STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 16 marca 2016

Papież Liberiusz, święty Atanazy a arianie - Ks. Józef Murro


 

   Artykuł ten ukazał się pierwotnie we włoskim piśmie sedewakantystycznym "Sodalitium", znanym m.in. ze znakomitych opracowań historycznych. Korzystał z nich także ks. prof. Michał Poradowski w swojej książce "Trzydziestolecie Soboru Watykańskiego II". Z kolei pismo "Szczerbiec" zamieściło tłumaczenie artykułu ks. Curzio Nitoglii o marranach. 

Redakcja 

   Wielu jest takich, którzy uważają, że Papież może się mylić. Aby poprzeć swoją tezę, przytaczają często przypadek papieża Liberiusza, który, według nich, zbłądził w sprawach wiary. Zanim zajmiemy się samym faktem historycznym, przypomnijmy, że przypadek Liberiusza jest cytowany przez protestantów, koncyliarystów, gallikanów i przeciwników zasady nieomylności Papieża, aby podważyć najwyższą władzę i nieomylność Głowy Kościoła. Ten, który dzisiaj na nowo podaje ten przykład, aby podtrzymać tezę, według której Papież może się mylić, znajduje się więc w dobrym towarzystwie... 

W roku 313 Edykt Konstantyna dopiero co zamknął okres wielkich prześladowań chrześcijan. Chociaż mogli oni odtąd swobodnie wyznawać swą wiarę, Kościół staje w obliczu innych trudności, do których można zaliczyć pojawienie się nowych herezji oraz ingerencję władzy świeckiej w sprawy Kościoła. 

wtorek, 15 marca 2016

Żywot świętego Klemensa Marii Dworzaka (Hofbauera), redemptorysty

   Święty Klemens Maria Dworzak (Hofbauer), którego dnia 20 maja wlicza Kościół w poczet Świętych, urodził się w gminie Tasowicach koło Znajmu na Morawach, dnia 26 grudnia roku 1751. Wcześnie straciwszy ojca, wychowany został przez bogobojną matkę, której zabiegi wydały bujne owoce. Bóg wcześnie wzbudził w jego sercu powołanie do stanu duchownego, ponieważ jednak nie miał środków, aby się kształcić, został czeladnikiem piekarskim, zrazu w pobliskim Znajmie, a później w klasztorze oo. norbertanów w sąsiednim Brück. Obok zajęć piekarskich oddawał się w czasie wolnym nauce, którą następnie uzupełnił w Wiedniu. W 27. roku życia był jeszcze czeladnikiem w znanej piekarni "Pod żelazną gruszką" w Wiedniu. Pielgrzymował w tym czasie dwukrotnie do Rzymu, gdzie poznał świątobliwego biskupa Chiaramonti, późniejszego papieża Piusa VII. Powróciwszy do Wiednia, zapisał się na uniwersytet, ale to, co tam usłyszał, nie odpowiadało skłonnościom jego serca. Ufny w słuszność swego stanowiska otwarcie wystąpił wobec profesora i kolegów w obronie wiary, i ze słowami na ustach: "Panie profesorze, to, czego pan nauczasz, nie zgadza się z nauką katolicką", opuścił gmach szkolny, a wkrótce potem i Wiedeń, po czym pieszo, jak zwykle, podążył do Rzymu. Zamieszkał tutaj w pobliżu bazyliki Maria Maggiore. Rano pierwsze kroki skierował do kościółka św. Juliana, należącego do oo. redemptorystów. Pobożność i skupienie zakonników zrobiły na nim głębokie wrażenie. Niezwłocznie udał się do przełożonego klasztoru i został przyjęty do zakonu. W roku 1785 złożył uroczyste śluby, po czym zwrócił się do przełożonych z prośbą, aby mu pozwolili przenieść działalność zgromadzenia poza Alpy, w strony północne. Nie wzbraniali przełożeni, widząc iście apostolską żarliwość i wypróbowaną cnotę młodego kapłana. W porozumieniu z władzami kościelnymi za miejsce pracy obrał sobie święty Klemens Stralsund, na szwedzkim wówczas Pomorzu. Po drodze wstąpił do Warszawy, aby się przedstawić nuncjuszowi przy dworze polskim, jako przełożonemu misji północnych. Ten przyjął go łaskawie i polecił mu na razie pozostać w Warszawie. 

