STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

sobota, 3 października 2015

Sedewakantyzm: jedyny logiczny wniosek - Ks. Benedict Hughes CMRI

"The Reign of Mary", N. 150 
"Oni mają was za trędowatych!". Te słowa zostały wypowiedziane przez dobrego, tradycyjnego kapłana, którego ostrzeżono przed nami – sedewakantystami. To oczywiście nic nowego. Przyzwyczailiśmy się do prześladowań i izolacji okazywanej nam przez wielu z tych, którzy zdają się nie rozumieć logiki naszego stanowiska. Dlatego, jeszcze raz, spróbujmy zwięźle przedstawić powody, które doprowadziły nas do odrzucenia roszczeń do władzy papieskiej wysuwanych przez współczesnych soborowych papieży.

Od Soboru Watykańskiego II mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją w Kościele – a mianowicie, sytuacją, w której ludzie mieniący się legalnymi następcami św. Piotra nauczają nowej religii. Dopuścili się oni licznych herezji, które zostały dobrze udokumentowane w różnych opracowaniach (np. w artykule ks. Anthony'ego Cekady pt. Traditionalists, Infallibility and the Pope [Tradycjonaliści, nieomylność i Papież], który można przeczytać albo pobrać za darmo: http://www.traditionalmass.org/images/articles/TradsInfall.pdf).

piątek, 2 października 2015

Uroczystość Aniołów Stróżów

(Święto to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1610.) 

LEKCJA (z drugiej księgi Mojżesza rozdział 23, wiersz 20-23)

Te słowa mówi Pan Bóg: Oto Ja poślę anioła Mego, który by szedł przed tobą i strzegł na drodze, i zaprowadził cię na miejsce, którem nagotował. Szanuj go i słuchaj głosu jego i nie lekceważ go, bo nie odpuści, kiedy zgrzeszysz, i jest imię Moje w nim. A jeśli usłuchasz głosu jego, a uczynisz wszystko, co mówię, nieprzyjacielem będę nieprzyjaciołom twoim i utrapię tych, którzy cię trapią. I pójdzie anioł Mój przed tobą. 

EWANGELIA (u św. Mat. rozdz. 18, wiersz 1-10)

Wonczas przyszli do Jezusa uczniowie, mówiąc: Kto mniemasz większym jest w Królestwie niebieskim? A Jezus, wezwawszy dziecię, postawił w pośrodku nich i rzekł: Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jako małe dziatki, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego. Ktokolwiek tedy uniży się jako to dzieciątko, ten jest większy w Królestwie niebieskim. A kto by przyjął jedno dzieciątko takie w imię Moje, Mnie przyjmuje. A kto by zgorszył jednego z tych małych, którzy we Mnie wierzą, lepiej by mu było, aby mu zawieszono kamień młyński u szyi i zatopiono go w głębokościach morskich. Biada światu dla zgorszenia! Albowiem muszą przyjść zgorszenia: a wszakże biada człowiekowi onemu, przez którego zgorszenie przychodzi. A jeśli ręka twoja, albo noga twoja gorszy cię, odetnij ją i rzuć od siebie. Lepiej ci jest ułomnym albo chromym wejść do żywota, niźli z dwoma rękami albo dwoma nogami być wrzuconym w ogień wieczny. A jeśli oko twoje gorszy cię, wyłup je i rzuć od siebie. Lepiej ci jest z jednym okiem wejść do żywota, niźli z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego. Patrzcież, abyście nie wzgardzili jednym z tych małych; albowiem wam powiadam, że aniołowie ich w Niebiesiech zawsze widzą oblicze Ojca Mego, który jest w Niebiesiech. 

Nowa encyklika: Bergoglio wykorzystuje koniunkturę na "zmiany klimatyczne" - Ks. Benedict Hughes CMRI

Zapewne już słyszeliście albo przeczytaliście wiele komentarzy na temat ostatniej encykliki wydanej przez "papieża" Franciszka, zatytułowanej Laudato si. Chociaż nosi datę 24 maja, to jej publiczna prezentacja odbyła się na konferencji prasowej 18 czerwca. Wzięły w niej udział trzy osoby: "katolicki" arcybiskup, grecki biskup prawosławny i profesor ateista (więcej o nim później). Dokument jest dziełem Victora Manuela Fernandeza, duchownego, argentyńskiego przyjaciela Bergoglio, który – nawiasem mówiąc – napisał dwadzieścia lat temu książkę "The Art of Kissing" (http://www.novusordowatch.org/wire/francis-ghostwriter-kissing.htm).



