Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

piątek, 6 listopada 2015

Kongresy intronizacyjne - niekatolickie rozumienie objawień Rozalii Celakówny*

    Od maja 2014 r. do chwili bieżącej odbyło się w Polsce już pięć jednodniowych „Kongresów dla Społecznego Panowania Chrystusa Króla”. Ich inicjatorem jest Stowarzyszenie "Klub Fides Et Ratio". Analiza treści kongresów i prelegentów (np. edycje I i II; edycja V) wskazuje, że stanowią ciekawą mieszankę idej, łączącą polskich integrystów od konserwatywnego Novus Ordo po sedewakantystów. Samo w sobie byłoby to dobre, gdyby nie jedna, bardzo niepokojąca domieszka. Poprzez dobór zapraszanych prelegentów wywodzących się m.in. z kręgów sympatyków śp. Księdza Tadeusza Kiersztyna organizator kongresów promuje prywatne, niezatwierdzone przez Kościół objawienia powstające w ww. kręgu. O problemach tego dotyczących pisaliśmy na „Młocie” kilka lat temu, np. w recenzji książkowego wywiadu z ks. Stanisławem Małkowskim.

Nic się od tego czasu nie zmieniło:

1) Teologia kiersztynowców zawiera błędy w odniesieniu do kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. 

2) Prywatne objawienia nie są badane ani zatwierdzane przez Kościół…. i nie wydaje się, by mogły być, bowiem w tych kręgach (kiersztynowcy, ks. Natanek, Adam Człowiek) mają one charakter codziennej „gorącej linii” z nieba.

W tym ujęciu tradycyjna Msza łacińska czy też walka z masonerią i modernizmem zdają się być nośnikiem do promocji pomysłu intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Czy tradycjonaliści zapraszani na kongresy intronizacyjne powinni swą obecnością dawać na to przyzwolenie? Czy godzi się wygłaszać referaty dotyczące spraw autonomicznych, np. liturgii przedsoborowej, encykliki Quas Primas Piusa XI itp., itd. nie dostrzegając ogólnego kontekstu, jaki tu się szykuje?

Uważam uwikłanie tradycjonalizmu katolickiego w prywatne objawienia za jedno z największych zagrożeń, przed jakimi możemy stanąć. Byłoby to zresztą dogłębnie sprzeczne z istotą naszego podejścia do świata, opartego o filozofię realistyczną. Katolicyzm głosi, że powinniśmy podejmować decyzje w oparciu o analizę faktów i wnioskowanie rozumowe. Charyzmatycy uważają, że nasza religijność (i nie tylko) powinna się opierać o uczucia i doznania, na które trzeba się otworzyć. Objawieniowcy podejmują swoje decyzje w oparciu o nierozeznany przez Kościół głos, który traktują jako wolę Pana Boga. Nie chciałbym nikogo urazić, ale metodologicznie podejściu temu najbliżej jest do szamanizmu, czy ogólniej – religij pierwotnych.

Nawet jeśli przez pewien czas medium głosić będzie doktrynę w miarę katolicką, to pozostaje pytanie, czy kiedyś nie przestanie. Przecież słynna przez lata sekta z Palmar de Troya zaczynała właśnie w ten sposób: od kontestowania posoborowia lat 70-tych XX wieku. Wizjonerzy i związane z nimi kręgi zapraszały arcybiskupa Lefebvre’a, który ich przekierował do arcybiskupa Thuca. Niezłomny wietnamski hierarcha bez wystarczającego zbadania sprawy (spowodowanego w szczególności barierami językowymi) uwierzył w prawdziwość objawień maryjnych w Palmar, po czym wyświęcił na kapłanów świeckich członków zakonu karmelitanów od Najświętszego Oblicza, a pięciu spośród nich udzielił sakry biskupiej. Zaledwie dwa lata później mieliśmy do czynienia z regularną sektą, której guru (w oparciu o objawienia rzekomego Jezusa Chrystusa) wymyślał nowe dogmaty, reformował liturgię i kanonizował świętych. Do tego wszystkiego mogą doprowadzić fałszywe objawienia.

OD REDAKCJI bloga TENETE TRADITIONES: Bardzo dobry tekst, ale jest to właściwie jedynie wierzchołek góry lodowej. Niestety, ale w środowiskach związanych z tradycją często znaleźć można zwykłych sekciarzy, charyzmatyków itp., wierzących w najróżniejsze fałszywe objawienia (jak choćby np. w szatańskie Medjugorie), często wiele z tych osób wierzy nawet w jakieś własne, prywatne wizje, gdzie bardzo często prawda miesza się z fałszem (jest to działanie czysto diabelskie). Część z tych osób może być wręcz opętana albo w najlepszym przypadku są one chore psychicznie. Sprawa "intronizacji" jest najlepszym przykładem diabelskiego przekłamania, gdzie z dobrej początkowo sprawy (jaką miała być INTRONIZACJA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA) zrobiono herezję niemającą nic wspólnego z tradycyjnym nauczaniem Kościoła.

*Tytuł od Redakcji „Katolika”.