Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

sobota, 30 maja 2015

Zarzut wobec sedewakantyzmu: "Wieczni Następcy" Piotra - o. Martin Stépanich OFM

Uwaga: Ojciec Stépanich był kapłanem zakonnym – franciszkaninem, został wyświęcony w 1941 roku i uzyskał doktorat Świętej Teologii katolickiego Uniwersytetu. Nigdy nie odprawiał Nowej Mszy i prowadził przez lata aktywny apostolat korespondując z katolikami sprzeciwiającymi się błędom Vaticanum II. (O. Martin Stépanich zmarł 18 listopada 2012 r. – Red. U. m.).

Poniższe listy są jego odpowiedzią na często wysuwany wobec sedewakantyzmu zarzut.


30 listopada, 2002

Drogi Korespondencie:

Przytacza Pan fragment z IV Sesji Soboru Watykańskiego I, który stwierdza wyraźnie, że św. Piotr "...jako władca naczelny całego Kościoła będzie miał po wszystkie czasy następców (perpetuos successores)".

Zastanawia się Pan – co zrozumiałe – jak to możliwe, by wciąż istnieli "wieczni następcy" św. Piotra skoro ludzie, którzy w dzisiejszych czasach podają się za papieży, są w rzeczywistości publicznymi heretykami, którzy w związku z tym nie mogą być, jako heretycy, prawdziwymi następcami św. Piotra.

   Istotną sprawą jest tutaj zrozumienie, jaki rodzaj "wiecznej sukcesji" ustanowił w papiestwie nasz Pan Jezus Chrystus.

Czy Chrystus Pan miał na myśli, że w każdym momencie istnienia Kościoła oraz w każdej jednej chwili istnienia papiestwa na tronie Piotrowym powinien być papież?

Natychmiast zdasz sobie sprawę, że nie, Pan Jezus oczywiście nie ustanowił tego rodzaju "wiecznej sukcesji" papiestwa. Wiesz, że przez całe wieki istnienia Kościoła po śmierci każdego papieża następował okres, kiedy nie było żadnego "wiecznego następcy", żadnego papieża zasiadającego na tronie Piotra. Miejsce to stawało się puste na pewien czas, każdorazowo po śmierci papieża. Od śmierci pierwszego papieża wydarzyło się to już ponad 260 razy.

Ale wiesz również, że śmierć papieża nie oznaczała końca "ustawicznego następstwa" papieży po Piotrze.

Rozumiesz teraz, że "brak papieża" nie oznacza "końca papiestwa". Pusty Tron Piotrowy po śmierci papieża nie oznacza stałego wakatu na tym stanowisku. Tymczasowy wakat na Tronie Piotra nie oznacza końca "wiecznych następców w prymacie nad Kościołem powszechnym".

Chociaż nasz Pan Jezus Chrystus – jeśliby tylko taka była Jego wola – mógł tak zarządzić, że z chwilą śmierci jednego papieża inny człowiek natychmiast obejmowałby po nim urząd papieski, to niemniej jednak nie urządził tego w taki sposób.

Nasz Pan uczynił to w taki sposób, w jaki zawsze wiemy, że się to odbywa, tzn. dozwolił, aby po śmierci każdego papieża następował okres przerwy, albo zawieszenia, nieokreślonej długości.

Ta przerwa w papieskiej sukcesji trwała najczęściej kilka tygodni albo miesiąc czy trochę dłużej, ale były okresy, kiedy przerwa była dłuższa i trwała znacznie dłużej.

Nasz Pan nie uściślił, jak długo może trwać ta przerwa, nim nowy papież zostanie wybrany. Nie ogłosił On także, że jeśli opóźnienie w wyborze nowego papieża trwałoby zbyt długo, to "wieczna sukcesja" miałaby tym samym wygasnąć, tak, iż wtedy trzeba by było powiedzieć, iż "nie ma już papiestwa".

Również Kościół nigdy nie określił dozwolonej długości trwania wakatu na Stolicy Piotrowej po śmierci papieża.

Dlatego jest jasne, że obecny wakat na Stolicy Piotrowej spowodowany przez publiczną herezję – pomimo faktu, że trwa już około 40 lat – nie oznacza, że zakończyła się "wieczna sukcesja" następców św. Piotra.

Musimy sobie w tym miejscu uświadomić, że papiestwo, a wraz z nim "wieczna sukcesja" papieży pochodzi z Boskiego, a nie ludzkiego ustanowienia. A zatem człowiek nie może położyć kresu papiestwu, bez względu na to jak długo Bóg może dozwalać na utrzymywanie się herezji w głównej siedzibie papieskiej w Rzymie.

Tylko Bóg mógłby – gdyby tego chciał – położyć kres papiestwu. Jednakże nie było to Jego życzeniem, skoro oznajmił Swą wolę Swojemu Kościołowi, iż będą istnieć "wieczni następcy" w papieskim prymacie, który został najpierw powierzony św. Piotrowi.

Naturalnie, jesteśmy przygnębieni, że wakat na Stolicy Piotrowej trwa tak długo i nie potrafimy sobie w naszej perspektywie wyobrazić końca tego wakatu. Ale zdajemy sobie sprawę, że przywrócenie katolickiej Wiary, a wraz z nią powrót prawdziwego papieża na Tron Papieski, nadejdzie wtedy oraz w sposób, jaki będzie zgodny z Bożą wolą.

