Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 8 marca 2017

Żywot błogosławionego Wincentego Kadłubka, biskupa

(żył około roku Pańskiego 1223) 


Małe miasteczko Jędrzejów w województwie kieleckim wypełniły w sierpniu roku 1923 tysięczne tłumy wiernych przybyłych z całej Polski. Uroczystości trwały cały tydzień. Siedmiu biskupów i jedenastu infułatów odprawiało na przemian solenne nabożeństwa, a ostatniego dnia odbyła się olbrzymia procesja, w której prócz dostojników kościelnych i świeckich wzięło udział wojsko, cechy, bractwa i stowarzyszenia oraz olbrzymie rzesze ludu. Działo się to ku uczczeniu siedemsetnej rocznicy zgonu błogosławionego Wincentego Kadłubka, biskupa krakowskiego, a potem pokornego zakonnika, spoczywającego w tamtejszym kościele parafialnym, niegdyś klasztornym - cysterskim. 

Wiadomości nasze o pochodzeniu i młodości błogosławionego Wincentego są bardzo ubogie. Według tradycji z XV wieku, błogosławiony Wincenty miał się urodzić około roku 1161 we wsi Karwów pod Opatowem w ziemi sandomierskiej, z Bogusława, potomka rycerskiego rodu Różyców, i Benigny. W młodości często przebywał z ojcem na zamku książęcym w Krakowie, a ukończywszy nauki w kraju, udał się na studia uniwersyteckie zagranicę, prawdopodobnie do Paryża. Gdy powrócił do kraju, na tronie krakowskim zasiadał książę Kazimierz Sprawiedliwy, który mu swego czasu powierzył opracowanie kroniki dziejów ojczystych. Pragnąc go zatrzymać przy sobie, powierzył mu książę wybitne wówczas stanowisko nauczyciela przy szkole katedralnej krakowskiej oraz obowiązki swego kapelana i notariusza. 


Na dworze krakowskim przebywał Wincenty prawdopodobnie aż do śmierci księcia Kazimierza Sprawiedliwego, tj. do roku 1194, po czym przeniósł się do Sandomierza i objął stanowisko proboszcza przy tamtejszej kolegiacie. Że piastował tę godność, dowodzi dokument z roku 1206, dotyczący darowizny wsi Gojcowa i Czernikowa na rzecz klasztoru cystersów w Sulejowie; darowiznę tę uczynił za zbawienie dusz przodków księcia Kazimierza i własnej duszy. O jego działalności na stanowisku proboszcza sandomierskiego nic zresztą nie wiadomo. Osoba jego pojawiła się znowu na widowni dziejowej dopiero w roku 1207, gdy kapituła krakowska wybrała go tamtejszym biskupem. 

Niestety i z tego okresu życia błogosławionego Wincentego posiadamy bardzo mało wiadomości. Jeśli chodzi o jego działalność pasterską, zachowane szczegóły świadczą, że był biskupem dbałym o dobro powierzonej sobie diecezji i instytucji kościelnych w jej obrębie. I tak, w r. 1210 dokonał konsekracji nowego kościoła klasztoru cystersów w Jędrzejowie, potwierdził fundacje swoich poprzedników i nadał mu od siebie dziesięcinę z trzech wsi; potem nadał klasztorowi bożogrobców w Miechowie dziesięcinę ze wsi Świniarowo, a wreszcie, w nieznanym bliżej czasie, wydatnie pomnożył uposażenie swej kapituły, nadając jej dziesięciny z dziewiętnastu wsi w okolicy Czchowa, który to dochód był przeznaczony na światło wieczyste w katedrze. Oprócz tego z własnych dóbr rodowych nadał klasztorowi cystersów w Koprzywnicy wieś Niekisiałkę. Szczegóły te składają się na obraz jednostronny, mimo to jednak nie ulega wątpliwości, że działalność pasterska błogosławionego Wincentego i pod innymi względami stała na równie wysokim poziomie, gdyż jego wielkie wykształcenie oraz gorąca pobożność i wzniosłe poglądy moralne, o których świadczy jego kronika, uprawniają do twierdzenia, że nie tylko wszechstronnie pojmował obowiązki biskupiego urzędu, ale także pod każdym względem gorliwie je wypełniał. 

