Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 10 lutego 2016

Zmiany w przepisach wielkopostnych prowadzą do utraty ducha pokutnego - Ks. Kevin Vaillancourt

Memento_Homo 
W tym samym czasie, gdy ten biuletyn dociera do domów naszych czytelników na całym świecie, rozpoczął się już czas Wielkiego Postu.



Zakończywszy okres Siedemdziesiątnicy jesteśmy przygotowani do przyjęcia na swe skronie popiołu, uznając tym samym nasz grzeszny charakter i modląc się, byśmy w jakiś sposób zdołali zadośćuczynić za te straszne osobiste występki podczas pokutnego okresu czterdziestu dni modlitwy i ofiary. Wiemy, że szczere wyznanie grzechów nie wystarcza do oczyszczenia: chociaż Sakrament Pokuty odpuszcza karę za grzechy co do ich moralnej winy przed Bogiem, jesteśmy jeszcze zobowiązani do zadośćuczynienia za te wykroczenia, jako że obraziły one Boski Majestat. Kara doczesna za te grzechy nie zostaje całkowicie odpuszczona w Spowiedzi – musi się to dokonać przez modlitwę i dobre uczynki po to, aby nasz pobyt w Czyśćcu nie przedłużył się przez nasze własne zaniedbanie. Kiedy znajdziemy lepszy czas na wykonanie tej wielkiej pracy niż podczas okresu wielkopostnego?



Oprócz czynienia zadośćuczynienia za nasze grzechy, ten czterdziestodniowy okres wyrzeczenia pomaga nam przygotować się do Wielkiego Tygodnia i dorocznego odnowienia w Świętej Liturgii tajemnic naszego Odkupienia. Podczas tygodnia nazwanego wielkim wspominamy dzień po dniu tę część życia Jezusa Chrystusa, która najpełniej wyraża Jego miłość do nas. Przypominając sobie w nabożnym i pokutnym duchu rozbudzonym w naszych sercach w czasie Wielkiego Postu wszystkie te wydarzenia, poczynając od Niedzieli Palmowej, przez Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielką Sobotę i wigilię Wielkanocy, uzyskujemy głębsze zrozumienie prawdziwej natury grzechu oraz tego, jak ważne jest, abyśmy umarli dla grzechu po to, aby móc powstać w wielkanocny poranek do nowego życia w Jezusie Chrystusie. Abyśmy uniknęli zmarnowania łask zyskanych podczas Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia, każdy z nas jest wezwany do publicznego odnowienia naszych Obietnic Chrzcielnych pod koniec ceremonii Wielkiej Soboty, ufając, że od tej pory będziemy żyć jak prawdziwe Dzieci Boże, które lepiej doceniają wszystko to, co Bóg w Swej miłości dla nas uczynił.



To, co zostało powyżej przypomniane, jest tylko streszczeniem tradycyjnych katolickich doktrynalnych i nabożnych nauk odnoszących się do okresu Wielkiego Postu. Uważam, że zajęcie się tymi kwestiami ma duże znaczenie nie tylko dlatego, abyśmy uzmysłowili sobie duchową wartość tego świętego okresu. Chodzi również o to, by wyjaśnić tym, którzy od czasów Vaticanum II zostali doświadczeni modernistycznymi wypaczeniami okresu Wielkiego Postu, że najprawdopodobniej nie rozumieją w pełni tradycyjnych katolickich nauk odnoszących się do tego corocznego okresu modlitwy i pokuty, a tym samym żyją w fałszywej iluzji, czym w ich katolickim życiu jest Wielki Post.



