STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

piątek, 13 kwietnia 2012

Jezus Chrystus, Król i Najwyższy Kapłan - Ks. Rafał Trytek

Panować będzie od morza do morza i od wielkiej rzeki po krańce ziemi
(Ps. 71, 8)1


Gdy w Roku Pańskim 1925 Ojciec Święty Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, cały już niemal świat był pogrążony w niewierze, sceptycyzmie, a nawet otwartej rebelii przeciw Bogu, jak to stało się chociażby w Meksyku i ZSRS. Pius XI był „papieżem konkordatów”, ale rozumiał doskonale, że wszelka dyplomacja i układanie się z reżimami państwowymi mają drugorzędne znaczenie wobec uznania królewskiej godności Jezusa Chrystusa, które jako jedyne może zapewnić światu pokój. Pokój jest bowiem darem od Boga, na który nie zasłużyliśmy jako ludzkość, więc potrzebujemy o niego prosić u Tronu Tego, który jest władny rozkazywać przyrodzie, ludziom i duchom, bo je stworzył, bo zależą w każdym momencie od Jego Świętej Woli.
Dlatego też za bezcelowe należy uznać wszelkie modlitwy o pokój z przedstawicielami sekt heretyckich, czy wręcz pogan, negujących Trójcę Przenajświętszą — Jedynego Prawdziwego Boga, jak te, które odbyły się w Asyżu. Świat obiegły zdjęcia Benedykta XVI, uznawanego przez większość świata za reprezentanta katolicyzmu, stojącego obok przedstawicieli fałszywych „religii”. Można odżegnywać się od „synkretyzmu”, jak to czynią zajmujący Rzym moderniści, ale w oczach świata po raz kolejny Kościół katolicki został zrównany z błędnowierczymi strukturami religijnymi, Chrystus został postawiony na równi z Belialem. Nawet jeśli tym razem katolickie świątynie nie zostały zbezczeszczone fałszywym kultem pogańskim (jak w 1986 r.), to jednak widzieliśmy jakąś formę akceptacji anglikanizmu czy hinduizmu.
W kulturze medialno-obrazkowej zdjęcia są często ważniejsze niż słowa, zwłaszcza tak trudne do rozróżnienia, jak synkretyzm, indyferentyzm. Dla świata przedstawiciele różnych „tradycji religijnych” udali się wspólnie w pielgrzymce do Asyżu, by pomodlić się i nie ma znaczenia, czy robiono to razem, czy w kilkukilometrowym oddaleniu od siebie — ważne, że na terenie jednego miasta i w tym samym czasie. Przed niebezpieczeństwem takich spotkań ostrzegał wyżej wspomniany papież Pius XI, który też surowo zabraniał katolikom uczestnictwa w wydarzeniach tego typu. Uczynił to choćby w encyklice „Mortalium animos” z 1928 r., a więc ogłoszonej w kilka zaledwie lat po ustanowieniu święta Chrystusa Króla. Benedykt XVI zainicjował i brał udział w czymś, co dla Piusa XI było odrażającą zdradą Chrystusa i Jego Kościoła. Oto zasadnicza różnica pomiędzy katolickim papieżem a nieprawowitym z punktu widzenia Wiary katolickiej (choć w jakimś sensie może „legalnym”) uzurpatorem, zajmującym aktualnie Stolicę Świętego Piotra.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Początki oporu przeciw reformom Soboru Watykańskiego II


ks. Rafał Trytek

     Dla każdego katolika sprzeciwiającego się protestantyzacji i modernizmowi jaka zaczęła się ponad czterdzieści lat temu w obrębie katolickiego świata szczególnie interesujące są początki oporu przeciw reformom. Znaną powszechnie jest sprawa roli jaką odegrała konserwatywna grupa „Coetus Internationalis Patrum” pod wodzą biskupów da Proenca-Sigaud, de Castro-Mayera i Msgr Carli, a której przewodniczył ówczesny generał Ojców od Ducha Swiętego Abp Lefebvre. Ale dopiero po zakończeniu obrad katolicy stający na straży Porządku Wszystkich Wieków rozpoczęli publiczną kontestację tego co zostało na soborze zatwierdzone i rozpoczęli szukać wyjaśnienia jak mogło się to stać, że soborowa rewolucja zatriumfowała w dokumentach i w umysłach tak wielu hierarchów z tymi najwyższymi włącznie.

