STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA NAJLEPSZYCH MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 11 listopada 2015

Ks. Kiersztyn i ks. Natanek nie są pierwszymi, którzy szkodzili i szkodzą przesłaniu Rozalii Celakówny

 
   Bardzo ciekawy fragment dokumentu z ok. 1950 roku. Przy postaci Rozalii Celakówny i sprawie intronizacji szatan krążył i mącił od samego początku. Niewiele brakowało, aby sprawa Rozalii Celakówny wylądowała w koszu na śmieci ze względu na wizjonerów takich jak w/w kapłani. Ks. G. i pani K. pisali apele do Bieruta o intronizację!!! 
Dokument z archiwaliów Ojców Paulinów. Pseudonimy książki "Rozalia Celakówna, pielęgniarka szpitala św. Łazarza w Krakowie" występują w dokumencie ze względu na obawę przed komunistycznymi służbami. Książka ta posiadała zezwolenie kurii częstochowskiej i była odbita w maszynopisach z fotografiami. Natomiast ksiądz G. oraz owa pani K. występują w dokumencie z imienia i nazwiska, bo sprawa swego czasu była głośna. 

"W związku z pracą X. Dr. R. W. i X. Mgr. F. K. pt. „ Rozalia Celakówna, pielęgniarka Szpitala św. Łazarza w Krakowie” może nie będzie zbytecznym ujawnić, jak szatan nasrożył się przeciw tejże Rozalii, a to w związku z jej ideą osobistego poświęcenia się Najśw. Sercu Jezusowemu oraz intronizacją tegoż Serca.
 
Jak wiadomo z historii kultu Serca Bożego, w swym rozwoju doznał on wielu niezwykłych przeszkód i prześladowań nie tylko ze strony jansenistów francuskich albo rządu carskiego, pruskiego i in., lecz także od dzieci Kościoła. Najbardziej jednak srożył się szatan wiedząc zapewne, że ten kult wydrze mu wiele ofiar. 

Sama św. Małgorzata Maria za swe nabożeństwo do Serca Jezusowego oraz krzewienie go wśród innych ściągnęła na siebie wiele upokorzeń, jak wyznaje, opozycji i zmartwień najpierw ze strony współsióstr (zob. „Vie et oeuvres…” II, 104 s.), a potem niektórych kapłanów, a nawet i Biskupów we Francji, którzy objawienia dane św. Wizytce uważali za złudzenia, a ją samą za histeryczkę, o czym mówi ks. Bougand. 

Toteż gdy Święta skarżyła się przed Zbawicielem, dlaczego zamiast jej pośrednictwa „nie wybiera sobie osób z autorytetem i wiedzą”, które by miały „wielkie znaczenie” przed światem - On dał jej do poznania, że nie posługuje się tym w celu potęgą ludzką, gdyż nabożeństwo i królestwo tego Najśw. Serca ustali się nie inaczej, jak tylko przez narzędzia liche i wzgardzone i to wśród przeciwności, by niczego nie przepisywano potędze ludzkiej i że pomimo opozycji i przeciwności… To Serce zapanuje i sprawi, iż Je poznają i umiłują także ci, którzy by się temu sprzeciwiali.” (Pie, II, 473). 

„Gdy szatan rozniecał w tym względzie opozycję i sprzeciwy, pisze św. Małgorzata kiedy indziej, które były o wiele większe, niż mogę to wypowiedzieć…, dobroć Jego (Jezusa) podnosiła moja odwagę…: Czemu się boisz? Będę panował mimo szatana i tych wszystkich, którzy temu będą się sprzeciwiali (Pie, II. 464 s. col. 1), „Nie dziwmy się, pisze dalej, że są opozycje i sprzeciwy, które szatan wznieca, bo ufam, że ten Zbawiciel dusz naszych podtrzyma Sam Swe Dzieło”… (Pie, II, 536 s.) „Odwagi więc, zachęca matkę de Saumaise, nie ustawaj wcale z racji różnych przeciwności… szatan zostanie zawstydzony, a To Boże Serce mimo niego ustali panowanie Swe i Królestwo”… (Pie, II, 425) „Przedłużaj… mężnie w dalszym ciągu to, co przedsięwzięłaś dla Jego chwały w ustalaniu Królestwa tego Boskiego Serca, które będzie królowało mimo szatana i tych wszystkich, którzy zechcą temu się sprzeciwiać. Lecz teraz czas czynienia i cierpienia w milczeniu…” (Pie, II 428, col. 1). 

