STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA NAJLEPSZYCH MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Nasza literatura antymodernistyczna - Bp Czesław Sokołowski

Znalezione obrazy dla zapytania modernizm a protestantyzm 

MODERNIZM A PROTESTANTYZM LIBERALNY

OPRACOWAŁ

KS. [BP] KAZIMIERZ TOMCZAK

PROFESOR SEMINARIUM METROPOLITALNEGO WARSZAWSKIEGO

PRZEDMOWĘ DODAŁ

KS. [BP] CZESŁAW SOKOŁOWSKI

MAGISTER ŚWIĘTEJ TEOLOGII

––––––––

PRZEDMOWA

Reforma! – wyraz ten na zawsze pozostanie wielkim dla tych, których obecny stan rzeczy nie zadowala, a umiłowanie i pragnienie lepszej przyszłości pcha naprzód ku szukaniu świeżych haseł, dróg nowych. Usposobienie to, przyznajmy, rys znamienny ducha ludzkiego jakżeż jaskrawo znaczyło się w dziejach ludzkości! Mówimy w historii o epokach, a te niemal zawsze pochodzą z porywów ducha, szukającego dróg nowych tam, gdzie chodzi o dobro duchowe i cielesne – dobrobyt w najrozmaitszych przejawach. Dobro duchowe ludzkości z całą słusznością ściśle wiążą z dziedziną religijną. Quatrefages nazwał człowieka istotą religijną, animal religiosum. A aksjomat ten znalazł przeobfite potwierdzenie – religijność, jak wykazały rzetelne badania naukowe, jest zjawiskiem powszechnym w życiu ludzkości (1).

Toteż duch reformy i w dziedzinie religijnej należy do zjawisk sporadycznie powstających, a dzieje Kościoła aż nadto wymownie fakty te stwierdzają. Zapewne, że gdzie reforma przykłada rękę do ludzkich ustaw i poglądów, tam możemy zastosować słowa bohatera z naszej przeszłości dziejowej: "co ręka ludzka zbudowała, to obalić może", a i naprawić zdoła. Lecz depozyt Boski, szczytna nauka Chrystusa, jako "nie jest z tego świata" (2), tak też nie według chwilowych kaprysów i upodobań ludzkich ma być zmieniany, czy naprawiany. Boski Założyciel religii chrześcijańskiej powierza ją czujnej straży i troskliwej opiece Kościoła prawdziwego, któremu zapowiada, że będzie z Nim aż do skończenia świata (3), dając mu granitową podwalinę "opokę Piotra" (4), Wodza i Nauczyciela Nieomylnego. W jego ręce złożył urząd podniosły: "utwierdzaj bracię swoją" (5), jego ustanowił rzecznikiem prawej reformy, aby, (że słowa proroka tu zastosować się ośmielimy), postanowiony nad narodami i królestwy "wyrywał, i burzył, i wytracał, i rozwalał, i budował, i sadził" (6).


Ze świętą gorliwością, płynącą z przeświadczenia o szczytnym swym posłannictwie, Kościół odrzucał niepowołane reformy, niosąc uzdrawiające tchnienie w życie swych członków. Bo przyświeca Mu zawsze to hasło podniosłe Idziego z Witerbo: (7) Przystoi, aby święte środki Kościoła niosły ludziom zbawienne reformy, nie zaś zuchwałość ludzka targała się na zniekształcanie świętego depozytu Wiary.

Inaczej być nie może, albowiem, jak to wymownie uczy biskup Bougaud: (8) "Kościół – to prawda, a przecież prawda jest niezmienną. Straży Kościoła powierzono Słowo Boże, a przecież Bóg nie mówi dziś tak, jutro nie. Nadto, dla kogóż to powierzony został Kościołowi ten cenny depozyt? Dla dusz, dla wszystkich dusz, czy żyły one w zaraniu świata, czy też mają zmierzch jego oglądać. A przecież wszystkie te dusze mają to samo prawo do prawdy, te same obowiązki, tak samo powinny wierzyć. Zatem i przedmiot ich wiary powinien być jeden i ten sam. Nie można nauczać jednych dusz wręcz przeciwnie temu, czego się uczyło drugich. Nareszcie, (pyta), któż ustanowił Kościół na to, ażeby uczył dusze prawdy? Chrystus – Słowo Wcielone. On sam natchnął Ewangelie, ustanowił rozmaite stopnie hierarchii Kościelnej, dał skuteczność sakramentów. Nikt więc nie ma praw tknąć tego wszystkiego pod karą stracenia Wiary w skuteczność, przywiązaną do formuł, jeżeli te nie będą już tymi samymi, jakie ustanowił Chrystus" (9).

