STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 18 listopada 2015

Rocznica poświęcenia rzymskich Bazylik świętych Apostołów Piotra i Pawła


   Bazylika watykańska, poświęcona świętemu Piotrowi, jest drugim kościołem patriarchalnym Rzymu. Przechowywane są w niej doczesne szczątki świętych Piotra i Pawła. Ciało św. Piotra zostało pochowane na wzgórzu watykańskim tuż po jego męczeńskiej śmierci. Ponieważ ta okolica była wówczas zamieszkana przez pobożnych Żydów, ciała Apostołów przeniesiono na cmentarz Kaliksta. Wkrótce jednak ciało św. Piotra ponownie złożono na Watykanie. Dzisiejsza bazylika wznosi się na miejscu, gdzie był cyrk Nerona. Wystawiona została w latach 324-326 przez Konstantyna Wielkiego na grobie św. Piotra. Badania z lat 1940-1949 oraz 1953-1967 potwierdziły, że w podziemiach bazyliki pod konfesją rzeczywiście znajdują się szczątki św. Piotra.

wtorek, 17 listopada 2015

Żywot błogosławionej Salomei, królowej halickiej

    Błogosławiona Salomea, córka księcia krakowskiego Leszka Białego i Grzymisławy, księżniczki ruskiej, siostra rodzona Bolesława Wstydliwego, przyszła na świat roku Pańskiego 1202. Bogobojnie wychowana, a wcześnie dojrzałego rozumu, już licząc trzy lata poślubiła za zezwoleniem rodziców Panu Jezusowi dozgonne dziewictwo. Tym czasem Andrzej, król węgierski, zapragnął, aby ją pojął za żonę syn jego Koloman. Panowie polscy, patrząc na korzyści polityczne, wymogli na księciu Leszku, że Salomeę zaręczył z księciem Kolomanem i gdy miała rok czwarty odesłał ją na dwór węgierski, gdzie wraz z narzeczonym swoim, także jeszcze dzieckiem, dalej się wychowywała. Uczyniono to z przekonania, że tak ważne pobudki wystarczą do zwolnienia od ślubu czystości Salomeę, tym bardziej, że złożyła go będąc jeszcze dzieckiem. Mimo to Salomea (żyła około roku Pańskiego 1269) z Boskiego natchnienia nie traciła nadziei, że będzie mogła pozostać wierną Bogu, co też w końcu nastąpiło. Wzrastając tedy obok swojego przyszłego małżonka i razem z nim wychowując się jak brat z siostrą, młodziutka dziewica, przepełniona duchem Bożym, starała się budzić w sercu Kolomana żywą pobożność, zachęcając go szczególnie do wielkiego nabożeństwa do Matki Bożej, jako szczególnej opiekunki czystości. Pan Bóg błogosławił tej wiernej swojej oblubienicy i Koloman wyrósł na młodzieńca pobożnego i wielce w cnocie świętej czystości rozmiłowanego.