O podobnych zabiegach złego ducha wiadomo również z historii Straży Honorowej”, „Powszechnego Przymierza Kapłańskiego”, a w ostatnich latach u nas w Polsce – w związku z Dziełem osobistego poświęcenia się Najśw. Sercu Jezusowemu. Aby przeszkodzić rozwojowi tej zbawczej idei, szatan bardzo sprytnie zbudował tamę. Obrał sobie dwie ofiary: ks. G. i p. J. K. oraz przez nich postanowił skompromitować nowe Dzieło Najśw. Serca Jezusowego w Polsce, pobudzając ich do szerzenia idei intronizacyjnej drogą zupełnie niewłaściwą, z pominięciem hierarchii kościelnej, a nawet formalnym wobec niej nieposłuszeństwem oraz sprawując ich w końcu na manowce pod względem moralnym. 

Przed obozem i w obozie niemieckim ks. G. był uważany za bardzo dobrego kapłana i faktycznie takim był. Tam zapoznał się z ideami osobistego poświęcenia się intronizacji według wizji Rozalii Celakówny… Tam też ślubował, iż gdy wyjdzie szczęśliwie z obozu, całe swe życie kapłańskie poświęci szerzeniu tych idei. I rzeczywiście, po uzyskaniu wolności już w r. 1945 rozpoczął bardzo gorliwie głosić osobiste poświęcenie się po parafiach podczas swych misyj i rekolekcyj. Do pewnej parafii udał się nawet sam śp. Książę Kardynał Sapieha, by osobiście przyjrzeć się jego pracy misjonarskiej i pobłogosławił mu… W związku z ową akcja misjonarską ks. G. niejednokrotnie prosił spowiednika Rozalii Celakówny, by wypożyczył mu jej pisma. Ów spowiednik uważając, że jeszcze nie przyszła na to pora oraz jakby instynktownie czegoś się obawiając, przez dwa lata mu tego odmawiał; wreszcie uległ prośbom i wypożyczył ks. G. całość pism Rozalii w maszynopisie. Był to bardzo nieroztropny krok, który spowodował bolesne następstwa dla Dzieła osobistego poświęcenia się i spowiednika Rozallii. 

Wkrótce potem szatan pobudził biedną panią K., mężatkę, ze wsi Kasiny Wielkiej, arch. krakowskiej do chorobliwych wynurzeń wobec ks. G., głoszącego tam misje, a ten nie rozpoznawszy w niej działania szatańskiego, skojarzył to z pismami i wizjami R. Celakówny, z którymi swą penitentkę zapoznał. Gdy następnie zaczął z nią układać różne memoriały - m.in. do Prezydenta PRL, w ich treść pozwolił sobie włączyć teksty z wizji i słów Rozalii. Stało się to nie tylko bez wiedzy jej spowiednika, lecz wbrew jego kilkakrotnym i najmocniejszym protestom. Gdy się on dowiedział po raz pierwszy, że ks. G. z panią K. powołują się na Rozalię, bardzo się zmartwił i oznajmił: 

„Ks. Janie, stanowczo proszę w swych memoriałach nigdy nie powoływać się na Rozalię Celakówną, ani razu nie wymieniać jej nazwiska, nie przytaczać jej wizji lub słów, ani też nie zestawiać jej z panią K.… - Dlaczego? - Rozalia już zmarła i definitywnie wiadomo, jakie było jej życie. Natomiast pani K. jeszcze żyje i jaki będzie jej koniec, nie wiemy. Po wtóre, nie znam jej, nigdy z nią się nie spotkałem, nie badałem jej stanu duszy ani pism i na razie nie mam żadnego argumentu, że jest to dusza mistyczna, że mówi prawdę; przeciwnie, to, co ks. Jan o niej referuje, budzi poważne zastrzeżenia. Dlatego proszę stanowczo zwrócić mi natychmiast maszynopis pism Rozalii…”. Było to latem 1950, jeśli nie wcześniej.

