STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

czwartek, 10 września 2026

Brat Rajmund TOF: Bądźmy katolikami zgodnymi i konsekwentnymi

W kwestii Niedoskonałego Soboru Powszechnego i potencjalnego wyboru Papieża

          Skoro podjęliśmy w swoim sumieniu decyzję, że niemożliwe jest, aby człowiek zasiadający obecnie na Tronie Piotrowym był katolickim papieżem (a konkluzja ta wynika z czystej nauki teologicznej Kościoła i Jego nieomylnego Magisterium – nie jest natomiast wynikiem prawnego orzeczenia Kościoła, bo takowego nikt nie wyda z prostej przyczyny: moderniści, którzy opanowali najwyższe urzędy kościelne, sami siebie nie ekskomunikują), miejmy odwagę być konsekwentnymi sedewakantystami, używając potocznej nazwy dla katolików negujących papiestwo modernistycznych uzurpatorów.

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować słowa J.E. bpa Marka Pivarunasa CMRI (artykuł „Sedewakantyzm”):

Jedną z ostatnich uwag na temat sedewakantyzmu jest sposób, w jaki powikłały się te sprawy. Kiedy miało to miejsce? Jak to się stało? Jest to obszar, na którym sedewakantyści różnią się między sobą.

Niektórzy utrzymują, iż papieskie elekcje były nieważne, bazując na bulli papieża Pawła IV z 1559 r. Cum ex apostolatus:

Jeśli kiedykolwiek w jakimkolwiek to czasie okaże się, iż… Kapłan Rzymski odejdzie od wiary katolickiej, czy popadnie w jakąś herezję przed przyjęciem papiestwa, przyjęcie dokonane nawet przy jednomyślnej zgodzie wszystkich kardynałów jest nieistniejące, nieważne i brakujące; ani nie może być powiedziane, że stanie się ono ważnym, albo nie może być traktowane w żaden sposób jako prawowite i aby nie myślano, iż daje ono takim (którzy przyjęli Urząd papieski – przyp. tłumacza) jakąś władzę administrowania albo to w sprawach duchowych albo to doczesnych, lecz wszystko powiedziane, uczynione, administrowane przez nich, pozbawione jest wszelkiej mocy i nie nakłada absolutnie żadnej władzy czy prawa nad kimkolwiek. I niechaj tacy poprzez sam ten fakt (eo ipso) i bez wymaganego orzeczenia będą pozbawieni wszelkiej godności, stanowiska, zaszczytów, władzy czy prawa nad kimkolwiek”.

Niektórzy sedewakantyści przytaczają kanon 188 nr 4 Kodeksu Prawa Kanonicznego (z 1917 r.):

Wszystkie urzędy winny być opróżnione ipso facto (bez wymaganej deklaracji) przez milczącą rezygnację… nr 4: w wyniku publicznego odstępstwa od wiary katolickiej” (1).

Inni trzymają się opinii św. Roberta Bellarmina wyrażonej w De Romano Pontifice (rozdział XXX):

Zatem piąta opinia (dotycząca heretyckiego papieża) jest prawdą; papież, który jest heretykiem przez ten fakt (per se), przestaje być papieżem i głową (Kościoła), tak jak przestaje przez ten fakt być chrześcijaninem (sic) i członkiem Ciała Kościoła. Jest to osąd wszystkich pierwszych Ojców, którzy uczą, że jawni heretycy tracą natychmiast wszelką jurysdykcję”.

Papież Innocenty III, cytowany przez teologa Billota (Tractatus de Ecclesia Christi, s. 610), stwierdził:

Wiara wymaga, żebym miał Boga jako mojego jedynego sędziego w pozostałych grzechach, przez Kościół jednak mógłbym być osądzony za grzechy, które popełniłbym w sprawach wiary”.

