, że katolicy nie powinni się mnożyć "jak króliki". Tak, to nie pomyłka. Przywodzi to na myśl podobnie gorszące wypowiedzi, które w ciągu minionych dwóch lat wyszły z jego ust. Jednakże ta ostatnia wypowiedź wprowadza wyraźny dysonans z niesławną deklaracją, która obiegła cały świat: "Kimże jestem, by osądzać?".

Cóż on zatem właściwie powiedział? To, co powiedział, nie jest w istocie tak ważne, jak to, co dał do zrozumienia: mianowicie, że katolicy mają zbyt wiele dzieci i że stosowanie antykoncepcji jest konieczne i dopuszczalne. W każdym razie właśnie w ten sposób jego słowa zostały przez wielu zrozumiane. Opublikowaliśmy już artykuł na temat antykoncepcji (zob. "The Reign of Mary", nr 140), ale wiele z tego, co się w nim znalazło, zasługuje na przypomnienie. W niniejszym artykule chciałbym się skupić krótko na trzech tematach: 1) błogosławieństwie, jakim jest dla rodziny posiadanie wielu dzieci, 2) złej woli zawartej w antykoncepcji i 3) niezdolności hierarchii Vaticanum II do przekazywania nauki w jasny, niedwuznaczny sposób.

Żywot świętego Kajetana, założyciela zakonu


 
   Święty Kajetan (żył około roku Pańskiego 1547) urodził się z bogatych i zacnych rodziców w roku 1480 w mieście Vicenza, w rzeczypospolitej Weneckiej. Skoro tylko ujrzał światło dzienne, pobożna matka ślubowała oddać go na służbę Boga i Najświętszej Panny. Już jako dziecię pilnie wystrzegał się grzechu, był miłosierny dla ubogich, wstawiał się za nimi u rodziców i zbierał dla nich jałmużny u krewnych. Najmilszą jego zabawą było budować ołtarzyki, które przystrajał obrazkami Bogarodzicy i kwieciem.
Dorósłszy, udał się na uniwersytet do Padwy i uzyskał tam stopień doktora prawa. Wysokie urodzenie, wielka uroda, nadto bogactwa i zdolności, które dla tylu młodzieńców bywają pokusą do złego, były dla niego podnietą do największej prostoty i pokory. Brali mu to za złe krewni i łajali go, mówiąc: "Taka pokora może być zaletą u biedaków, ale u wysoko urodzonych jest czymś nikczemnym".
Następnie udał się Kajetan do Rzymu, aby w zaciszu poświęcić życie Bogu i modlitwie, ale blask jego cnót bił tak jasno, że papież Julian II powierzył mu ważny urząd protonotariusza apostolskiego. Wysoka ta godność w niczym nie zmieniła jego pokory. Kilku prałatów i ludzi świeckich utworzyło było w owym czasie "Towarzystwo miłości Bożej" dla powstrzymania moralnego upadku, szerzącego się we Włoszech wskutek ustawicznych wojen i zamieszek, jako też dla położenia tamy odszczepieństwu w Niemczech. Kajetan przystąpił do tego towarzystwa, złożył swój urząd i licząc lat trzydzieści sześć, przyjął święcenia kapłańskie.

czwartek, 6 sierpnia 2015

Ciężkie zaniedbanie: Całkowita porażka soborowej hierarchii w egzekwowaniu norm moralnych - Ks. Benedict Hughes CMRI

 
Wszyscy pamiętamy naukę zawartą w naszym katechizmie o rodzajach grzechów: istnieją grzechy zaniedbania, a także grzechy uczynkowe. Grzechem zaniedbania jest, przykładowo, niewywiązanie się z obowiązku udziału w niedzielnej Mszy św. Jakoś często zaniedbujemy zbadać sumienie pod kątem tych grzechów w rachunku sumienia, tymczasem zaniedbania mogą być bardzo poważne.



Choć istnieją przeróżne grzechy zaniechania, jednym z najbardziej poważnych jest ten popełniany przez osoby dzierżące władzę, które zaniedbują nauczania, karcenia czy kierowania tymi, za których ponoszą odpowiedzialność. Rodzice, którzy nie karcą swoich dzieci i pozwalają im rozwijać grzeszne nawyki, poniosą przed Bogiem odpowiedzialność za to zaniedbanie. Nauczyciele, którzy nie uczą prawdy, również odpowiedzą przed Bogiem. Ale bez wątpienia najcięższym zaniechaniem jest zaniedbywanie przez pasterzy właściwego pouczania i napominania dusz powierzonych ich pieczy.

