STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

wtorek, 28 marca 2017

Żywot świętego Jana Kapistrana, franciszkanina

(Żył około roku Pańskiego 1456)

Jan, zwany Kapistranem od rodzinnego miasta Capistrano, leżącego na południe od Neapolu, przyszedł na świat w roku 1386, z ojca szlachcica niemieckiego. Rodzice dali mu staranne wychowanie, odpowiednie jego wysokim zdolnościom. Na uniwersytecie w Perugii przykładał się do prawa kanonicznego i cywilnego, i złożył z odznaczeniem egzamin na doktora. Zaszczycający go swą łaską Władysław, król neapolitański, mianował go sędzią w Perugii, mieście wydartym papieżowi. Jan zasłynął z mądrości i wielkiego zamiłowania sprawiedliwości, a przy tym z łagodności i dobroci. Jeden z najznamienitszych mieszczan zaręczył go ze swą córką jedynaczką, ale małżeństwo to za szczególnym zrządzeniem woli Boskiej nie przyszło do skutku. Oto w roku 1416 mieszkańcy Perugii powstali przeciw Władysławowi, aby wrócić pod pastorał papieski. Jan, jako wierny poddany króla, chciał pośredniczyć w tej sprawie, ale rokoszanie pojmali go i zamknęli w warownej wieży, gdzie przesiedział kilka miesięcy w ciemności i wielkiej nędzy. Zawiódłszy się w nadziei, że Władysław go oswobodzi, wyłamał się z więzienia, ale nie mogąc się pozbyć pętających nogi kajdan, został schwytany i na jeszcze większe cierpienia wystawiony. W ciemnościach celi więziennej, oświecony łaską Niebios, przyszedł do przekonania, że lepiej zawierzyć Bogu, aniżeli książętom, że nadzieje ziemskie, dobra doczesne i wziętość u ludzi są czczym marzeniem, i że korzystniej wstąpić w służbę wiekuistego Króla Nieba i ziemi. Pod wpływem tych myśli i gorliwych modłów do Wszechmocnego powziął niezłomne postanowienie wstąpienia do zakonu świętego Franciszka serafickiego. 


Za cenę 160.000 franków odzyskał wolność, rozdzielił resztę majątku pomiędzy ubogich i licząc lat trzydzieści, poprosił o habit w klasztorze franciszkańskim w Perugii. Po wypróbowaniu jego szczerego powołania i pokory przyjęto go do nowicjatu. Teraz ochoczo oddał się obowiązkom przepisanym przez regułę, wyprzedzał wszystkich w postach i czuwaniu, modlitwach i pokucie, a pod kierownictwem świętego Bernardyna, który był jego nauczycielem, czynił olbrzymie postępy w teologii, aż wreszcie wyświęcony został na kapłana w roku 1420. Władze klasztorne poruczyły mu urząd kaznodziei pokutnego. Godność tę piastował przez lat prawie czterdzieści wśród wiernych, odszczepieńców i pogan z wielką skutecznością i niesłychanym poświęceniem. Pomiędzy Capistrano w Neapolitańskim a Trydentem w Tyrolu nie masz prawie miasta, w którym by nie był z kazalnicy zagrzmiał donośny głos jego. Był niskiej postaci, bladego oblicza i wychudły jak szczapa, ale gdzie tylko ukazał się na ambonie, tam każde oko zwilżało się łzami i miękły najzatwardzialsze serca. Pod wpływem jego kazań nie tylko jednano się z Bogiem i bliźnimi, nie tylko wyrzekano się grzechu i szatana, ale zakładano szpitale, lazarety dla chorych, klasztory i inne zakłady dobroczynne, nie żałując kosztów i starań. Natłok pobożnych bywał zawsze taki, że najobszerniejsza świątynia pomieścić ich nie mogła, gdyż liczba ich dochodziła 80 i 100 tysięcy. Posługiwali się tym ubogim zakonnikiem papieże Marcin V i Eugeniusz VI, aby wytępić sektę fraticelów, załatwiać ważne sprawy z dworami francuskim, burgundzkim, sabaudzkim i innymi państwami włoskimi. Oprócz tego popierał Jan w swym zakonie poważne studia, ścisłe zachowanie reguły i wyjednał u Stolicy Apostolskiej zaliczenie swego nauczyciela Bernardyna do zastępu Świętych Pańskich. 