Ale dlaczego Franciszek zabrnął w sprawę globalnego ocieplenia? Wszakże wyniki ostatnich badań rządowych wykazały, że w ostatniej dekadzie zaznaczył się na ziemi lekki trend ochładzania klimatu. Ponadto, naukowcy podkreślają, że jeśli dokonuje się zmiana klimatu, to w większym stopniu jest rezultatem aktywności słonecznej niż działalności człowieka.

czwartek, 1 października 2015

Żywot błogosławionego Jana z Dukli, bernardyna

    W kilka lat po śmierci błogosławionego Jakuba Strepy, apostoła Rusi Czerwonej, wydała ta ziemia męża, który miał być największym z jego następców na urzędzie misyjnym i jak on świętością życia miał się wznieść na ołtarze. Mężem tym był błogosławiony Jan z Dukli (żył około roku Pańskiego 1484). Urodzony około roku 1414 w Dukli, małym miasteczku ziemi sanockiej, syn ubogich mieszczan Jana i Katarzyny, od dzieciństwa wychowywany był w bojaźni Bożej.
Początkowe nauki pobierał w miejscowej szkółce parafialnej, a gdy ją ukończył, wysłano go do Krakowa, na naukę języka niemieckiego, bardzo podówczas potrzebnego mieszkańcom Dukli, ze względu na ożywiony handel między Polską a Węgrami, który szedł pobliską, najdogodniejszą w całym wale Karpat polskich przełęczą.
Szkoła, do której wstąpił, mieściła się widocznie przy uniwersytecie, gdyż późniejsze podania mówią, że studiował filozofię i teologię, a wśród jego mistrzów wymieniają św. Jana z Kęt, przypisując mu wielki wpływ na duszę pobożnego młodzieńca. Jak długo przebywał w Krakowie i jak spędził te lata, nie wiadomo. Jest jednak rzeczą wielce prawdopodobną, że jego wychowaniem kierowali tutaj franciszkanie, którym mogli go polecić bracia z klasztoru w Krośnie, mieście odległym o dwie mile od jego rodzinnej Dukli. Jeśli istotnie tak było, stosunki Jana z franciszkanami musiały być dość bliskie, ich też wpływom należałoby przypisać, że w jego pobożnej duszy zbudziło się pragnienie wyższej doskonałości i oddania się ściślejszej służbie Bożej. Nie wstąpił jednak do zakonu, lecz postanowił zostać pustelnikiem.

Nowy Benedykt XVI: Jak należy go nazwać? (Artykuł z czerwca 2005) - Ks. Kevin Vaillancourt

   Bliżej obznajomieni z wewnętrznymi procedurami papieskiego konklawe wiedzą, że gdy w końcu kandydat otrzyma wymaganą liczbę kwalifikowanych głosów i po tym, jak przyjmie dokonany wybór, to stawia mu się bardzo ważne pytanie: Jakie imię sobie wybierasz? W tym momencie papież-elekt staje przed pierwszą poważną decyzją, gdyż uważa się, że wybór imienia może nam dużo powiedzieć o sposobie myślenia nowego papieża oraz o tym, czego należy oczekiwać po nim w przyszłości.

Cel mojej pracy nie dotyczy spekulacji na temat wyboru imienia Benedykta XVI, którego dokonał kardynał Ratzinger. Chciałbym raczej dokonać przeglądu określeń nadawanych mu przez religijne i świeckie media na całym świecie, z którymi on sam niekoniecznie mógłby się zgodzić, a które jednakże "przylgnęły" do niego od chwili, gdy jego nazwisko zaczęto wymieniać w kontekście jego wyboru na następcę Jana Pawła II. Czytelnik zapewne słyszał, jak raz po raz określano go jako tradycjonalistę i konserwatystę. U niektórych tytuły te wzbudzały obawę, nienawiść i pogardę, ponieważ w ich mniemaniu nowy Benedykt XVI miał oznaczać koniec ich własnych postępowych działań. Z drugiej strony, istnieje wielu takich, którzy oczekują po następcy Jana Pawła II postawy "twardej ręki" wobec "liberałów" w Kościele. "Ostatecznie Benedykt XVI jest konserwatystą" – mówią. Jeszcze inną grupę te określenia napawają nadzieją, że być może będzie to człowiek, który odnowi Kościół i przywróci Jego tradycyjne nauczanie i liturgię. "Ostatecznie jest on tradycjonalistą" – mówią. Nie chciałbym dla tych wszystkich kategorii ludzi okazać się heroldem złych wiadomości, ale nowy Benedykt XVI nie spełni żadnego z tych oczekiwań, a opieram swoje twierdzenie na znajomości jego licznych publicznych przemów i pism powstałych od czasu rozpoczęcia jego kariery w Rzymie. Dobrze obrazują to słowa wypowiedziane do Piotra na dziedzińcu Kajfasza podczas przesłuchania Pana Jezusa przed sanhedrynem: "Mowa twoja cię zdradza" (Mt. 26, 73).

