Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 14 czerwca 2017

Pojęcie katolickie o członkach Kościoła - Ks. Dr Maciej Sieniatycki

 

APOLOGETYKA


CZYLI

DOGMATYKA FUNDAMENTALNA

KS. DR MACIEJ SIENIATYCKI

PROFESOR UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE

–––––––––

CZĘŚĆ DRUGA

O KOŚCIELE KATOLICKIM

––––––––

ROZDZIAŁ PIERWSZY

USTANOWIENIE I ISTOTA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

–––––––

III.

CZŁONKOWIE KOŚCIOŁA

1. POJĘCIE KATOLICKIE O CZŁONKACH KOŚCIOŁA


Członkiem Kościoła staje się każdy, kto jest ochrzczony, jeśli się nie oddziela od jedności wiary i od łączności z najwyższą władzą Kościoła lub nie jest przez władzę od Kościoła oddzielony.

A) Kto jest ochrzczony.

a) Rozumie się, że chrzest musi być ważny. Chrzest bowiem nieważny nie jest chrztem. Dobra wiara, że ktoś ważnie przyjął chrzest, gdy rzeczywistość temu nie odpowiada, nie czyni członkiem Kościoła, gdyż nie czyni chrztu nieważnego ważnym. A nadto, kto jest członkiem Kościoła ma prawo np. do przyjmowania sakramentów, gdy tymczasem nieważnie ochrzczony, choćby sądził, że ważnie, nie może ważnie innych sakramentów przyjąć, bo chrzest jest bramą do innych sakramentów. Nie można ze słusznością powiedzieć, że jeśli chrzest mniemany (baptismus existimatus) nie wystarcza, by być członkiem Kościoła, to w ogóle będzie rzeczą niepewną, kto jest członkiem Kościoła, gdyż chrzest przez ukryty brak intencji ze strony szafarza, mógł być unieważniony. Do przyjęcia intencji w szafarzu chrztu, odpowiadamy, wystarcza pewność moralna, jak w ogóle w rzeczach ludzkich taka pewność musi wystarczyć, gdyż większa często jest niemożliwa.

b) Musi być chrzest wody; chrzest pragnienia lub krwi nie wystarcza, bo nie wyciska na duszy charakteru, a właśnie charakter chrztu przeznacza do kultu Bożego w religii chrześcijańskiej, która konkretnie niczym innym nie jest tylko Kościołem katolickim. Chrzest pragnienia i krwi, choć łaski udziela, nie czyni zdolnym do ważnego przyjęcia Sakramentów, co jest także dowodem, że nie czyni członkiem Kościoła.

Żywot świętego Bazylego Wielkiego, biskupa

(Żył około roku Pańskiego 376)


Święty Bazyli, w dziejach Kościoła zwany "Wielkim", "Świecznikiem świata", "Sługą łaski", "Zwiastunem prawdy", urodził się ze znakomitej rodziny w mieście Cezarei w Kapadocji. Dziadowie jego, rodzice i rodzeństwo doznają wielkiej czci w Kościele św. Z urodzenia bogatymi obdarzony przymiotami i zdolnościami, otrzymał nadto staranne wychowanie, a w końcu wyższe wykształcenie w Cezarei, Konstantynopolu i Atenach, gdzie uczęszczając do akademii, zawiązał ścisłą przyjaźń z Grzegorzem, późniejszym biskupem nazjanzeńskim. Nauczyciele i uczniowie tego miasta dokładali wielkich starań, aby Bazyli pozostał u nich jako ozdoba zakładu naukowego; on jednak sądząc, że usługi swe winien poświęcić ojczyźnie, powrócił do Cezarei i założył szkołę wymowy, występując przy tym niekiedy w sprawach prawnych jako adwokat. Pochwały oddawane jego zdolnościom budziły w nim pewien rodzaj pychy; jednakże delikatność uczuć, miłość siostry Makryny i wierność przyjaciela Grzegorza uwolniły go od tej wady. Jednym zamachem pokonał złego ducha, po czym przyjął chrzest święty, rozdzielił majątek między ubogich i wybrał się w podróż do Egiptu, Palestyny i Syrii, odwiedzając przy tej sposobności najsławniejszych pustelników, aby nauczyć się od nich prawdziwej ewangelicznej mądrości. Życie tych świątobliwych mężów, ich czuwania i modlitwy, posty i wstrzemięźliwość, braterska miłość i serdeczna wesołość napełniały jego oczy łzami rozczulenia i żalu, iż wiosnę swego życia strawił tylko na dążeniu do osiągnięcia czczych wiadomości.

Przemieniwszy się w nowego człowieka, podążył na puszczę pod klasztorem w Nowej Cezarei, w którym matka jego i siostra z kilku dziewicami zdala od świata służyły Bogu jako zakonnice. Niezadługo zebrało się około niego kilku pustelników, między nimi i przyjaciel Grzegorz, aby trawić czas na pokucie i rozmyślaniach. Bractwu temu przepisał Bazyli regułę życia, jaka dotychczas jeszcze zachowywana jest w klasztorach bazylianów Kościoła greckiego, oraz w niektórych klasztorach we Włoszech, w Polsce i na Węgrzech. 

wtorek, 13 czerwca 2017

Cel i środki do celu Kościoła - Ks. Dr Maciej Sieniatycki

 

APOLOGETYKA


CZYLI

DOGMATYKA FUNDAMENTALNA

KS. DR MACIEJ SIENIATYCKI

PROFESOR UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE

–––––––––

CZĘŚĆ DRUGA

O KOŚCIELE KATOLICKIM

––––––––

ROZDZIAŁ PIERWSZY

USTANOWIENIE I ISTOTA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

–––––––

II.

CEL I ŚRODKI DO CELU KOŚCIOŁA

Celem Kościoła jest zbawienie ludzi przez kontynuację potrójnego urzędu Chrystusa: nauczycielskiego, kapłańskiego i pasterskiego (królewskiego).

Cel może być ostateczny (finis ultimus) i najbliższy (finis proximus). Ostatecznym celem Kościoła, tak jak wszystkich dzieł Bożych, jest chwała Boża. Nam się tu rozchodzi o cel najbliższy Kościoła.

