STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA NAJLEPSZYCH MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ

Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

środa, 5 października 2016

Żywot świętego Placyda i jego towarzyszy, Męczenników

(żyli około roku Pańskiego 542)


Zaledwie Benedykt św., dokonawszy lat próby i nauki w jaskini w Subiaco, zasłynął szeroko z cudów i wysokich zalet, wielu młodzieńców i dojrzałych mężów zapragnęło pójść w jego ślady i uświęcić swe dusze pod jego sterem i zarządem. Najzacniejsze i najznakomitsze rodziny Rzymu i innych miast włoskich powierzały mu swych synów, aby ich nauczył żyć w Bogu i dla Boga. 

Jednym z pierwszych, którzy w świętym Benedykcie położyli całe zaufanie, był patrycjusz Anicjusz Tertulus, właściciel doliny, na której Benedykt założył osadę klasztorną. Był on bliskim krewnym Benedykta, może nawet stryjem. W roku 522 oddał mu swego siedmioletniego syna Placyda na wychowanie, aby go utwierdził w zasadach i prawdach religijnych, przy czym darował świętemu zakonodawcy całą okolicę sąsiadującą z klasztorem. W tym samym czasie przywiózł szlachetny Rzymianin Ekwicjusz swego dwunastoletniego syna Maura i prosił Świętego, aby się nim zajął. 

Samotność, milczenie, modlitwa i okazałość nabożeństwa podziałały skutecznie na duszę młodziutkiego Placyda, więc z jak największą ochotą i skwapliwością pełnił wszystkie obowiązki i posługi, jakie mu nakazywało posłuszeństwo, każdemu starał się przysłużyć, każdemu okazać serdeczną życzliwość i uprzejmość. 


Z przyrostem lat przejmował się Placyd coraz bardziej duchem swego nauczyciela, przewyższał wszystkich łagodnością, pokorą, umiarkowaniem i powagą, trawił noce na rozpamiętywaniu tajemnic św., pościł bardzo surowo, a w czasie czterdziestodniowego postu jadał tylko w niedziele, wtorki i czwartki, i to zaledwie kawałeczek chleba z kilku korzonkami. Benedykt wysoko go cenił, a gdy opuścił Subiaco, aby uniknąć swarów ze zrzędnym i kłótliwym kapłanem Florencjuszem, zabrał z sobą do Monte Cassino Placyda i kilku innych wypróbowanych uczniów. Pilne ręce tych zakonników zamieniły w kilku latach Cassino na słynny przybytek błogosławieństwa Bożego.

Ojciec Placyda, imieniem Tertulus, który lubił przebywać w klasztorze Monte Cassino, a w roku 536 życie w nim zakończył, przekazał klasztorowi czternaście wielkich folwarków na Sycylii na wieczystą własność. Benedykt postanowił założyć tam klasztor i w tym celu wysłał na Sycylię Placyda z kilku towarzyszami. Placyd wypełnił polecenie i wybudował w Messynie klasztor i kościół pod wezwaniem świętego Jana Chrzciciela. Kamień węgielny położono w roku 534, a po czterech latach budynki były już gotowe. Nowa osada zakonna zakwitła wspaniale, pełna ducha modlitwy, zaparcia się siebie i wzajemnej miłości. 

Pewnego razu, gdy zakonnicy o północy śpiewali psalmy, afrykańscy rozbójnicy morscy napadli na klasztor, okuli w kajdany opata Placyda i zakonników i zażądali od nich pod groźbą śmierci, aby się wyparli wiary, lecz wszyscy jednomyślnie wybrali śmierć. Jednego niezwłocznie ścięto, innych sieczono aż do krwi i biczowano, a potem powieszono głową na dół, naniecono pod nimi ognia, a w końcu pościnano im głowy. Jeden tylko zakonnik imieniem Gordian zdołał się ocalić ucieczką i pochować później ciała Męczenników, lecz mogiłę ich odnaleziono dopiero w roku 1588. Papież Sykstus V wyznaczył na ich cześć święto i pozwolił im oddawać cześć publiczną, a żeglarze sycylijscy obrali sobie Placyda za patrona. 