środa, 30 września 2015

Żywot świętego Hieronima, Doktora Kościoła

    Hieronim (żył około roku Pańskiego 419), jeden z najuczeńszych i najzdolniejszych Ojców Kościoła urodził się w roku 331 w Strydonie, małym miasteczku w Dalmacji, z rodziców bogatych, którzy go wprawdzie wychowywali po chrześcijańsku, ale mimo to chrzest jego odkładali od roku do roku. Żywy i ciekawy chłopiec, posiadłszy w mieście rodzinnym początki nauk, posłany został do Rzymu, aby uzupełnić swe wykształcenie. Tam oddał się z największym zapałem studiom klasycznych autorów i mówców, obeznał się z matematyką i filozofią i zebrał znacznym kosztem i mozołem niemałą bibliotekę. Jako nieochrzczonemu nie wolno mu było uczestniczyć w katolickim nabożeństwie; mimo to modlił się co niedzielę nad grobami apostołów i w katakumbach świętych Męczenników. Niestety, wpływ pogańskich dzieł i nauczycieli tak potężnie na niego podziałał, że przeważyła w nim pycha i pokusy zmysłowości. Przejęty żalem i skruchą, pisał później: "Wynoszę czystość pod Niebiosa, ale nie dlatego, iżbym ją posiadał, lecz dlatego, że dziwię się, że jej nie posiadam. Chwalić w innych to, czego nam brak, jest szczerym, ale zawstydzającym wyznaniem. Jestem synem marnotrawnym, który zmarnował ojcowiznę. Niestety, jeszcze się nie upokorzyłem przed Ojcem przedwiecznym, jeszcze nie zacząłem odganiać od siebie pokus i ponęt zmysłowych rozkoszy".

Fałszywa tolerancja i bluźnierstwo Franciszka I (Jorge Bergoglio) (1) - Bp Mark A. Pivarunas CMRI


Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy!



W ostatnich miesiącach niemały rozgłos wywołały komentarze autorstwa nowego "papieża" Vaticanum II – Franciszka I (Jorge Bergoglio). Wśród jego wypowiedzi znalazły się zwłaszcza dwie, które przykuły moją uwagę: jego poglądy na homoseksualizm oraz kazanie na temat Najświętszej Maryi Panny.



Jeśli chodzi o pierwszą kwestię – homoseksualizm, Franciszek I powiedział: "Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać?... Ktoś mnie kiedyś zapytał, czy aprobuję homoseksualizm. Odpowiedziałem innym pytaniem: Odpowiedz: gdy Bóg patrzy na osobę homoseksualną, czy akceptuje z miłością istnienie tej osoby, czy też odrzuca i potępia tę osobę?". Oto rzekoma głowa katolickiego Kościoła stwierdza, że nie może rozstrzygać w sprawie tak wyraźnie potępionej w Piśmie Świętym, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. W Starym Testamencie Bóg zniszczył miasta Sodomę i Gomorę za ten grzech przeciwny naturze (Rodz. XIX), a także Wszechmocny Bóg nazwał go "ohydą" (Księga Kapłańska XVIII, 22) i zapowiedział Mojżeszowi karę za ten występek – "śmiercią niechaj umrą" (Księga Kapłańska XX, 13). W Nowym Testamencie św. Paweł naucza, że homoseksualizm jest przeciwny naturze, haniebny i przewrotny (Rzym. 1, 27) i że ci, którzy praktykują tę zbrodnię, nie wejdą do królestwa Bożego (1 Kor. 6, 10).

wtorek, 29 września 2015

Uroczystość świętego Michała Archanioła


 (Uroczystość ta ustanowiona została w pierwszych wiekach Kościoła.)