Żywot świętego Antoniego z Padwy

(Żył około roku Pańskiego 1231) 


Było to w roku 1230, gdy papież Grzegorz XI udzielił ogólnego odpustu wszystkim, którzy odbędą wyprawę krzyżową do Ziemi świętej. Zbiegły się do Rzymu tysiące pobożnych z całej chrześcijańskiej Europy, a wszystkim na życzenie papieża głosił kazania i nauki ubogi franciszkanin. Mężem tym był św. Antoni Padewski. 

Urodził się on w Lizbonie, stolicy Portugalii, w roku 1195 z majętnych rodziców. Otrzymawszy w domu troskliwe wychowanie, w piętnastym roku życia wstąpił do klasztoru augustianów w pobliżu miasta rodzinnego i tam z zapałem oddawał się dalszym naukom, a przy tym szczerej, nabożnej modlitwie. Z powodu licznych odwiedzin krewnych prosił przełożonych, aby go przeniesiono do klasztoru bardziej oddalonego od Lizbony, a mianowicie do Koimbry. Przybył tam w czasie, kiedy uroczyście chowano święte ciała pierwszych pięciu Męczenników z zakonu św. Franciszka, których niedawno zabili poganie na misji w Maroku. Widok tych świętych Męczenników tak zapalił 23-letniego Ferdynanda - gdyż takie imię otrzymał na chrzcie świętym - że zawołał: "O, gdybym i ja mógł być Męczennikiem, i oddać życie za Pana Jezusa!". Tym pragnieniem powodowany uprosił sobie, aby mu pozwolono wstąpić do zakonu Franciszkanów. Tam dano mu ubogą suknię zakonną, a z nią imię Antoniego, sławnego na cały świat chrześcijański pustelnika, którego wiernym miał zostać naśladowcą. Po kilku latach pokutniczego i nader pobożnego życia wyjednał sobie, że mu pozwolono udać się do Afryki dla głoszenia Ewangelii świętej. Pełen radości i odwagi udał się w podróż, ale ciężka choroba zmusiła go do powrotu. Udał się teraz do Asyżu, powodowany gorącym pragnieniem poznania św. zakonnika Franciszka i zbudowania się jego świątobliwym życiem. Ten pozwolił mu pozostać we Włoszech, ale żaden klasztor nie chciał go przyjąć, gdyż był bardzo chory i słabowity, a nikt nie znał jego nauki i świątobliwości. Z wielką trudnością uzyskał w końcu ciasną, ubogą celę w klasztorze w Bolonii. Tam oddał się całkiem rozmyślaniom i tak był pokorny i cichy, że go uważano za pobożnego braciszka zakonnego, ale nie miano wielkiego zaufania do jego rozumu. Atoli wkrótce przekonano się o pomyłce. 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. Nieomylny urząd nauczycielski Kościoła - Ks. Dr Maciej Sieniatycki

Ks. Dr. M. Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. Kraków 1932 

APOLOGETYKA


CZYLI

DOGMATYKA FUNDAMENTALNA

KS. DR MACIEJ SIENIATYCKI

PROFESOR UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE

–––––––––

CZĘŚĆ DRUGA

O KOŚCIELE KATOLICKIM

––––––––

ROZDZIAŁ PIERWSZY

USTANOWIENIE I ISTOTA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

–––––––

I.

WŁADZA KOŚCIOŁA

–––––

B. Nieomylny urząd nauczycielski Kościoła


Chrystus powierzył swą naukę Kościołowi, by ją szerzył między ludźmi, (zob. str. 181, 2 a). By to mógł czynić bez błędu, wyposażył go darem nieomylności. O tym darze Kościoła będziemy teraz mówić.

Święty Jan a St. Facundo, Augustynyanin

 Podobny obraz 
(1419-1479)
  
    Z ojca Jana Gonzalez, a z matki Sancho Martinez, bogobojnych małżonków, urodził się św. Jan w St. Facundo w Hiszpanii, w dawniejszem Saguntum. Wychowywany u Benedyktynów w mieście rodzinnem już jako chłopiec miewał często nauki do współrówieśników, godził też nieraz ich zatargi i łagodził ich swary. Wyświęcony na kapłana, dostał kanonikat w Burgos. W sumiennej nad sobą pracy spostrzegał coraz więcej niedoskonałości, jakich należało mu się pozbyć, jeśli szczerym i gorliwym miał być uczniem Jezusa. Dążąc dalej do coraz głębszego poznania prawd chrzecijańskich, złożył kanonikat i udał się do Salamanki, aby tam przez 4 lata zajmować się naukami, a potem przyjąć obowiązki pasterskie przy kościele św. Sebastyana. Kazaniami swemi przyczyniał się niemało do podniesienia życia chrześcijańskiego pomiędzy mieszkańcami. Wzorem swego umartwienia pozyskał też powagę, która rozstrzygała w sprawach drażliwych.

   Zdarzyło się, że w zapalczywości kłótni dwóch młodzianów zostało zabitych. Matka ich ścigała morderców aż do Portugalii i tam w krwawej zemście śmierć synów śmiercią im zadaną odpłaciła. Stąd pomiędzy rodzinami wywiązała się zaciętość i zawiść niesłychana, a w ślad za niemi poszło obywatelstwo, które podzieliło się na dwa wzajemnie się zwalczające obozy. W walkach krew często się lała. Dopiero św. Jan z narażeniem życia doprowadził stronnictwa do pojednania się i do zgody. Rzucał się pomiędzy walczących, głosił kazania o miłości nieprzyjaciół, ofiarował swe modlitwy i dzieła pokuty na intencyą zgody i nie ustawał, aż zbrodniczej waśni zupełnie nie załagodził.

niedziela, 11 czerwca 2017

Ks. Rafał Trytek - kazanie na Uroczystość Trójcy Przenajświętszej wygłoszone dn. 11 VI AD 2017


Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

(Pierwsza niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego)

(Uroczystość ta ustanowiona została około roku Pańskiego 1320) 


LEKCJA (z listu do Rzymian rozdział 11, wiersz 33-36)

Z głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Bożej! jak nieogarnione są sądy Jego, i niedościgłe drogi Jego! Bo któż poznał umysł Pański? Albo kto pierwszy Mu dał, żeby (to, co otrzyma) było Mu oddaniem? Albowiem z Niego i przezeń i w Nim jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen. 