poniedziałek, 14 marca 2016

Okres Męki Pańskiej


tycjan-ecce-homo
Tycjan, Ecce homo
   Dwa tygodnie między Niedzielą Męki Pańskiej a Wielkanocą (to okres Męki Pańskiej - przyp. red. "K-GKT"). Ostatnim tygodniem jest Wielki Tydzień, podczas gdy pierwszy zwany jest przez łacinników „Hebdomadas Passionis”, przez Greków „Tygodniem palm” (od następnej niedzieli). W okresie tym mnisi Wschodu, którzy wybrali pustynię dla bardziej surowego stylu życia, powracali do swoich klasztorów (Cyryl ze Scytopolu w „Życiu św. Eutymiusza”, nr 11). Rubrycystyczne przepisy Mszału rzymskiego, Brewiarza i „Caeremoniale Episcoporum”1 na ten okres to: przed nieszporami w sobotę poprzedzającą Niedzielę Męki Pańskiej krzyże, figury i obrazy Pana Jezusa i świętych na ołtarzu i w całym kościele, z jedynym wyjątkiem krzyży i obrazów Drogi Krzyżowej, mają być zakryte fioletową zasłoną, nie przeźroczystą, i w żaden sposób nie ozdobioną. Krzyże pozostają zakryte aż do zakończenia uroczystego obnażenia głównego krucyfiksu w Wielki Piątek. Figury i obrazy zachowują swoją zasłonę, niezależnie od jakichkolwiek świąt, aż do Gloria in Excelsis Wielkiej Soboty. Zgodnie z odpowiedzią S.R.C.2 z 14 maja 1878 roku tolerowana może być praktyka zachowania figury św. Józefa, jeśli jest poza prezbiterium, odkrytej podczas miesiąca marca, który jest poświęcony jego czci, nawet podczas okresu Męki Pańskiej. W Mszach de tempore, Psalm Judica nie jest odmawiany; Gloria Patri jest opuszczane w Asperges, Introicie i Lavabo; tylko dwie oracje są recytowane, a prefacja jest o Krzyżu świętym. W niedzielnych i ferialnych oficjach Brewiarza opuszcza się doksologię w Invitatorium i w responsoriach, i długich, i krótkich. Krzyże są zasłonięte, ponieważ w tym okresie Chrystus nie pokazywał się już wśród ludzi, ale się ukrywał. Stąd w kaplicy papieskiej zasłanianie następowało na słowa Ewangelii: „Jesus autem abscondebat se”. Inny powód dodany jest przez Duranda3, a mianowicie, że Bóstwo Chrystusa było ukryte, gdy nadszedł czas Jego męki i śmierci. Obrazy świętych są również zasłonięte, ponieważ nie byłoby odpowiednim, żeby słudzy byli widoczni, podczas gdy sam Mistrz się ukrywa (Nilles, „Kal.”, II, 188).

sobota, 12 marca 2016

Żywot świętego Grzegorza Wielkiego, papieża

   Święty Grzegorz (żył około roku Pańskiego 604), rodem Rzymianin, potomek starożytnego patrycjuszowskiego domu Anicjuszów, miał przodków wielce zacnych i bogobojnych, których cnymi postępkami i naśladowaniem uczcił. Już w młodych latach był wielce stateczny, garnął się do starych i nabożnych ludzi, i pilnie uczył się tego, czego nie umiał.