  A Bóg pokoju zetrze wnet szatana pod nogami waszymi
(Rzymian 16,20)

   Święty Michał Archanioł jest według nauki Kościoła i tradycji jednym z siedmiu duchów, stojących u tronu Boga. Jest więc jednym z najcelniejszych sług i zwiastunów Najwyższego, któremu Bóg na zbawienie wybranych udzielił dziwnej mocy i powierzył ważne funkcje. Prorok Daniel nazywa go najprzedniejszym z książąt, a nawet "księciem żydów", przez co chce powiedzieć, że jest Aniołem Stróżem narodu wybranego, który doznaje szczególnej miłości i opieki Boga i odznaczony został jego objawieniami i obietnicami. Dlatego też nazywa się "wielkim księciem", odpowiadającym za synów ludu swojego i uchodzącym za jego opiekuna i obrońcę. Ponieważ miejsce synagogi zajął Kościół katolicki i apostolski, ponieważ na mocy łaski uświęcającej i wiary w ukrzyżowanego Chrystusa, Pana i Zbawiciela naszego, zostaliśmy spadkobiercami starozakonnego ludu izraelskiego, święty Michał jest i u nas przedmiotem osobliwszej czci jako patron Kościoła św., panującego papieża i wszystkich duszpasterzy, a z jego osobą wiąże się wiara, że kiedyś pokona Antychrysta. Wiarę tę wypowiada wraz z ludem kapłan przystępujący do ofiary Mszy świętej, wyznając swe grzechy przed Bogiem wszechmogącym, Maryją Panną i św. Michałem, prosząc zarazem pokornie Najświętszą Pannę i świętego Michała o ich wstawienie się do Pana. Przy Ofertorium poświęca kapłan kadzidło tymi słowy: "Za pośrednictwem świętego Michała, archanioła, który stoi u prawicy ołtarza i wszystkich wybranych, niechaj Bóg raczy pobłogosławić to kadzidło i przyjąć je jako miłą wonność".

Istnienie Boga? Według Ratzingera kwestia niemożliwa do udowodnienia ("SODALITIUM")

A oto słowa Józefa Ratzingera skierowane 6 kwietnia 2006 roku do młodzieży diecezji rzymskiej, w ramach przygotowania do XXI światowego dnia młodzieży (Zenit, 7 kwietnia 2006):

W końcu, żeby dojść do definitywnej kwestii, powiedziałbym: Bóg albo jest, albo Go nie ma. Istnieją tylko dwie opcje. Albo się uznaje pierwszeństwo rozumu, stwórczego Rozumu, będącego u początku wszystkiego i będącego zasadą wszystkiego – priorytet rozumu jest również priorytetem wolności – albo też przyznaje się priorytet elementowi irracjonalnemu, skutkiem czego wszystko, co dzieje się na naszej ziemi i w naszym życiu, byłoby jedynie przypadkowe, marginalne, byłoby irracjonalnym wytworem – rozum byłby wytworem irracjonalności. Nie można ostatecznie «udowodnić» jednej lub drugiej hipotezy, ale wielką opcją chrześcijaństwa jest opcja na rzecz racjonalności oraz pierwszeństwa rozumu. Wydaje mi się to doskonałą opcją, pokazującą nam, że za tym wszystkim stoi wielka Inteligencja, której możemy zaufać.

poniedziałek, 28 września 2015

Żywot świętego Wacława, króla czeskiego i Męczennika

   Kto przybywa do Pragi, stolicy królestwa czeskiego, niech nie zaniecha obejrzeć wspaniałej katedry, w której spoczywają zwłoki świętego Jana Nepomucena, złożone w srebrnej trumnie, jako też bocznej kaplicy poświęconej czci św. Wacława, króla (żył około roku Pańskiego 920). Tysiąc już lat minęło od czasu, w którym żył ten świątobliwy monarcha, a jego pamięć jeszcze nie wygasła, jeszcze dzisiaj błagają go synowie ziemi czeskiej o wstawienie się do Boga.
Ojciec Wacława, Wrocisław, był wiernym zwolennikiem chrześcijaństwa i krzewił je gorliwie w swoim państwie, natomiast matka jego, Drogomira, była jeszcze poganką. Babką jego była Ludmiła, za której staraniem chrześcijaństwo w kraju coraz głębsze zapuszczało korzenie. Brat jego Bolesław był ulubieńcem matki.
Poczciwa i bogobojna Ludmiła gorąco miłowała Wacława i starała się wychować go po chrześcijańsku. Nie sprzeciwili się temu ojciec ani matka pacholęcia i powierzyli je Ludmile, która wraz z pobożnym i rozumnym kapłanem Pawłem obeznała Wacława z świętymi tajemnicami wiary Chrystusowej i początkami nauk. Miękkie i dla wszelkiego dobrego przystępne serce Wacława było żyzną rolą, toteż Ludmiła doczekała się pociechy, że Wacław wyrósł na młodziana według serca i woli Bożej.