Ostatni znany szczegół z życia błogosławionego Wincentego to fakt dobrowolnej rezygnacji z katedry biskupiej i wstąpienia do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. Stało się to w roku 1218, za zgodą papieża Honoriusza III, ale co było przyczyną, że Wincenty powziął to postanowienie - czy jego łagodne i skłonne do samotności i rozmyślań usposobienie, czy też dawne niespełnione powołanie - trudno powiedzieć. 

Już podczas nowicjatu stał się błogosławiony Wincenty niedoścignionym wzorem dla wszystkich braci. Jego pokora, posłuszeństwo, zaparcie się siebie, miłość, łagodność i cierpliwość budziły w braciach cześć i uwielbienie, a gorliwość, z jaką przestrzegał przepisów surowej reguły zakonnej, napełniała wszystkich głębokim podziwem. Błogosławiony Wincenty miał wówczas lat przeszło sześćdziesiąt, mimo to jednak nie tylko nie chciał przyjąć żadnych zwolnień z reguły, których mu chcieli udzielić przełożeni ze względu na jego podeszły wiek, ale trapił swe ciało dobrowolnymi umartwieniami, nosił bowiem stale włosiennicę, dodawał sobie postów i ochoczo spełniał najniższe posługi. 

W nagrodę za to miał go Bóg wywyższyć cudami jeszcze za życia. Jak wiadomo, reguła Cystersów nakazuje zakonnikom schodzić się o północy na wspólne odmawianie Jutrzni. Błogosławiony Wincenty czynił zawsze zadość temu przepisowi, więc gdy pewnego razu nie zjawił się w chórze, zaniepokojony tym opat udał się do jego celi i przez szczelinę w drzwiach zajrzał do jej wnętrza. Jego oczy uderzył niezwykły widok: błogosławiony Wincenty, zatopiony w żarliwej modlitwie, unosił się w klęczącej postawie w powietrzu, a jego głowę otaczała niebiańska światłość. Uradowany opat pozostawił go w zachwycie i pospieszył do chóru, aby podziękować Bogu za łaskę posiadania świętego w zgromadzeniu. W chwilę później błogosławiony Wincenty przyszedł do siebie i spostrzegł, że czas Jutrzni już minął. Zasmucony tym udał się do opata i upadłszy mu do nóg, prosił o przebaczenie i pokutę. Opat, znając prawdziwą przyczynę jego rzekomej opieszałości, odpowiedział mu na to uściskiem, a potem uwiadomił o wszystkim braci, ku wielkiemu ich zbudowaniu i radości. 

Błogosławiony Wincenty przeżył w klasztorze lat pięć, od roku 1218 do 1223, w którym przeniósł się do wieczności. Istnieje przypuszczenie, że owe ostatnie, przedśmiertne lata zeszły mu na pracy nad kroniką dziejów ojczystych. W klasztorze powstała przynajmniej jej część czwarta, gdyż urywa się ona niemal w pół zdania, jak gdyby od dalszej pracy oderwała błogosławionego Wincentego śmierć. Kronika ta - to jeden z głównych tytułów zasługi dziejowej błogosławionego Wincentego, jako pierwsze dzieło literackie, jakie wyszło spod pióra polskiego autora. Była też pokarmem duchowym dla paru stuleci i wywarła doniosły wpływ na kształtowanie się światopoglądu wielu następnych pokoleń. Prócz tego - co należy osobno podnieść - zasłużyła się i Kościołowi, gdyż przez przedstawienie okoliczności męczeńskiej śmierci św. Stanisława Szczepanowskiego utorowała drogę myśli o jego kanonizacji i wzbudziła w społeczeństwie polskim pragnienie pozyskania własnego narodowego patrona, jakich posiadały już inne kraje.

W niedługi czas po śmierci błogosławionego Wincentego zaczęły się przy jego grobie w klasztorze jędrzejowskim dziać rozliczne cuda, mimo to jednak zwłoki jego leżały w nim lat przeszło czterysta, gdyż starania o przeniesienie ich na odpowiedniejsze miejsce podjęto dopiero w roku 1632. Zaczął się o to starać ówczesny opat klasztoru jędrzejowskiego, biskup chełmski Remigiusz Koniecpolski, i szczęśliwie doprowadził je do skutku, zaczem w rok później, 19 sierpnia, przeniesiono szczątki Błogosławionego wśród podniosłych uroczystości do wspaniałego, nowo wybudowanego grobowca. 