Po śmierci ojca złożył wszystkie świeckie zajęcia i z majątku swego zbudował i uposażył sześć klasztorów w Sycylii, a na siódmy obrócił swój pałac w Rzymie. Ostatek majętności rozdawszy ubogim, oblókł się w suknie zakonne i rozpoczął doskonały żywot klasztorny. Chociaż zawsze był słabego zdrowia, nigdy nie odpoczywał, gdyż albo się modlił, albo pisał. Dla wielkiego miłosierdzia i cnót doskonałych Bóg wnet wsławił go cudami. Jeden z zakonników w tymże klasztorze, imieniem Justus, bardzo zręczny lekarz, zachorowawszy ciężko, wyznał bratu swemu rodzonemu, że miał tajemnie schowane trzy dukaty, co było przeciw ustawie zakonnej. Gdy się o tym dowiedział św. Grzegorz, zakazał wszystkim chodzić do niego i pocieszać go, a jeśliby umarł, polecił ciało jego wyrzucić na gnój i razem z nim owe pieniądze zakopać, a braciom wołać: "Pieniądze twoje niech ci zostaną na zgubę twoją". Dowiedziawszy się o tym, chory ciężko żałował i potem w dobrej pokucie skonał, po czym pochowano go według rozkazu świętego Grzegorza. Grzegorz, użaliwszy się potem jego duszy, przywołał jednego z zakonników i kazał mu odprawić za nią 30 Mszy przez 30 dni po sobie następujących. Trzydziestego dnia ukazał się ów zmarły bratu i powiedział mu, że dzięki tym mszom został wybawiony z czyśćca i przypuszczony do wiecznej szczęśliwości. Odtąd też wziął początek zwyczaj tak zwanych mszy gregoriańskich

piątek, 11 marca 2016

Jezus Chrystus, Król i Najwyższy Kapłan - Ks. Rafał Trytek

 
Panować będzie od morza do morza i od wielkiej rzeki po krańce ziemi.
(Ps. 71, 8)

   Gdy w Roku Pańskim 1925 Ojciec Święty Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, cały już niemal świat był pogrążony w niewierze, sceptycyzmie, a nawet otwartej rebelii przeciw Bogu, jak to stało się chociażby w Meksyku i ZSRS. Pius XI był "papieżem konkordatów", ale rozumiał doskonale, że wszelka dyplomacja i układanie się z reżimami państwowymi mają drugorzędne znaczenie wobec uznania królewskiej godności Jezusa Chrystusa, które jako jedyne może zapewnić światu pokój. Pokój jest bowiem darem od Boga, na który nie zasłużyliśmy jako ludzkość, więc potrzebujemy o niego prosić u Tronu Tego, który jest władny rozkazywać przyrodzie, ludziom i duchom, bo je stworzył, bo zależą w każdym momencie od Jego Świętej Woli.

Dlatego też za bezcelowe należy uznać wszelkie modlitwy o pokój z przedstawicielami sekt heretyckich, czy wręcz pogan, negujących Trójcę Przenajświętszą - Jedynego Prawdziwego Boga, jak te, które odbyły się w Asyżu. Świat obiegły zdjęcia Benedykta XVI, uznawanego przez większość świata za reprezentanta katolicyzmu, stojącego obok przedstawicieli fałszywych "religii". Można odżegnywać się od "synkretyzmu", jak to czynią zajmujący Rzym moderniści, ale w oczach świata po raz kolejny Kościół katolicki został zrównany z błędnowierczymi strukturami religijnymi, Chrystus został postawiony na równi z Belialem. Nawet jeśli tym razem katolickie świątynie nie zostały zbezczeszczone fałszywym kultem pogańskim (jak w 1986 r.), to jednak widzieliśmy jakąś formę akceptacji anglikanizmu czy hinduizmu. W kulturze medialno-obrazkowej zdjęcia są często ważniejsze niż słowa, zwłaszcza tak trudne do rozróżnienia, jak synkretyzm, indyferentyzm. Dla świata przedstawiciele różnych "tradycji religijnych" udali się wspólnie w pielgrzymce do Asyżu, by pomodlić się i nie ma znaczenia, czy robiono to razem, czy w kilkukilometrowym oddaleniu od siebie - ważne, że na terenie jednego miasta i w tym samym czasie. Przed niebezpieczeństwem takich spotkań ostrzegał wyżej wspomniany papież Pius XI, który też surowo zabraniał katolikom uczestnictwa w wydarzeniach tego typu. Uczynił to choćby w encyklice "Mortalium animos" z 1928 r., a więc ogłoszonej w kilka zaledwie lat po ustanowieniu święta Chrystusa Króla. Benedykt XVI zainicjował i brał udział w czymś, co dla Piusa XI było odrażającą zdradą Chrystusa i Jego Kościoła. Oto zasadnicza różnica pomiędzy katolickim papieżem a nieprawowitym z punktu widzenia Wiary katolickiej (choć w jakimś sensie może "legalnym") uzurpatorem, zajmującym aktualnie Stolicę Świętego Piotra.