W roku 1451 wysłał go papież Mikołaj V na prośbę cesarza Fryderyka III jako generalnego inkwizytora do Niemiec i polecił mu, aby zajął się nawracaniem husytów w Czechach i Morawii. Podróż jego przez Karyntię i Styrię do Austrii była podobna do triumfalnego pochodu. Wszędzie wychodził na jego spotkanie lud i duchowieństwo z krzyżami, chorągwiami i relikwiami, wśród pieni nabożnych i psalmów. Wszyscy chcieli go widzieć, a chociaż kazał po łacinie i myśli jego powtarzał tłumacz, słuchano go z zapałem całymi godzinami. Ponieważ wzbroniono mu wstępu do Czech, kazał na pograniczu i w ten sposób nawrócił kilkanaście tysięcy husytów. Potem prowadził cudami wsławione misje w Saksonii, Frankonii, Turyngii, Bawarii i w Polsce. W Augsburgu uzdrowił wielu chorych, a kazania jego tak błogi i zbawienny wywarły skutek, że wywieziono cały wóz talii kart, kostek i innych gier hazardowych za miasto, gdzie je ułożono w wielki stos i spalono. Taki sam skutek miało jedno z kazań, które w obecności tysięcznych tłumów wiernych wszelkich stanów głosił w Krakowie. 

W roku 1453 wstrząsnęła światem chrześcijańskim wieść o zdobyciu Konstantynopola przez Turków. Papież Mikołaj V wezwał wiernych do wyprawy krzyżowej przeciw najezdnikom, ale głos jego nie znalazł posłuchu. Cesarz Fryderyk zwołał wprawdzie sejm niemiecki do Ratysbony, a później do Frankfurtu, Jan przybył tam, zachęcając do boju z zawziętym wrogiem chrześcijaństwa i do stawienia mu czoła, ale wymowa jego okazała się bezskuteczną wobec samolubstwa i opieszałości książąt Rzeszy niemieckiej. 

Tymczasem położenie Węgier stawało się coraz groźniejszym. Sułtan Mahomet II ruszył z ogromną armią lądową i potężną flotą na Dunaju ku miastu Białogrodowi, będącemu kluczem do ziem węgierskich. Jan, którego wymowa skuteczniej działała na lud prosty aniżeli na książąt, zebrał sporą liczbę wojowników, pośpieszył z nimi na Węgry i skłonił lud tamtejszy do chwycenia za oręż. W ten sposób zebrał razem z hetmanem Janem Hunyadym około 60.000 żołnierza i pośpieszył na odsiecz Białogrodu.

Armia ta ani uzbrojeniem, ani ilością, ani też pod względem karności nie mogła sprostać wielekroć liczniejszemu nieprzyjacielowi, ale bosy zakonnik wynagradzał te niedostatki swą ufnością w Bogu. Jan z krzyżem, Hunyady z mieczem w dłoni uderzyli na flotę turecką przed nadejściem sułtana z wojskami lądowymi i zniszczyli większą jej część. Potem rozpoczął się straszny bój pod murami Białogrodu. Kapistran dokazywał cudów męstwa i waleczności, przebiegał szyki walczących wśród grzmotu dział i gradu kul, chwaląc mężnych, zachęcając znużonych i pocieszając zwątpiałych. Szczęście zdawało się sprzyjać Turkom; już stanęli na przedmieściu, już uciekł był dowódca twierdzy, już Hunyady stracił nadzieję, już zabrzmiały sygnały tureckie do uderzenia na całe miasto, gdy wtem Kapistran chwyta sztandar, staje na szczycie murów fortecznych i nawołuje swoich do wznowienia walki; Turcy cofają się i zostawiają ogromne stosy poległych. Hunyady zakazał ścigać przeważającego siłą wroga, ale Kapistran uderza na czele 4.000 krzyżowców z hasłem Jezus i Maryja na obóz turecki, kładzie trupem 24.000 pogan i zdobywa cały tabor i wszystkie działa. Tak się zakończył ważny dla Węgier i chrześcijańskiej Europy dzień 22 lipca roku 1456, wsławiony po wszystkie wieki bohaterstwem Kapistrana. Uwiadomiony o tym zwycięstwie papież Kalikst III nakazał, aby corocznie 6 sierpnia jako w dniu zwycięstwa, na wieczną pamiątkę obchodzono w całym chrześcijaństwie uroczystość Przemienienia Pańskiego. Wkrótce potem wskutek nadmiernych wysiłków Jan zachorował i przewieziony został do Illoku. Król niebieski powołał go do żywota wiecznego w dniu 23 października roku 1456. Żal był powszechny, wszystkie miasta włoskie i niemieckie, gdzie się upamiętnił swymi kazaniami, wyprawiły mu uroczyste egzekwie, a Węgrzy, uważając go za Świętego, pielgrzymowali do jego grobu, który wkrótce zasłynął cudami. Papież Leon X zezwolił na jego cześć w mieście Kapistrano, a Aleksander VIII kanonizował go w roku 1690, ale dopiero Benedykt XIII ogłosił jego wyniesienie na ołtarze bullą z roku 1724. 

