STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA NAJLEPSZYCH MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

czwartek, 15 września 2016

Czy niedziela, czy szabas? - Ks. K. C.

Znalezione obrazy dla zapytania niedziela pamiętaj abyś dzień święty święcił 

CIEKAWOSTKI HISTORYCZNE

 

Z powodu pożałowania godnego rozporządzenia Namiestnictwa galicyjskiego względem "niedzielnego spoczynku" dopiero od południa, to znaczy wyraźnie: po skończonym nabożeństwie, – może przyda się nam dowiedzieć się o tym, że w Ameryce rabini myślą o przeniesieniu szabasu na niedzielę.

Widzą oczywiście chrześcijan silnie przywiązanych do swojego dnia świętego; uznają, że nie zdoła tam żaden mocarz giełdowy wpłynąć na zmianę ustawy niedzielnej, korzystną dla kupców żydowskich; wiedzą, że żadna władza nie patrzałaby się przez palce w święto chrześcijańskie na sklep na wpół otwarty; ale biegli w Talmudzie nie przestają obmyśliwać, jakby mogli wybawić współwyznawców od strat, ponoszonych przy kupiectwie przez dwa dni święte w tygodniu.

Jaką uchwałę ostatecznie powezmą, to jeszcze nie wiadomo; ale już jeden z nich towarzyszom obrad podał myśl, żeby przenieść szabas na niedzielę i razem z chrześcijanami przestrzegać wspólnej ustawy Boskiej o dniu siódmym, pobłogosławionym i poświęconym na odpoczynek po sześciu dniach pracy.

Ale nie w całej Europie każdy naród tak ściśle przestrzega trzeciego przykazania Boskiego, żeby mógł uchodzić za przywiązany do swoich świąt w równej mierze, jak Żydzi. Za mało niektórym mieszkańcom Europy sześciu dni pracy w tygodniu; jeszcze większą część siódmego dnia urzędują i kupczą, i ledwo przez pięć godzin w niedzielę każą zamykać sklepy, i to nie bardzo szczelnie. Więc chyba można o nich przypuszczać, że łatwiej by odstąpili od swojego zwyczaju, o który dbają mało, i że chętniej przenieśliby dzień święty na szabas, niż Żydzi odstąpiliby od praw mojżeszowych, których przestrzegają mimo straty zarobku.


Cóż to za naród w Europie mniej ceni swój dzień święty, niż Żydzi szabas?

Chyba to jaki kraj czysto kupiecki, albo w wysokim stopniu przemysłowy, zajęty wyłączną pogonią za zyskiem, narusza przykazania Boskie tak otwarcie, że aż mógłby gorszyć Żydów sumiennych?

Anglia... społeczeństwo czysto kupieckie, niedostępne na żadne podszepty, oprócz hasła: business, do szpiku kości przejęte zasadą: time is gold... ta Anglia jak obchodzi święta? Na jaki odpoczynek niedzielny pozwala?

Poczta zamknięta... pisma, korespondencja normalna leży po biurach... sklepy szczelnie pozamykane... wszyscy urzędnicy Office'ów wolni od pracy idą do kościołów i zborów, a piechotą idą, bo dorożek prawie nie widać na ulicy, tramwaje odpoczywają... ledwo że nie wszelka praca służebna i płatna przerwana... ruch za pogonią zysku ustaje!