czwartek, 10 marca 2016

Żywot czterdziestu świętych Męczenników

   W rzymskim wojsku słynny był legion zwany "błyskawicznym". Ten honorowy tytuł pozyskał on w wojnie z Markomanami. Zdarzyło się, że Markomanowie zewsząd otoczyli załogę rzymską w pustej, bezwodnej okolicy; wojsko stało dręczone pragnieniem w straszliwym skwarze słonecznym i lada chwila oczekiwało morderczego napadu nieprzyjaciół. W tym okropnym położeniu legion dwunasty, składający się po większej części z chrześcijan, ukląkł i zaczął się modlić do Boga o pomoc. Cudownym sposobem pokryło się nagle niebo chmurami i na spieczoną ziemię spadł rzęsisty deszcz. Rzymianie chwytali wodę w szyszaki, aby się napić i obmyć rany. Korzystając z ogólnego rozluźnienia szyków rzymskich, chcieli Markomanowie uderzyć na nie, ale w tej samej chwili ogromny grad i błyskawice poczęły bić im w oczy tak gwałtownie, że uciekli w największym nieładzie. 

Około roku 320 ów dwunasty "błyskawiczny" legion stał załogą w Sebaście w Armenii. Właśnie w tym czasie cesarz Licyniusz nakazał krwawe prześladowanie chrześcijan, rozporządziwszy, aby i wojsko złożyło dziękczynną ofiarę na cześć fałszywych bogów. Przy rozpoczęciu tej pogańskiej ceremonii wystąpiło z błyskawicznego legionu czterdziestu mężów (żyli około roku Pańskiego 316), po części oficerów, i oświadczyli komendantowi: "Jesteśmy żołnierzami cesarza i dotychczas służyliśmy mu wiernie, ale jesteśmy także sługami Chrystusa i Panu temu, i Królowi również chcemy pozostać wiernymi, a żadna ziemska siła nie osłabi w nas tej wierności". Wielkorządca pokazał im rozkaz cesarski i chwaląc ich męstwo, obiecywał im łaskę cesarską i nagrodę, natomiast w razie nieposłuszeństwa groził im śmiercią. Święci odpowiedzieli: "Namowy twoje i groźby na nic się nie zdadzą, gdyż żadną miarą nie zdołasz nam dać czegoś większego niż to, co nam chcesz wziąć. Chwalisz nas, żeśmy dzielnie walczyli za cesarza, mielibyśmy więc okazać się tchórzami w walce za Chrystusa? Obiecujesz nam dostojeństwa, ale nie znamy i nie pragniemy nic innego, jak korony wiecznej szczęśliwości. Gróźb się nie lękamy, bo one dotyczą ciała, któreśmy i tak już tyle razy na niebezpieczeństwo wystawiali, a dusza nasza nieśmiertelna wolna jest od twych pogróżek i nic jej uczynić nie zdołasz". 