Nasz pierwszy punkt sporny



Moderniści obrabowali katolików z ich tradycyjnych przepisów wielkopostnych niemal z tą samą szybkością, z jaką dokonali zniszczenia Świętej Ofiary Mszy. 17 lutego 1966 roku Paweł VI wydał apostolską konstytucję Poenitemini, która nakreślała nowe "reguły" postu i wstrzemięźliwości, uwzględniając "nowatorskie" rozumienie nowoczesnego pojęcia pokuty oraz "dni pokutnych". Aż do tego czasu, Wielki Post był dla rzymskich katolików okresem czterdziestu dni postu i wstrzemięźliwości, rozpoczynającym się od Środy Popielcowej i kończącym się w Wielką Sobotę, z wyłączeniem niedziel. Według przedsoborowych zasad każdy dzień Wielkiego Postu jest dniem pokuty, kiedy to pod groźbą grzechu przestrzega się ściśle zasad postu i wstrzemięźliwości (1). Była to praktyka stosowana od najwcześniejszych wieków chrześcijaństwa, gdyż nasza Matka-Kościół chce, aby każde z Jej dzieci rozpoczęło okres modlitwy i zadośćuczynienia za grzechy, stosując się do Jej nakazu. Powodem tego jest po prostu fakt, że większość katolików nie podjęłaby się tych ważnych aktów dobrowolnie. Wraz z ogłoszeniem Poenitemini ten wielki publiczny "znak rozpoznawczy" katolickiego życia duchowego (tak samo jak łacińska Msza jest kolejnym tego znakiem) został zastąpiony przez bardziej złagodzonego ducha uproszczonej pokuty, który, jak nam powiedziano, bardziej współgrał z potrzebami współczesnego człowieka.



Poenitemini złagodził katolickiego ducha modlitwy i ofiary w następujący sposób (wg Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 roku, kan.: 1249-1253):



• "Dni Pokuty" zostały wprowadzone w celu większego zaangażowania w akty pobożności, miłosierdzia i samowyrzeczenia. Przypadające co kwartał Suche Dni zostały zlikwidowane.



• "Dni Pokutne" obejmują piątki całego roku, wraz z Wielkim Postem.



• Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa w każdy piątek roku ma być przestrzegana zgodnie z zarządzeniami biskupów danego kraju. 18 listopada 1966 roku NCCB określił dla katolików w Stanach Zjednoczonych, że piątkowa wstrzemięźliwość (wszystkie piątki poza Wielkim Postem) nie jest obligatoryjna, ale tylko "zalecana". Obowiązek wstrzemięźliwości rozpoczyna się z ukończeniem czternastego roku życia.



• Post obowiązuje tylko w dwa dni roku: Środę Popielcową i Wielki Piątek. Poszczenie (dozwolony tylko jeden pełny posiłek na dzień) dotyczy dorosłych (słowo użyte w Kodeksie, oznaczające, że ten obowiązek może rozpocząć się w 18 lub 21 roku życia – tego nie wyjaśnia), aż do ukończenia sześćdziesiątego roku życia.



Trzeba zaznaczyć, że bardzo wielu "tradycyjnych" katolików (przynajmniej w Stanach Zjednoczonych) przestrzega tych posoborowych reguł postu i wstrzemięźliwości.



"Postęp" przez regresję



Niedługo po tym, jak nowe przepisy o poście i wstrzemięźliwości weszły w życie, wielu apologetów tego złagodzenia pośpieszyło z wyjaśnieniem, że na przestrzeni wieków Kościół uznawał za konieczne łagodzenie starożytnych przepisów stosownie do potrzeb każdej epoki, a zatem zmiany z 1966 roku nie były niczym innym, jak tylko kontynuacją tamtej praktyki. Zupełnie nie mogę się z tym zgodzić. Zmiany zainicjowane przez Poenitemini nie idą w parze z regresywną tendencją, jaka się zaznaczyła w pewnych obszarach dyscypliny Kościoła od 1500 roku; symbolizują one raczej jeden z pierwszych wysiłków, jakie podjęli moderniści w celu zmiany dyscypliny Kościoła dla samej idei zmian, a które to miały utorować drogę dla "super-kościoła", którego zarysy naszkicowano w naukach Vaticanum II. Zmiany te są także symbolem ekscytującego okresu, jaki nastał po Vaticanum II, kiedy to moderniści wypuścili cały szereg "próbnych balonów" służących do określenia istniejącego poziomu oporu na zmiany w tradycyjnej dyscyplinie wśród katolików. Ponieważ odnieśli sukces na polu zmiany katolickiego zmysłu dotyczącego pokuty oraz wielkopostnych praktyk pokutnych, zostali przez to ośmieleni do dokonania dalszych zmian, zwłaszcza w odniesieniu do Mszy i Sakramentów.