EWANGELIA (Mat. rozdz. 28, wiersz 18-20)

Onego czasu rzekł Jezus do swych uczniów: Dana Mi jest wszystka władza na Niebie i na ziemi. Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha świętego, ucząc je chować wszystko, comkolwiek wam przykazał. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. 

sobota, 10 czerwca 2017

„Nowa msza” „bękartem”, czyli czy Paweł VI „nielegalnie promulgował” Novus Ordo Missae

Czy Montini naprawdę nie potrafił podpisywać dokumentów…
Wielu katolików jeszcze przed Soborem Watykańskim II odczuwało nowy powiew w Kościele, którego rzeczywistym sprawcą był Jan XXIII, wielki otwieracz okien (ipse dixit). Jednakże „ruch tradycjonalistyczny” skierowany przeciwko tym nowinkom modernistycznym ukształtował się na dobre jako wyraz sprzeciwu wobec „nowej mszy”, którą Paweł VI narzucił światu katolickiemu od pierwszej niedzieli Adwentu 1969 roku. Sprzeciw ten opierał się nie tyle na „przywiązaniu” do starszych obrzędów czy zwyczajów, ale na teologicznych przesłankach, które swój precyzyjny i publiczny wyraz otrzymały w Krótkiej analizie krytycznej Novus Ordo Missae. „Nowa msza” niezgodna jest z teologią katolicką.

Katolikom nie było obce, że wszelkie prawa powszechne, w tym liturgiczne, a zwłaszcza dotyczące sakramentów, obwarowane są nieomylnością (zwaną negatywną lub praktyczną). Po prostu Papież czy(li) Kościół nie może zatruwać wiary swych wiernych, przeciwnie, ma ją zawsze karmić najzdrowszym pokarmem duchowym. Fakt zaś szkodliwości „nowej mszy” był oczywisty dla wielu, ona to, a raczej stojąca za nią sprotestantyzowana doktryna, prowadziła prostą drogą do utraty wiary i apostazji (co widać od dekad codziennie). Należało jakoś zatem pogodzić te dwa fakty.

Żywot świętej Małgorzaty, królowej szkockiej

(Żyła około roku Pańskiego 1070)


Małgorzata, urodzona w roku 1046, była córką księcia angielskiego Edwarda Etelinga. Po śmierci ojca wskutek sporów i waśni między jej braćmi a królem Wilhelmem Zdobywcą musiała wraz z najmłodszym bratem Edgarem uchodzić z kraju, ale okręt, wiozący oboje, rozbił się, a fale morskie wyrzuciły ich na brzeg Szkocji. Król szkocki Malkolm III przyjął ich łaskawie i wkrótce, w roku 1070, pojął Małgorzatę za żonę. 

Król Malkolm był człowiekiem mało okrzesanym, ale dobrym, toteż Małgorzata łagodnością wkrótce zupełnie go sobie pozyskała. Zmieniwszy się pod jej wpływem, zaczął się starać o szczęście swego ludu i o jego dobrobyt, w czym Małgorzata troskliwie mu pomagała. Nie uważała się ona za królową, lecz za matkę poddanych, a wiedząc, że lud nie może być szczęśliwym bez religii, starała się o bogobojnych księży i sumiennych nauczycieli, którzy by zbawienie i naukę ludu mieli na oku. Wspierała biskupów, starała się wykorzeniać występki, a zaszczepiać cnoty chrześcijańskie, i troskliwie przestrzegała, aby zachowywano posty i święta Pańskie.

Za wszystkie te starania i cnoty pobłogosławił Pan Bóg Małgorzacie, obdarzając ją sześciorgiem dzieci, które wychowała w cnotach i pobożności. Trzech miała synów i trzy córki; jeden z nich, Dawid, był później królem Szkocji, a jedna z córek została królową angielską. Małgorzata była wzorem matki chrześcijańskiej; sama uczyła dzieci czytać i pisać i wpajała w nie słowem i uczynkiem bojaźń i miłość Boga. 

Żywot błogosławionego Bogumiła, arcybiskupa gnieźnieńskiego

Znalezione obrazy dla zapytania bł bogumił 
(Żył około roku Pańskiego 1092)


Bardzo wielu błogosławionych i czcigodnych mężów i niewiast liczy "Matka Świętych Polska", jak ją nazwał reformata o. Florian Jaroszewicz, mimo to jednak poczet uznanych przez Kościół świętych polskiej narodowości jest uderzająco szczupły. 

Jaka jest tego przyczyna? Otóż kiedy inne narody skrzętnie zapisywały życie i cuda świątobliwych rodaków i umiały je mimo burz dziejowych przechować, Polska takich ksiąg posiada bardzo mało. 

Dokumenty i opisy prawdziwe cudów, jakie zdziałali wybrańcy niebiescy Polacy, są nieliczne, bo wiele z nich zagubiono, i stąd powstaje trudność przeprowadzenia procesu kanonizacyjnego, czyli dowodu świętości, wymaganego przez Kościół. 

Jednak pomimo to w roku 1925 grono błogosławionych Polaków, po długich badaniach i zabiegach, powiększyło się o jednego męża: jest nim Bogumił, arcybiskup gnieźnieński, a potem pustelnik. 

piątek, 9 czerwca 2017

X. Rafał Trytek o prawdziwym Kościele katolickim


 
Ale zawsze też Kościół święty katolicki sprzeciwiał się herezji i zwalczał herezję. Po tym można rozpoznać Kościół katolicki, prawdziwy Kościół katolicki, że zachowuje Wiarę katolicką niewzruszoną, nienaruszoną, integralnie katolicką, ale też zwalcza i potępia wszystkie błędy i herezje. I widzimy, kiedy dzisiaj, po śmierci Piusa XII, nie mamy już Papieży, którzy zwalczaliby modernizm, mamy za to pseudopapieży, którzy nauczają błędów, to widzimy, że pomimo tego jest pewna grupa ludzi, jest grupa duchownych, biskupów, którzy głoszą prawdziwą, nieskażoną naukę katolicką, którzy nie idą na układy z duchem tego świata, z heretykami, którzy potępiają z całą mocą i z całą siłą wszelkie herezje, wszelkie błędy, które zwalczają zbawienie, które fałszują naukę katolicką, i którzy z całą mocą potępiają również wszelkie układy z heretykami, z modernistami, z błędnowiercami. I tam, gdzie przepowiada się Słowo Boże, słowa Pana Jezusa, niezniekształcone, niesfałszowane, tam, gdzie potępia się herezje, tam jest Kościół katolicki. Nie wystarczy samemu dla siebie zachowywać prawdy Wiary katolickiej, tak jak to robią często indultowcy czy też Bractwo św. Piusa X. Trzeba też z całą mocą potępiać błędy, żeby ludzie wiedzieli, co jest złem, żeby ludzie wiedzieli, co jest złem najgorszym. Bo najgorsze nawet zboczenie obyczajowe nie jest tak złe, jak zboczenie w kwestii doktrynalnej, jak sfałszowanie nauki Jezusa Chrystusa.