A jednak w ostatnich czasach nawet pośród katolików zjawił się prąd sprzeczny z poglądem szczerze katolickim, ruch nowy, którego ogólną, zewnętrzną, że tak powiemy, cechą była emancypacja z pod autorytetu kościelnego. Nazwano go początkowo amerykanizmem (10), a od szukania nieprawnej wolności – liberalizmem, a raczej liberalnym katolicyzmem.

Liberalni katolicy pełną piersią wołali o reformy w Kościele: reformę w nauce, aby nagięła się do wymagań nowoczesnej myśli, – o reformę ustroju i instytucji kościelnych, aby w ten sposób Kościół dostosował się do ideałów społecznych, życiowych itp. nowoczesnej kultury i wzmożonego postępu. W podejmowanych reformach stanęli liberalni katolicy od razu na zgubnym stanowisku. Zamiast tego, by przejąć się ideałem mądrości Chrystusowej i zapragnąć, aby Kościół wniósł ten szczytny ideał w życie nowoczesne: stał się według zapowiedzi Zbawiciela dobrym zaczynem (11), przenikającym umysły i serca ludzkości, – liberalni katolicy poczęli godzić naukę Chrystusową z "mądrością świata tego" (12), wychodząc poza Kościół, a stamtąd, niepomni boskości tej instytucji, ujrzeli na niej zmarszczki starości, nawet symptomaty marazmu, które im wskazało oko, pozbawione światła wiary i podyktowało serce, ostygłe w ufności ku Temu, który rzekł: "Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata" (13).

Toteż rzucane hasła brzmiały jakoś obco i przypominały ten zły posiew, który w przypowieści Chrystusowej "nieprzyjazny człowiek" zaszczepił na niwie Pańskiej (14). Uderzając o opokę Piotrową musiały się odbić, jako fale mętne, spadając w chaotycznym powikłaniu w umysły i serca niefortunnych ich twórców (15).

Liberalizm katolicki począł powoli krystalizować się w pewien system, szukał usprawiedliwienia dla swych haseł w nowszej filozofii, w wymaganiach krytyki, jak sądził, naukowej, historycznej. Rozpoczęła się walka w pismach i w broszurach pomiędzy "postępowymi" katolikami a obrońcami dawnych utartych poglądów w nauce katolickiej: dogmatyce, historii Kościoła, naukach biblijnych itp.

Niemiecki pisarz Albert Ehrhard, Francuzi Loisy, Laberthonnière, Anglik Tyrrell i in. dziełami swymi wywołali ożywiony ruch polemiczny w piśmiennictwie katolickim. U nas, poza wzmiankami najczęściej natury bibliograficznej, o ruchu tym panowało milczenie. Dopiero profesor M. Zdziechowski broszurką swoją Pestis perniciosissima. Rzecz o współczesnych kierunkach myśli katolickiej (Warszawa 1905) obudził zainteresowanie w tej kwestii pośród czytającego ogółu. Przyznać należy, że ten "powiew z dziedziny współczesnych kierunków myśli katolickiej" – jak profesor M. Zdziechowski nazywa swą pracę (str. V) zastał na ogół nasze społeczeństwo nie przygotowane do urobienia sobie opinii o zadaniach i kierunkach liberalnego katolicyzmu, które autor niesłusznie przeceniał (16). Znakomitą odprawę broszurce prof. M. Zdziechowskiego, a zarazem cenne wiadomości o liberalnym katolicyzmie dał ks. J. Rostworowski T. J. drukując art. w cyklu Pod dzisiejszą apologetykę. Z nowych kierunków myśli katolickiej (na tle broszury prof. M. Zdziechowskiego "Pestis perniciosissima") i Liberalny katolicyzm w "Przeglądzie Powszechnym" (17).