Belgia... kraj zasiany zakładami przemysłowymi, pełen ruchu kupieckiego... ta Belgia pokazać może światu katolików, którzy nie ustają w skrzętnych zabiegach, aby w dzień święty wstrzymać pracę i ruch w sklepach i po urzędach. Jeszcze nim zdobyli sobie przeważny wpływ na ster państwa, już w sejmie żądali np. żeby rząd zawiesił pracę niedzielną po biurach pocztowych. Odnośny minister odpowiedział, że przychylnie spełniłby prośbę katolików, gdyby mógł na pewne liczyć, że ogół społeczeństwa zgodnie tego wymaga, a nie zacznie utyskiwać, jeżeli w niedzielę poczta przestanie przychodzić. Tę odpowiedź ministra katoliccy posłowie donieśli swoim wyborcom. Z miast, wsi i ostatnich kącików kraju dostali listy z prośbą: żądajcie od ministra, żeby przy każdym znaczku pocztowym wisiał dodatek z napisem: nie wydawać w niedzielę! Katolicy, gotowi sobie odmówić nowin z poczty w niedzielę, aby uwolnić urzędników od pracy w dzień święty, przylepimy na liście znaczek z owym dodatkiem. Kto woli w niedzielę dostawać ciekawe nowiny, niż wybawić urzędników z niewoli, niech sobie oderwie dodatek i przylepi list ze znaczkiem zwyczajnym. Setki tysięcy takich listów ułatwiło sprawę posłom: przedstawili rządowi, że za pomocą owych dodatków przy znaczku pocztowym łatwo można namacalnie poznać, jaką część mieszkańców tworzą zwolennicy niedzielnego odpoczynku dla urzędników pocztowych. Rząd uznał tę myśl za stosowną: odbija przy markach pocztowych dodatek z napisami po francusku: NE PAS LIVRER LE DIMANCHE i po flamandzku: NIET BESTELLEN OP ZONDAG i dziś rzadko z Belgii wychodzą listy ze znaczkiem bez takiego dodatku. Społeczeństwo przemysłowe, ale katolickie dopięło swoich zamiarów. Podobnie, w szczególności w prowincjach flamandzkich, towarzystwo kolejowe postanowiło wprowadzić niedzielny odpoczynek w całym zarządzie, aby wszyscy urzędnicy i cała służba mogła pełnić obowiązki religijne.

Przykład Anglii i Belgii podziałał na Niemców. Poseł dr Singens od początku obecnej kadencji sejmowej kołatał do rządu za urzędnikami poczty, zmuszonymi do pracy w dzień święty. Były sekretarz stanu, dr Stephan, okazał dobre chęci i przystał na częściowe ulgi w dzień święty dla urzędników. Izba jednak żądała daleko więcej i grozi nową utarczką z następcą d-ra Stephana.

I mają prawo natrzeć na rząd niemiecki o większe ulgi dla chrześcijan, zmuszonych do pracy przez ustawę, przeciwną przykazaniu Boskiemu; i słusznie grożą, że dalej zajdą, niż zaszły dobre chęci d-ra Stephana, który nie umiał przełamać przeszkody, wiecznie jednej i tej samej: chrześcijańska uchwała Izby mniej znaczy u rządu berlińskiego, niż żydowska trwoga, co będzie, gdyby ustał ruch na poczcie i wywołał zastój w kupiectwie? Tej trwogi nie podziela jednak społeczeństwo niemieckie i pokazuje na Anglię, gdzie kupieckie względy pewno mniej nie znaczą, niż mogą zaważyć na szali w Niemczech; katolicy niemieccy pokazują swojemu rządowi na rząd belgijski, zmuszony przez katolicką Izbę posłów do ustaw, zgodnych z trzecim przykazaniem Boskim; grożą walką, aby także wymóc na rządzie sumienniejsze przepisy dla chrześcijan, i ogłaszają w Germanii odezwę, która nawołuje głównie duchowieństwo i ojców rodziny do związku dla obrony trzeciego przykazania przed księgą ustaw, pisaną w duchu wolnomyślnym.

Toteż przed takim naciskiem chrześcijańskiego ducha w społeczeństwie amerykańskim i zachodnioeuropejskim Żydzi ponoszą straty dotkliwe. Świeżo mocno także ucierpieli w Rumunii, gdzie rząd obostrzył ustawę o niedzieli: kazał na cały dzień zamykać wszystkie bez wyjątku urzędy i sklepy, groźnie polecił władzom wykonawczym przestrzegać ustawy i zabronił nawet wyrobnikom przyjmować robotę w dzień święty. Między tymi wyrobnikami wielu tak zwanych "nosiwodów" żyło tylko z zapłaty, jaką pobierali w miastach, gdzie brakuje dobrych studzien z wodą do picia, więc trzeba ją roznosić po domach. Żydzi zatrudnieni tą pracą w szabas odpoczywają, więc musieliby w piątek od razu na trzy doby nanieść wody, której by nikt nie pił; stąd stracili cały zarobek, wołali miłosierdzia, ale za krzyki i hałasy tylko karę ponieśli, a rząd na swoim postawił. Jeżeli za takimi przykładami pójdą inne rządy, to rabini mają nad czym suszyć głowę, aby rozwiązać pytanie, czy mogą przenieść szabas na niedzielę.