[z Kazania na Zesłanie Ducha Św., 4 VI AD 2017]
 

Żywot świętych Prymusa i Felicjana, Męczenników

(Żyli około roku Pańskiego 250)


Za panowania cesarzy Dioklecjana i Maksymiana żyło w Rzymie dwóch braci, Prymus i Felicjan. Byli oni chrześcijanami, ale pomimo okropnych prześladowań, na jakie wierni wówczas byli narażeni, łaska Boska pozwoliła im dożyć wieku sędziwego. Głównym ich pragnieniem było wspierać ubogich i nieść słowa pociechy wszystkim cierpiącym, wciskali się przeto ukradkiem do więzień, niosąc uwięzionym i na męki skazanym chrześcijanom słowa pociechy, a upadających w wierze wzmacniali przypominaniem szczęśliwości wiecznej, jaka ich oczekuje po ziemskich trudach. Jak Aniołowie Stróże byli wszędzie, gdzie się odzywały jęki ludzkie. 

W końcu i ich ujęto i zaprowadzono przed trybunał cesarski. Wezwani do wyparcia się chrześcijaństwa oświadczyli uroczyście: "Dochowamy wiary Chrystusowi i raczej umrzemy, niżbyśmy się Go zaprzeć mieli". 

Uwięzionych wywiódł z lochu Anioł, oni zaś zamiast się ratować ucieczką, niezwłocznie powrócili do dawnych zajęć miłosierdzia. Wkrótce wtrącono ich powtórnie do więzienia, a następnie zaprowadzono przed jednego z cesarzy, który ich kazał ubiczować, gdyż nie chcieli złożyć ofiary bożkowi Herkulesowi, a potem zaprowadzić do miasta Numento. Zanim ich tam powiedziono, ukazał się im anioł i wyleczył ich z ran od okrutnego biczowania. 

Gdy ich zaprowadzono do Numento, namiestnik Promotus odezwał się do nich w te słowa: "Panowie nasi, cesarze, nakazują, abyście złożyli ofiary bogom!". Bracia odparli: "Nie nazywaj cesarzów panami, lecz bezbożnikami, skoro zabijają chrześcijan i modlą się do martwych kruszców, które im w niczym pomóc nie mogą". Namiestnik kazał ich za to biczować rzemieniami, mającymi na końcach kule ołowiane, ale Pan Bóg wspierał ich łaską swoją, albowiem oprawcy zmęczyli się biczowaniem, a męczennicy nie ulegli. 

czwartek, 8 czerwca 2017

Walka i Zwycięstwo - "Tygodnik Soborowy"


Tygodnik Soborowy. Nr 19 i 20, 1870 r. 

Dwa obozy stojące przeciwko sobie z powodu dominującej na Soborze Watykańskim kwestii o nieomylności Papieża, coraz silniejszymi konturami rysują się na horyzoncie obecnej epoki. Już samo pierwsze spotkanie, w którym obok znakomitości teologicznych i hierarchicznych ustawiły się także po stronie opozycyjnej znakomitości polityczne, a nawet rządy kilku państw – samo to spotkanie odsłoniło istotę, charakter i siły stron obydwu. Z jednej więc strony kroczy majestatycznie naprzód Papiestwo, mające po swej stronie wyroki Pisma Bożego, tradycję wieków i zastęp liczniejszy, niżby się zdawało, tak zwanych ultramontanów silnych żywą wiarą i poświęceniem, chociaż wcale nie zaopatrzonych w potęgi dzisiejszego świata, to jest pieniądz i gotowe na jego rozkazy, sprzedajne pióra. Z drugiej strony występuje i uderza, to wstępnym bojem, to chyłkiem i podjazdami potrójna armia antypapistów, racjonalizmu, liberalizmu i cezaryzmu, stara zgrzybiałością co do treści i przedstawiająca wszystkie symptomaty zrosłych od wieków z jej istotą fałszów, i zarazem młokosia surowizną i niedojrzałością nowej swojej formy, zarozumiała, hałaśliwa, zuchwała i dumna z siły materialnej, którą ma na zawołanie, mało zaś, albo całkiem nic nie dbająca o oparcie się na starej nauce i starych tradycjach, zdaniem jej sfałszowanych i siłą fałszerstwa oraz tyranii, w wiekach tak zwanej ciemnoty średniowiecznej, wyrodzonych.

Tak jest, mimo całej owej zgrzybiałości, którą nie tyle wiekowe istnienie, ile wiekowe orgie kłamstw, potwarzy, zdrad, gwałtów i wszelkiego rodzaju szalbierstwa spowodowały, drugi ten zastęp, jak powiedzieliśmy, młokosi jest i niedojrzały, albowiem nową jest ta obecna konspiracja trzech frakcyj, skądinąd tak sobie obcych; niedojrzałość zaś jego plącząca się z niedołęstwem i nieszlachetnością pod względem przyjętej taktyki, sama przez się da nam najlepsze pojęcie wytoczonej przezeń i zbliżającej się do przesilenia walki.

środa, 7 czerwca 2017

Bp Donald J. Sanborn: Ioannes Paulus II haereticus est! - Jan Paweł II jest kacerzem!

Jan Paweł II (Pseudopapież) całuje Koran
JP2 całuje Koran potwierdzając, że jest modernistycznym heretykiem

Ioannes Paulus II haereticus est! – Jan Paweł II jest kacerzem! (a)

BP DONALD J. SANBORN


––––––––

Teraz, gdy już ustaliliśmy, że nie wolno wspominać heretyckich i schizmatyckich duchownych w czasie Mszy, pozostaje tylko udowodnić przesłankę mniejszą: Jan Paweł II jest heretykiem. Dlatego nie może być wspominany w Kanonie Mszy.