A tymczasem liberalny katolicyzm zuchwałością swych twierdzeń obudził czujność Naczelnej Władzy Kościoła, która d. 3 lipca 1907 r. wydała specjalny dekret Lamentabili sane exitu (Decretum S. R. et. U. Inquisitionis), potępiający 65 zdań nowoczesnego liberalizmu katolickiego (18). Dokument ten, zwany czasami Syllabusem Piusa X potępia zdania liberalnych katolików o powadze autentycznego nauczania (1-8), o natchnieniu i prawdziwości Pisma św. (9-19), o objawieniu i Wierze (20-26), o osobie i działalności Chrystusa (27-38), o sakramentach w ogólności i w szczególności (39-51), o ustanowieniu i rozwoju Kościoła (52-56), o niezmienności i postępie nauki chrześcijańskiej (57-65). Niezadługo potem, 8 września 1907 r. ukazała się, jako uzupełnienie Syllabusa, słynna encyklika: Pascendi dominici gregis (19), która szerzącemu się liberalizmowi katolickiemu zadała cios śmiertelny.

Nowatorów tych Encyklika nazywa modernistami, bo tak – pisze Ojciec święty – "ogólnie a słusznie ich nazywają". Zwolennicy nowych haseł w dziedzinie literatury i sztuki, nowinkarze, nie uznający żadnych zasad ogólnych, ani estetycznych, ani nawet technicznych, które by obowiązywały artystę, słusznie za bezwzględny indywidualizm, otrzymali od rzetelnej krytyki nazwę "modernistów" (20). Gdy więc ten sam duch nieokiełznanej samowoli wtargnął w dziedzinę religijną, i usiłując swymi mrzonkami subiektywistycznymi o religii, dogmatach wypaczyć święty depozyt Wiary, poruczony Autorytetowi Kościelnemu, nieomylny głos protestu odezwał się silnie i statecznie, odrzucając błędy nowatorów – "modernistów", jako owiane duchem obcym nauce Chrystusowej, – "duchem pychy i uporu". – "Zapatrywania (modernistów) – pisze Pius X – tak ich usposobiły, że gardzą wszelką władzą i nie znoszą żadnych wędzideł, lecz ufając złudnemu przeświadczeniu wewnętrznemu, usiłują zamiłowaniu prawdy przypisać to, co w rzeczywistości położyć należy na karb ich pychy i uporu".

Poglądów swych moderniści nie ułożyli w jakimś systematycznym powiązaniu. "Zapatrywań swych – dodaje papież – (moderniści) nie przedstawiają w pewnym porządku i systematycznie, lecz rozrzucają je i rozrywają jedne od drugich, aby się wydawało, że w swych twierdzeniach są oni jakoby niezdecydowani, chwiejni, w istocie jednak mocno i wytrwale ich się trzymają". Toteż encyklika Pascendi ujmuje systematycznie wszystkie hasła i błędy nowatorów, wskazuje ich źródło filozoficzne i historyczne, jak to analiza tego dokumentu wskazuje! (21)

A ujęcie modernizmu w Encyklice prawdziwie genialne! Ks. J. Pawelski T. J. słusznie to podkreśla w art. Katolicyzm a modernizm (22), widzi "niezwykłość Encykliki" w tym, że, "dostrzegłszy jedność ideową mnogich a różnych objawów, pierwsza łączy je w jedną syntezę". Jak zaś po mistrzowsku synteza ta wypadła, "najlepszy dowód w tym, że główny przedstawiciel modernizmu, angielski ex-Jezuita Tyrrell, w odpowiedzi swej na Encyklikę, przyznał i podziwiał nawet dokładność tego dokumentu w odtworzeniu i systematycznym ujęciu modernistycznych idei" (23).

Mając do poznania modernizmu, tak znakomite źródło, jakim jest encyklika Pascendi, uczeni katoliccy, analizując, komentując ten dokument papieski, mogli dać szereg prac, wyjaśniających źródła i przejawy zgubnych błędów modernistycznych.

I tak się stało. Około dekretu Lamentabili i encykliki Pascendi powstaje cała literatura antymodernistyczna, w różnych językach pisana, a i dziś widzimy, że par excellence aktualne te zagadnienia poruszają umysły wybitnych filozofów, teologów, historyków, biblistów, socjologów i publicystów.

Pragnąc czytelnikowi polskiemu wskazać drogę do poznania tej kwestii, w niniejszej przedmowie dajemy zarys bibliograficzny z naszego piśmiennictwa antymodernistycznego.

Pierwsze, bez wątpienia, miejsce zajmują artykuły aktualnego zawsze miesięcznika krakowskiego "Przeglądu Powszechnego". Redaktor, ks. J. Pawelski ujmuje w ogólnym zarysie całą kwestię modernizmu w art. Katolicyzm a modernizm (24).