Przemienienie Pańskie


Przemienienie Pańskie    Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas wraz z Chrystusem, Piotrem, Jakubem i Janem na górę Tabor. Tam Chrystus przemienił się wobec swoich Apostołów. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się olśniewająco białe. Apostołowie byli zachwyceni, choć poznali jedynie niewielki odblask wiecznej chwały Ojca, w której po swoim zmartwychwstaniu zasiadł Jezus. To wydarzenie pozostało tajemnicą dla pozostałych uczniów - dowiedzieli się o nim dopiero po wniebowstąpieniu Jezusa.
Zdarzenie to Ewangeliści musieli uważać za bardzo ważne, skoro jego szczegółowy opis umieścili wszyscy synoptycy: św. Mateusz (Mt 17, 1-9), św. Marek (Mk 9, 1-8) i św. Łukasz (Łk 9, 28-36). Również św. Piotr Apostoł przekazał opis tego wydarzenia (2 P 1, 16-18). Miało ono miejsce po sześciu dniach - czy też "jakoby w osiem dni" - po uroczystym wyznaniu św. Piotra w okolicach Cezarei Filipowej (Mt 16, 13-20; Mk 8, 27-30; Łk 9, 18-21).
Św. Cyryl Jerozolimski (+ 387) jako pierwszy wyraził pogląd, że górą Przemienienia Chrystusa była góra Tabor. Za nim zdanie to powtarza św. Hieronim (+ ok. 420) i cała tradycja. Faktycznie, góra Tabor uważana była w starożytności za świętą.
Może dziwić szczegół, że zaraz po przybyciu na górę Apostołowie posnęli. Po odbytej bardzo uciążliwej drodze musieli utrudzić się wspinaczką, zwłaszcza że wędrowali sześć dni od Gór Hermonu.
W Starym Testamencie powszechne było przekonanie, że Jahwe pokazuje się w obłoku (Wj 40, 34; 1 Sm 8, 11). Dlatego w czasie Przemienienia ukazał się obłok, który okrył Chrystusa, Mojżesza i Eliasza. Głos Boży z obłoku utwierdził uczniów w przekonaniu o teofanii, czyli objawieniu się Boga. Dlatego Ewangelista stwierdza, że świadkowie tego wydarzenia bardzo się zlękli.

środa, 5 sierpnia 2015

O ewolucji, prawdziwości Starego Testamentu oraz rozwoju katolickiej doktryny

Znalezione obrazy dla zapytania przeciwko ewolucji 
Odpowiedzi na pytania dotyczące ewolucji, prawdziwości Starego Testamentu oraz rozwoju doktryny katolickiej


Odpowiedzi Redakcji
1.      Czy zdanie, że człowiek co do ciała pochodzi od zwierzęcia, czyli, że Pan Bóg tchnął duszę w ciało zwierzęcia, które doszło już do stopnia całkowitego rozwoju, jest przez Kościół potępione? 
Odpowiedź: Pewna grupa uczonych katolickich, zresztą bardzo nieliczna, pragnąc przybliżyć się do stanowiska zwolenników teorii skrajnego rozwoju, by w ten sposób ułatwić sobie wzajemne z nimi porozumienie, przyjęła teorię rozwoju w znaczeniu ograniczonym, a mianowicie, że Pan Bóg tchnął duszę rozumną i nieśmiertelną w ciało zwierzęcia, które przez długie okresy ewolucji doszło do tego stopnia doskonałości, iż mogło stać się mieszkaniem dla nieśmiertelnej i duchowej duszy. Ten pogląd nie został dotąd przez Kościół potępiony jako błąd przeciw wierze, sprzeciwia się on jednak opowiadaniu Pisma Świętego, jak i powszechnej nauce teologów i, że się tak wyrazimy, oficjalnej opinii samego Kościoła. Opinia ta wyraziła się w odpowiedzi Komisji Biblijnej (…). Otóż ta Komisja na zapytanie, czy można powątpiewać dosłownemu i historycznemu znaczeniu pierwszych trzech rozdziałów Księgi Rodzaju (w których jest mowa o stworzeniu świata i człowieka), jeśli idzie o zdarzenia bezpośrednio dotyczące podstaw naszej wiary odpowiedziała przecząco, czyli że nie wolno powątpiewać, a tym bardziej odrzucać dosłownego i historycznego sensu pierwszych rozdziałów Biblii. By zaś nikt nie miał wątpliwości, które to zdarzenia dotyczą bezpośrednio prawd wiary, wspomniana Komisja wyliczyła je w dalszym ciągu swego orzeczenia. Są to: stworzenie całego świata przez Boga w czasie, szczególne stworzenie człowieka, utworzenie ciała pierwszej kobiety z ciała Adama, jedność rodzaju ludzkiego, stan pierwotnej niewinności, zakaz spożywania owocu celem wypróbowania posłuszeństwa człowieka, wreszcie kuszenie, upadek i obietnica przyszłego Odkupiciela. A zatem opowiadanie pierwszych rozdziałów Biblii tak ma być rozumiane, by przy ich tłumaczeniu zdarzenia te nie dostały szwanku.

