STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 27 marca 2013

Podwójny język biskupa Fellaya na temat sedewakantyzmu

  List 37-u kapłanówdo biskupa Fellay podaje  liczne rewelacje. Szczególnie jedna z nich przyciągnęła  naszą uwagę, ponieważ również ks. Grossin podał  dnia 8 marca 2013 informacje dotyczącą  tej samej sprawy.
Najpierw to, co napiano w Liście 37-u z 28 lutego 2013 : "Ponadto, powoływanie się na „tezy sedewakantystyczne”, by usprawiedliwić ten „minimalistyczy” dokument, który „odpowiadał Rzymowi” wydaje się być zupełnie nie na miejscu, gdy jednocześnie, i to od ponad trzynastu lat, Ekscelencja pozwolił współbratu nie wymieniać imienia papieża w kanonie, zwierzywszy się mu wcześniej, że Ekscelencja rozumie jego wybór wobec skandalicznego podpisania wspólnego dokumentu między katolikami a protestantami."

I oto conapisał dnia  8 marca ks. Grossin, (były kapłan FSSPX, obecnie  księdz–sedewakantysta) opowiadając o swoim kanonicznym procesie z 12 marca 2000 r.:

Po trzech godzinach pustych dyskusji nużącej wojny, biskup Fellay zaproponował mi " układ", który  pewnie i wam   zaoferuje. "Pozostań w Bractwa Świętego Piusa X takim, jakim jesteś, odprawiając Mszę " non una cum ", ale nie mów tego nigdy  nikomu!




Bp Fellay nie nakłada sankcji na księży Rioult, Pinaud i  Salenave za sedewakantyzm, a więc nie zaproponuje im takiego układu. Lecz to, co jest ciekawe w świadectwie ks. Grossin, to propozycja bp Fellaya pozwalająca   kapłanowi pozostawać w Bractwie i odprawiać mszę "non una cum".



Tak więc z jednej strony biskup Fellay wymaga od subiakonów podpisania Deklaracji wierności w stosunku do stanowiska Bractwa Piusa X, która mówi, że uznają oni fakt, że papież jest papieżem. Chociaż ta deklaracja nie jest   przysięga, konieczna jest do zakwalifikowania się do   święceń  na łonie FSSPX. Zaczyna się ona od: Ja, niżej podpisany uznaję (imię papieża) za  prawowitego papieża Świętego Kościoła katolickiego. Dlatego jestem gotów publicznie modlić za niego jako za Papieża. Odmawiam podążania za nim, gdy odbiega on od Tradycji katolickiej, zwłaszcza w sprawach wolności religijnej i ekumenizmu i  reform, które są szkodliwe dla Kościoła, etc.

A z drugiej strony, pozwala specjalnym zezwoleniem  pewnym kapłanom na  nie odprawianie mszy  una cum , a   nawet  mówi jednemu z nich, że rozumie jego stanowisko.



Zdaje się to niewiarygodne, gdy wiadomo w jakim stopniu  od początku tego kryzysu, a mając na uwadze zawarcie układu z Rzymem, biskup Fellay wymachuje widmem sedewakantyzmu, który przedstawia jako stanowisko schizmatyckie. W liście do trzech biskupów z dnia 14 kwietnia 2012 roku, pisze: "Czytająć was, poważnie zastanawiam się, czy nadal uważacie, że ten widzialny Kościół z siedzibą w Rzymie, jest Kościołem Naszego Pana Jezusa Chrystusa, prawda, Kościołem okropnie okaleczonym  a planta pedis usque ad verticem capitis, ale Kościołem, który jednak  i nadal ma za szefa  Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Wydaje się, że jesteście tak oburzeni, że już nie akceptujecie, iż mogłoby to być możliwe. To wciąż prawda. Czy według was Benedykta XVI jest jeszcze ważnym papieżem? (.. .)