Msza recytowana - Ks. Rafał Trytek

Abp Antoni J. Nowowiejski

   Jedną z kontrowersji liturgicznych, jaka dzieli środowiska Tradycji katolickiej na całym świecie, jest sprawa Mszy recytowanej, zwanej też dialogowaną. Powołując się na przedwojenne przepisy liturgiczne, wiele osób traktuje dialog na Mszy jako ideał albo wręcz „dogmat”. Przyjrzyjmy się zatem, co na ten temat pisze najwybitniejszy polski liturgista pierwszej połowy XX wieku, ks. arcybiskup Antoni J. Nowowiejski:

W Belgii, w Tournai, w Rzymie i w innych krajach odbywają się próby łączenia wiernych z celebransem przez odmawianie tych ustępów, które wypowiada ministrant, a nadto Gloria, Credo, Sanctus i Agnus Dei. Wszyscy przystępują do Komunii. Nazywa się to Mszą recytowaną, czyli dialogowaną. Ponieważ powstała wątpliwość, czy podobne łączenie się wiernych z celebransem jest zgodne z rubrykami, św. Kongregacja Obrzędów dnia 4 sierpnia 1922 roku ją wyświetliła, a mianowicie na podane sobie pytanie:

I. Czy dozwala się zgromadzeniu wiernych, obecnych na ofierze mszalnej, razem i wspólnie odpowiadać kapłanowi celebransowi zamiast ministranta?

II. Czy należy pochwalić ten zwyczaj, według którego wierni, obecni na Mszy, głośno czytają sekretę, kanon, a nawet same słowa konsekracji, które, za wyjątkiem niektórych tylko słów w kanonie, według rubryk mają się cicho odczytywać przez samego kapłana?

środa, 9 marca 2016

Żywot świętej Franciszki Rzymianki

   Święta Franciszka urodziła się w Rzymie roku Pańskiego 1384 ze znakomitych rodziców. W kolebce podobna była raczej do anioła niż do dziecka ziemskiego. Mając rok życia, odmawiała już z matką Godzinki do Najświętszej Panny. Od szóstego roku nie jadała mięsa, piła wodę, a za popełnione drobne błędy sama sobie surową zadawała pokutę i często się spowiadała. W dwunastym roku chciała wstąpić do klasztoru, ale ojciec nie tylko na to nie pozwolił, lecz powiedział jej, że ją zaręczył z bogatym szlachcicem Lorenzo Poncianim. Franciszka upadła ojcu do nóg, ale to nic nie pomogło, gdyż ojciec odrzekł sucho: "Sprawa już załatwiona. Tobie posłuszną być należy". 

Małżeństwo trwało czterdzieści lat i było wzorem czułej miłości i słodkiego pokoju. Franciszka (żyła około roku Pańskiego 1440) szanowała męża i stosowała się całkowicie do jego życzeń, a on nawzajem szanował Franciszkę, pochwalał jej pobożność i pozwalał, że się trzymała z dala od teatrów, balów i hucznych zabaw, że nie stroiła się modnie, lecz chodziła w skromnym ubraniu, jako też dwa razy na tydzień bywała u spowiedzi, a w każdą niedzielę i święto u Komunii świętej. 

Papież Słowiański/Ludowy brat - Ks. Rafał Trytek


 

   Jednym z dowodów przeciwko "sedewakantyzmowi" miałaby być "przepowiednia" Juliusza Słowackiego o "słowiańskim papieżu", identyfikowanym z Janem Pawłem II, a zawarta w wierszu "Pośród niesnasków - Pan Bóg uderza". W istocie jednak kontekst tego cytatu przemawia raczej za tymi, którzy są przekonani o obecnym braku autorytetu w Kościele.

W Polsce raz po raz w dziedzinie teologii, politologii czy historiografii używa się "argumentów" rodem z poezji romantycznej, która, jak wiadomo, aż nazbyt często była na bakier z katolicką ortodoksją. Rzadko kto ma świadomość niestety, że niektórzy poeci romantyczni byli wręcz wieszczami antychrześcijańskiego nowego porządku światowego i nowej fałszywej religii zrodzonej w czasie Vaticanum II.