Matka Boska Śnieżna


Bazylika Sancta Maria Maior
    Przypadające dzisiaj święto dotyczy rocznicy poświęcenia bazyliki "Najświętszej Maryi Panny Większej" w Rzymie. Przymiotnik ten wynika z faktu, że jest to pierwszy i największy kościół rzymski poświęcony Maryi. Jest to także jedna z pierwszych na świecie świątyń poświęconych Matce Bożej. Kościół tak dalece ją wyróżnia, że należy ona do czterech tzw. bazylik większych Rzymu, które każdy pielgrzym nawiedzał w roku świętym, jeśli pragnął uzyskać odpust zupełny. Należą do nich: bazylika laterańska św. Jana (będąca katedrą biskupa Rzymu), bazylika św. Piotra na Watykanie, bazylika św. Pawła za Murami i właśnie bazylika Matki Bożej Większej.

wtorek, 4 sierpnia 2015

WOLNOMYŚLNOŚĆ, CZYLI RELIGIJNY LIBERALIZM

Pius IX
   Wolnomyślni twierdzą, że w kwestjach religijnych każdy może myśleć i wierzyć, jak mu się podoba; że więc może wyznawać ateizm, panteizm, materjalizm, darwinizm, sceptycyzm, w ogóle, jakiekolwiek błędne wyznanie religijne. Idąc dalej w tym systemie i opierając się na tej zasadzie, twierdzą, że każdemu przysługuje prawo nie tylko myśleć i wierzyć, jak mu się podoba, lecz także głosić te zasady i rozszerzać je pismami, książkami; dalej, że w każdem uporządkowanem społeczeństwie wolność sumienia i nabożeństwa powinna być zastrzeżona każdemu odpowiedniemi prawami. Takie twierdzenie prowadzi jednak do błędów i sprzeciwieństw, które już wyżej zbijaliśmy. System ten pożałowania godny i naganny ma także inne jemu właściwe sprzeciwieństwa.

Żywot świętego Dominika, założyciela zakonu


 
   Wśród szczęku oręża i wypraw krzyżowców do Palestyny religijne wychowanie na Zachodzie było w niektórych krajach wielce zaniedbane, wskutek czego jak grzyby po deszczu wyrastały herezje, pełne ślepej nienawiści przeciw Kościołowi katolickiemu.
W tym samym czasie dorastał w mieście Calarnega w Hiszpanii uzdolniony chłopiec Dominik (żył około roku Pańskiego 1221), syn pobożnych rodziców, obrany przez Opatrzność, aby usunąć zgorszenie odszczepieństwa, a Kościołowi dodać nowego blasku i uświetnić go nowym triumfem. Pod troskliwą opieką matki i mądrym kierownictwem jej brata kapłana, przewyższył Dominik swych współuczniów i rówieśników czystością obyczajów i postępami w naukach. W czasie głodu rozdał pieniądze, jakie posiadał, sprzedał swą odzież i książki, aby żywić głodnych, a gdy go za to zganiono, tak się tłumaczył: "Na cóż mi martwe księgi, jeżeli bliźni moi z głodu umierają?". Sława jego pobożności tak się wkrótce rozeszła, że Diego, biskup Osmy, powołał go do Palencji na profesora Pisma świętego i mianował go podprzeorem kanoników. Nowo mianowany prałat wkrótce miał jednak przewyższyć nadzieje, jakie w nim pokładano.