"w Bractwie  robimy z błędów Soboru super herezje, staje się to czymś w rodzaju absolutnego, czymś najgorszym w taki sam sposób,  w  jaki liberałowie dogmatyzowali ten duszpasterski sobór. (...) Taki brak rozróżnienia prowadzi jednego czy drugiego   z was do  "absolutnej" surowości. To jest poważne, ponieważ ta karykatura jest już poza rzeczywistością, a logicznie rzecz biorąc doprowadzi w przyszłości do prawdziwej schizmy".



Więc biskup Fellay macha  przed trzema biskupami i wiernymi widmem  sedewakantyzmu  prowadzącego do prawdziwej schizmy w celu zastraszenia ich  i nakłonienia do zgody na  porozumienie  z Rzymem, a na boku pozwala jednemu z drugim  kapłanowi na "non una cum"  i przyznaje, że  go rozumie i wolno mu nie wymieniać papieża w kanonie Mszy.



Gdyby biskup Fellay naprawdę myślał, że sedewakantyzm jest grzechem, nie pozwoliłby  niektórym księżom Bractwa na przyjęcia takiej opinii. Świadczy to o tym, że ostatecznie  zgadza się on ze stanowiskiem bp Tissier de Mallerais wyłożonym w jego liście  z dnia 28 lutego 2009 r. do ks. Schoonbroodta. Dla przypomnienia, podajemy stanowisko bp Tissier de Mallerais, z którym i my się  jest  zgadzamy:



Ecône, dnia 28 lutego 2009



Księże proboszczu,



Otrzymałem Księdza list z 25 lutego i zaznajomiłem się z nim po moim powrocie ze Stanów Zjednoczonych. (...)

Drogi Księże proboszczu, bardzo dobrze rozumiem, że ksiądz, jak i wierni mają wątpliwości co do ważności '' takiego papieża, jak Jan Paweł II i Benedykt XVI, czyż nie miał ich czasami i arcybiskup Lefebvre? Ale, jak i nasz czcigodny Założyciel, nie chcę z tych uzasadnionych wątpliwości uczynić konika  lub  usprawieliwienia dla  mojego działania. Moje działanie jest w całości oparte na obowiązku walki o wiarę, za św. Pawłem. Co do osoby, która zasiada  w Rzymie, ponieważ ''istniej  wątpliwość’’, a domniemanie działa na korzyść  possidens, i  ponieważ większość tradycyjnych katolików nie  akceptuje sedewakntystycznych argumentów, musimy zastosować  kanon 209 ‘’in dubio positivo... juridictionem supplet Ecclesia pro fors tum externo tum interno”. Z tej przyczyny Bractwo utrzymuje  stosunki z  Benedyktem XVI, oczywiście nie po to, aby przyjąć jego błędy, ale by go nawrócić.’’ [dalej formuła grzecznościowa kończąca list]



Wnioski



Po raz kolejny, przekonanie biskupa Fellaya jest fałszywe. Mamy kolejny dowód na to, że nie myśli tego co mówi. Nie można mu  ufać. Odnosząc się do deklaracji, którą muszą podpisać subdiakoni, zastanawiamy się, czy zdanie dotyczące papieża jest naprawdę uzasadnione. Według różnych źródeł, i to od 1981 1983 lub 1984, wymaga  się tego od  kandydatów do  święceń. Biorąc pod uwagę, że bp Fellay rozumie swojego współbrata cytowanego  przez La Sapinière i bp Tissier de Mallerais mówi, że istnieją "uzasadnione obawy" ... A także biorąc  pod uwagę, że abp Lefebvre wielokrotnie wyrażał wątpliwości na temat   papieża, a zwłaszcza w 1976 roku i  podczas trwania Asyżu w 1986 roku, uważamy, że należałoby  w tej kwestii pozostawić  księży w spokoju  i nie wymagać od kandydatów do święceń deklaracji, od której udziela się potem zwolnień. 
 (fragment)

Za:  http://zniepokalana.blogspot.com