Nauka moralna

 

Święty Jan Kapistran, ten były słynny prawnik i doktor, sędzia i ulubieniec królewski, wstąpiwszy do zakonu, stał się wspaniałym wzorem chrześcijańskiej pokory. Wszyscy, w jakimkolwiek żyjemy stanie, powinniśmy brać przykład z tego wielkiego Świętego, albowiem:

1) Pokora czyni nas miłymi Bogu. Psalmista Pański mówi: Któż jako Pan, Bóg nasz, który mieszka na wysokości, a na niskości patrzy na Niebie i na ziemi? (Psalm 112, 5-6). Znaczy to, że Bóg jako najwyższy Pan i jedynie prawdziwy Bóg znajduje w pokorze szczególne upodobanie. Izajasz prorok pisze: Bo tak mówi Wysoki i Wyniosły mieszkający w wieczności, a święte Imię Jego na wysokości i w świątyni mieszkający, a ze skruszonym i uniżonym duchem, aby ożywił ducha zniżonych, ażeby ożywił ducha skruszonych. Prorok Daniel woła: Wy Święci i w sercu pokorni, chwalcie Pana, najmilsza bowiem jest Mu chwała z ust pokornych. Najświętsza Panna oświadcza wyraźnie, dlaczego Bóg Ją tak umiłował i wyszczególnił, mówiąc: Pan raczył spojrzeć łaskawie na niegodną sługę swoją (Łuk. 1,48). Święta Magdalena de Pazzis na pytanie, dlaczego Bóg miłuje prostodusznych i pokornych, odpowiada tymi słowy: "Przyczyną tego jest pokora, bo ta przyciąga Boga jak magnes do duszy człowieka". Powiedzmy przeto z Judytą (Jud. 8,16): A przeto ukorzmy dusze nasze i w duchu uniżonym służąc Mu, mówmy z płaczem Panu, aby według woli swojej uczynił z nami miłosierdzie swoje.

2) Pokora wyjednywa nam łaskę i przychylność Boską. Pismo św. powtarza kilkakrotnie, że Bóg czuje wstręt do dumnych, a łaskawy jest dla pokornych. Łaski Pańskie nazywa święty Jan zdrojami żywej wody. Woda stacza się na dół, nie idzie pod górę, łaska Boża spływa w głębie serc pokornych, nie w dusze nadęte dumą i zarozumiałością. Doliny są o wiele żyźniejsze od gór. Mówi to również już psalmista Pański, iż wyniosłości bywają często nagimi skałami, z których stacza się deszcz ożywczy, użyźniając doliny zasłonięte od mroźnych wiatrów. Historia uczy, że dumni i napuszeni są pozbawieni łask i wewnętrznego spokoju, pełni trosk i drażliwości, wystawieni na burze pokus i namiętności, a pokorni są bogaci w łaski, spokój, wesele, nadzieje i serdeczne pociechy, męstwo i rozliczne cnoty.

Modlitwa

 

Boże, któryś zasługami i nauką świętego Jana, Kościół Twój przedziwnie uświetnił, i przez niego nad wrogami chrześcijaństwa przez moc przenajświętszego Imienia Jezus wiernym dał odnieść zwycięstwo, spraw miłościwie, prosimy, abyśmy nieprzyjaciół naszych za jego pośrednictwem przemagając na ziemi, nagrody razem z nim dostąpili w Niebie. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen. 

Św. Jan Kapistran,
Urodzony dla świata 1386 roku,
Urodzony dla nieba 23.10.1456 roku,
Kanonizowany 1724 roku,
Wspomnienie 28 marca

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku, Katowice/Mikołów 1937 r.