BRAK AUTORYTETU WŁADZY W KOŚCIELE POSOBOROWYM


JE Ks. Bp Donald Sanborn

    Nie posiadamy kompetencji by w sposób prawny to zadeklarować (braku formalnego Papieża). Lecz z drugiej strony, jako katolicy, mamy obowiązek porównania tego, co jest głoszone przez Vaticanum II z nauczaniem Kościoła katolickiego. Cnota wiary wymaga, abyśmy tak uczynili, ponieważ wiara jest nadprzyrodzoną mądrością i w konsekwencji domaga się, aby wszystko pozostawało z nią w zgodności. Jeżeli nie dokonalibyśmy takiej konfrontacji, to nie posiadalibyśmy cnoty wiary. Jeżeli odkrywamy, że nauczanie Vaticanum II nie jest zgodne z nauką Wiary katolickiej, to jesteśmy zobowiązani odrzucić Vaticanum II oraz zobowiązani wyciągnąć wniosek, że ci, którzy wprowadzają go w życie nie posiadają autorytetu władzy Chrystusa. W przeciwnym wypadku nasze przyleganie do błędu przeciwnego wierze mogłoby zniszczyć w nas tę cnotę i uczynić nas heretykami. Analogicznie, stalibyśmy się heretykami, gdybyśmy dopuścili myśl, że katolicki Kościół mógłby być zdolny do głoszenia fałszywych doktryn i błędnego kultu oraz dyscypliny. Tak, więc prywatna konkluzja, że Benedykt XVI jest heretykiem, a faktycznie odstępcą od Wiary, nie jest "osądzaniem" papieża w tym sensie, jaki nadają mu kanoniści i teologowie...

sobota, 31 marca 2012

EKUMENIZM


Extra Ecclesiam nulla salus – poza Kościołem nie ma zbawienia. Tą prawdę wiary Kościół Katolicki zawsze nauczał i do wierzenia wiernym podawał. A pouczał on, iż Bóg ustanowił jeden prawdziwy Kościół: święty, katolicki i apostolski, aby wszyscy ludzie zostali do niego nawróceni i aby przez niego byli pouczani o prawdzie. Człowiek nie może się zbawić przez wyznawanie jakiejkolwiek z fałszywych religii, które nie są pomocą do zbawienia, ale poważną przeszkodą na tej drodze. Nauczanie to uległo zmianie po nieszczęsnym Soborze Watykańskim II, podczas którego zwrócono uwagę na naturę Kościoła i próbowano ją zmienić, co się w pełni zresztą udało. Szczególnie ważne są tu dokumenty takie jak: konstytucja dogmatyczna o kościele Lumen gentium i dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio. Jako wierni Katolicy musimy zanegować oba powyższe dokumenty jako niezgodne z całym wcześniejszym nauczaniem Kościoła Katolickiego o jego jedynozbawczości i jego Boskiej misji. Obecnie Neo - Kościół  w swej działalności ekumenicznej cały czas opiera się na soborowym dekrecie o ekumenizmie Unitatis redintegratio (łac. przywrócenie jedności) z 21 listopada 1964 roku.

wtorek, 27 marca 2012

Opinionizm - JE Ks. Bp Donald J. Sanborn

Kwestia papieża: "Tylko opinia ?"

Wakat Stolicy Apostolskiej, nieważność wyboru na urząd papieski Benedykta XVI i tak samo Jana Pawła II, Jana Pawła I, Pawła VI a nawet Jana XXIII to kwestia, która jak chyba żadna inna dzieli tradycjonalistów od ponad 40 lat.

Spośród tych, którzy obrali drogę oporu wobec reform Soboru Watykańskiego II, większość reprezentuje stanowisko sedeplenistyczne, to znaczy utrzymują oni, iż Benedykt XVI jest prawdziwym Biskupem Rzymskim. Zazwyczaj czynią to pod przewodnictwem Bractwa Świętego Piusa X. Inni, mniejszość aczkolwiek też znacząca, są sedewakantystami, czyli stwierdzają oni, że ani Jan Paweł II ani jego poprzednicy z czasów Vaticanum II nie są prawdziwymi Biskupami Rzymskimi.

Ta różnica koncepcji teologicznych powoduje ogólnoświatowe zamieszanie wśród tych, którzy przeciwstawiają się Vaticanum II. Każda strona twierdzi, że jej stanowisko jest tym właściwym i koniecznym dla pozostawania w Kościele Katolickim. Każda strona oskarża drugą o schizmę.