Zadanie wykazania faktu, iż jest on heretykiem, muszę pozostawić innym książkom i artykułom. Udowodniono to już przy wielu okazjach, w wielu publikacjach i językach. Wystarczy stwierdzić, że zarówno słowem (verbo), jak i czynem (facto) wykazał swoje przylgnięcie do herezji.


Zdecydowany sprzeciw wobec prawdziwości mniejszej przesłanki argumentacji polega na tym, że Jan Paweł II nie jest w stanie formalnej herezji i dlatego nie podlega ekskomunice. Dlatego też może być nadal legalnie wspominany podczas Mszy.

Odpowiadam na ten zarzut w następujący sposób: 1) istnieją mocne dowody na to, że znajduje się on w stanie formalnego przylgnięcia do herezji; 2) prawo Kościoła domniemywa winę (tj. formalność) w publicznym głoszeniu herezji, o ile nie dowiedzie się, że jest przeciwnie; 3) praktyką Kościoła jest uważanie wszystkich, którzy publicznie przylgnęli do herezji za formalnych heretyków na forum zewnętrznym, bez względu na to, czy na forum wewnętrznym są lub nie moralnie winni swojej herezji; 4) uznawanie Jana Pawła II za członka katolickiego Kościoła burzy teologiczne podstawy oporu wobec zmian. Zbadajmy teraz oddzielnie każdą z tych odpowiedzi.

Suche dni letnie (po Zesłaniu Ducha Św.)


Znalezione obrazy dla zapytania suche dni letnie
W środę, piątek i sobotę, (7, 9 i 10 czerwca) przypadają w tym roku Suche Dni letnie. Suche Dni w tradycji Kościoła katolickiego to kwartalne dni postu obejmujące środę, piątek i sobotę, obchodzone na początku każdej z czterech pór roku. Letnie Suche Dni obchodzi się po Zesłaniu Ducha Św. W tym czasie obowiązuje post ścisły (wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ilościowy - czyli post ścisły: trzy posiłki, w tym tylko jeden do syta).

wtorek, 6 czerwca 2017

Józef Ratzinger, Kościół katolicki i wolność religijna

Benedykt XVI i wolność religijna: nie tylko wierzący, ale i praktykujący (tu w Błękitnym Meczecie w Stambule)
Niedawno pewien Czytelnik przesłał mi tłumaczenie ciekawego artykułu z pisma Instytutu Matki Dobrej Rady „Sodalitium”.

Temat ważki, bowiem traktuje o najbardziej wyraźnej sprzeczności między soborowym i modernistycznym nauczaniem a niezmiennym, i w tej materii, nauczaniem Kościoła katolickiego.

Herezję wolności religijnej Benedykt XVI przywoływał jako „szczyt wszystkich wolności” niejednokrotnie. Choćby w Ecclesia in Medio Oriente (14 IX 2012) przeczytać można:

Wolność religijna jest szczytem wszystkich wolności. Jest świętym i niezbywalnym prawem. Obejmuje ona równocześnie na poziomie indywidualnym i zbiorowym wolność sumienia w sprawach religijnych oraz swobodę kultu. Obejmuje też swobodę wyboru religii, którą uważa się za prawdziwą, i publiczne wyrażanie swojej wiary . Możliwe musi być swobodne wyznawanie i ukazywanie swojej religii oraz jej symboli, bez narażania swojego życia i wolności osobistej. Wolność religijna jest zakorzeniona w godności osoby. Zapewnia ona wolność moralną i sprzyja wzajemnemu szacunkowi. […]

Tolerancja religijna istnieje w wielu krajach, ale niewiele zobowiązuje, ponieważ pozostaje ograniczona w zakresie swego działania. Konieczne jest przejście od tolerancji do wolności religijnej. 

Choć dalej Ratzinger pisze, że „nie jest to otwarta brama, prowadząca do relatywizmu” i że „ten krok nie jest rozwartą szczeliną w wierze” (zwykły chwyt prawie zawsze używany przez modernistów), to jednak widać na każdym kroku skutki zasiewania tego relatywizmu w postaci powszechnej apostazji. Ratzinger, który w opinii wielu „przywracał tradycję do Kościoła”, przeciwnie, odegrał w tej apostazji rolę nie bez znaczenia.

Pelagiusz z Asturii

Żywot świętego Norberta, biskupa

(Żył około roku Pańskiego 1120)


Wzniosłym i nader miłym pomnikiem niezgłębionego miłosierdzia Boskiego jest Święty, którego żywot w dniu dzisiejszym rozważać nam przychodzi. 

Urodził się on w roku 1082 w Ksanten w księstwie Cleve ze znakomitej rodziny. Jako piękny, bogaty, utalentowany, wesoły i pełen dowcipu młodzieniec był ogólnie lubiany, toteż używał pełną czarą wszystkich przyjemności świata. 

Obrał sobie wprawdzie stan duchowny, ale dał się wyświęcić tylko na subdiakona, aby jak najswobodniej móc używać zmysłowych uciech. Wysokiemu urodzeniu zawdzięczał, że został kanonikiem przy arcybiskupie kolońskim, oraz jałmużnikiem cesarza Henryka V, ale nie zmienił trybu życia i nadal oddawał się uciechom światowym, bo jakkolwiek serce jego nie brało żywszego udziału we wszystkich tych zmysłowych rozkoszach, to jednak nie miał dość siły, aby się ich zupełnie wyrzec. 

