STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

czwartek, 12 stycznia 2017

Nieomylność Kościoła Katolickiego (Część III) - x. B. Chełmiński

Znalezione obrazy dla zapytania nieomylność papieża 
CZĘŚĆ TRZECIA.
 
Nieomylność Papieża.

 (I. Rzeczywistość nieomylności. II. Istota nieomylności papieskiej.)

I. Rzeczywistość nieomylności papieskiej.

1. Nieomylność papieska w świetle Pisma św.

Czytamy w ewangelii według św. Mateu­sza, jak Chrystus w sposób uroczysty odzywa się do apostoła Piotra św.:  „Ja tobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwyciężą go” (Mat. 16, 18). Piotr zatem przyrównany jest do opoki, do skały twardej i mocnej; ma on być silną podwaliną, czyli fundamentem, na którym spo­czywać ma wspaniała budowa Kościoła Chry­stusowego. Cały Kościół Chrystusowy i boskie jego prawdy opierać się mają na Piotrze, który ma być fundamentem jak skała twar­dym i tak trwałym, iż piekło całe nie zdoła go wzruszyć, a tem mniej obalić. Prawda objawiona spoczywa na Piotrze! Ale cóż się stanie, gdy ten Piotr sam chwiać się pocznie? Czy może prawda na pewno i niechybnie opierać się na człowieku, który sam się myli i błądzi? Skoro więc Piotr ma być fundamentem prawdy objawionej i Kościoła, musi w sprawach wiary zachowany być od błędu. Zapadłby kościół Chrystusowy, zniszczałaby prawda obja­wiona i zostałaby ofiarą mocy piekielnych, je­śliby możliwem było, iżby podstawa Kościoła i wiary chwiać się poczęła. Skoro Kościół Chrystusowy trwać ma po wszystkie czasy, muszą słowa wystosowane do Piotra św. od­nosić się także do jego prawowitych następców. Następcą prawdziwym Piotra św. jest Papież, czyli Ojciec św. A zatem i do Pa­pieża każdego stosuje się obietnica dana Pio­trowi św. Papież jest tak samo silną opoką, na której pewno i bezpiecznie spoczywa prawda objawiona. Wedle wyraźnej obietnicy Chry­stusa musi Papież podobnie jak ongi Piotr św. w rzeczach wiary zachowany być od błędu, czyli musi być nieomylnym. W przeciwnym ra­zie słowa Chrystusa byłyby czczą obietnicą, a nie poważnem, uroczystem oświadczeniem, jakiem były w rzeczywistości.


Doniosłość obietnicy Chrystusowej uwy­datnia się tem, co Chrystus dalej mówi: „I tobie dam klucze królestwa nie­bieskiego”( Mat. 16, 19). Do miejsca tego robi Ks. Jakób Wujek w swym polskim przekładzie Pisma św. następującą trafną uwagę: „Przez te klucze rozumie się najwyższa zwierzchność i przeło­żeństwo dane Piotrowi nad wszystkim Kościo­łem, to jest moc rozsądzania nauk, jeźli są praw­dziwe albo fałszywe i prawo stanowienia... i moc szafowania dobry kościelnemi, tak duchownemi jako i świeckiemi. Albowiem taką moc i zwierzchność Pismo św. na wielu miejscach wyraża przez klucze... Jako przełożonemu miejskiemu i gospodarzowi domowemu daniem klu­czy zwierzchność nad miastem albo nad domem zlecają... A tak temi słowy, jako św. Grzegorz i św. Chryzostom piszą, poruczył Pan Piotrowi wszystek świat, i uczynił go pasterzem i głową Kościoła wszystkiego.”.