Przy tym zawiadamia, że "Przegląd Powszechny" da cały szereg artykułów o filozofii i teologii, krytyce i egzegezie modernizmu. Zapowiedź ta iści się wspaniale!

Znany i w niemieckiej literaturze z prac filozoficznych, ks. F. Klimke T. J. doskonale omawia podstawę modernizmu Agnostycyzm (25) i nowoczesną jego formę tzw. pragmatyzm w art. Nowa filozofia (26) i Pragmatyzm a modernizm (27). Wspomniany wyżej autor prac o liberalnym katolicyzmie, ks. J. Rostworowski T. J., z głęboką znajomością rzeczy omawia "Dwie filozofie" (28), ujmując charakterystyczne cechy filozofii modernistycznej i zestawiając z nią system filozofii scholastycznej, w której papież Pius X widzi antidotum przeciwko błędnym prądom nowoczesnej filozofii.

Do prac, szczegółowo omawiających różne problematy modernizmu, należy obfitująca w cenne informacje, rozprawa tegoż autora pt. Objawienie i dogmat w teologii katolickiej a w teologii modernizmu (29) i jej ciąg dalszy, drukowany jako art. Ewolucja dogmatu w modernizmie (30). Ks. L. Rudnicki T. J. omówił inny problemat modernizmu – kwestię istnienia Boga w art. Z problemów modernizmu. Idea Boga w teorii Le Roy'a (31). Odnośnie do modernizmu w naukach biblijnych "Przegląd Powszechny" (32) dał art. ks. A. Condamina T. J. pt. Krytyka biblijna modernizmu. Wreszcie błędy "modernizującego na swój sposób" Wincentego Lutosławskiego jasno i wszechstronnie zbił ks. J. Urban T. J., w art. Katolicyzm eleuzyński, drukowanym w ostatnich zeszytach "Przeglądu Powszechnego" (33).

"Przegląd Kościelny" poznański, znany ze swej ruchliwości, już w 1904 r. drukował studium ks. dr. Hozakowskiego, o Alfreda Loisy L'evangile et L'eglise (34). Po wyjściu encykliki Pascendi, ks. S. Okoniewski dał jej przekład polski, Piusa X encyklika o zasadach modernistów i art. Modernizm a Kościół (35). Z innych czasopism większe lub mniejsze prace, dotyczące modernizmu, drukowano jako informacje aktualne, np. ks. A. Szymański dał art. O modernizmie w "Kronice Diecezjalnej Sandomierskiej", w r. 1908. Wspaniale rozwijające się "Ateneum Kapłańskie" (Włocławek) zaraz w pierwszym artykule ks. arcybiskupa Teodorowicza, Pius X a Leon XIII (36) podało ogólną wzmiankę o ruchu modernistycznym, a poza dość licznymi informacjami o nowinkarzach współczesnych, w dziale spraw kościelnych, bibliografii itp. umieszczonymi, wydrukowało pracę ks. dr. J. Ciemniewskiego, U źródeł modernizmu, w której autor obszernie wykazuje wpływ Kanta na podstawę filozoficzną modernizmu (37).

Z osobnych prac, wykazujących błędy modernistyczne, zasługują na uwagę broszura ks. dr. Andrzeja Macko, Znaczenie Encykliki o modernizmie  (38). Autor zebrał artykuły, które drukował w czasopiśmie "Dwutygodnik Katechetyczny" (Tarnów) i ułożył z nich jedną całość. Podał treść encykliki Pascendi jasno i przystępnie, omówił "znaczenie Encykliki dla wiary i Kościoła, – dla nauk teologicznych", zebrał też "głosy przeciw Encyklice i za nią"! W artykułach tych ks. dr Macko zajmująco naszkicował dzieje ruchu modernistycznego za granicą, uwzględnił takież przejawy nowatorskie u nas, dołączając obfitą i cenną bibliografię (np. str. 51-52). Dzięki tej sumienności autora w zaznaczaniu bibliografii literatury modernistycznej i antymodernistycznej, broszura niniejsza doskonale pomaga do zorientowania się w piśmiennictwie, dotyczącym modernizmu.