Bp Marek Pivarunas (ultramontes.pl/Sedewakantyzm.htm)

Sedewakantyzm to rzeczywistość, w której obecnie żyje Kościół katolicki, a nie stan i cel, który my jako katolicy chcemy utrzymywać w nieskończoność z wielką szkodą dla dusz. Konsekwencją zanegowania papiestwa modernistów jest działanie na rzecz odzyskania instytucji papiestwa i samej osoby Papieża dla Kościoła i wiernych. Chyba nikt rozsądny nie myśli, że kiedyś pomiędzy zastępami modernistów pojawi się literacki Konrad Wallenrod, który w sprzyjającym momencie ujawni się i zostanie Papieżem, przywracając Kościołowi zdrową naukę? Takie myślenie jest bardzo szkodliwe i, po ludzku rzecz ujmując, bardzo naiwne. Potrzebujemy Papieża, który m.in. zreformuje Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku, oczywiście w świetle odwiecznej nauki Kościoła. Spojrzenie na pewne rzeczy należy odświeżyć; doszły nowe problemy współczesnego świata, w których sprawie Kościół i wierni potrzebują nieomylnego orzeczenia Papieża, zawartego w przepisach prawa kanonicznego. Bez tych zmian dusze są cały czas narażone na wieczne potępienie.

Pismo Święte naucza: „Uderzę pasterza, i rozproszą się owce trzody” (Mt 26,31; por. Mk 14,27). To się już stało. Uderzono w Stolicę Apostolską, uderzono w instytucję papiestwa. Wielka liczba katolików przyjmuje heretyckie nauki progresistów w dobrej wierze, biorąc je za katolickie, a bardziej obeznani z podstawami religii katolickiej z trwogą pytają: gdzie jest Kościół Katolicki?

Zbawienie dusz najwyższym prawem” – to najważniejsze zadanie Kościoła Świętego. To nie tylko zadanie, ale prawo, którego nikt nie może zabronić ani zakazać.

Kościołowi, aby prowadził dusze do zbawienia, potrzebny jest Najwyższy Prawodawca – Najwyższy Nauczyciel, któremu przyobiecany jest dar nieomylności w sprawach Wiary. Fałszywi nauczyciele ze swoimi pseudonaukami, już dawno potępionymi przez katolickich papieży, nie mogą reprezentować katolickiej hierarchii ani tym bardziej nią być – hierarchią, której katolicy mają być posłuszni. Nie są bowiem katolicką hierarchią, dlatego że głoszą inną naukę niż ta, której Kościół nieomylnie nauczał. Reprezentują oni Nowy Kościół, który narodził się w wyniku rewolucji tzw. II Soboru Watykańskiego, nigdy niebędącego kontynuacją Pierwszego Soboru. To nie nauki Vaticanum Secundum zostały wypaczone, jak próbują nam wmawiać niektórzy bardziej konserwatywni przedstawiciele Novus Ordo, ale sam pseudo-Sobór był tworem antykatolickim, zwołanym przez antypapieża Jana XXIII i próbującym wprowadzić w życie niekatolicką naukę.

Dlatego też, aby uporządkować obecną tragiczną sytuację w Kościele Katolickim, potrzebne jest – jako jedna z kilku opcji – zwołanie przez ludzi Kościoła, którzy zachowali Wiarę (biskupów, księży i ojców zakonnych), Niedoskonałego Soboru Powszechnego, który potencjalnie mógłby wybrać następcę Piusa XII – ostatniego jak dotąd Papieża Kościoła.

Mówiąc krótko i po ludzku – w tej chwili jako katolicy znajdujemy się w tak głębokiej „czarnej dziurze”, że tylko podając sobie ręce, możemy z niej wyjść.

Nie atakujmy się, nie zwalczajmy i nie toczmy „wojny domowej”, bo zyskuje na tym tylko nasz wspólny wróg – MODERNIŚCI.

Naszym hasłem niech będzie:

KATOLICY WSZYSTKICH OPCJI, ŁĄCZCIE SIĘ PRZECIWKO MODERNIZMOWI!

SZEROKI FRONT KATOLICKI PRZECIWKO HEREZJI!

Módlmy się, aby dobry Bóg pozwolił to uczynić w jak najszybszym możliwym czasie i aby duchowni ratujący Kościół i nasze dusze byli kapłanami głęboko zanurzonymi w duchowości maryjnej – by byli na wzór o. Maksymiliana Kolbego wiernymi Jej duchowymi synami.

In Christo et Maria

Br. Rajmund TOF

Gliwice, 5 września AD 2026, w święto św. Wawrzyńca Justinianiego, biskupa i wyznawcy.