Piotr mianowany najwyższym zwierzchni­kiem Kościoła, zarządzcą i szafarzem wszyst­kich łask i prawd w Kościele tym złożonych! Zarządzać więc i rozkazywać ma Piotr, gdyż dane mu są klucze królestwa niebieskiego, tj. Kościoła tu na ziemi, a w dalszym znaczeniu królestwa wiecznego, do którego nikt przyjść nie może bez pośrednictwa Kościoła widzial­nego. Nawet jeden z najwybitniejszych nowo­czesnych teologów protestanckich, Pfleiderer wyznać musiał prawdę wynikającą koniecznie z obietnicy danej Piotrowi św. W dziele swem „Chrześcijaństwo pierwotne, str. 518, wyraźnie mówi: „Wobec wszystkich przeciwnych usiłowań protestanckich powątpiewać o tem nie można, że miejsce to (Mat. 16) zawiera uroczystą proklamacyę prymatu Piotra, tj. uro­czyste mianowanie go Głową Kościoła; nazywa on się fundamentem Kościoła, dzierży­cielem kluczy, a więc zawiadowcą czyli gospo­darzem domu w królestwie Bożem i prawodawcą najwyższym, którego rozkazy i wyroki posiadają siłę obowiązującą praw boskich.”. Wyroki zatem Piotra św., a tem samem prawo­witego jego następcy, Papieża, muszą być nie­omylne, skoro Kościół cały nie ma być w błąd wprowadzony. Jeśli więc Papież jako Głowa Kościoła wydaje rozporządzenia i wyroki w rzeczach wiary lub obyczajów, które nas mają bezwarunkowo obowiązywać; posiadać musimy pewność absolutną, że są prawdziwe. Gdy głowa źle i opacznie myśli i fałszywie kieruje, ciało całe i człowiek cały narażony jest na niebezpieczeństwo i na zgubę. Bez nieomylności Głowy Kościoła, Kościół cały byłby zachwiany i wystawiony na zniszczenie.

Niemniej jasno wypływa nauka o nieomyl­ności Papieża z słów, któremi Chrystus po Ostatniej Wieczerzy, a więc krótko przed męką swą, do Piotra św. się odezwał: „Symonie, Symonie, oto szatan pożądał was, aby przesiał jako pszenicę; alem ja prosił za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty niekiedy nawró­ciwszy się potwierdzaj bracią twoje” (Łuk. 22, 31. 32). Chrystus zwraca uwagę apostołów na niebezpieczeństwa, jakie im grozić będą ze strony szatana, dodaje im zarazem otuchy, by się nie przelękli i nie zachwiali, gdyż On Pio­tra, a przez niego wszystkich wiernych umacniać będzie we wierze. Piotr, wzmocniony łaską Chrystusa i modlitwą Jego, ma innych utwier­dzać, by mimo udręczeń i prześladowań, jakie ich czekają, wiarę zachowali. Jakżeż mógłby Piotr to zadanie spełnić i wiernych we wierze umacniać, gdyby mógłby był sam się zachwiać? Modlitwa Chrystusa strzeże go od błędu, tak iż się nie zachwieje we wierze i nie zbłądzi. Papież jako następca Piotra św. mając ten sam urząd i te same co on obowiązki, nauczania i utwierdzania ludzi we wierze, musi, chcąc sprostać zadaniu swemu, tak samo modlitwą Chrystusa być wzmocniony we wierze i zacho­wany od błędu.

Inną razą Chrystus krótko przed odejściem swojem powiedział do Piotra św.: „Paś baranki moje”; powtórzył Chrystus słowa te „Paś baranki moje” i dodał: „ Paś owce moje” (Jan  21, 15-17). Piotr zatem ma po odejściu Chry­stusa paść całą trzodę jego, tj. wszystkich wiernych. Wszyscy wierni chrześcijanie mają za nim postępować. Paść znaczy tyle co kar­mić pokarmem duchowym, nadprzyrodzonym, czyli Słowem Bożem, nauczać prawd wiary. Jeśli Piotr ma wszystkich wiernych nauczać i prowadzić, jako dobry pasterz prowadzi trzodę swoją, musi sam znać dokładnie prawdy objawione i drogę prawdziwą, wiodącą niechybnie do zbawienia. Niech pasterz zboczy z drogi prawej, a cała trzoda idąca za nim za­błąka się na manowce i bezdroża. Jeśli więc Chrystus chciał wiernych uchronić od nauk zdrożnych i błędnych, musiał zarazem starać się o to, by przewodnik ich na drodze do wiecz­ności wolny był od błędu, czyli aby się nie mógł mylić. Co o Piotrze św., to powiedzieć trzeba również o jego następcach, Papieżach.

