Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

czwartek, 10 września 2015

Jak za czasów Nerona...

 
   Niedawno powróciła z Meksyku (z Vera Cruz) pewna Angielka, która opowiada, jak następuje: Vera Cruz jest "najczarniejszym punktem" prześladowania Kościoła katolickiego w Meksyku. Ponieważ w ubiegłym roku ogłoszono tam prawo dopuszczające tylko jednego kapłana katolickiego na sto tysięcy wiernych, więc w całym Vera Cruz jest tylko jeden kapłan katolicki...
    Chciałam przed długą podróżą morską do Anglii pomodlić się w kościele, zapytałam zatem w hotelu, gdzie znajduje się najbliższy kościół rzymskokatolicki. Służąca odpowiedziała mi, że jest wprawdzie otwarty jeden kościół, ale - niestety - jest to kościół schizmatycki. Przed laty oderwała się tu część (niewielka) wiernych od łączności z Rzymem i... tym odszczepieńcom zezwolił rząd na otwarcie kościoła. Dla katolików są "specjalne" prawa.
- Ale, proszę pani - powiada służąca - ja panią jutro rano zaprowadzę do jednej ze czterdziestu prywatnych, tajemnych kaplic, które są czynne po domach katolickich mimo tropienia policji i szykan ze strony władz. Kaplice te trudno jednak wytropić. Są tak "urządzone", że w paru (dosłownie) minutach można je rozmontować.
Nazajutrz zaprowadziła mnie służąca do jednego z domów prywatnych i oddała mnie pod opiekę jakiejś poważnej damy (na pierwszym piętrze tego domu). Pani ta poprowadziła mnie przez szereg pokoi do ustronnej sypialni. Tam - pomiędzy dwoma łóżkami - stał mały stolik, na nim: zapalona lampka nocna, mała statuetka Najświętszego Serca Jezusowego, przystrojona kwiatami. Nad stolikiem - na ścianie - obraz Matki Bożej.
Przed figurką Serca Pana Jezusa zauważyłam naczynie szklane, a w nim jakieś zawiniątka w pięknej, haftowanej chusteczce. Okiennice były przymknięte.
Kilka pań klęczało na podłodze w modlitewnym skupieniu.
Pani domu podeszła do mnie i zapytała półgłosem: - Czy pani udzieli sobie Komunii świętej?
Byłam tym pytaniem zaskoczona... i odparłam po chwili zakłopotania:
- Nie! Nie mogłabym tego uczynić. Jestem tak nerwowa...
- Owszem - odparła pani domu - zatem udzielę pani Komunii świętej. Te panie właśnie również czekają na Ciało Pańskie.
Uklękła następnie, odmówiła kilka modlitw, potem umyła ręce, zapaliła świecę, którą trzymała jej siostra i podeszła do stoliczka. Otworzyła z uszanowaniem szklane naczynie i z chusteczki wyjęła srebrne pudełeczko. W nim znajdowały się małe Hostie święte konsekrowane przez kapłana, który tu niedawno ukradkiem odprawił Mszę świętą.
Niezapomniana to była dla mnie chwila, gdy - po krótkiej modlitwie końcowej - czcigodna pani domu zbliżyła się do nas, klęczących w tej ustronnej "kaplicy" domowej, i udzieliła nam Komunii świętej.
Powiem szczerze: nigdy nie przyjęłam pobożniejszej Komunii świętej i nigdy nie widziałam tak skupionych postaci, jak tam w Vera Cruz, w tej "kaplicy", która kilkoma ruchami przezornych rąk zmieniała się znów w ustronną sypialnię, gdy zagrażało niebezpieczeństwo "kontroli" nad "opornymi".
Przy pożegnaniu powiedziała mi pani domu, że posiada tę kapliczkę domową już od roku. Z rozrzewnieniem mówiła o wielkiej łasce dla Meksyku ze strony obecnego Ojca Świętego, że udzielił dyspensy papieskiej na udzielanie sobie Komunii świętej przez wiernych. Dawniej nie można było wprost marzyć o częstej Komunii świętej.
Zwykle raz w miesiącu przychodzi kapłan w przebraniu, odprawia (w 40 wspomnianych wyżej "kaplicach" domowych) Mszę św. i konsekruje Hostie dla wiernych. Nie zawsze jednak uda się i ta miesięczna "celebra". Policja czujnie "węszy" kapłana, o aresztowanie nie trudno. Nie zapomnę nigdy - kończy wzruszona Angielka - tej Komunii świętej w Vera Cruz. Tak żywo wtedy uprzytomniłam sobie pierwszych chrześcijan w rzymskich katakumbach!
Na marginesie tego (prawdziwego) opowiadania nie można pominąć jednej, z całą siłą narzucającej się uwagi. To się dzieje w 1933 r.! Na oczach całego cywilizowanego świata...
I towarzyszy temu to straszne "sprzysiężenie milczenia", które jest hańbą XX-ego wieku. Dlaczego milczą całe państwa? Dlaczego głos papieża, piętnującego co jakiś czas bezprawie panoszące się w Meksyku, nie odbije się należytym echem na arenie międzynarodowej? Kiedyż się skończy martyrologia meksykańskich katolików?
Ostanie dni znów przyniosły wieści o zamknięciu dalszych szkół katolickich, kościołów i kaplic. Dokąd ma trwać to bezkarnie?
Prześladowcy Kościoła w Meksyku liczą na to, że opinia świata oswoi się z brutalnym deptaniem praw wobec katolików. Gdyby tak miało być istotnie, byłoby to największym policzkiem dla kultury nowoczesnej...

Kraków, w szóstą rocznicę śmierci o. Michała Pro TJ, męczennika meksykańskiego,
23 XI 1933
Ks. Henryk Weryński

Źródło: "Przewodnik Katolicki", nr 52, rok 39. Poznań, dnia 24 grudnia 1933 r., str. 826-827.
Język uwspółcześniono. 

Za: http://staraprasa.blogspot.com/2012/12/jak-za-czasow-nerona.html