Gdy Diego z Dominikiem wybrał się w roku 1203 z polecenia króla Alfonsa IX do Paryża i ujrzał własnymi oczyma bezprawia sekciarzy albigeńskich, postanowili obaj zająć się ich nawracaniem. Papież Innocenty III pozwolił biskupowi opuścić diecezję na dwa lata, połączyli się przeto z trzema papieskimi legatami i dwunastu opatami cystersów, którzy od roku daremnie się mozolili, aby nawrócić odszczepieńców, i namówili tych piętnastu misjonarzy, aby się wyrzekli wielkiego blasku w występowaniu, a natomiast w apostolskim ubóstwie, boso, chodzili do miast i wsi głosić Ewangelię świętą. Skutek był o wiele pomyślniejszy, a Dominik okazał się najroztropniejszym i najszczęśliwszym w dziele nawracania zbłąkanych. Niezadługo jednak niespodziewany cios spotkał pobożnych w winnicy Pańskiej pracujących robotników: biskup Diego musiał wrócić do diecezji, dwunastu opatów, uległszy trudom i mozołom, poszło wypocząć w swych klasztorach, a legat papieski Piotr poniósł śmierć z rąk zagorzalców kacerskich.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Znalezienie zwłok św. Szczepana, pierwszego Męczennika


   Izraelici po ukrzyżowaniu Syna Bożego złość swą skierowali przeciwko wiernym Jego wyznawcom. Jako pierwszego męczennika ukamienowali świętego Szczepana dyakona. Kilku bogobojnych mężów nieustraszonemu wyznawcy Chrystusowemu w wielkim smutku i z czcią głęboką sprawiło pogrzeb uczciwy. Najzacniejszym z nich był Gamaliel, dawniejszy nauczyciel świętego Pawła, a później uczeń apostolski; zarządził on, by chrześcijanie ciało świętego Szczepana w nocy z miejsca, gdzie spoczywało, zabrali, a przenieśli na jego majątek Kafargamala, kilka mil od Jerozolimy. Miejscowość ta poszła jednakże z czasem w zapomnienie. Chrześcijanie bowiem, prześladowani okrutnie w kraju żydowskim, przez długie lata znosili nie tylko srogą poniewierkę, ale nieraz nawet Ziemię świętą opuszczać musieli. Spodobało się atoli nareszcie Panu Najwyższemu za czasów cesarza Honoryusza wskazać przez objawienie grób, w którym spoczywały zwłoki świętego męczennika.
   Mniej więcej trzy mile od Jerozolimy, tak brzmi podanie, leżała osada, nazwiskiem Kafargamala. Mieszkał tam pobożny kapłan Lucyan. Pewnej nocy - był to piątek dnia 3 grudnia w roku 415, kiedy świątobliwy sługa Boży zwyczajem swoim spał w zakrystii przy chrzcielnicy, by strzec szat i naczyń kościelnych, ukazał mu się piękny, przystojny starzec z długą białą brodą, w białej, złotymi krzyżami ozdobionej szacie i z laską złotą w ręku.

Ks.Rafał Trytek kazanie na Święto Matki Bożej Królowej Aniołów wygłoszo...

2 sierpnia - Odpust Porcjunkuli


BVM Angelorum Regina (Portiuncula) 
   W (...) niedzielę, 2 sierpnia, wypada święto Matki Bożej Królowej Aniołów, zwane również Porcjunkulą. Jeśli chodzi o Kościół w dawnych granicach Rzeczypospolitej (co podają stare Mszały), w archidiecezjach krakowskiej, kamienieckiej, kieleckiej, lwowskiej, łuckiej, poznańskiej, tarnowskiej i wileńskiej święto to obchodzi się wyjątkowo uroczyście i bierze ono nawet precedensję nad niedzielą.
Oto historia odpustu oraz jego zasady:
Odpust Porcjunkuli początkowo mógł być otrzymany tylko w kaplicy Porcjunkuli od popołudnia 1 sierpnia do zachodu słońca 2 sierpnia. 5 sierpnia 1480 (lub 1481) roku Sykstus IV rozszerzył go na wszystkie kościoły pierwszego i drugiego zakonu św. Franciszka dla franciszkanów; 4 lipca 1622 roku przywilej tej został dalej rozszerzony przez Grzegorza XV na wszystkich wiernych, którzy, wyspowiadawszy się i przyjąwszy Komunię św., nawiedzili takie kościoły wskazanego dnia. 12 października 1622 roku Grzegorz udzielił tego samego przywileju wszystkim kościołom kapucynów; Urban VIII udzielił go wszystkim kościołom regularnego trzeciego zakonu 13 stycznia 1643 roku, a Klemens X wszystkim kościołom franciszkanów konwentualnych 3 października 1670 roku. Późniejsi Papieże rozszerzyli przywilej na wszystkie kościoły mające jakikolwiek związek z zakonem franciszkańskim, nawet na kościoły, w których odbywały się spotkania trzeciego zakonu (nawet kościoły parafialne etc.), pod warunkiem, że w rejonie nie było żadnego kościoła franciszkańskiego oraz że taki kościół znajdował się w odległości przekraczającej włoską milę (1000 kroków, około 1640 jardów). Niektóre rejony i kraje otrzymały specjalne przywileje. 9 lipca 1910 roku Pius X (tylko, jednakże, na ów rok) wydał przywilej, zgodnie z którym biskupi mogli wyznaczać jakikolwiek publiczny kościół w celu otrzymania Odpustu Porcjunkuli, czy to 2 sierpnia, czy też w następującą po nim niedzielę (Acta Apostolicae Sedis, II, 1910, 443 sq.; Acta Ord. Frat. Min., XXIX, 1910, 226). Przywilej ten został odnowiony na czas nieokreślony dekretem Św. Kongr. Odpustów 26 marca 1911 roku (Acta Apostolicae Sedis, III, 1911, 233-4). Odpust ten jest toties quoties, to znaczy, może on być otrzymany tak często, jak często się chce (i.e. odwiedzi kościół); można go także ofiarować za dusze czyśćcowe.