Albowiem Chrystusa Kościół nie miał tylko istnieć za życia Piotra, a potem zniknąć, ma trwać po wszystkie czasy i dla wszystkich narodów. Że zatem Papież jako następca Pio­tra św. jest Głową Kościoła i jego Najwyższym Pasterzem, a jako taki równie jak Piotr w rze­czach wiary nieomylnym, to było zawsze przekonaniem  prawowiernych  chrześcijan i nauką Ojców Kościoła pierwszych wieków, jako też znamienitych teologów wszys­tkich czasów. Jakkolwiek nie wszyscy zawsze i bezpośrednio mówią, że Papież jest nieomylny, to jednak z nauki ich o Kościele w ogólności i o stolicy Apostolskiej w Rzymie w szczegól­ności wypływa naoczne ich  przeświadczenie o nieomylności tego, który jest Głową i naj­wyższym Pasterzem Kościoła.

2. Nieomylność papieska w świetle tradycyi.

Ojcowie Kościoła nie mówią zaw­sze wprost o nieomylności Papieża, ale tłómacząc i objaśniając przytoczone wyżej miej­sca Pisma św., w których nauka o nieomylno­ści Papieża jest zawarta, jasno wiarę swą w nieomylność papieską uwydatniają. Przypi­sują bowiem Kościołowi, na Piotrze jakoby na opoce zbudowanemu, niezachwianą stałość we wierze, wskazując równocześnie z szcze­gólnym przyciskiem na konieczność zgodnej jedności z wiarą Kościoła rzymskiego, który apostolską naukę zawsze nieskażoną zachowywał (Specht, Apologetyka 338).

Odnośnie do Mat. 16, 18 mówi Orygenes (In Matth. n. 12): „Mniemam, iż bramy pie­kielne ani opoki, na której Chrystus Kościół zbudował, ani Kościoła nie zwyciężą”. Au­gustyn św. o stolicy Piotrowej tak się wyraża: „Jest ona tą opoką, której nie zwyciężą zuchwałe bramy piekielne”.

W objaśnieniu swem miejsca z Pisma św. Łuk. 22, 32. Papież Leon Wielki ( 461) wyraźnie powiada, iż słowa te „a ty niekiedy nawróciwszy się potwierdzaj bracią twoje” odnoszą się także do wszystkich następców Piotra św., gdyż biskup rzymski zajmuje to same stanowisko, co Piotr św.

Podobnie wyraża się Cyryl Alexandryjsk i i św. Chryzostom.

Uczeń apostolski św. Ignacy ( około r. 107) mówi o Kościele rzymskim jako tym, „który w  Rzymie  przewodniczy  i  pierwsze zajmuje miejsce” jako o przełożonym w związ­ku miłości”.

Ireneusz ( 202), biskup Lyoński, po­wiada, iż z Kościołem w Rzymie jako założo­nym właśnie przez największych apostołów Piotra i Pawła, gwoli jego pierwszeństwa zgo­dne być winny inne kościoły, t.j. wszyscy wierni, albowiem w Kościele tym zawsze za­chowywała się tradycya, która od apostołów pochodzi.
Św. Hieronim ( 420) pisze do Pa­pieża Damazego: „Jestem z świątobliwością twoją, tj. z stolicą Piotra w jedności złączony. Na tej opoce jest Kościół zbudowany”.