Inny zgoła charakter posiada książka ks. dr. J. Żukowskiego, Religia wobec pragnień szczęścia (Lwów 1909). Autor daje zarys apologetyczny o prawdziwości religii chrześcijańskiej, jako doskonale rozwiązującej problemat szczęśliwości doskonałej – istotnego celu ludzkości. Pracę swą nazywa "wstępem krytycznym do takiej apologii" (str. VIII). Lecz oprócz pozytywnego stwierdzenia tezy, omawia błędne twierdzenia apologetyczne modernizmu, potrącając słusznie o fałszywy punkt wyjścia nowatorów – agnostycyzm.

Ks. dr J. Żochowski dał przekład dzieła O. Maumusa, Moderniści. Z 2-go wyd. franc. Warszawa 1910 (39). Autor wielostronnie omawia modernizm, uwzględniając przeważnie modernistów francuskich. Niestety! krytyka słusznie zarzuca przekładowi język ciężki, niezrozumiały.

W ostatnich czasach ukazała się broszura ks. I. Charszewskiego pt. Moderniści, modernizanci, antymoderniści – nasi i obcy. 1910. (Nakładem ks. B. Skarzyńskiego). Znany polemista i autor licznych prac religijnych i literackich, ks. Charszewski dawał artykuły o modernizmie w czasopiśmie wileńskim "Słowo i czyn". Niniejsza broszura jest przedrukiem tych artykułów "rozszerzonym i poprawionym". Zaleca ją styl wytrawnego pisarza, werwa polemiczna, uwagi charakteryzujące doskonale ducha modernistycznego, a zwłaszcza omówienie objawów pro i contra w dziedzinie modernizmu wśród naszych pisarzy i działaczów. Toteż broszurę czyta się z żywym zajęciem i niemałym pożytkiem.

Na ostatek czytelnikowi polskiemu polecić musimy rzecz o modernizmie, opracowaną przez ks. profesora A. Szlagowskiego w jego Wstępie ogólnym do Pisma św. (t. III, Hermeneutyka, Warszawa 1908, str. 206-231). W treściwym ujęciu ks. A. Szlagowski wskazuje genetycznie rys historyczny zasad modernistycznych, streszcza te zasady, zwłaszcza podaje naukę modernistów o Piśmie św. To wszystko zamyka obiektywna, choć treściwa krytyka zasad modernistycznych. Literaturę przedmiotu autor uwzględnia obszernie, cytuje polskie prace, które ukazały się aż do chwili wydrukowania wspomnianego Wstępu do Pisma św. (1908 r.). Przyznać należy, że treściwy wykład ks. dr. A. Szlagowskiego nie stracił na aktualności i wobec prac ostatnich dwóch lat.

Sprawę modernizmu przystępnie omawiał ks. profesor A. Szlagowski w Konferencjach rekolekcyjnych w. r. 1909 (40), rozwijając w podniosłym opanowaniu tematy: konf. I. Wiara w pojęciu katolickim a modernistycznym; konf. III. Prawda według nauki Kościoła oraz twierdzeń modernistów.

Przebiegliśmy zarys naszej literatury antymodernistycznej, poznaliśmy prace gruntowne, choć nieraz dorywczo pisane naszych filozofów i teologów. Czytelnik polski może się tedy poinformować w sprawie modernizmu, sięgając do rodzimego piśmiennictwa. Zapewne, że Zachód katolicki wykazać się może bez porównania większym w tej dziedzinie dorobkiem. Mamy jednak nadzieję, że i u nas czas przyniesie nowe prace wprost lub ubocznie dotykające zagadnień, poruszonych przez modernizm. Da takich prac zaliczamy dzieło ks. dr. J. Kaczmarczyka, Bóstwo Chrystusa – istotą Ewangelii (Kraków 1910). Autor bowiem omawia i zasadniczo zbija poglądy na osobę i dzieło Chrystusa, głoszone przez protestantów-racjonalistów niemieckich, Harnacka, Weinla – tych ojców duchowych modernistów katolickich.

I praca ks. profesora K. Tomczaka, którą dajemy jako Nr 2 "Współczesnych zagadnień podstawowych" ma być tą cegiełką skromną dorzuconą do budowy naszej literatury antymodernistycznej. Autor bowiem, omawiając zasadnicze poglądy modernistów, przede wszystkim pragnie wykazać wpływ teologii liberalnej protestanckiej na uformowanie bałamutnych twierdzeń nowatorów katolickiej nauki teologicznej. Wpływ taki racjonalizmu niemieckiego nie ulega dziś najmniejszej wątpliwości (41).