Jesienią 1979 roku abp Lefebvre wydał deklarację, w której stwierdził, że w Bractwie Św. Piusa X nie będzie tolerował tych, którzy odmawiają wymieniania w kanonie Mszy Świętej imienia Jana Pawła II. W Europie usunął wielu kapłanów za odmowę podporządkowania się temu nakazowi. Wiosną 1980 roku przybył to Ameryki w tym samym celu- aby usunąć tych, którzy nie wymawiali imienia Jana Pawła II w kanonie.

W trakcie negocjacji z amerykańskimi kapłanami, abp Lefebvre poszedł jednak na swego rodzaju kompromis. Miał ich nie wykluczać z Bractwa, jeżeli swoje sedewakantystyczne przekonania zachowają dla siebie. Mieli prawo nie wymieniać imienia Jana Pawła II w kanonie tak długo, jak długo sprawa ta nie stanie się powszechnie znana. Tak narodził się opinionizm.

poniedziałek, 26 marca 2012

Duchowni w Novus Ordo (Artykuł ze stycznia 2012)

JE Ks. Bp DONALD J. SANBORN

Ostatnio znów odwiedziłem kilku księży Novus Ordo, których znam od dawna. Od mojej ostatniej wizyty upłynęło szesnaście miesięcy.

Po upływie tego czasu, stwierdzam, iż jeszcze bardziej negatywnie postrzegają oni stan Kościoła katolickiego oraz postępujące zniszczenia wszystkich z jego niegdyś tak wspaniałych i tętniących życiem instytucji. Zauważyłem, że prowadzą głęboką wewnętrzną walkę, związaną z tym jak poradzić sobie z Vaticanum II i jego zmianami. Choć nie mogą tego przyznać, ta głęboka walka jest wyraźnym znakiem, że Vaticanum II kryje w sobie zaprzeczenie katolicyzmu. Są ludźmi próbującymi jakoś powiązać katolickie kapłaństwo z niekatolicką atmosferą, żyjąc właściwie wśród współwyznawców wrogo nastawionych do katolicyzmu. Oczywiście, jest to rzeczą niemożliwą. Skutkiem tego trapią się i martwią o najważniejszy aspekt ich życia.

Gdy młody człowiek podejmuje decyzję o zostaniu kapłanem, dokonuje – że tak się wyrażę – pewnej zamiany. Dobrowolnie porzuca wiele rzeczy, które człowiek świecki miłuje: życie rodzinne, dzieci, radości płynące z małżeństwa, niezależność, bogactwo, samostanowienie. Zgadza się na życie w celibacie, odosobnienie, doskonałą czystość, posłuszeństwo względem swoich zwierzchników, odcięcie od wielu wolności, jakich używają ludzie świeccy, niskie dochody, trwałe związanie z diecezją bądź zgromadzeniem zakonnym, pokorną posługę wiernym jak tylko zajdzie taka potrzeba. Przyjmuje te rzeczy w zamian za zażyłą bliskość z Wszechmogącym Bogiem, która jest praktycznie niemożliwa do osiągnięcia w świeckim stanie. Zostaje przyjęty do miejsca w którym przebywa Bóg, a czyniąc tak, staje się bogaty w nadprzyrodzone szczęście.

sobota, 24 marca 2012

FSSPX - finałowe odliczanie


Dnia 16.03.2012 w Watykanie miało miejsce spotkanie Przełożonego Generalnego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X JE ks. Bp Bernarda Fellaya z kard. Wilhelmem Levadą, prefektem Kongregacji Nauki Wiary i przewodniczącym Komisji Ecclesia Dei. Przełożony Bractwa otrzymał odpowiedź na pismo, które w imieniu FSSPX złożył w styczniu 2012 w Watykanie jako odpowiedź na preambułę doktrynalną otrzymaną z Watykanu. Jak się można było spodziewać, modernistów nie zadowoliła odpowiedź Bractwa i poprosili Biskupa Fellaya o jeszcze precyzyjniejsze wyjaśnienie stanowiska ustalając termin do 15 kwietnia br.