Następne lata otoczyły imię błogosławionego Wincentego blaskiem nowych łask i cudów, toteż wnet zaczęły się podnosić głosy, żądające, aby wszczęto starania o wyniesienie go na ołtarze. 

Żądaniom tym stało się zadość w roku 1681, a spełnił je wielki obrońca chrześcijaństwa, król Jan III Sobieski, zwracając się do papieża Innocentego XI z prośbą o podjęcie procesu beatyfikacyjnego błogosławionego Wincentego, aby "w całym Kościele, otoczony publicznie czcią wiernych, przyjmował zwracające się do niego pobożne prośby biskupów i wszystkich poddanych". 

Papież Innocenty XI spełnił prośbę pobożnego króla, wydając breve, w którym udzielił odpustu zupełnego na dzień 8 marca, jako rocznicę zgonu błogosławionego Wincentego, i polecił ks. Mikołajowi Wolskiemu, biskupowi sufraganowi krakowskiemu, ażeby zebrał wszystkie potrzebne dokumenty i akta, ale zawikłania polityczne w Polsce, a potem wypadki związane z wiekopomną odsieczą wiedeńską w roku 1683 spowodowały, że sprawa poszła w odwłokę. 

Poruszył ją na nowo dopiero w 80 lat później Wojciech Ziemnicki, opat jędrzejowski, i dokazał tego, że papież Klemens XIII w roku 1764 pozwolił na oddawanie Wincentemu czci jako Błogosławionemu i wyznaczył jego uroczystość na drugą niedzielę października. Obecnie obchodzi się ją 8 marca. 

Cześć błog. Wincentego, której ośrodkiem jest pocysterski, obecnie parafialny kościół w Jędrzejowie, gdzie w wielkim ołtarzu spoczywają jego relikwie, jest dziś niemniej żywa i gorąca niż w ubiegłych stuleciach, czego dobitnym wyrazem są tysiączne tłumy pątników, ściągających na doroczne uroczystości poświęcone jego pamięci. 

Nauka moralna

 

Patrząc na tego Błogosławionego, uczmy się gardzić wszystkim, za czym świat goni, bo nie masz dla nikogo innej do Nieba drogi, jak zawsze i wszędzie w każdym stanie gardzić dobrami doczesnymi i wieść życie pokutne z poddaniem się woli Bożej. 

Słusznie też mamy powód gardzić światem, bo on jest naszym nieprzyjacielem, będąc nieprzyjacielem Chrystusa, bo obiecuje wiele, a mało daje, bo uciechy jego są zwodnicze, niestałe, nieczyste, nietrwałe i nie mogą zaspokoić pragnień człowieka; uciechy światowe wywołują w sercu niesmak, niepokój i zgryzoty sumienia, a ich końcem popiół i śmierć, i głód wieczny w piekle. Trzeba gardzić światem, bo on jest nieprzyjacielem Chrystusa, niewolnikiem czarta, prześladowcą sprawiedliwych, nauczycielem wszystkich grzechów. Ten, co ulega zasadom świata, sprzeciwia się zasadom Ewangelii, niezgadzającej się z zasadami świata. 

Trzeba uciekać od świata duchem, sercem i ciałem, albowiem towarzystwo jego jest niebezpieczne, nauki zdradliwe, zwyczaje szkodliwe, przykłady gorszące. Świat już jest osądzony, już potępiony. Nie miłujcie świata, ani tego, co jest na świecie. Jeżeli kto miłuje świat, nie masz w nim miłości ojcowskiej (1Jan 2,15). 

Modlitwa

 

Boże, któryś błogosławionego Wincentego, Wyznawcę Twojego i biskupa, gdy wzgardził zaszczytami tego świata, chwałą pokory przyozdobił, spraw łaskawie, prosimy, abyśmy z tylu cnót jego korzystając, przez jego zasługi stali się uczestnikami chwały niebieskiej. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen. 

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku, Katowice/Mikołów 1937 r.