Nauka moralna

 

Na pytanie, co św. Placydowi zjednało wieniec męczeński i oznakę świętości, jedna jest odpowiedź: posłuszeństwo, już bowiem jako siedmioletni chłopiec dostał się pod troskliwy dozór i mądry kierunek świętego Benedykta i wcześnie nauczył się czynić tylko to, co mu jego duchowny przełożony radził, nakazał i do czego go zachęcał. Posłuszeństwo jest najpewniejszą drogą wiodącą do świątobliwości. 

Zważmy przeto: 

1) Jak łatwe jest posłuszeństwo. Sternikiem duszy naszej jest mąż pobożny, oświecony łaską Bożą, dokładnie znający święte prawdy wiary, słowem, mąż najzupełniej zasługujący na nasz szacunek i zaufanie. Rozkazy i rady, jakie nam daje, nie są natchnione chwilowym kaprysem lub urojeniem, czuje on odpowiedzialność, która na nim ciąży, wie dobrze, że będzie kiedyś musiał zdać za naszą duszę ciężki rachunek przed Bogiem. Gdyby stanął przed nami sam Pan Jezus, każąc to czynić lub owego się wystrzegać, czyż byśmy Go z rozkoszą nie słuchali? Słuchając zaś rad duchownego przewodnika lub przełożonego, słuchamy samego Chrystusa. Wszakże święty Paweł pisze: Cokolwiek czynicie, z serca czyńcie, jako Panu, a nie ludziom. Wiedząc, że od Pana weźmiecie odpłatę dziedzictwa (Kol. 3,23). - Prócz tego wiemy, jakim udręczeniem są niepokojące nas częstokroć skrupuły i wątpliwości, czy w tym lub w owym wypadku postąpiliśmy tak, jak każe religia, czyśmy nie zgrzeszyli, czyśmy nie wykroczyli przeciw Bogu? Któż nam te skrupuły rozwiąże, kto te wątpliwości usunie, jeśli nie duchowny nasz przewodnik i doradca naszego sumienia, którego światłą radą winniśmy się kierować, a rozkazów słuchać, wiedząc, że jego rady i rozkazy są zastosowane do woli Bożej. Pewność ta czyni posłuszeństwo łatwym. 

2) W posłuszeństwie jest zawarta i zasługa. Choćbyśmy dawali jak najhojniejsze jałmużny, dajemy tylko martwy kruszec i rzeczy doczesne; choćbyśmy z miłości ku Bogu jak najwięcej umartwień nakładali na ciało nasze, zawsze tylko składamy Mu ofiarę ze zmysłowych rozkoszy i przemijających bólów; ale jeśli chętnie i skwapliwie słuchamy rozkazów z miłości ku Bogu, wtedy czynimy Mu ofiarę z woli i ducha naszego, tj. tego, co dla nas i dla Niego jest najcenniejsze. Chrystus Pan i Matka Jego Najświętsza są pierwowzorem posłuszeństwa. Najświętsza Maryja Panna rzekła: Oto służebnica Pańska, niechaj Mi się stanie według słowa twego (Łuk. 1,38). Chwała Pana Jezusa i Najświętszej Panny w niebiesiech jest nagrodą ich posłuszeństwa na ziemi, jak tego dowodzi Pismo święte. Tylko to, co jest skutkiem i wypływem posłuszeństwa, może rościć prawo do zasługi; wszystko inne, co nie pochodzi z tego źródła, jest podejrzane i ma wartość wątpliwą. 

Modlitwa

 

Boski Zbawicielu mój, Jezu Chryste, wiesz, jak słabymi i nieudolnymi jesteśmy stworzeniami i jakie pokusy nam grożą. Z nieprzebranego skarbu Twego Boskiego Serca racz nam udzielić daru czystości dziewiczej, jako też daj nam tę łaskę, abyśmy tę czystość cenili nade wszystko i unikali wszystkiego, co ją może pokalać. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Św. Placyd, Męczennik
Urodzony dla świata 515 roku,
Urodzony dla nieba 542 roku,
Wspomnienie 5 października


Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku,Katowice/Mikołów 1937 r.