3. Nieomylność papieska w świetle historyi.

Jak uczą dzieje Kościoła, nieomyl­ność Papieża w rzeczywistości i w praktyce zawsze była uznawaną, acz nie była formal­nym dogmatem, bo jako taki ogłoszoną została dopiero na Soborze Watykańskim. Papieże sami zawsze przypisywali sobie prawo i uwa­żali za swój obowiązek strzec prawd wiary, herezye potępiać i w sprawach spornych ty­czących wiary ostatecznie rozstrzygać; wierni zaś zawsze w posłuszeństwie i zgodnej je­dności wyrokom Papieża się poddawali, przyj­mowali je jako prawdziwe i nieomylne. Gdy Papież Innocenty I. na początku piątego stulecia ostatecznie potępił herezyę Pelagiusza, biskup Augustyn św. zaraz potem w kościele swym wobec wiernych oświadczył: „Sprawa ukończona, skorośmy odebrali od­powiedź od Stolicy Apostolskiej; oby także obłęd wnet się skończył!”. Niedługo potem pojawiła się herezya Eutychesa, który twierdził, że w Chrystusie jest tylko jedna na­tura. Papież Leon I. wystosował do biskupa Flawiana pismo, w którem naukę Pisma św. o dwóch naturach w jednej osobie Chrystusa objaśnia. Pismo to dogmatyczne przeczytali le­gaci papiescy na soborze Chalcedońskim r. 451 wobec zgromadzonych biskupów, którzy jedno­myślnie zawołali: „Ta jest wiara ojców naszych, ta jest wiara Apostołów. Wszyscy się zgadzamy. Wykluczony niech będzie z Kościoła, ktokol­wiek w tę prawdę nie wierzy. Piotr przemó­wił przez Leona”. Słusznie wielki uczony kardynał Bellarmin ( 1621), który między innymi w dziele swem „De controversiis fidei christianae” prawdziwość Kościoła katolickiego jasno udowadnia, mógł się wobec t.zw. refor­matorów odwołać na przyjętą od dawna naukę, iż niemożliwą jest rzeczą, by Papież mógł błędnie i fałszywie nauczać.
 
II. Istota nieomylności Papieża.

1. Objaśnienie nieomylności papieskiej.

Gdy Papież Pius IX. zwołał biskupów ca­łego świata na sobór powszechny, który się rozpoczął dnia 8 grudnia r. 1869 w bazylice Watykańskiej św. Piotra, wyrażono ży­czenie, aby sobór ten dawną naukę o nieomyl­ności papieskiej uznał za wyraźny dogmat, czyli artykuł wiary. Jak na soborze ongi apostolskim w Jerozolimie początkowo zdania były podzie­lone, tak na Soborze Watykańskim Ojcowie Kościoła zrazu podzielili się na dwa stron­nictwa. Większość z góry była za przyjęciem przedłożonego orzeczenia, uważając je wprost za konieczne, mniejszość była temu przeciwna. Po długich rokowaniach przyszło wreszcie dnia 18 lipca w czwartej sesyi do ostatecznego głosowania; wynik był ten, że z 535 obecnych Ojców Kościoła dwóch tylko przeciw wnio­skowi głosowało, po czem Pius IX. prze­czytał Konstytucyę „Pastor aeter­nus”, której czwarty rozdział nieomylność Ojca św. określa temi słowy: „Zgodnie z świę­tym Soborem nauczamy i uznajemy za dogmat od Boga objawiony, że Papież Rzymski, jeśli przemawia „ex cathedra” tj. jeśli sprawując swój urząd jako pasterz i nauczyciel wszystkich chrześcijan mocą swej najwyższej apostolskiej władzy naukę dotyczącą wiary lub obyczajów jako obowiązującą Ko­ściół cały określa: za pomocą boskiej, w Piotrze św. mu obiecanej przyczyny, tą obdarzony jest nieomylnością, którą boski Zbawiciel Kościół swój w nauce odnoszącej się do wiary lub obyczajów chciał obdarzyć; że też dlatego tego rodzaju orzeczenia Papieża Rzymskiego same ze siebie, nie zaś wskutek przyzwolenia Kościoła są  nieodmienne”.