Kiedy pewnego razu na ognistym rumaku we wspaniałym i bogatym stroju jechał na zabawę w sąsiedztwo, zerwała się wielka burza. W pewnej chwili tuż obok niego uderzył piorun. Norbert ogłuszony spadł z konia i długo leżał na ziemi jak martwy. Gdy przyszedł do przytomności, zaczął rozmyślać, jak straszny los czekałby go w wieczności, gdyby w takim stanie duszy musiał stanąć przed tronem Boga, zawołał tedy z głębi serca, jak Szaweł przed przybyciem do Damaszku: "Panie, cóż chcesz, abym czynił?" Wewnętrzny głos mu odpowiedział: Odwróć się od złego, a czyń dobrze. Szukaj pokoju, a ścigaj go! (Ps. 33,15). 

poniedziałek, 5 czerwca 2017

X. Rafał Trytek: Kazanie na Zesłanie Ducha Świętego, wygłoszone 4 czerwca 2017 r.

X. Rafał Trytek
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen!

Oto drodzy wierni Katolicy jest dzień, w którym świętujemy Zesłanie Ducha Świętego, który, jak naucza nas Pan Jezus, w dzisiejszej Ewangelii ze św. Jana, jest tym, który został posłany, ażeby po widomym odejściu Chrystusa - Wniebowstąpieniu, ażeby był On pocieszycielem dla Apostołów, ale także po to, ażeby przypominał On wszystkie słowa Pana Jezusa. Taka jest szczególna rola Ducha Świętego po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa. Duch Święty ma to szczególne zadanie i Duch Święty jest Trzecią Osobą Trójcy Przenajświętszej, jest Miłością, która łączy Boga Ojca z Bogiem Synem i jest Miłością, która łączy Boga Syna z Bogiem Ojcem. Spodobało się Panu Bogu objawić tajemnicę Trójcy Przenajświętszej dopiero poprzez Pana Jezusa, dopiero poprzez Zesłanie Ducha Świętego. I stąd też Kościół święty katolicki z jednej strony jest zachowywany przez Ducha Świętego od wszelkiego błędu, jest zachowywany w czystości i nieskalaności nauki, po to, żeby wierni, idąc za Kościołem świętym, mieli pewność zbawienia. Pan Jezus wiedział, że nasze umysły są słabe, że powstanie wielka liczba heretyków, inspirowanych przez księcia tego świata, jak mówił Pan Jezus, że będą inspirowani do błędu, a ciało ludzkie jest słabe, i wola jest słaba, są liczne namiętności, co powoduje, że herezje i błędy raz po raz powstawały. Widzimy, w czasie trwania historii bez liku, od pierwszych herezji ebionitów czy też żydujących, którzy uważali, że Stary Testament się nie skończył, po dzisiejszą apostazję modernistyczną. Ale zawsze też Kościół święty katolicki sprzeciwiał się herezji i zwalczał herezję. Po tym można rozpoznać Kościół katolicki, prawdziwy Kościół katolicki, że zachowuje Wiarę katolicką niewzruszoną, nienaruszoną, integralnie katolicką, ale też zwalcza i potępia wszystkie błędy i herezje. I widzimy, kiedy dzisiaj, po śmierci Piusa XII, nie mamy już Papieży, którzy zwalczaliby modernizm, mamy za to pseudopapieży, którzy nauczają błędów, to widzimy, że pomimo tego jest pewna grupa ludzi, jest grupa duchownych, biskupów, którzy głoszą prawdziwą, nieskażoną naukę katolicką, którzy nie idą na układy z duchem tego świata, z heretykami, którzy potępiają z całą mocą i z całą siłą wszelkie herezje, wszelkie błędy, które zwalczają zbawienie, które fałszują naukę katolicką, i którzy z całą mocą potępiają również wszelkie układy z heretykami, z modernistami, z błędnowiercami. I tam, gdzie przepowiada się Słowo Boże, słowa Pana Jezusa, niezniekształcone, niesfałszowane, tam, gdzie potępia się herezje, tam jest Kościół katolicki. Nie wystarczy samemu dla siebie zachowywać prawdy Wiary katolickiej, tak jak to robią często indultowcy czy też Bractwo św. Piusa X. Trzeba też z całą mocą potępiać błędy, żeby ludzie wiedzieli, co jest złem, żeby ludzie wiedzieli, co jest złem najgorszym. Bo najgorsze nawet zboczenie obyczajowe nie jest tak złe, jak zboczenie w kwestii doktrynalnej, jak sfałszowanie nauki Jezusa Chrystusa.

Żywot świętego Bonifacego, biskupa i Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 755)


Ojczyzną tego pełnego sławy Świętego jest miasto Kirton w Anglii. Pochodził on z książęcego rodu, a na chrzcie świętym otrzymał imię Winfryda. Wychowany w klasztorach Exeter i Nutcel pod kierunkiem pobożnego opata Winberta, nabył rzadkiej wiedzy a zarazem prawdziwej pobożności. Najgorętszym jego pragnieniem było zostać benedyktynem, ale ojciec opierał się jego życzeniom, chciał bowiem widzieć syna na najwyższych urzędach, a nie w celi zakonnika; jednakże ciężka choroba pouczyła go jak znikome są wszelkie zaszczyty doczesne, wskutek czego z radością zgodził się na postanowienie syna. 

Młody Winfryd zyskał wielką sławę jako nauczyciel wymowy, historii powszechnej i Pisma świętego, a jego wykłady odznaczały się pobożnością i skromnością, nie zarozumiałością, jak to bywało u innych. 

Stosownie do ówczesnego zwyczaju wyświęcono go na kapłana dopiero gdy ukończył 30 lat życia, ale zaraz potem biskup powierzył mu ważne urzędy, arcybiskup Bratuald nazwał go "koroną duchowieństwa". 

niedziela, 4 czerwca 2017

Ks. Rafał Trytek - kazanie na Niedzielę Zesłania Ducha św. wygłoszone dn. 4 VI AD 2017


Uroczystość Zesłania Ducha św. czyli Zielonych Świątek

(Druga niedziela po Wniebowstąpieniu Pańskim)

(Nastąpiło około roku Pańskiego 33) 


LEKCJA (z Dziejów Apostolskich rozdział 2, wiersz 1-11)

A gdy dopełniały się dni Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy razem na tym samym miejscu. I nagle rozległ się z Nieba szum, jakby nadchodzącego wiatru gwałtownego, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały im się rozdzielone języki jakby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna. I wszyscy napełnieni zostali Duchem św. i poczęli mówić rozmaitymi językami, jak Duch święty wymawiać im dawał. A byli żydzi mieszkający w Jeruzalem, mężowie nabożni, ze wszystkich narodów, które są pod niebem. A gdy rozległ się ten głos, zbiegło się mnóstwo i stropiło się na myśli, bo każdy posłyszał ich mówiących swoim językiem. Zdumiewali się więc wszyscy i dziwili się, mówiąc: Czyż ci wszyscy, którzy mówią, to nie Galilejczycy? Jakże tedy słyszymy każdy swój język, w którymeśmy się urodzili? Parci i Medzi i Elamici i mieszkający w Mezopotamii, w Judzkiej ziemi, i w Kapadocji, w Poncie i w Azji, w Frygii i Pamfilii, w Egipcie i w okolicach Libii, leżących koło Cyreny, i przybysze z Rzymu, żydzi też i nowonawróceni, Kreteńczycy i Arabi, słyszeliśmy ich mówiących językami naszymi wielmożne sprawy Boże. 