Trzeba zwrócić uwagę na sofistyczną logikę modernistów stojącą za usunięciem tradycyjnych praktyk wielkopostnych ze współczesnego życia katolickiego. Wydaje się, że stopniowe łagodzenie tych praktyk uznawane było zawsze w kręgach duchowieństwa, wspólnot zakonnych i wiernych za "zło konieczne". Papieże boleli nad dyspensami, jakich udzielali, ponieważ zdawali sobie sprawę, że każde rozluźnienie praktyk pokutnych i dyscypliny otwierało pole dla nadużyć. Gdy zainicjowano złagodzenie przepisów, co do rodzajów pokarmów i częstości ich przyjmowania, to jednocześnie położono wielką uwagę na to, by nigdy nie usunąć czterdziestodniowego postu i wstrzemięźliwości w okresie Wielkiego Postu. Praktyka naśladowania czterdziestodniowego postu Naszego Zbawiciela była uważana za zbyt świętą, by mogła zostać naruszona. Jak Papież Benedykt XIV zauważył w Non ambigimus (30 maja 1741 roku): "Przestrzeganie Wielkiego Postu stanowi symbol chrześcijańskiej walki. Praktykując uczynki pokutne udowadniamy, że nie jesteśmy wrogami Krzyża Chrystusowego. Czyniąc pokutę odwracamy bicze Boskiej sprawiedliwości. Zyskujemy siłę przeciw książętom ciemności, ponieważ zostajemy otoczeni niebiańską pomocą. Jeśliby rodzaj ludzki stał się niedbały w przestrzeganiu Wielkiego Postu, byłoby to ze szkodą dla Boskiej chwały, niesławą dla religii katolickiej i zagrożeniem dla dusz chrześcijańskich. Nikt nie może też wątpić, że takie zaniedbanie stałoby się źródłem niedoli dla świata, publicznej katastrofy i prywatnego nieszczęścia". A zatem w czasie, gdy Kościół łagodził praktyki publicznych aktów pokuty katolików, to nigdy nie majstrował przy samych dniach pokuty, a zwłaszcza przy świętym okresie czterdziestodniowego Wielkiego Postu. Ograniczając liczbę dni postnych do dwóch (Środa Popielcowa i Wielki Piątek) oraz liczbę dni wstrzemięźliwości tylko do piątków Wielkiego Postu, moderniści okradli katolików z ich zwykle stosowanych środków umożliwiających wzrastanie w łasce i samodyscyplinie oraz zadośćuczynienie za grzechy. Co więcej (być może jest to nawet jeszcze gorsze), moderniści przedstawili koncepcję nowych duszpasterskich motywów usprawiedliwiających te uproszczone praktyki pokutne, motywów, które zmieniły wewnętrznego ducha będącego pobudką do ich pełnienia przez to, że zaczęły odwoływać się bardziej do sfery naturalnej niż nadprzyrodzonej.



Przypomnijmy, że Bóg nie nagradza nas wyłącznie za czyny, których dokonujemy, lecz także za intencje skłaniające nas do ich wykonania. Chrystus pouczył nas, że podanie kubka zimnej wody spragnionej osobie jest źródłem naturalnej nagrody (takiej jak: słowo "dziękuję" i być może ciepłe i niewyraźne odczucie, jakiego doznajemy w swym wnętrzu), natomiast podanie tego samego kubka wody "w Jego Imię" przynosi nam nadprzyrodzone błogosławieństwa. Jesteśmy wszyscy wezwani do wzrastania w nadprzyrodzonej zasłudze – łasce, która na nas spływa, gdy wykonujemy naturalnie dobry uczynek, kierując się motywem nadprzyrodzonym (w Imię Chrystusa, z miłości do Boga, jako zadośćuczynienie za grzech, itd.). Bez nadprzyrodzonej intencji stojącej za naszymi czynami stajemy się "sługami nieużytecznymi" w oczach Boga i marnujemy czas, który On nam daje. Stosując powyższe do rozważanego tu tematu, trzeba powiedzieć, że jeśli nasze praktyki pokutne nie będą wykonywane z intencją nadprzyrodzoną, to wtedy nawet to niewiele, co uczynimy, nie przyniesie żadnego owocu i pozbawi duszę łask koniecznych do poczynienia prawdziwego postępu w życiu duchowym.