Za: The Catholic Encyclopedia, s.v. Portiuncula (uwaga: pod artykułem jest mowa już o posoborowych „odpustach”).

niedziela, 2 sierpnia 2015

Żywot św. Alfonsa Marii Liguori, Biskupa, Doktora Kościoła i Wyznawcy

Święty Alfons Maria Liguori        Alfons Maria urodził się 27 września 1696 r. w Marinelli pod Neapolem, w zamożnej rodzinie szlacheckiej. W dwa dni potem otrzymał chrzest. Jego ojciec marzył dla niego o karierze urzędniczej. W rodzinnym pałacu Alfons miał doskonałych nauczycieli. Wykazywał także od dziecka niezwykłą pilność do nauki i duże zdolności. Gdy ukończył szkołę podstawową, został wysłany na studia prawnicze na uniwersytet w Neapolu. Miał wtedy zaledwie 12 lat (1708). Kiedy miał zaledwie 17 lat, był już doktorem obojga praw. Ojciec planował Alfonsowi odpowiednie małżeństwo. Wybrał mu nawet córkę księcia, Teresinę. Ta jednak wstąpiła do zakonu i niebawem zmarła. Alfons po kilku latach praktyki adwokackiej, zniechęcony przekupstwem w sądownictwie, ku niezadowoleniu ojca postanowił spełnić swoje marzenia. Przed obrazem Matki Bożej w Porta Alba złożył swoją szpadę i rozpoczął studia teologiczne (1723). Po 4 latach studiów Alfons przyjął święcenia kapłańskie (1727). Miał wówczas 31 lat. Pragnąc życia doskonalszego, marzył o zakonie.

sobota, 1 sierpnia 2015

Uroczystość św. Piotra w okowach

Uwolnienie Świętego Piotra        Uroczystość św. Piotra w okowach obchodzi Kościół katolicki od najdawniejszych czasów. Przypomina ona nam serdeczną miłość, jaką pierwsi chrześcijanie okazywali namiestnikowi Chrystusa na ziemi, i niewzruszone zaufanie, z jakim w utrapieniach liczyli na opiekę Wszechmocnego.
Herod Agryppa I, wnuk owego Heroda, który w Betlejem kazał wymordować niemowlęta, wychowany był w Rzymie, skąd musiał uciec z powodu marnotrawstwa i licznych długów. Wyćwiczony w pochlebstwie i obłudzie umiał sobie mimo to utorować drogę do serca nieudolnego i nikczemnego Kaliguli, cesarza, który uczynił go namiestnikiem większej części ziemi judzkiej, a cesarz Klaudiusz mianował go w roku 41 królem całej Palestyny.
Herod, znając słabą stronę swych poddanych, począł im schlebiać, zachowując jak najskrupulatniej obrzędy i ustawy żydowskie i podsycając nienawiść żydów przeciw chrześcijanom srogim prześladowaniem wyznawców Chrystusa. Gdy nadeszła Wielkanoc i tysiące żydów zamiejscowych – zbiegła się do Jerozolimy, postanowił skorzystać z tej sposobności, aby rozszerzyć sławę swej gorliwości w wierze. W tym celu najpierw krótko przed świętami kazał ściąć św. Jakuba. Motłoch, upojony radością, szczerze mu przyklasnął. Ucieszony popularnością, jaką mu to okrucieństwo zjednało, pokwapił się tyran osadzić w więzieniu głowę i naczelnika chrześcijan, ale przypadające na tę porę święta zmusiły go do odłożenia krwawego widowiska na czas późniejszy.