EWANGELIA (Jan rozdz. 14, wiersz 23-31)

Onego czasu rzekł Jezus do swych uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie chował słowa Moje, a Ojciec Mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy i mieszkanie u niego uczynimy. Kto Mnie nie miłuje, słów Moich nie chowa, a słowa, któreście słyszeli, nie są Moje, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem u was mieszkając. Lecz Pocieszyciel, Duch święty, którego Ojciec pośle w Imię Moje, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co tylko wam mówiłem. Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam; nie jako daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze, ani nie lęka. Słyszeliście, żem Ja wam powiedział: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście Mnie miłowali, cieszylibyście się, iż idę do Ojca; bo Ojciec większy jest niż Ja. I terazem wam powiedział, zanim się to stanie, abyście, gdy się stanie, uwierzyli. Już wiele z wami mówić nie będę, bo nadchodzi książę świata tego, a we Mnie niczego nie ma. Ale żeby świat poznał, że miłuję Ojca, a jak Mi Ojciec rozkazanie dał. 

sobota, 3 czerwca 2017

Papież Pius XII o Orędziu Fatimskim i masońskim spisku przeciwko Kościołowi

J. Św. Pius XII (✝ 1958 r.) - Ostatni Papież Kościoła katolickiego

Poniższy cytat pochodzi z rozmowy Piusa XII z jego przyjacielem, Enrico Galeazzi, którą zamieszczono w biografii: ks. prał. Georges Roche i dr Philippe Saint Germain Pie XII devant l'histoire (Pius XII naprzeciw historii), Paris, Editions Robert Laffont, 1972 r. str. 52-53:

Zmartwiło mnie przesłanie Matki Bożej skierowane do małej Łucji z Fatimy. Poprzez jednoznaczne słowa Maryi na temat niebezpieczeństw, które zagrażają Kościołowi, Bóg ostrzega nas przed samobójczym w skutkach wypaczaniem wiary, [poprzez dokonywane modyfikacje] w jego liturgii, w jego teologii, w jego duszy. - Pius XII wstrzymuje na moment głos - Wokół mnie słyszę głosy uprawiających dywersję nowinkarzy, pragnących rozebrać Przybytek świątyni, zagasić płomień powszechności Kościoła, odrzucić piękno i ozdoby, które są jego chlubą i sprawić, by poczuł wyrzuty sumienia rozważając swe minione lata. Cóż, moi drodzy, jestem przekonany, że jeśli Kościół Piotrowy odrzuci swoją przeszłość - tym samym wykopie dla siebie grób. Będę prowadził tę walkę z największym zaangażowaniem, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz Kościoła, nawet jeśliby siły Zła któregoś dnia miały przemóc moją osobę, moje poczynania czy też pozostawione przeze mnie pisma, tak jak już dziś próbują zdeformować historię Kościoła, a wszystkie dotychczasowe herezje humanizmu, które fałszowały Słowo Boże, wracają ponownie w świetle jupiterów.
 

piątek, 2 czerwca 2017

Papież Pius XI o nieomylności Kościoła katolickiego

J. Św. Pius XI - Papież w okresie od 6 lutego 1922 do 10 lutego 1939
J. Św., Ojciec Święty, Papież Pius XI, encyklika Mortalium animos (O popieraniu prawdziwej jedności religii) : 


„W rzeczywistości Jednorodzony Syn Boga polecił swym Apostołom, by nauczali wszystkich ludzi; po wtóre wszystkich ludzi zobowiązał, by z wiarą przyjmowali to WSZYSTKO, co im podane będzie „przez świadków od Boga wyznaczonych”, a rozkaz swój przypieczętował słowami: „Kto uwierzy i da się ochrzcić, zbawiony będzie, kto jednak nie uwierzy, będzie potępiony”. Oba te rozkazy Chrystusa, rozkaz nauczania i rozkaz wierzenia, które muszą być wypełnione dla zbawienia wiecznego, byłyby niezrozumiałe, gdyby Kościół nie wykładał tej nauki w całości i jasno, i gdyby nie był wolny od WSZELKIEGO błędu”.


Żywot błogosławionego Sadoka, Męczennika

(Żył około roku Pańskiego 1259)


Najazdy tatarskie na Polskę zaczęły się w roku 1241. Po kilkunastoletniej przerwie, kiedy zabliźniły się rany zadane naszej ziemi przez tę straszną klęskę, spadła na nią nowa nawała mongolskiej dziczy. Było to pod koniec roku 1259. Czerń tatarska zniszczyła najpierw ziemię lubelską, po czym wtargnęła w Sandomierskie, przeszedłszy Wisłę pod Zawichostem. Były tu podówczas dwa klasztory zakonu św. Franciszka serafickiego: franciszkanów i klarysek, że jednak klaryski w połowie r. 1259 przeniosły się do Skały pod Krakowem, w chwili najazdu tatarskiego byli w Zawichoście tylko franciszkanie. Los ich musiał być istotnie tragiczny. Tradycja franciszkańska zachowała spis imion zakonników reguły św. Franciszka, zamordowanych przez Tatarów w Zawichoście i pochowanych przy tamtejszym kościele św. Damiana. Imiona tych błogosławionych brzmią: Bartłomiej, gwardian; Stanisław, doktor teologii; Filip, spowiednik; Aleksander, kaznodzieja, eksprowincjał; Stefan, definitor prowincji; Dionizy, zakrystian; Tomasz, kaznodzieja; Elekt, diakon; Otto, subdiakon, oraz bracia: Wisław, Urban i Kazimierz, Horda tatarska napadła na nich, gdy się modlili w publicznym chórze kościoła św. Damiana, i wszystkich w pień wycięła, a potem zniszczyła opuszczony klasztor klarysek. 