Po promulgacji Poenitemini duszpasterskie motywy wykonywania uproszczonych wielkopostnych praktyk pokutnych przybrały charakter bardziej naturalny niż nadprzyrodzony. Chociaż w założeniu te akty pokutne miały być wykonywane przez grzeszników pragnących dostąpić darowania swoich grzechów, to uległo zmianie również samo rozumienie natury tych grzechów. Już nie stanowią one obrazy Boga (mówi się nawet katolikom, że dość trudno byłoby coś takiego popełnić), dzisiaj większość grzechów określa się jako wykroczenia przeciw bliźniemu, względnie "społeczności ludzkiej", w której dany człowiek przebywa. Podobnie wielkopostne ograniczanie się w spożywanych pokarmach poprzez post i wstrzemięźliwość jest teraz nie tyle czynem ofiary dokonywanym dla wzmocnienia się w praktyce cnoty i naśladownictwie Jezusa Chrystusa, ale staje się okazją do wyrażenia "solidarności" z biednymi i upośledzonymi ludźmi na całym świecie, którzy dzisiaj cierpią głód i nie mają niczego do jedzenia. Większość katolików, którzy przestrzegają modernistycznej wersji Wielkiego Postu robi tak wyłącznie z motywów naturalnych: szczycą się sami przed sobą, gdy w piątki Wielkiego Postu spożywają prosty posiłek składający się z chleba i zupy, udzielają się w parafialnych kuchniach, żywiąc biednych, co traktują jako sposób na ubogacenie swego społecznego sumienia podczas Wielkiego Postu, a nawet pracując nad różnymi społecznymi projektami mającymi pomóc w wyeliminowaniu niesprawiedliwości człowieka wobec drugiego człowieka, uważają to za akty pobożności w czasie Wielkiego Postu. Naturalne motywy zasługują na naturalne nagrody i życie pozbawione w ten sposób nadprzyrodzonego światła spływającego przez łaskę staje się nudne i apatyczne w służbie Bożej.



Czy może zatem dziwić, że dzisiaj tak mało katolików odnajduje pokój przez pokutę i bezustanne zaparcie się siebie z miłości do Boga? Czy nie widzimy, że wola człowieka nie doznaje wzmocnienia w walce z grzechem i wadami w wielkiej mierze z tej przyczyny, że rozumienie pokuty, jakie ma współczesny człowiek, jest odległe od tradycyjnego katolickiego nauczania – nauczania, które uczyniło świętymi wszystkich, którzy za nim podążyli? Obecnie zbyt wielu katolików poprzez nieustanne wysiłki wyrzeczenia się grzechu i samych siebie oraz praktykowanie cnót nie kieruje się ku Bogu, ponieważ wierzy, że mogą pominąć tak "przyziemne i nieoświecone praktyki", gdy tymczasem mogą dostąpić "zjednoczenia" i "mistycyzmu", co jest bardziej samolubne niż uświęcające. Nie można wznieść się na wyżyny doskonałości, jeżeli najpierw nie zapanuje się nad sobą i nie przezwycięży upadłej natury ludzkiej. Złudzeniem jest, jeśli sądzi się inaczej.



Jako że Wielki Post właśnie się rozpoczął, zalecam wszystkim, którzy szczycą się mianem "tradycyjnych" katolików, aby przeżyli ten czas, przestrzegając prawdziwych, przedsoborowych praktyk. Od tego właśnie będzie zależał Wasz pełny i trwały pokój oraz szczęście w służbie Bożej podczas świąt Wielkanocy.



Ks. Kevin Vaillancourt



––––––––––



Artykuł powyższy po raz pierwszy ukazał się w "The Catholic Voice" z marca 2006 r., OLG Press, 3914 N. Lidgerwood St., Spokane, Washington 99201-1731 USA. (www.thecatholicvoice.org) (2)



Tłumaczył Mirosław Salawa




Przypisy:


(1) Zob. Ks. Franciszek Bączkowicz CM, Posty obowiązujące.












4) Piotr kardynał Gasparri, Katechizm katolicki (Catechismus catholicus).






6) Kardynał Mercier, O umartwieniu chrześcijańskim.



7) O. Paweł Segneri SI, Kazania wielkopostne.






(Przypisy od red. Ultra montes).

Za: http://www.ultramontes.pl/zmiany_w_przepisach.htm