Ustęp ten: „ze siebie, nie zaś w sku­tek przyzwolenia Kościoła są nie­odmienne - ex sese, non autem ex consensu Ecclesiae, irreformabiles” jest najważ­niejszy w Watykańskim dekrecie. Albowiem już przed Soborem Watykańskim ogólnie przy­jętą była nauka, że Papież ma prawo i obo­wiązek czuwać nad zachowaniem czystości wiary w Kościele i błędne nauki potępiać; że nadto papieskie wyroki i orzeczenia wszyst­kich wiernych do posłuszeństwa obowiązują. Co do pytania zaś, czy orzeczenia i wyroki te już same ze siebie są nieomylne i nieodmienne lub czy też dopiero wskutek następnego przy­zwolenia Kościoła, zdania teologów były po­dzielone. Sobór Watykański orzekł więc, że orzeczenia i wyroki Papieża nieomylne i nieodmienne są same ze siebie, a nie są nimi dopiero wskutek przyzwolenia Kościoła. Wszyscy biskupi bez wyjątku, również dwaj pierwotnie przeciwni, po ostatecznej uchwale Soboru naukę o nieomylności papieskiej jedno­myślnie przyjęli jako prawdę od Boga obja­wioną, jako dogmat, który tak samo jak inne artykuły wiary w posłuszeństwie i wierze nie­zachwianej przyjąć i wyznawać winni wszyscy wierni. Wobec całego  świata katolickiego uznającego orzeczenie to Soboru Watykań­skiego za objawioną boską prawdę, protest małej zbyt garstki t.zw. „starokatolików”, których zresztą na palcach policzyć by można, wcale nie wchodzi w rachubę.

Wedle Soboru Watykańskiego zatem Pa­pież przemawiając „ex cathedra”, tj. jeśli jako najwyższy pasterz i nauczyciel całego Kościoła w rzeczach wiary i oby­czajów jaki wyrok wydaje, wskutek obiecanej mu w Piotrze św. pomocy boskiej mylić się  n i e  może. Orzeczenia i wyroki jego są dla­tego w tem znaczeniu nieomylne i nieod­mienne same ze siebie i jako takie nieza­leżne od następnego przyzwolenia Kościoła.

2. Przedmiot nieomylności papieskiej.

Co się powiedziało o nieomylności Kościoła w ogóle, odnosi się tak samo do nieomylności Papieża; wynika to z wyraźnego określenia Soboru Watykańskiego, że Papież tą obda­rzony jest nieomylnością, którą boski Zbawi­ciel Kościół swój w nauce wiary i obyczajów obdarzył. Obejmuje zatem nieomylność Pa­pieża wszystko zgoła, cośmy o przedmiocie nieomylności Kościoła, czyli nauczycielskiego urzędu kościelnego w ogóle powiedzieli.

3. Podmiot nieomylności papieskiej.

Podmiotem, czyli dzierżycie­lem nieomylności jest Papież jako Głowa Kościoła, czyli jako dzierżyciel najwyższej władzy nad całym Kościołem; a zatem nie jako biskup rzymski, a tem mniej jako osoba prywatna. Nieomylność Papieża jest urzędowa, tj. z urzędem złączona, a nie osobista. Jako osoba prywatna, zwłaszcza w rzeczach i naukach przyrodzonych, Papież mylić się może jak każdy inny człowiek. Papież nie cieszy się również nadprzyrodzonym darem nieomylności, jeśli mówi lub pisze o jakim przedmiocie religijnym jako teolog, jako uczony słowem: kiedy mówi i działa li tylko jako osoba prywatna.

4. Sposób sprawowania nieomylności.

Sposób, jakim się nieomylność Papieża objawia, czyli wyraża, nazywa się orzeczeniem, czyli wyrokiem „ex cathedra”. Przyjęte jest to wyrażenie krótkie i treściwe: „jeśli prze­mawia czyli naucza ex cathedra”; wyraz łaciński cathedra oznacza krzesło, tron, stolicę. Wyrażenia tego nie trzeba brać w dosłownem, jeno w przenośnem, obrazowem znaczeniu. Jeśli Papież jako nauczyciel i sę­dzia najwyższy Kościoła w rzeczach wiary lub obyczajów kwestyę jaką rozstrzyga, dogmat określa lub herezyę i fałszywą jaką naukę po­tępia, a wszystkich wiernych do przyjęcia swe­go wyroku i bezwarunkowo posłuszeństwa obowiązuje, wtedy żadną miarą mylić się nie może. Niezależne są orzeczenia papieskie od jakichś formalności lub pewnych przepisanych reguł. Wystarcza raczej, jeśli Papież w ten lub ów sposób niedwuznacznie daje poznać swój zamiar, że wydaje ostateczny wyrok i że obowiązuje wszystkich wiernych.