Z Zawichostu ruszyli Tatarzy i połączone z nimi ruskie hufce pod wodzą Wasilka, brata księcia halickiego Daniela, i Lwa, syna Daniela, na warowny Sandomierz, w którym zamknęła się garstka rycerstwa i tysiączne tłumy okolicznej ludności. Sandomierz bronił się skutecznie przez kilka dni, ale w końcu został zdobyty przez zdradziecki podstęp, jaki doradzili książęta ruscy. Nastąpiła krwawa rzeź zarówno załogi zamkowej jak i ludności, która w Sandomierzu szukała schronienia. Współczesna kronika ruska tak opisuje te wypadki: "Ludzie . . . zobaczywszy Tatarów w mieście jęli uciekać do zamku, lecz nie mogli zmieścić się we wrotach, gdyż most przed wrotami był wąski, a jedni podusili się sami, drudzy zaś pospadali z mostu w rów jak te snopy. Rowy były głębokie i napełniły się trupami i można było stąpać po trupach jakby po moście. Były zaś w grodzie (zamku) namioty słomą kryte, które zapaliły się same od ognia, po nich i gród zaczął się palić. W grodzie tym była cerkiew z kamienia wielka i cudowna (kościół Najświętszej Maryi Panny, dzisiejszy katedralny), gdyż była zbudowana z białego ciosowego kamienia. Ta była napełniona ludem, wierzch jej z drzewa zajął się i ona spaliła się, a w niej mnóstwo ludzi; ledwie żołnierze zdołali z grodu wybiec. Nazajutrz zakonnicy i księża świecy. . . odśpiewawszy mszę, zaczęli komunikować się, najpierw oni, potem bojarzy (panowie) z żonami i dziećmi tudzież wszyscy od małego do wielkiego, i zaczęli spowiadać się, jedni przed mnichami, drudzy przed księżmi i diakonami, albowiem mnóstwo ludu było w grodzie. Potem zaś wyszli z grodu z krzyżami, świecami i kadzielnicami, poszli też bojarzy i bojarzynie, ubrawszy się w szaty godowe; słudzy zaś bojarscy nieśli przed nimi ich dzieci, i był płacz wielki i lament. Wypędzonych z grodu posadzili Tatarzy na błoniu nad Wisłą, i siedzieli dwa dni na błoniu. Potem zaczęli ich wszystkich zabijać, płeć męską i żeńską zarówno i nie pozostał z nich ani jeden". Długosz zaś pisze: "Tyle wtedy pod mieczem barbarzyńców wylało się krwi chrześcijańskiej, że ze wzgórza, na którym zamek jest zbudowany, do Wisły, co wedle zamku płynie, krew ciekła jakby potokiem i woda Wisły krwią się zabarwiła".

czwartek, 1 czerwca 2017

Teza z Cassiciacum w skrócie

O. Guerard des Lauriers OP, który jako pierwszy sformułował tezę z Cassiciacum
Wstęp

Gdy modernistyczna rewolucja w Kościele, planowana przez dekady pokątnie, a energicznie tępiona i potępiona przez św. Piusa X, na dobre wybuchła wraz z nowymi doktrynami i reformami Soboru Watykańskiego II, świeccy i duchowni na całym świecie stawili jej opór. To, co było zrazu intuicją katolicką, wyrazem sensus catholici, przybrało z czasem różne formy oporu i argumentacji stojącej za nim (różne podejścia „tradycjonalistów” zostały opisane tutaj).

Jednym ze stanowisk, które już w czasie soboru wysunęło się na pierwszy plan (pisze o tym m.in. x. Ricossa w swym artykule z 2003 roku), było to, według którego okupanci Stolicy Apostolskiej nie mogą posiadać władzy Chrystusowej, normalnie nieodłącznej od osoby zajmującej ową Stolicę. Stanowisko to z czasem zaczęło być nazywane sedewakantystycznym (od wakatu stolicy, sede vacante) i taka nazwa się przyjęła.

Żywot błogosławionego Jakuba Strepy, arcybiskupa

(Żył około roku Pańskiego 1400)

Jakub Strepa urodził się około roku 1340. O jego rodzinie, młodości nic dotychczas nie wiemy. Tyle pewna, że wstąpił do zakonu Franciszkanów, gdzie na modlitwie i rozmyślaniu przygotowywał się do przyszłej pracy "około drogiej materii ludzkiego zbawienia, na sobie wpierw wyprawując rzemiosło duszne, którego później miał doświadczać na innych". Wnet wybrano go gwardianem klasztoru przy dawnym kościele św. Krzyża we Lwowie, a potem wikariuszem generalnym stowarzyszenia "Braci pielgrzymujących" czyli misjonarzy franciszkańskich, opowiadających prawdziwą wiarę na Rusi. 

Miejscowa ludność ruska była dawniej katolicka, ale z czasem schizmatyccy greccy duchowni z Konstantynopola oderwali ją od Rzymu. Za dni Jakuba wszyscy Rusini byli już schizmatykami czyli prawosławnymi, chodziło tedy o pozyskanie ich znowu dla wiary katolickiej. Ale nie tylko Rusini siedzieli na południowo-zachodnich ziemiach ruskich. Od dawna zamieszkiwali je także Polacy i Niemcy, którzy za handlem tu przybyli, a jeszcze więcej polskich kupców, rzemieślników i włościan osiedliło się tutaj, kiedy król Kazimierz Wielki przyłączył tę część ziem ruskich do Polski. Ludność napływowa polska i niemiecka mieszkała głównie po miastach, gdzie też powstały pierwsze kościoły i parafie katolickie, powstawały jednak osady polskie i po wsiach dokoła dworów. Aby ta ludność polska nie przepadła dla obrządku i wiary, trzeba ją było odwiedzać z posługą duchowną jak najczęściej. Do najgorliwszych jej opiekunów należał nasz Jakub, rychło też zwrócił na siebie oczy wszystkich, jako prawdziwy mąż Boży i potężny w Kościele pracownik. Nie odstraszały go żadne trudy; w chłodzie i głodzie przebiegał Ruś i Wołoszczyznę, jednając Chrystusowi dusze, nieraz z niebezpieczeństwem życia.