W Encyklice wskazał to wyraźnie papież Pius X, gdy wykazując zgubne następstwa modernizmu – "ateizm i zniszczenie wszelkiej religii", dodał: "na drogę tę wstąpił najprzód błąd protestancki, kroczy nią błąd modernistyczny: podąży nią niebawem ateizm" (42).

Zresztą i ostatnie zdanie (65-te), potępione w Syllabusie Piusa X na to samo wskazuje: "Katolicyzm dzisiejszy nie da się pogodzić z wiedzą prawdziwą, o ile nie przekształci się na pewien chrystianizm bezdogmatyczny, to jest na szeroki i liberalny protestantyzm".

Ks. profesor K. Tomczak, opierając się na pracy prof. dr. F. X. Kiefla Die Enzyklika "Pascendi" im Lichte der modern-philosophischen Entwicklung, drukowanej w czasopiśmie: "Hochland" (ze stycznia 1908 r.), w drugiej części swej broszury wykazuje dowodnie, że hasła modernistyczne w teologii niemieckiej protestancko-liberalnej znalazły upragniony przez naszych nowinkarzy rozwój, lecz niestety przeżyły się i kończą, według zdania samych ich zwolenników, – bankructwem!

Jest to zatem nowy punkt, opracowany w naszej literaturze antymodernistycznej. Toteż pracę ks. profesora K. Tomczaka pragniemy rozpowszechnić (43) wśród czytającego ogółu polskiego, aby w myśl naszego hasła "Nil nisi verum" niosła rzetelne informacje w sprawie modernizmu, która, bodaj czy nie coraz więcej, staje się u nas kwestią aktualną – palącą! (44)

X. Cz. Sokołowski.

mag. teolog., profesor teologii dogm.
w Seminarium Metr. Warsz.

–––––––––––


Modernizm a protestantyzm liberalny. Opracował Ks. Kazimierz Tomczak, profesor Seminarium Metr. Warsz. Przedmowę dodał Ks. Cz. Sokołowski, M. Ś. T. Warszawa 1911, ss. 5-22.

Przypisy:

(1) Por. świadectwa uczonych w rozprawie X. Dr. I. Radziszewskiego, Geneza religii w świetle nauki i filozofii, "Ateneum Kapłańskie", Włocławek 1909 r., t. I, str. 234-239.

(2) Jan XVIII, 36.

(3) Mt. XXVIII, 20.

(4) Mt. XVI, 18.

(5) Łk. XXII, 32.

(6) Jerem. I, 9.

(7) "Homines per sacra immutari fas est, non sacra per homines". Z mowy na otwarcie Soboru Lateraneńskiego V (1512 r.).

(8) Kościół, tłumaczenie polskie, Warszawa 1907, str. 103.

(9) Por. też art. Kościół ks. Cz. Sokołowskiego w "Podręcznej Encyklopedii Kościelnej", Warszawa 1910, t. 21-22, zwłaszcza str. 345-346.

(10) Por. art. ks. Wł. Ledóchowskiego T. J. w "Przeglądzie Powszechnym" z r. 1899 (t. LXII), str. 131...; tegoż art. dał "Przegląd Katolicki", Warszawa 1899, str. 241..., 258; ks. A. Szlagowski, w dziele Leon XIII. Żywot i prace, str. 117-123; ks. H. Przeździecki, art. Amerykanizm, w "Podręcznej Encyklopedii Kościelnej", 1904 r., t. I-II.

(11) Mt. XIII, 33.

(12) I Korynt. I, 20.

(13) Mt. XXVIII, 20.

(14) Mt. XIII, 24-30.

(15) Zwolennikiem tych haseł był u nas mnich-apostata I. Wysłouch, piszący pod pseudonimem Antoniego Szecha. O pierwszych krokach Szecha i jego liberalizmie zob. broszurę ks. Cz. Sokołowskiego, Czy Antoni Szech jest heretykiem? Warszawa 1906 r.

(16) Por. ks. Cz. Sokołowski, Z dziedziny nowszej apologetyki, art. w Notatkach bibliograficznych Biblioteki dzieł chrześcijańskich, Warszawa 1905, n. 12, str. 177-184.

(17) Kraków 1905, t. LXXXV, str. 313...; LXXXVI, str. 29...; 364...; LXXXVII, str. 85...; 1906 r., t. XC, str. 176... i osobne odbitki w cyklu Broszury o chwili obecnej, Kraków 1906 r. – Błędy prof. M. Zdziechowskiego, zbijał też znany pisarz polemista ks. I. Charszewski w dziele Moderniści, modernizanci itd., 1910.