Ale istnieje jeszcze kraj w Europie, w którym większą różnicę stanowiłoby dla Żydów przełożyć szabas na niedzielę, niż dla krajowców przenieść na szabas licho obchodzony dzień święty.

Czy chrześcijański to kraj, co mniej od Żydów ceni sobie dzień święty?

Kraj to katolicki, i pisma w tym kraju katolickie w ogóle obstają przy świątecznym odpoczynku w niedzielę. Rozumieją i duchową i doczesną potrzebę świąt dla biednych urzędników, kupców i robotników, których nieraz słychać, jak ze łzą w oku wyrzekają: przed oknami biura przechodzi procesja Bożego Ciała, a mnie ustawa zmusza siedzieć nad sprawami i Żydom liczyć pieniądze. Takich żalów słychać wiele, ale nie słychać ich głośno, bo biedni poddani truchleją, żeby wyższe władze nie wytoczyły im "dyscyplinarki" za podobne skargi.

Więc do społeczeństwa katolickiego należałoby popierać myśl o podobnej uldze dla swoich urzędników i kupców, jaką zdobywają inne narody chrześcijańskie! Czegóż na rządzie nie wymogła katolicka prasa w Belgii albo i w Niemczech?

Ale czyż można nie wiedzieć, że nie każdy kraj katolicki żyje jak Belgia i Niemcy, szczerze podług zasad wiary, i nie każdy wie sam, do czego dąży i czego chce? Czyż ten kraj bierze sobie głęboko do serca zasady chrześcijańskie, gdzie np. jedno z najpoczytniejszych pism katolickich wywiesza nad sobą chorągiew chrześcijańską, ale umieściło niedawno list z Anglii, w którym przekpiwa sobie, że święta tamtejsze "to rzecz śmiertelnie nudna – w Londynie zwłaszcza" z tego właśnie powodu, że ustaje ruch w urzędach i publicznych zakładach! Nadto nie tylko nudna, ale i bardzo niemiła, ponieważ ktoś, nieobeznany ze zwyczajem, liczył, że dostanie w święto dorożkę na kolej, a nie znalazł, więc musiał odjazd aż na kilkanaście godzin odłożyć! Oburzony sprawozdawca katolickiego pisma dodaje: "pytam się teraz, w którym to wielkim mieście europejskim, że już nie powiem stolicy, taki fakt byłby możliwym?".

Na takie pytania nawet dziecko umiałoby odpowiedzieć, że w każdym mieście, którędy kolej żelazna przechodzi, można spóźnić się na pociąg, nie tylko w Londynie. Wszędzie także, nie tylko w Anglii, trzeba znać obyczaje krajowe i do nich stosować swoje potrzeby osobiste.

A chociaż sprawozdawca tego pisma coś stracił, to strata jednego znacznie mniejszą jest od spoczynku dla ogółu. W piśmie, które zamierza bronić katolicyzmu przeciw Żydom, taki przytyk do spoczynku niedzielnego nie był na miejscu.

Jeżeli rzeczy pójdą tak dalej, to wobec przewagi interesów żydowskich, a słabości katolików, chyba zaproponujemy, żebyśmy już wszyscy obchodzili szabas i będzie spokój. Quieta non movere.

Ks. K. C.

––––––––––––


Artykuł z czasopisma "Przegląd Powszechny", Tom LIV (kwiecień, maj, czerwiec 1897). Kraków 1897, ss. 468-472. (1)

Przypisy:










10) Św. Augustyn Biskup, Doktor Kościoła, Pisma katechetyczne.

11) Św. Jan Chrzciciel de la Salle, Obowiązki chrześcijanina względem Boga. (Katechizm).



14) Ks. Wiktor Cathrein SI, Katolicki pogląd na świat.

15) Piotr kardynał Gasparri, Katechizm katolicki (Catechismus catholicus).

16) Episkopat Austriacki, Wielki Katechizm Religii Katolickiej.


18) Ks. Dr I. Schuster, Ks. Gustaw Mey, Historia biblijna dla katolickich szkół.



21) Ks. Franciszek Bączkowicz CM, Posty obowiązujące.


23) Ks. Józef Krośniński, Piękność obrzędów Kościoła katolickiego.

24) Ks. Antoni Chmielowski, Krótki rys historii kościelnej.

25) Ks. Kazimierz Bisztyga SI, a) Kościół katolicki. b) Trzymaj się wiary katolickiej.

(Przyp. red. Ultra montes).