 W parę tygodni później przeciw powoływaniu się na pisma Rozalii przez ks. G. zaprotestowali również członkowie byłego Sekretariatu Dzieła Osobistego Poświęcenia się Najśw. Sercu Jezusowemu. Wtedy uroczyście, jednomyślnie i głośnie żachnęli się: „To szatan przez ks. G. i panią K. usiłuje skompromitować nasze Dzieło Osobistego Poświęcenia się Najśw. Sercu Jezusowemu.” Wtedy też ks. G.– jeśli by nie zaprzestał powoływać się na pisma Rozalii Celakówny – zagrozili wytoczeniem sprawy sądowej. Ks. Jan G. bardzo się na to oburzył i obraził: „Jak to? zamiast mi podziękować, że tak gorliwie zająłem się ideą Rozalii, chwałą Serca Jezusowego i Jego Intronizacją, to Ksiądz ze swymi Panami przeszkadza mi? Widocznie Ksiądz mi zazdrości, że więcej przejąłem się tą ideą, że pojąłem ją szeroko, jak należy, i że – nie zwlekając – więcej czynię dla jej zrealizowania!”. Protesty przeciw ks. G. zarówno ustne, jak i na piśmie, były ponawiane kilkakrotnie. Lecz niestety, pism Rozalii on nie zwrócił, a co zdołał wpierw puścić w swych maszynopisach, zupełnie wystarczyło, by niektórzy czytający mogli mieć podejrzenie, że ks. G. a spowiednik Rozalii lub może i Sekretariat Dzieła Osobistego Poświęcenia się Najśw. Sercu Jezusowemu – to jedno i to samo. Oto, w jaki sposób ks. Jan G. i Janina K. spełnili plan szatański i rzucili plamę piekielną na wielkie same w sobie i zbożne idee Rozalii oraz na prawomyślność wszystkich, co by na te idee się powoływali. I tu można skonstatować bardzo smutny fakt: gdy Chrystus przemówi gdzieś do jakiejś duszy przez Siebie rzeczywiście wybranej, tedy na uznanie i uwzględnienie Swej boskiej mowy, Swych życzeń lub boskich zamierzeń, musi czekać całymi dziesiątkami lat, a niekiedy i dłużej… Gdy natomiast przemówi szatan, wnet osiąga swój cel i już przeszło 10 lat, jak w tym względzie triumfuje w Polsce w stosunku do świętobliwej Rozalii i jej idei. Nie spodobało mu się ani ona, ani Nowe Dzieło Najśw. Serca Jezusowego i na skutek jego działania piekielnego nie udało się dotąd m.in. wydrukować o tejże Rozalii ani jednego artykułu! A przecież też Celakówna wcale nie znała ani ks. Jana G., ani jego biednej penitentki z Kasiny. Czy dlatego, że z podpuszczenia diabelskiego powoływali się oni na wizje i przeżycia wewnętrzne Rozalii – pochodząca od Boga idea intronizacyjna w ujęciu Encyklik papieskich i objawień św. Małgorzaty Marii ma utracić swoje znaczenie? A owe wizje Rozalii miałyby przez to okazać się zwodniczymi i próżnymi? Czyż to, co jest prawe i z ducha Bożego poczęte, o czym mówi wprost każda strona pism Rozalii, ze względu na upadek ks. G. i Janiny K. ma być wrzucone do kosza? Czy dlatego misja Rozalii ma być udaremniona i pogrzebana? Czy piękne zeznania świadków świętobliwego jej życia oraz 50 podziękowań za uzyskanie nadzwyczajnych uzdrowień i łask dojdą wskutek tejże przyczyny do grobu? I czy na wykrycie prawdy znów trzeba będzie aż 50 lat lub 100 lat?
 
Wydaje się, że praca X. Dr. H. W. i X. Mgr. F. K. omawianą kwestię w zupełności wyświetlają i likwidują! Oby zatem szatan był możliwie rychlej zawiedziony i zawstydzony!".
 
Z archiwum sekretariatu dzieła wraz z o. Dobrzyckim - spowiednikiem Rozalii Celakówny

Za: http://www.traditia.fora.pl/wypaczanie-przeslania-pana-jezusa-do-rozalii-celakowny,57/ks-kiersztyn-i-ks-natanek-nie-sa-pierwszymi-ktorzy-szkodzili,7376.html