Żywot świętego Grzegorza Cudotwórcy, biskupa



    Rodzice Grzegorza (żył około roku Pańskiego 270) byli poganami, wskutek czego i on wychowany był w pogaństwie. Mimo to serce jego od młodych lat nie lgnęło do rzeczy znikomych, lecz do cnoty i prawdy. Spragniony wiedzy udał się do Cezarei, aby poznać naukę największych filozofów ówczesnych, ale ta nie zaspokoiła głodu jego ducha. Wtem doszła go wieść o słynnym mędrcu chrześcijańskim Orygenesie, który otworzył w Cezarei szkołę, odwiedzaną przez wielu uczniów. Wstąpił do niej i wkrótce został ulubieńcem swego mistrza, a słuchając jego wykładów o Ewangelii i wierze chrześcijańskiej, tak się tą Boską nauką przejął, że dał się ochrzcić i postanowił służyć tylko Bogu.
Gdy Orygenes w roku 235 musiał opuścić miasto, udał się Grzegorz do Aleksandrii, aby się dalej kształcić. Tutaj między uczącą się młodzieżą panowało wielkie rozpasanie obyczajów. Grzegorz stronił od kolegów, obawiając się pokalania duszy, jednakże to było dla nich solą w oku, a czystość jego żywota była im gorzkim wyrzutem, uknuli przeto spisek na jego zgubę, ale młodzieniec uszedł zasadzki.
Po trzech latach pobytu w Aleksandrii połączył się znowu z Orygenesem w Cezarei. Bogaty w cnoty i wiedzę pragnął wrócić w strony rodzinne, ale mieszkańcy Cezarei nie chcieli go puścić, gdyż pragnęli korzystać z jego nauki. Grzegorz, któremu wstrętne były wszelkie pochwały i zaszczyty, wymknął się potajemnie i wrócił do miasta rodzinnego. Ziomkowie jego spodziewali się, że zabłyśnie między nimi swą wiedzą, ale się zawiedli, bo Grzegorz porzucił wszystko, co posiadał i schronił się w miejsce ustronne, aby żyć tylko dla Boga i zbawienia własnej duszy.

Co święci mówili o islamie?

    W jaki sposób święci i męczennicy podchodzili do religii Mahometa? W jaki sposób oceniali oni raj obiecany przez Mahometa swoim wyznawcom? Jaki los – według męczenników – czeka wyznawców Allaha? Ich ostre wypowiedzi nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

 

Święty Piotr z Majumy (męczennik):

Każdy, który nie przyjmie Wiary katolickiej, zostanie potępiony jak Mahomet, wasz fałszywy prorok!

Święty Jan Damasceński:

Istnieją także przesądy Izmaelitów panujące po dziś dzień, utrzymujące ludzi w błędzie, będące zapowiedzą Antychrysta. Od tamtego czasu aż po chwilę obecną wśród nich pojawia się imię Mahometa. Mężczyzna ten, natknąwszy się dziełem przypadku na Stary i Nowy Testament i – najprawdopodobniej – rozmawiając z ariańskim mnichem, wymyślił własną herezję. Następnie, dzięki pozornej pobożności wkradł się w łaski ludzi, rozdawał im księgę jako zesłaną mu z nieba. W księdze tej zapisał absurdalne treści i dał ją ludziom jako przedmiot kultu. 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Żywot świętej Gertrudy, ksieni

    Święta ta była rodzoną siostrą świętej Mechtyldy, benedyktynki, której pamięć święcimy dnia 10 kwietnia. Gdy miała lat pięć, pobożni rodzice oddali ją na wychowanie benedyktynkom w Rodesdorfie, gdzie też później złożyła śluby zakonne. Uposażona nadzwyczajnymi zdolnościami i posłuszna woli Bożej jak anioł, czyniła niezmierne postępy w naukach i tak dokładnie była obeznana z Pismem świętym, że najuczeńsi mężowie zasięgali jej rady. Najchętniej rozpamiętywała Mękę Pańską, wielbiła Jezusa utajonego w sakramencie Ołtarza i Najświętszą Jego Matkę. Ile razy mówiła o Chrystusie i Najświętszej Maryi Pannie, ogarniało słuchaczy największe wzruszenie.
Pan Bóg rychło udzielił jej łaski zachwyceń i objawień, i rozkazał, aby je spisywała. Ten odblask światła Boskiego wzbudził w niej taką pokorę i lekceważenie własnej osoby, że całkowicie oddała się postom, czuwaniom nocnym i modłom, którymi oczyszczała duszę swoją. Mawiała często: "Uważam to za jeden z największych cudów, że ja, niegodna grzesznica, chodzę po tej ziemi". Wszystkie siostry lubiły ją dla skromności, pokornej uprzejmości i ścisłego przestrzegania reguły klasztornej, nie dziw przeto, że wybrano ją ksienią, chociaż liczyła dopiero lat trzydzieści. W następnym roku przeniosła się wraz z siostrą do klasztoru Helfde, w którym pozostała aż do śmierci. Obowiązki przełożonej pełniła tak sumiennie i gorliwie, że jej klasztor mógł służyć za wzór domu Bożego. Zakonnice kochały ją jak matkę, gdyż dla wszystkich była troskliwą, szczerze przywiązaną służebnicą.