Najbardziej uroczysty sposób jest pismo papieskie - bulla, konstytucya, okól­nik, czyli encyklika, - wystosowane do Kościoła całego, np. Bulla Piusa IX. z dnia 8 grudnia 1854 r. „Ineffabilis”, w której ogła­sza dogmat o Niepokalanem Poczęciu Najśw. Maryi Panny; albo encyklika Piusa IX. z dnia 8 grudnia r. 1864 „Quanta cura”, w której po­tępia mnóstwo nowoczesnych błędnych nauk, zwanych w streszczeniu „nowoczesnym libe­ralizmem”.

Orzeczenia i wyroki „ex cathedra” mogą być wystosowane zasadniczo do pojedynczej nawet osoby, jak n.p. pismo dogmatyczne Pa­pieża Leona I. do arcybiskupa Flawiana w Kon­stantynopolu. W piśmie tem potępia Papież herezyę Eutychesa. W jakikolwiek sposób Papież coś ogłasza, w każdym razie musi niedwuznacznie dać poznać, że ma zamiar wydać wyrok ostateczny i że pismo jego, acz wystosowane pierwotnie tylko do jednej lub do więcej osób, ma obowiązywać Kościół cały. Inny sposób orzeczenia czy wyroku „ex cathedra” jest Alokucya, czyli przemó­wienie w Konsystorzu. Nie wynika z tego wszakże, aby każda bulla, encyklika, alokucya papieska zawierała dogmatyczne orzeczenia; w każdym razie zawsze tego rodzaju wynu­rzenia Stolicy apostolskiej powinny być wska­zówkami dla wiernych miarodawczemi.

Zaznaczamy, że Papież nie cieszy się da­rem inspiracyi, czyli natchnienia przez Ducha św., ale tylko asystencyą, czyli pomocą Ducha św. Nie objawia mu Duch święty prawd nowych, lecz strzeże go tylko od błędu. Najwyższy nauczyciel Kościoła nie jest dlatego zwolniony od sumiennej pracy. Prócz mo­dlitwy do Ducha św. o oświecenie będzie mu trzeba zwykle zasięgnąć rady wybitnych teo­logów, kardynałów, biskupów i innych uczo­nych mężów; nie pominie też szczegółowych studyów i badań nad źródłami wiary, tj. Pismem św. i tradycyą. Orzeczenie „ex cathe­dra” będzie zazwyczaj wymagało wiele czasu i pracy. I tak n.p. ostatnie przygotowania uformułowania dogmatu o Niepokalanem Po­częciu Najśw. Maryi Panny trwały pięć lat.

Sposób więc, w jaki Papież wydaje swe wyroki i orzeczenia ogłasza, może być roz­maity. „Papieże rzymscy”, mówi Sobór Wa­tykański, „wedle czasu i okoliczności zwoły­wali to powszechne sobory to w inny sposób starali się poznać przekonanie Kościoła roz­powszechnionego na całej kuli ziemskiej; nadto używali synodów partykularnych lub innych środków, jakie Opatrzność im podawała; i tak postanowili, co za przyczyną (asystencyą) boską uznali za zgodne z Pismem św. i z poda­niami apostolskiemi. Albowiem Duch św. obie­cany jest następcom Piotra św., nie aby wskutek odebranego przezeń objawienia głosili naukę nową,  ale aby za jego  przyczyną sumiennie przechowywali i wiernie wykładali odzie­dziczone, od apostołów przekazane prawdy wiary.”.