(18) Podaje go wraz z dobrym przekładem polskim ks. prof. Antoni Szlagowski, Wstęp ogólny do Pisma św., t. III. Hermeneutyka, Warszawa 1908, str. 281-292.

(19) Najlepszy polski przekład dał X. S. Okoniewski, Piusa X Encyklika o zasadach modernistów. Poznań 1908, str. 1-54.

(20) Por. H. Struve, Anarchizm ducha u obcych i u nas. Studium krytyczne. (Odbitka z "Biblioteki Warszawskiej"). Warszawa 1899.

(21) Polski czytelnik znajdzie analizę, wplecioną w tekst przekładu X. S. Okoniewskiego, cyt. wyżej.

(22) Druk. w "Przeglądzie Powszechnym", 1908, t. XCVII, str. 6*-20*.

(23) "Przegląd Powszechny", t. cyt., str. 9*-10*.

(24) Cyt. wyżej.

(25) "Przegląd Powszechny", 1908, t. XCVII, str. 52-71; 233-258; 409-435; t. XCVIII, str. 94-118.

(26) Tamże, t. C, str. 1-26.

(27) Tamże, t. C, str. 173-183.

(28) Tamże, t. C, str. 321-344.

(29) "Przegląd Powszechny", t. CII (1909 r.), str. 356-380; t. CIII, str. 89-102.

(30) Tamże, t. CIV (1910 r.), str. 1-16.

(31) Tamże, t. XCVIII (1908 r.), str. 11-35; 353-371.

(32) T. XCVII (1908 r.), str. 155-167.

(33) T. CVII (1910), str. 301-327; t. CVIII, str. 29-45; 190-213; 375-394.

(34) T. V, str. 169-180; 249-257; 329-338; 417-431.

(35) "Przegląd Kościelny", t. XII, 1908 r., str. 241-266; 337-376. Praca X. S. Okoniewskiego wyszła w osobnej odbitce (Poznań 1908).

Wielce niedokładny przekład Encykliki, a nawet błędami zniekształcony wyszedł w Warszawie pt. Piusa X Encyklika o modernistach, wydana 8 wrz. 1907 r. Tłomaczenie dosłowne z francuskiego dziennika kat. "La croix" przez A. S., 1908. To samo należy powiedzieć o skróconym wydaniu Encykliki przez czasopismo "Myśl Katolicka", Częstochowa.

(36) T. I (1909 r.), str. 1-12.

(37) T. I, str. 193-208; t. II, str. 9-22; 121-135; 333-348. W osobnej odbitce wyszła ta praca 1910 r. Zaznaczamy, że inne dziele tegoż autora, O akcie wiary ze stanowiska nowożytnej psychologii, Poznań 1907, nie można zaliczać do antymodernistycznej literatury. Błędy w tej pracy, tchnące nowatorskimi aspiracjami, wykazał ks. J. Rostworowski T. J. w "Przeglądzie Powszechnym", t. XCVI (1907 r.), str. 420-423; omówił je też ks. I. Charszewski w dziele Moderniści, modernizanci... 1910.

(38) Tarnów 1909.

(39) N. I cyklu Wiedza i Prawda wydawn. księgarni M. Szczepkowskiego, Warszawa, Nowogrodzka 21.

(40) Rocznik VI, Warszawa 1909, księgarnia "Kronika Rodzinna".

(41) Por. np. o wpływie protestantów na dzieła modernisty A. Loisy uwagi ks. dr. Hozakowskiego w "Przeglądzie Kościelnym", Poznań (1904 r.), t. V, str. 427-450.

(42) Tłumaczenie polskie, cyt. wyżej, str. 39.

(43) Autor drukował swą pracę w "Miesięczniku Sem. Mohil.", Petersburg 1908, marzec, str. 4-8; kwiecień, str. 1-6; maj, str. 1-8, pt. Encyklika "Pascendi" w świetle filozofii nowożytnej. Dajemy ją w przeróbce i z uzupełnieniami.

(44) W czasie druku niniejszej broszury ks. dr A. Dobroniewski dał jako n. 27 wydawnictwa "Głosy na czasie", Poznań 1911, przystępnie opracowaną książkę: Modernizm i moderniści (str. 158+2 nieliczb.).