Ujrzałam w jednym mgnieniu oka całe moje życie od pierwszej spowiedzi aż do dzisiaj. Wszystko stało przede mną: moje grzechy, otrzymane łaski, dzień wstąpienia do zakonu, obłóczyny, śluby, czytania, ćwiczenia duchowe, rady, słowa, wszystkie pomoce życia zakonnego. Nie ma słów na wypowiedzenie wstydu, jakiego doznaje dusza w takiej chwili: Teraz wszystko jest daremne, zgubiłam się na wieki!. Nagle znalazłam się w piekle, ale nie wleczono mnie tak, jak innym razem. Dusza wlatuje tam sama, rzuca się tam, jakby chcąc zniknąć z przed oblicza Boga, by móc Go nienawidzieć i przeklinać !. Dusza moja wpadła w przepaść, której dna nie widać , tak jest ogromna!... Natychmiast usłyszałam, jak inne dusze ucieszyły się, widząc mnie w tych samych mękach . Męczeństwem już jest słuchać tych strasznych krzyków, ale myślę, że nic nie da się porównać z bólem, płynącym z pragnienia przeklinania, które ogarnia duszę.