5. Rzekome herezye Papieży.

Co się tyczy rzekomych błędów i herezyi, w jakie rzekomo popaść mieli niejedni Papieże, z góry śmiało powiedzieć można, iż pomimo usiłowań przeciwników nikomu dotąd nie udało się tego udowodnić; żaden Papież nie błądził ani pomylił się w rzeczach wiary wówczas, kiedy orzekał lub ostateczny wyrok wydawał ex cathedra! Przesąd, zła wola lub niedo­stateczne pojmowanie nauki o nieomylności papieskiej są przyczyną, że nawet bardzo światli i uczeni skądinąd ludzie w podobne bajki wierzą. Częstokroć winna jest temu ta okoliczność, że nie rozróżnia się należycie osoby od urzędu, Papieża jako osoby prywatnej a Papieża występującego jako Głowa Kościoła, a więc jako Najwyższego Pasterza całego Kościoła.

Mianowicie podczas Soboru Watykań­skiego przeciwnicy nieomylności Papieża wszelkimi sposobami usiłowali wydobyć i ze­brać z historyi wydarzenia rozmaite dowodzące rzekomo, że kilku Papieży popadło w błędy i herezye. I tak między innymi przytacza się ze strony wrogów Kościoła katolickiego jako przy­kład i dowód, podobno niezbity, Papieża Ho­noryusza z siódmego stulecia. Tymczasem wedle najnowszych badań historycznych Pa­pież ten w właściwą herezyę i błędną naukę nigdy nie popadł; tyle jedynie można mu zarzucić, że przeciw herezyi monoteletyzmu nie dość stanowczo wystąpił i przez swe niejasne wyrażenia w liście do patryarchy Sergiusza w Konstantynopolu o tyle zawinił, iż błąd monoteletów nie od razu przytłumiony został. Nie fałszywą nauką, ale zbytnią uległością i nie dość stanowczem wystąpieniem przeciw monoteletyzmowi Papież Honoryusz zasłużył wprawdzie na naganę Papieża Leona II.

Niesłychaną więc i niebywałą w historyi Kościoła jest rzeczą, by Papież jaki, gdy prze­mawia, czyli naucza ex cathedra, tj. jako naj­wyższy nauczyciel całego Kościoła, kiedykol­wiek mylnie i błędnie nauczał.

Nierozum, a także złość ludzka prze­kręca nieraz tak jasną i dla każdego katolika zrozumiałą naukę o nieomylności Papieża. Przeciwnicy czynią z niej karykaturę, zarzu­cając nam, że Papież to już chyba istny „bo­żek”, bo przecież Bóg sam jedynie jest nie­omylny. Wobec  podobnych, niczem nieuza­sadnionych zarzutów godzi się nam przy­toczyć, co nawet protestant o jasnych i sprawiedliwych poglądach sądzi na korzyść nauki katolickiej. Otóż teolog protestancki Monrad pisze do swego kolegi Martensen'a (Nr. 18 „listów politycznych”) dosłownie: „Czy dogmat o nieomylności czyni papieża rzeczywiście „bożkiem”? Przeczę temu, gdyż nieomylność odnosi się tylko do jego wyroków jako papieża, następcy Piotra, jako najwyższego przedstawi­ciela Kościoła katolickiego a żadną miarą do jego przymiotów jako człowieka. Katolik żaden nie twierdzi, jakoby Papież pod jakimkolwiek względem prócz w wyrokach swych jako Papież nie podlegał ułomnościom i słabościom ludzkim. Skądże tedy nazywać go „bożkiem”? Znaczy to być wiernym „prawdzie w mi­łości”?”.

Łaciński pisarz kościelny Prudencyusz powiada o św. Hipolicie, męczenniku, że gdy go zapytano o schyzmę Nowata w czwartem stu­leciu, tę dał odpowiedź:

Fugite, o miseri, exsecranda Novati Schismata:
catholicis reddite vos populis.
Una fides vigeat, prisca quae condita templo est;
Quam Paulus retinet quamque cathedra Petri.

W przekładzie polskim:

Niecnych Nowata rozdwojeń, nieszczęśni wy, pilnie się strzeżcie,
Zaś z katolickim też ludem w jedności bra­terskiej się łączcie;
Kwitnąć ma jedna wciąż wiara, od dawna w Kościele złożona,
Paweł statecznie ją chowa i Piotra świętego Stolica
.