MATKA MIŁOSIERDZIA


 
   Podobnie jak od siedmiu wieków Matka Boża Częstochowska na Jasnej Górze, tak Pani Ostrobramska, Matka Miłosierdzia, od ponad trzystu lat króluje z wysokości swojego nadbramnego wzniesienia całej ziemi polskiej, litewskiej i białoruskiej. "Świeci" blaskiem wspaniałych szat przez okna kaplicy nad Ostrą Bramą, widoczna z daleka. 

Dobrze znany jest wizerunek Najświętszej Panny z lekko pochyloną głową, w aureoli dwunastu gwiazd i wielu promieni. Przymknięte oczy, skrzyżowane na piersiach delikatne dłonie, smukła postać okolona półksiężycem. Jej urok, łagodność, niezwykła słodycz i zamyślenie wzbudzają ufność i nakłaniają do modlitwy. 

Nie istnieją sprawdzone dane o pochodzeniu obrazu i jego autorze. Przypuszcza się, że to wybitne dzieło namalowano w pierwszych latach XVII wieku. Wtedy bowiem pośród murów otaczających Wilno, nad jedną z dziewięciu bram, zwaną Miednicką albo Ostrą, zawieszono od strony wewnętrznej wizerunek Matki Bożej, zaś od zewnątrz - obraz Chrystusa Salwatora (Zbawiciela) z kulą ziemską w ręku. Po zbudowaniu na bramie specjalnej kaplicy w 1672 r. procesjonalnie wprowadzono do niej obraz Najświętszej Panny, który od tego czasu stał się przedmiotem wielkiego kultu. Nabożeństwo spotęgowało się wyraźnie po pożarze Wilna w 1706 r., kiedy wielu mieszkańców miasta doznało szczególnej pomocy Matki Miłosierdzia. 

niedziela, 15 listopada 2015

"Msza" w parafii – żydowska liturgia antychrysta

Pawła VI często widziano w napierśniku (efodzie) żydowskiego arcykapłana.    Msza święta Kościoła Katolickiego jest to Przenajświętsza Ofiara Nowego i wiecznego Przymierza Boga z ludźmi, w której Jezus Chrystus, życie swoje ofiarowawszy na krzyżu dla zbawienia świata, utajony pod postaciami chleba i wina, złączony mistycznie z całą społecznością prawdziwego Kościoła Katolickiego, ofiarę swoją krzyżową bezkrwawym sposobem ponawia poprzez posługę kapłana na uwielbienie Boga, za zadośćuczynienie za grzechy nasze i na uproszenie nam łask potrzebnych do zbawienia.

 


Ks. M. Sieniatycki: Msza św. jest to bezkrwawa ofiara Nowego Testamentu, w której ofiaruje się Bogu Ciało i Krew Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina.


P. kard. Gasparri: Msza św. jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus zastąpiony przez kapłanów, ofiaruje w niej Bogu Ojcu w sposób bezkrwawy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina.


Ks. Fr. Pouget: Msza św. jest to ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, którą tenże Jezus Chrystus i Kościół ofiaruje (Jego) Bogu przez posługę kapłanów pod postaciami chleba i wina na dalsze jakoby przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej.


