Główne
zasady etyki Kanta a etyka chrześcijańska
KS. DR MACIEJ SIENIATYCKI
PROFESOR UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE
––––––––
Kant wywiera po dziś dzień przemożny wpływ na
nowoczesne kierunki filozoficzne, nie tyle szczegółami swego systemu, ile
przewodnimi jego ideami. Od szczegółów odstąpiono, ale myśli przewodnie systemu
Kanta stanowią i dziś punkt wyjścia dla filozofii. Niewielu pewnie dziś zechce
przysięgać na kategorie Kanta, ale większość filozofów wychodzi z kantowskiego
założenia, że umysł ludzki nie jest zdolny poznać metafizycznej strony rzeczy –
das Ding an sich – czyli co na jedno wyjdzie, że metafizyki nie można na
serio uznawać za prawdziwą umiejętność. Zwłaszcza gdy idzie o Boga, o duszę
nieśmiertelną, to bezowocny trud zabierać się do tych kwestyj, gdyż one leżą
całkowicie poza sferą ludzkiego poznania.
Nie inaczej jak z metafizyką Kanta ma się rzecz i z
jego etyką. Znowu niewielu godzi się na kantowskie postulaty praktycznego
rozumu, niewielu na uzasadnienia systemu, ale niemal wszystkie poza katolickimi
systemy etyczne – a jest ich legion – stoją na stanowisku kantowskim emancypacji
etyki od Boga, wszystkie czerpią siłę obowiązującą dla swych etycznych
postulatów nie z Boga, ale z człowieka, z kategorycznego imperatywu rozumu
ludzkiego, we wszystkich ostatecznym celem etycznego działania nie jest Bóg, ale
człowiek.
Kant spodziewał się swą etyką na nowo przywrócić
religii podwaliny jak: istnienie Boga, nieśmiertelność duszy, wolność woli,
które był zburzył w metafizyce. Usiłowania były chwalebne, niestety prawa
logiki okazały się silniejszymi od dobrej woli Kanta. Co w "krytyce
czystego rozumu" uznało się za nieprawdziwe, lub leżące poza sferą
ludzkiego poznania, to nie mogło w "krytyce praktycznego rozumu" stać
się znowu prawdziwym i być przystępnym dla rozumu ludzkiego. Wszak ten sam
rozum, który okazał się tak nieudolnym w rozwiązywaniu metafizycznych
problemów, ten sam jest czynnym i w etyce: tu i tam posługuje się tymi samymi
prawami logiki, jakżeżby mógł do wprost przeciwnych dochodzić konkluzyj? Chyba
przez niekonsekwencje. Te niekonsekwencje etyki Kanta stały się widocznymi dla
jego następców i dlatego, kiedy Kant cieniuchną jak pajęczyna nitką wiązał
jeszcze swą etykę z Bogiem, następcy tę nitkę przecięli i etykę od Boga
oderwali. Dla całego ruchu etyki bez Boga, Kant, mimo woli, ale faktycznie, stał
się patronem i ojcem duchowym. Nie trzeba szeroko się rozwodzić, ile złego
przyniosła etyka Kanta religii, której chciała się stać podporą. Podkopała same
zasady wszelkiej etyki; etykę, której celem ostatecznym zawsze było dotąd niebo
i Bóg, zaprzęgła do wyłącznej służby celom ziemskim, doczesnym, postawiła na miejscu
Boga człowieka, z etyki wieczności uczyniła etykę doczesności. Dla tych
brzemiennych następstw etyki Kanta, po dziś dzień aktualnych, nie od rzeczy
może będzie poznać główne zasady tej etyki i zestawić je z odpowiednimi zasadami
etyki chrześcijańskiej.