
W zimie 1259/1260? r. - podczas drugiego najazdu Tatarów na Polskę -
najeźdźcy podstępem zdobyli Sandomierz. Zginęło wtedy wielu mieszkańców.
Część z nich wraz z przeorem, Sadokiem, i 48 innymi dominikanami
została wymordowana w kościele św. Jakuba, dokąd się schroniła. O ich
męczeństwie pisze Jan Długosz (+ 1480) i Abraham Bzowski (+ 1637), który
twierdzi, że w swojej relacji oparł się na "bardzo starożytnych
rocznikach i na najstarszych rękopisach". O rzezi sandomierskiej piszą
nadto Kronika Wielkopolska i Latopis ruski. Jan Długosz pisze, że klasztor został spalony i wymordowanych zostało 49 zakonników, kiedy śpiewali Salve Regina.
Abraham Bzowski dodaje szczegół, że kiedy w przeddzień napadu Tatarów
jeden z braci odczytywał imiona świętych, wspominanych w martyrologium
następnego dnia, miał bezwiednie proroczo dodać: "W Sandomierzu -
przeora Sadoka z 48 męczennikami".
Bzowski dodaje, że przed śmiercią
Sadok przemówił do braci, by przygotować ich na śmierć. Najważniejsze
jest to, że dominikanin Bzowski przekazał nam imiona zamordowanych oraz
urzędy, jakie piastowali. Wynika stąd, że faktycznie dysponował
poważnymi dokumentami, których my dzisiaj nie posiadamy.

W roku 1959 profesor Sarama po przeprowadzeniu na terenie klasztoru św.
Jakuba wykopalisk znalazł wspólną mogiłę, a w niej ok. 330 szkieletów
osób w różnym wieku i płci. Znaleziono przy nich groty i strzały.
Znaleziono również klamry od pasów, co wskazywałoby na szkielety
zakonników, których pochowano w habitach zapewne we wspólnej mogile. Na
pamiątkę Męczenników polscy dominikanie mają przywilej noszenia
czerwonych pasów.
W ikonografii bł. Sadok przedstawiany jest z Towarzyszami w
dominikańskich habitach - czyta im z otwartej księgi; niekiedy ukazywany
jest w scenie męczeństwa - przeszywany strzałami.