STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

wtorek, 21 marca 2017

Czy Kościół kiedy uczył, że kobiety nie mają duszy ludzkiej? - Bp Michał Nowodworski

 
Na ostatnim posiedzeniu Towarzystwa lekarskiego warszawskiego, w Wstępie do Higieny, Dra Dworzaczka ("Gazeta Warszawska", Nr 22), usłyszeliśmy wstęp, który zadziwił nie pomału wiele osób. Ustęp ten zajmuje się pytaniem, jakie sobie zadawali filozofowie starożytni, czy kobieta ma duszę ludzką i nieśmiertelną? Mniejsza o filozofów pogańskich; stanowisko kobiety w świecie starym tłumaczy dostatecznie położenie takiego pytania, ale czyż prawdą jest, jak utrzymuje autor wstępu, że: "niektóre sobory, to tak dla nich trudne zagadnienie odważyły się sposobem przeczącym rozwiązać"? czy prawda, że "dopiero za panowania króla Gontrana, według podania Biskupa Grzegorza z Tours, na soborze w Macon, raczono poważnie zawyrokować, że kobieta ma prawo, by się uważać za należącą do rodzaju ludzkiego"? Tryumfujący z przeświadczenia o nieomylności własnego zdania i drwiący z poważnych zgromadzeń biskupich, ton mowy autora, boleśnie urazić musiał duszę każdą, która ponad światełko ludzkiego rozumu blade, choć butne, uznaje światło wyższe i pełniejsze objawionego słowa, i która szanuje tych, którzy czystości tego słowa są stróżami. Czyż można było z zastanowieniem cokolwiek głębszym, przypisać soborom zdanie tak przeciwne całemu duchowi Kościoła? Czy mogli kiedy wątpić o ludzkiej naturze kobiet Biskupi tego Kościoła, który na ołtarzach stawiał czyste dziewice, pobożne wdowy i świątobliwe matki: który je stawiał za wzór wiernym, który święcił ich pamięć, oddawał im cześć po wszystkie czasy, który wyznawał Zbawiciela narodzonego z Dziewicy, Królowej świata? P. D. mówi, iż sobory niektóre, to trudne dla siebie zagadnienie, odważyły się przecząco rozwiązać, tj., że zaprzeczyły kobietom duszy ludzkiej; prosimy niech pokaże choć jeden sobór taki, niech wyświeci jego datę, nie pożałujemy trudu sami wyszukać właściwego kanonu, i sami głośno uderzymy się w piersi, i przyznamy się do grubej niewiadomości naszej. Ale daremnie prosimy; tego nikt zrobić nie może, bo taki synod, któryby duszy ludzkiej kobietom zaprzeczał, w chrześcijańskim świecie nie istniał nigdy. Co się zaś zdarzyło za króla Gontrana, i co opowiada Grzegorz z Tours, wcale nie popiera twierdzenia tak nieoględnie rzuconego.

Na synodzie w Macon (585 r.) nie poddawano bynajmniej wątpliwości, czy kobiety mają duszę. "Był na tym synodzie, mówi Grzegorz z Tours, jeden Biskup, który utrzymywał, że kobieta nie może być nazwaną człowiekiem. Ale się wstrzymał, otrzymawszy od prałatów dostateczne objaśnienie; ponieważ Stary Testament, mówiąc o stworzeniu człowieka, uczy nas, iż Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę, i nazwał ich Adamem, tj. człowiekiem ziemi, oznaczając tym samym mianem kobietę i mężczyznę, ponieważ jedno i drugie nazwał człowiekiem. Następnie Zbawiciel nazywa się synem ludzkim, ponieważ jest synem Najświętszej Panny, to jest niewiasty. Trudność objaśnioną jeszcze została innymi świadectwami, i Biskup zamilkł" (Hist. eccl. Franc. l. VIII, c. XX). Otóż całe miejsce, które mogło dać powód do dziwnego zdania wyżej przytoczonego, a już nieraz na niekorzyść Kościoła eksploatowanego, ale które w rzeczy samej inaczej zupełnie rozumieć należy. Już Gorini (1) zauważył, że tu nie pytanie filozoficzne, ale czysto filologiczne było położone, że subtelny jakiś purysta Biskup wzniósł kwestię, czy wyraz człowiek jest imieniem wspólnym dwóch płci, ponieważ przede wszystkim zdaje się oznaczać wyłącznie płeć jedną, męską. O duszy nie ma tu najmniejszej wzmianki. W kanonach też soboru w Macon odbytego, nie ma ani cienia rzuconej wątpliwości, choć autor Wstępu do Higieny mówi: że na tym soborze raczono poważnie zawyrokować, że i kobieta ma prawo by się uważać za należącą do rodzaju ludzkiego; stąd i Saint-Fois, cytowany przez autora, niepotrzebnie był tak ostrożnym, gdy przyjmując mniemaną decyzję tego synodu, zastrzegł, że to synod nie obowiązujący całego Kościoła, ponieważ nie powszechny.


Powtarzali się panowie pisarze jeden na wiarę drugiego od czasów Bayla, który w swym słowniku pierwszy umieścił bajkę o decyzji synodu w Macon, na korzyść duszy kobiecej, aż nareszcie i do nas doszła ta wiadomość arcyerudycyjna, tylko z tym olbrzymim dodatkiem, jaki bywa naturalnym następstwem wszelkich wieści z daleka przychodzących, iż nie tylko był jeden sobór, który zawyrokował, że kobieta może się liczyć do istot ludzkich, ale że poprzednio były inne sobory jeszcze, które o tym wątpiły, a nawet które to zaprzeczyły!

Jedną uwagę chcielibyśmy przeto zrobić pisarzom naszym, ilekroć dotykają Kościoła i jego instytucji, jego nauki lub jego praw, niech nie szukają repertuaru swej erudycji w pisarzach wiary i prawdy podejrzanej; niech zajrzą do źródeł i raczą się sami przekonać o rzeczy, a przynajmniej niech posłuchają i drugiej strony. Wszakże Kościół jest tak wielką rzeczywistością społeczną, że choćby historycznie, już mu sprawiedliwość oddać należy. (a)

Ks. M. N.

–––––––––––


Artykuł z czasopisma: "Pamiętnik religijno-moralny". Czasopismo ku zbudowaniu i pożytkowi tak duchownych jako i świeckich osób. Seria druga. Tom VII. Warszawa. W DRUKARNI JÓZEFA UNGRA, przy ulicy Krakowskie-Przedmieście, Nr 391. 1861, ss. 235-238.

 

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono.)

Przypisy:

(1) Defense de l'Eglise, t. III, str. 467.

(a) Por. Ks. Jules Didiot, Dusza kobiety. (Przyp. red. Ultra montes).