I nie chodzi tu o nic innego jak tylko wywarcie silnego nacisku na Przełożonego FSSPX aby ten w imieniu kierowanego przez siebie Bractwa (w obliczu domniemanej ponownej ekskomuniki mogącej grozić już nie tylko 4 biskupom ale także przynależnym duchownym a i być może świeckim uczestniczącym w życiu sakramentalnym Bractwa) poszedł na pewne ustępstwa doktrynalne, aprobując na przykład bez żadnych zastrzeżeń postanowienia Soboru Watykańskiego II, na czas późniejszy odkładając rozmowy o nim (już po całkowitym wchłonięciu FSSPX przez modernistyczny neo – Kościół). Decyzja jest w rękach ks. Ratzingera przez Bractwo uznawanego za Papieża Kościoła Katolickiego. Jeżeli modernista Ratzinger postawi sprawę na ostrzu noża to co zrobi Przełożony Generalny FSSPX. Nie posłucha „Ojca Świętego”? Tak kończą się wszelkie rozgrywki z modernistami, którzy do perfekcji opanowali sztuczki ( nie mylić ze Sztuką przez duże S) negocjacji.

Tomasz Jazłowski, teolog

czwartek, 15 marca 2012

STANOWISKO TEOLOGICZNE PISMA


Pismo "Katolik - Głos Katolickiej Tradycji" reprezentuje sedewakantyzm formalno - materialny tzw. sedeprywacjonizm który różni się od klasycznego sedewakantyzmu. Określenie sede vacante ("pustotronie") w tezie sedeprywacjonistycznej oznacza utratę autorytetu władzy duchowej (papież formalny) przy równoczesnym zachowaniu władzy administracyjnej (papież materialny). Natomiast w tezie sedewakantystycznej oznacza utratę urzędu. Tutaj jest różnica pomiędzy sedeprywacjonistami, a sedewakantystami. W tezie sedeprywacjonistycznej obecny papież jest materialny. Co oznacza, że ma władzę administracyjną nad Kościołem. Może powoływać na przykład nowe diecezje, mianować kardynałów. Natomiast nie posiada aspektu formalnego władzy czyli jurysdykcji. Nie może ogłaszać dogmatów, kanonizować, nauczać Kościoła. Wraz z odrzuceniem przeszkód uniemożliwiających mu przyjęcie autorytetu władzy (błędne nauczanie), zostanie on papieżem formalnym i będzie posiadał pełnie jurysdykcji, czyli odzyska autorytet władzy. Można powiedzieć, że jego pozycja, pod pewnymi aspektami, jest podobna do prezydenta elekta. Przypomnę, że wraz z dekretem Papieża Piusa XII, podczas konklawe zawieszone są wszystkie kary kościelne (łącznie z ekskomunikami) nałożone na kardynałow. Stąd i wybór danej osoby na Papieża jest ważny. A nominowanie kardynałów należy do władzy administracyjnej Papieża.
Redaktor Naczelny „Katolika”
                                                                                                       Tomasz Jazłowski, teolog

środa, 14 marca 2012

Sedewakantyzm: wstęp do problemu

Artykuł ks. Rafała Trytka z 2006 r.

   Minione stulecie było świadkiem gwałtownych i radykalnych przemian, które objęły cały świat i prawie wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Gdy porównamy sposób życia, idee i pragnienia ludzi żyjących na początku XX wieku i porównamy je z obecnymi, to zauważymy, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi światami, a ludzie żyjący wtedy i obecnie zapewne nie znaleźliby wspólnego języka w najbardziej podstawowych sprawach. Nic dziwnego, że te dogłębne przeobrażenia dotknęły również dziedzinę, która ze swej natury wydaje się niezmienna, a mianowicie religię. Jeśli przyjrzymy się wierze katolików przed stu laty, w tym także liturgii, i porównamy ją do obecnej, rzucą nam się w oczy zasadnicze różnice, idące tak daleko, iż wydaje się, że mamy do czynienia wręcz z dwoma różnymi religiami! Co się takiego w świecie katolickim stało, że nasi przodkowie, wchodząc do dzisiejszych kościołów, zastanawialiby się, gdzie się znajdują?
Wraz z papieżem Piusem XII odszedł w przeszłość pewien świat, który katolicy uznawali za swoją ojczyznę. Wybór Jana XXIII, a zwłaszcza Pawła VI, oznaczał reorientację we wszystkich dziedzinach kościelnego życia. Opinii publicznej oceniającej rzeczywistość po zewnętrznych gestach, najbardziej rzucały się w oczy tak szokujące wydarzenia, jak sprzedaż papieskiej tiary przez Pawła VI, utrzymywanie przyjaznych stosunków z komunistami i masonami, a przede wszystkim ekumenizm. Już w 1960 r. Jan XXIII usunął z liturgii Wielkiego Piątku modlitwę za "wiarołomnych żydów", dając tym samym do zrozumienia, że judaizm rzekomo przestaje być przez Stolicę Apostolską (opanowaną przez modernistów) uważany za fałszywą religię wyrosłą z odrzucenia Chrystusa jako Syna Bożego.
Głębokie wstrząsy i przemiany, które dokonały się w obrębie katolickich instytucji, zaczęły, rzecz jasna, niepokoić wielu dobrych katolików zatroskanych o swój Kościół. Już w czasie soboru pojawiły się grupy oporu przeciw rewolucji, ale dopiero narzucenie tzw. Nowej Mszy zmusiło wiernych do aktywniejszego działania. Również wtedy wielu kapłanów zaczęło się opowiadać publicznie za zachowaniem tradycyjnej Mszy Świętej i odwiecznej doktryny Kościoła.
W 1969 r. grupa zachowawczo nastawionych teologów opublikowała "Krótką analizę krytyczną nowego obrządku Mszy". Dokument sygnowany był przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego, ale stała za nim grupa katolickich teologów skupiona wokół arcybiskupa Lefebvre'a. Najważniejszy był dawny profesor Uniwersytetu Laterańskiego, ojciec Michał Ludwik Guerard des Lauriers O. P.

