Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

sobota, 6 sierpnia 2016

Heretycki uzurpator Bergoglio niszczy katolickie małżeństwo (1) - Bp DONALD J. SANBORN

Znalezione obrazy dla zapytania bergoglio heretyk    
Drodzy katolicy,



No cóż, Bergoglio znowu dał znać o sobie. Powiedział, że zdecydowana większość dzisiejszych małżeństw jest w rzeczywistości nieważna. Oto jego słowa:



"Kilka miesięcy temu słyszałem wypowiedź biskupa o spotkaniu z młodym człowiekiem, który właśnie skończył studia i usłyszał od niego, że «chcę zostać kapłanem, ale tylko na 10 lat». To jest kultura tymczasowości. I zdarza się to wszędzie, również w życiu kapłańskim, w życiu zakonnym". "Jest to tymczasowe i z tego powodu znaczna większość naszych sakramentalnych małżeństw jest nieważna. Dlatego, że ludzie mówią sobie «tak, póki śmierć nas nie rozłączy!», ale nie wiedzą, co mówią. Ponieważ mają inną kulturę. Mówią tak, mają dobrą wolę, ale tego nie rozumieją".



Następnie stwierdził, że kapłani nie powinni namawiać tych, którzy angażują się w nierządne związki do zawarcia małżeństwa. "Oni wolą żyć w konkubinacie i to jest wyzwanie, zadanie. Nie dopytywać się «dlaczego nie weźmiecie ślubu?». Nie, chodzi o to by towarzyszyć, czekać i pomóc im dojrzeć, pomóc wierności osiągnąć dojrzałość".



Co gorsza, twierdzi on, że nierząd, jeśli tylko posiada cechę wierności – tzn., uprawiania nierządu tylko z jedną osobą – to jest w rzeczywistości tym samym co święte małżeństwo: "Dostrzegłem wiele wierności w takim wspólnym pożyciu i jestem pewien, że jest to prawdziwe małżeństwo, posiadają oni łaskę prawdziwego małżeństwa z powodu swej wierności...".



Wniosek z tego jest taki, że wielokrotnie popełniając z tą samą osobą śmiertelny grzech nierządu, de facto zasługuje się na łaskę Sakramentu Małżeństwa.



Jakikolwiek komentarz do tych przerażających oświadczeń jest zbędny. Mówią one same za siebie. Ich okropieństwo staje się oczywiste, gdy wyobrazimy sobie, że to Pius XII wypowiedział te słowa w jednym z wielu swych przemówień. W latach pięćdziesiątych cały katolicki świat – a nawet cały świat niekatolicki – byłby w szoku. Ówcześni kardynałowie oskarżyliby go o herezję.



Ale po śmierci Piusa XII doszło do Vaticanum II. Ten "sobór" zniszczył znaczenie katolickiego dogmatu, a tym samym unicestwił w umysłach katolików konieczność dogmatycznej ciągłości. Dokonał tego przez doktryny ekumenizmu i wolności religijnej, które dogmatyczne i moralne nauczanie Kościoła katolickiego zredukowały do kategorii zwykłej opinii. Vaticanum II był śmiertelnym zastrzykiem relatywizmu prawdy – zabójczego dla dogmatu – wstrzykniętym do żył katolickiego Kościoła. Obecnie mamy do czynienia z paskudnym bękartem "soboru" znanym jako pluralizm.



Kiedy wyznawcy Novus Ordo czytają te komentarze Bergoglio, cieszą się z nich, uważając, że wykonał kolejny krok w długim procesie dostosowywania katolickiego Kościoła do świata współczesnego. Nie obchodzi ich wcale, że nie ma ciągłości z przeszłością, ponieważ prawda jest dla nich względna i jest uwarunkowana przez kulturę i okoliczności historyczne.



Istnieje jednakże, stale obecny chór załamujących ręce konserwatystów Novus Ordo, którzy zmagając się z każdym podmuchem herezji Franciszka wyjaśniają, że jego zerwanie z dogmatycznym albo moralnym nauczaniem tak naprawdę nie ma na nic wpływu. Twierdzą, że nic się nie zmieniło i że oświadczenia Franciszka to zwykłe perorowanie, na które nie powinniśmy zwracać żadnej uwagi. Utrzymują, że nie jest heretykiem albo dlatego, że nie zna katolickiej doktryny albo dlatego, że nie otrzymał ostrzeżenia o podejrzeniu o herezję ze strony wymachującej rękami hierarchii heretyków, którzy tańczyli w Brazylii do dźwięków muzyki rockowej pod kierownictwem osobników, którzy nago albo prawie nago pozowali do okładki pisma dla sodomitów.



Niemniej jednak konserwatyści Novus Ordo są zaniepokojeni. Sędziwy niemiecki filozof Novus Ordo Robert Spaemann powiedział 17 czerwca, dzień po pochwale nierządu przez Bergoglio: "Jest granica tego, jak wiele Kościół katolicki może znieść".



Stwierdził to w oświadczeniu, w którym utyskiwał nad wieloma naukami Franciszka, ale to, co skłoniło go do tak złowieszczego ostrzeżenia znajdowało się w zdaniu poprzedzającym:



"Gdy tymczasem, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary czuje się zmuszonym publicznie oskarżyć jednego z najbliższych biskupich doradców oraz ghostwritera Papieża o herezję, to sprawy rzeczywiście zaszły już za daleko. Jest granica tego, jak wiele nawet Kościół rzymskokatolicki może znieść".



Tak, ma rację, prefekt Kongregacji Nauki Wiary oskarżył arcybiskupa Victora Manuela Fernandeza o wypowiadanie herezji, a mianowicie, że Papież nie jest związany ze Stolicą Rzymską, ale mógłby przenieść swą stolicę, diecezję, gdzie indziej.



Arcybiskup Fernandez jest tym, który napisał książkę o całowaniu i jest osobistym doradcą Franciszka i mówi się, że był rzeczywistym autorem (ghostwriterem) Amoris laetitia, ostatniego dokumentu Bergoglio, który dopuszcza nierząd i cudzołóstwo. Tytuł jego książki brzmi Heal Me With Your Mouth: The Art Of Kiss­ing.



Jednakże dla konserwatystów Novus Ordo życie toczy się dalej. Organizują teraz "opór" wobec Franciszka i "przesiewanie" jego wypowiedzi, coś co Bractwo Św. Piusa X czyni od ponad czterdziestu lat. Jednakże, taka postawa sprzeciwiania się i przesiewania całkowicie niszczy autorytet papiestwa i w konsekwencji niszczy samą istotę Kościoła rzymskokatolickiego. Albowiem w takim przypadku "stawiający opór" i "przesiewacze" sami stają się ostatecznym autorytetem, a nie papież. Skutkiem jest protestantyzm.



Bp Donald J. Sanborn



Fragment z: "Most Holy Trinity Seminary Newsletter", June 2016. (2)



Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa



–––––––––––––––



Przypisy:

(1) Tytuł artykułu od red. Ultra montes.












4) Praca zbiorowa Profesorów Uniwersytetu Lubelskiego, Małżeństwo w świetle nauki katolickiej.









7) List pasterski Najdostojniejszego Episkopatu Polski, O ducha chrześcijańskiego w Polsce.



8) Kardynał Gousset, Arcybiskup w Reims, Teologia moralna dla użytku plebanów i spowiedników.



9) Ks. Zygmunt Baranowski, Reformy małżeńskie Lutra.