Jeśli wydaje się nam, jak na razie, że nie ma żadnych kompetentnych, prawdziwie katolickich elektorów, którzy mogliby wybrać nowego, prawdziwego papieża, Bóg może, na przykład, spowodować nawrócenie na tradycyjną, katolicką Wiarę wystarczającej liczby kardynałów, którzy przystąpiliby następnie do wyboru nowego papieża.

Aby przywrócić wszystko do stanu, w jakim On pierwotnie chciał widzieć Swój Święty Kościół, Bóg może zainterweniować w dowolny sposób, jaki uzna za stosowny.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

O. Martin Stépanich OFM, STD


* * * * * * * * * *

25 marca, 2003

Drogi Wierny:

Twój list z 21 lutego 2003 przypomina mi o "wątpiących Tomaszach", którzy po prostu nie mogą uwierzyć, aby Tron Piotrowy mógł pozostawać pusty przez tak długi okres jak czterdzieści albo nawet tylko dwadzieścia pięć lat, bez trwałego zniszczenia wiecznej sukcesji papieży.

Ci "wątpiący Tomasze" przypuszczalnie zakładają, że "wieczne następstwo" papieży pozostaje nienaruszone podczas stosunkowo krótkich odstępów czasu, jakie następują po śmierci papieży oraz wskazujesz, że przynajmniej przez moment, oni nawet rozumieją – co się im chwali – że publiczny i zatwardziały heretyk nie może być prawdziwym katolickim papieżem i że Tron Św. Piotra z konieczności musi być pusty, jeśli zostanie objęty przez takiego publicznego heretyka.

Ale, jak ze smutkiem stwierdzasz, "wątpiący Tomasze" zmienili swe poglądy po przeczytaniu deklaracji Soboru Ekumenicznego Watykańskiego Pierwszego (1870), którą przytoczyłeś za Denzingerem w liście z 8 listopada 2002 roku. Sobór Watykański ogłosił, że "...św. Piotr jako władca naczelny całego Kościoła będzie miał po wszystkie czasy następców...".

Zwróć uwagę, że Sobór Watykański nie mówi nic ponad to, że św. Piotr będzie miał "wiecznych następców (perpetuos successores)" w prymacie, co oczywiście oznacza, iż wieczna sukcesja papieży będzie trwać aż do końca czasów.

Sobór Watykański nie mówi nic o tym, jak długo Tron Piotra może wakować, zanim wieczna sukcesja papieży miałaby rzekomo ustać. Jednakże "wątpiącym Tomaszom" wydaje się, że widzą w deklaracji Soboru Watykańskiego coś, czego tam po prostu nie ma. Pozwalają sobie uważać, że wieczni następcy w prymacie oznacza, że nie może być nigdy nadzwyczajnie długiego wakatu na Stolicy Piotrowej, lecz tylko te krótkie wakaty, które to, jak dobrze wiemy, występowały po zgonach papieży. Ale to nie jest nauczanie Soboru Watykańskiego. Jest to błędne "nauczanie" "wątpiących Tomaszów".

Co ciekawie, "wątpiący Tomasze" nigdy nie wskazują, jak długi powinien być wakat na Stolicy Piotrowej, aby mógł rzekomo położyć ostateczny kres wiecznej sukcesji papieży. Własna wyobraźnia postawiła ich w beznadziejnej sytuacji. Oni po prostu nie mogą uwierzyć, aby wakat na Tronie Piotrowym mógł trwać dwadzieścia pięć albo czterdzieści lat lub więcej, a jednocześnie po prostu nie mogą uwierzyć, aby publiczny heretyk mógł być prawdziwym katolickim papieżem. W jednym i tym samym czasie mają papieża, a jednak nie mają papieża. Mają heretyckiego "papieża", ale nie mają prawdziwego katolickiego papieża.

Nie będąc w stanie przekonać "wątpiących Tomaszów", że są w błędzie i są okropnie zdezorientowani, miałeś nadzieję, że można by wskazać w jakiejś książce jakąś nieznaną "naukę Kościoła", dzięki której "wątpiący Tomasze" zobaczyliby światło.

Ale żadna dodatkowa "nauka Kościoła" nie jest potrzebna poza tym, co już przypomniałeś z Soboru Watykańskiego. Łatwo możesz się przekonać, że Sobór Watykański nie mówi nic o tym, jak długi może być wakat na Stolicy Piotrowej. Wiesz również, że nasz Pan Jezus Chrystus nigdy nie powiedział, że papieski wakat może trwać tylko tak długo i nie dłużej.

Co najważniejsze, nigdy nie zapominaj, że ludzie nie mogą położyć kresu "wiecznej sukcesji" papieży, bez względu na to, jak długo publiczni heretycy mogą okupować Tron Piotra.

Katolickie papiestwo pochodzi od Boga, a nie od człowieka. Aby położyć kres "wiecznej sukcesji" papieży, musiałbyś najpierw położyć kres Samemu Bogu.

O. Martin Stépanich OFM, STD (1)

www.traditionalmass.org

Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa

––––––––––––––

Przypisy:







8) Ks. Rama Coomaraswamy, Posoborowi "papieże".


(Przyp. od red. Ultra montes)

Za: http://ultramontes.pl/stepanich_zarzut.htm