wtorek, 13 marca 2012

śp. bp Guerard de Lauriers

   Bardzo ciekawą, aczkolwiek słabo znaną i docenianą w ruchu Tradycji katolickiej jest osoba bp Guerarda des Lauriersa. Urodzony w 1898 roku niedaleko Paryża, w 1925 roku wstąpił do zakonu dominikanów, a w 1931 roku przyjął święcenia kapłańskie. Biskup Michel Louis Guérard des Lauriers OP (dominikanin) przed Soborem Watykańskim II był przez pewien czas spowiednikiem Piusa XII, a także współtwórcą tekstu dogmatu o Wniebowzięciu NMP, któremu już wtedy sprzeciwiali się moderniści. Prawdę tę Pius XII ogłosił w 1950 roku jako dogmat wiary: "Ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga, że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej". Następnie był naczelnym teologiem przygotowującym tekst dogmatu o Współpośrednictwie NMP, który jednak "nie przeszedł" ze względu na dialog z protestantami (były to już czasy po śmierci Piusie XII). W 1969 roku po ogłoszeniu przez Pawła VI "Novus Ordo Missae" (Nowego Obrządku Mszy), ruch tradycjonalistyczny zaczął się gwałtownie rozwijać. Wielu katolików chciało zachowywać prawdziwą wiarę i prawdziwe sakramenty, widząc, że to co się dzieje nie ma nic wspólnego z Kościołem z ich dzieciństwa. Bardzo ważnym i cennym dokumentem była "Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae". Dokument został podpisany przez dwóch kardynałów - Ottavianiego i Bacciego, jednak głównym autorem tekstu był o.Guerard. Głównym pomysłodawcą tekstu był abp Lefebvre, który jednak nie podpisał go. Po III wojnie światowej (tak abp Lefebvre określał Sobór Watykański II - odsyłam do książki "Podróż duchowa") na prośbę Pawła VI ze względu na sprzeciw wobec tej strasznej rewolucji musiał zrezygnować z posady profesora "Pontificia Università Lateranense" w Rzymie. Do 1977 roku był rektorem seminarium Bractwa św.Piusa X w Szwajcarii. Został pozbawiony tej posady za wygłaszanie tez sedeprywacjonistycznych. Czym jest teza sedeprywacjonizmu której twórcą jest bp Lauriers? Jest to teza, która uważa, że Benedykt XVI (dla sedeprywacjonistów ks. Joseph Ratzinger) został ważnie wybrany, jednak ze względu na głoszone herezje nie jest prawdziwym papieżem. Mimo to, gdy przestanie głoszenić fałszywe doktryny może zostać papieżem. "Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie). Po opuszczeniu Bractwa św. Piusa X (FSSPX) w 1981 został konsekrowany na biskupa przez abp Thuca. Sam konsekrował trzech biskupów (Gunthera Storcka, Roberta McKenna i Franco Munariego). Zmarł 27 lutego 1988 roku (nie doczekał się chwalebnych konsekracji biskupich abp Lefebvra) i został pochowany na cmentarzu w Raveau.