Ks. W. Granat: Msza św. jest niekrwawą ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa, który się ofiaruje pod postaciami chleba i wina przez kapłanów w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem na przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej. [W. Granat, Dogmatyka katolicka, t. VII, cz. 1, s. 399, Lublin 1961]

sobota, 14 listopada 2015

Żywot świętego Jozafata Kuncewicza, metropolity ruskiego

    Święty Jozafat, ze chrztu Jan, urodził się w roku 1580 we Włodzimierzu Wołyńskim. Wykształcenie odebrał skromne, gdyż ukończył tylko szkołę miejscową, po czym oddany został na praktykę do kupca Jacka Popowicza w Wilnie, ale niedługo u niego zabawił, gdyż świat nie miał dla niego żadnego uroku. W roku 1604 wstąpił do klasztoru bazylianów w Wilnie, a wyświęcony na kapłana, oddał się całą duszą pracy nad pozyskiwaniem dusz dla nieba.
Żywot wiódł ostry i pełny umartwień. Długie godziny, dniem i nocą, spędzał na modlitwie, jadał zwykle raz dziennie, wyrzekł się zupełnie mięsa, a podczas postów powstrzymywał się nawet od ryb i nabiału, poprzestając na samym chlebie i wodzie. Sypiał mało, na twardym łożu lub wprost na podłodze, zamiast bielizny używał włosiennicy, a jakby jej szorstkość za małą się mu wydawała, biodra ściskał ostrym drucianym łańcuchem. W nocy, zimą i latem, wybiegał z obnażoną głową, boso, na samotny cmentarz poza klasztornym kościołem św. Trójcy i siekł swe ciało dyscypliną. Nie zaniedbywał tej praktyki nawet w największe mrozy, a klęczał czasem tak długo, że kolana przymarzały mu do głazów.

KS. MÄDER – MARIA ZWYCIĘŻY!

Mary
TWOJE HASŁO

       Wielki znak na niebie! Niewiasta w blasku słońca, księżyc u jej stóp, na skroni korona z 12 złożona gwiazd. I ukazał się inny znak na niebie. Patrzcie, oto wielki, krwawy smok o siedmiu głowach, a na każdej z nich korona.

Smok ruszył ku niewieście, by połknąć jej dziecię. I rozgorzał w niebie wielki spór. Smok nie zwyciężył jednak i spadł strącony w przepaść, stary wąż, którego nazywamy diabłem i szatanem.

Jest to obraz z Apokalipsy czyli Objawienia św. Jana. Wspaniała, pełna życia scena walki olbrzymów, walki między niebem – i piekłem! Obraz jakby stworzony na dzień 8 grudnia, scena z niewidzialnego placu boju duchów!

piątek, 13 listopada 2015

Żywot świętego Stanisława Kostki, jezuity

    Cóż może być piękniejszego niż młodzian cnotliwy? Chociaż cnota jego nie przeszła jeszcze próby ognia, walk i doświadczeń, mimo to rozkwit łaski Bożej w młodocianej duszy, gorejące płomienie miłości ku Stwórcy, dziewicza tęsknota do niebieskiego Oblubieńca czynią na każdym wrażenie miłe i podniosłe. Wzorem i ideałem takiego młodzieńca jest św. Stanisław, urodzony w roku 1550, potomek znakomitego polskiego rodu Kostków.
Pobożna matka wychowała go w zasadach pobożności i miłości Jezusa i Matki Jego Najświętszej, a ziarno jej nauki nie padło na opoczystą rolę. Młody Stanisław (żył około roku Pańskiego 1568) miał tak delikatne i drażliwe uczucie moralności, że lekkomyślne i nieprzyzwoite słowa, jakie niekiedy padały z ust gości, przyprawiały go o zemdlenie, toteż ojciec jego przerywał takie gawędy, mówiąc: "Uciszcie się, gdyż mój Staś wpadnie w taki zachwyt, że go będziemy musieli podnosić z podłogi".
W roku 1546 oddano Stanisława wraz ze starszym bratem Pawłem do konwiktu jezuitów w Wiedniu. W następnym roku z powodu braku miejsca umieszczono ich na stancji w prywatnym domu protestanckim.