STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

piątek, 24 marca 2017

Droga do nieba: O sprawiedliwości i bogobojności. Ich działanie. Co jest pokuta i na czym się zasadza? - Kard. Jan Bona OCist.

Znalezione obrazy dla zapytania pokuta 

DROGA DO NIEBA

KARDYNAŁ JAN BONA OCIST.
––––––

ROZDZIAŁ XXIII.

O sprawiedliwości i bogobojności. Ich działanie. Co jest pokuta i na czym się zasadza?

1. Sprawiedliwość, ta najwznioślejsza cnota, nie dla siebie, ale dla dobra drugich zrodzona, wszystko co ma, na współbliźnich przelewa, niczego więcej nie żądając, tylko, żeby pełniona była. Ona to ludzi od krzywd wzajemnych odwodzi, ona świat cały utrzymuje w pokoju, ona stanowi harmonię w naturze, ona jest węzłem towarzystwa ludzkiego, ona każdego szlachetnego czynu jest duszą. Człowiek sprawiedliwy nikogo nie obraża, cudzego dobra sobie nie przywłaszcza, każdemu pomaga, na wszystkich z dobrej strony patrzy, o wszystkich dobrze mówi, każdemu oddaje, co mu należy, nikomu na drodze nie staje. Jeżeli jest zwierzchnikiem, zaleca to tylko, co ze sprawiedliwością jest zgodne; dla każdego przystępny, nie tyle na osobiste korzyści, jak na dobro podwładnych patrzy; nie puszcza bezkarnie występków, zasługi nie zostawia bez nagrody, a tak każdy u niego chętnie swój obowiązek pełni. Jeżeli jest podwładny, żyje z każdym zgodnie, ulega prawu, pełni rozkazy starszych, a kontent ze swego stanu, na urzędy się i godności nie wdziera i w cudze się sprawy nie wtrąca. Jest on sprawiedliwym bez żadnych widoków, ponieważ sądzi, że nie może być większa prawego czynu nagroda nad to wewnętrzne świadectwo, że jest sprawiedliwym człowiekiem.

2. Bogobojność w rzędzie cnót pierwsze zajmująca miejsce, do Boga się bezpośrednio, Jego czci i chwały odnosi. Cześć Boża na tych dwóch rzeczach zależy: najprzód, znać i wierzyć w Boga; a potem, oddawać Mu hołd i Jego doskonałości wielbić. Nie dosyć tylko znać Boga. Znają Go i złe duchy, chociaż są Jego nieprzyjaciółmi. Bóg wymaga po nas czci i miłości, które na czym zależą, podobno znamy lepiej, aniżeli pełnimy. Wiesz, że Bóg rządzi światem, że ma w swej opiece ród ludzki, i że wszystko od Jego woli zależy. Wyznajesz, że On sam Wszechmocny, sam dobry, sam Najwyższy; że w Nim, jako w źródle wszelkiego dobra, jako w twoim ostatecznym końcu, wieczne się uszczęśliwienie znaleźć spodziewasz. Dlaczegoż Go nie czcisz, jakeś powinien? dlaczegoż Mu najwyższego hołdu nie oddajesz, i nad Niego garstkę piasku przekładasz? Daremnie byś mówił, że masz religię, jeżeli jej uczynkami nie okazujesz. Chceszże żyć religijnie? chodź przed obliczem Boga i bądź doskonały. Nie czci ten Boga, kto Go nie naśladuje. Prawdziwa religia, Boga z człowiekiem, a człowieka z Bogiem, jednoczy. Niechże ona lenistwem, błędem, ani grzechem skażona nie będzie. Wielki to nierozum wierzyć w Boga ustami, a uczynkami się Go zapierać. Z takich to ludzi śmiał się niegdyś sławny pogański filozof, mówiąc: nic wznioślejszego nad wiarę chrześcijan, nic nędzniejszego nad ich uczynki.


3. Przebłaganiem obrażonego Majestatu Bożego jest pokuta. Ona prowadzi do obrzydzenia grzechu, ze stałym postanowieniem uczynienia zadosyć obrażonemu Bogu. Bo pokuta zależy na tym, żeby przeszłe grzechy obrzydzić, zgładzić, i więcej do nich nie wracać. Przemija rozkosz doczesna: zostaje zgryzota sumienia, żal i potępienie. Cóż pomoże człowiekowi, że jego grzechu ludzkie oko nie widzi? Kto się poczuwa do winy, nie może być usprawiedliwiony, kiedy przed sądem sumienia stanie. Jest bowiem w duszy naszej trybunał, przed którym każdy jest samego siebie oskarżycielem, świadkiem i sędzią. Tam każdodziennie z myśli i uczuć twoich rachunek zdawaj. Sam siebie zapozywaj i na samego siebie nieubłagany wyrok wydawaj. Każdą godzinę prześledź; każde słowo, każdy postępek, każdą myśl nawet przeważ na szali; a nic nie obwijaj w bawełnę, na nic przez szpary nie patrz. Przebaczy Bóg, jak skoro uznasz nieprawość swoją; uleczy, jak tylko Mu ranę duszy pokażesz. Cóż, że ukryjesz swój występek przed ludźmi, kiedy go nie ukryjesz przed sobą? Czyliż bezpieczniej być potępionym w skrytości, aniżeli jawnie od grzechów się oczyszczać? Choćbyś się skrył pod ziemię, i tam cię sumienie dogoni, a wszędzie jak cień pójdzie za tobą. Biada ci, jeśli wbrew sumieniu pójdziesz.

4. Trzy są epoki życia, to jest: przeszłość, obecność i przyszłość. Jak błyskawica ukazuje się obecna chwila. Jeszcześ się nie obejrzał, już znikła. Przyszłość przed tobą. A przeszłość, cała na twoje skinienie gotowa, w każdej chwili stanie przed tobą, jak tylko ją roztrząsać zechcesz. Nie lękaj się przypominać sobie tego, co przeminęło; nie wstydź się sięgnąć okiem duszy w przeszłość, i do własnych się błędów przyznać. Im częściej wpatrywać się w nie będziesz, tym się prędzej poprawisz. Sam siebie karz surowo; a więcej się tego nie dopuszczaj, coś już raz łzami pokuty obmywał. Niejeden po rozbiciu się na okręcie, z ostatniej wydźwigniony toni, wieczny już rozbrat wypowiada morzu, i błogosławi Boga, ile razy wspomni, że jego życie już na włosku wisiało. Bierzże wzór ostrożności z niego, ażebyś nie narażał się więcej na niebezpieczeństwo, z któregoś raz wybrnąć potrafił. Po tylekroć grzeszyłeś, po tylekroć Bóg ci przebaczył. Pamiętaj, żebyś właśnie dlatego złym nie był, iż Bóg jest dobry. Myślisz niekiedy, co masz czynić? czemuż raczej nie myślisz, coś uczynił? bo przeszłość jest mistrzynią przyszłości. Niejeden mógłby zostać mądrym, gdyby nie sądził, że już nim został. Kto się nie poprawia co dzień, ten co dzień gorszym się staje.

–––––––––––


Droga do nieba. Dzieło kardynała Bony, w rodzaju Tomasza à Kempis, tłumaczone z łacińskiego przez X. A. S. Krasińskiego Biskupa Wileńskiego, Ś. Teologii Doktora. Wydanie drugie. Wilno 1863, ss. 158-163.