Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

piątek, 5 sierpnia 2016

Uroczystość Matki Boskiej Śnieżnej (Rok 356.)

Salus Populi Romani        Do najwspanialszych z pośród kilkuset kościołów Rzymu należy kościół Matki Boskiej Śnieżnej. Powstanie swe zawdzięcza sławna ta świątynia następującemu wedle tradycyi cudowi. Za czasów papieża Liberyusza żył około roku 356 w Rzymie mąż bardzo zacny, majętny i pobożny, Jan, mający za małżonkę niewiastę dostojną i bogobojną. Małżeństwo to było dobrane i szczęśliwe, ale bezdzietne. Nie szemrali wszakże zacni małżonkowie na Pana Boga, że potomstwa im nie użycza; prosili tylko, by w miejsce synów i córek dał im Bóg tem piękniejszy wieniec cnót chrześcijańskich, a z majątku, któryby przypadł na dzieci, pozwolił im jak najwięcej dobrodziejstw świadczyć ubogim i opuszczonym. Mając szczególne nabożeństwo do Przeczystej Bożej Rodzicielki, uczynili oboje ślub przed Bogiem, że Najśw. Pannę Maryą ustanawiają dziedziczką i spadkobierczynią całej swej obszernej majętności i spadkiem tak rozporządzą, jak Królowa niebios rozkaże. Pełni ufności, że Matka Boża nie wzgardzi pokornym ich darem, uważali się dotąd za jej dłużników i gorąco ją błagali, by wolę swą im oznajmiła.
I dotarła ich modlitwa do tronu świętej Bogarodzicy. Bo oto w nocy z dnia 4. na 5. sierpnia, a więc w czasie wielkich upałów słonecznych, ukazała się Najśw. Panna we śnie małżonkom i upomniała każdego z osobna, aby na miejscu, na którem śnieg znajdą, zbudowali na jej chwałę i pamiątkę kościół i tym sposobem majątek swój jej przekazali. Przekonawszy się nazajutrz, że oboje to samo mieli widzenie, pobiegli do papieża Liberyusza, by opowiedzieć mu radosną, a tak dziwną nowinę. Papież, któremu Matka Boska ostatniej nocy podobne dała polecenie, zwołał czem prędzej duchowieństwo i w towarzystwie uszczęśliwionych małżonków i licznej rzeszy ludu podążył na oznaczony pagórek Eskwilinu. Znalazłszy tu istotnie miejsce świeżym pokryte śniegiem, lud wierny począł śpiewać pieśni głośne na cześć Boga i Najśw. Panny, a papież na budowę kościoła miejsce to naznaczył. W kilku już latach stanęła wspaniała świątynia, znana pod nazwą Matki Boskiej Śnieżnej. Bogobojny fundator wyposażył ją hojnie, oddając całe swe mienie na utrzymanie kapłanów i służby kościelnej. Kościół ten, słynny różnemi łaskami, pozostał do dnia dzisiejszego ulubionym kościołem tak ludu rzymskiego jako też pobożnych pielgrzymów, spieszących do miasta wiecznego, by przeczystej Matce Bożej okazać dziecięce swe przywiązanie.