STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

czwartek, 9 kwietnia 2026

x. Rafał Trytek — kazanie na Poniedziałek Wielkanocny AD 2026 (Wrocław, 6 IV)


          Nasz Pan Jezus Chrystus po Zmartwychwstaniu objawił się wielu osobom, aby ukazać tryumf nad śmiercią i objaśniać to, co do wyjaśnienia pozostało. Ustanowił bowiem porządek nadprzyrodzony, którego początkowo nie rozumieli nawet Jego uczniowie, zawiedzeni, że Syn Boży nie doprowadził do ziemskiego tryumfu Izraela. Towarzyszący Mu w drodze do Emaus nie wiedzieli, że wybawienie jest czymś o wiele większym i wspanialszym niż doczesne wyzwolenie Izraela. Porządek nadprzyrodzony przewyższa wszystko, co mogę wyobrazić sobie ludzie, dlatego nie powinniśmy dziwić się zdezorientowanym uczniom, gdyż również nam grozi pokusa dyktowania Bogu, w jaki sposób ma zbawić swój lud. Nie możemy ograniczać wielkości i miłości Boga – nauczał x. Rafał Trytek ICR, który 6 kwietnia AD 2026 roku sprawował Mszę Świętą w Oratorium Świętego Józefa Opiekuna Kościoła Świętego we Wrocławiu.

Bóg interweniuje w historii, powołując świętych, a wśród nich wyróżniał się poddany Królestwa Neapolu Gerard Majella. Prosty brat zakonny, który już od dzieciństwa miał objawienia Pana Jezusa, a pierwszą Komunię Świętą przyjął z rąk św. Michała Archanioła, przez wiele lat musiał zmagać się z przeciwnościami, aby wypełnić swoje powołanie. Przeszkody na drodze świętości miały nawet charakter ekonomiczny, gdyż oświeceniowy socjalizm w połowie XVIII stulecia doprowadził przyszłego zakonnika do konieczności likwidacji jego niewielkiego warsztatu. Św. Gerard, który wkrótce miał rozsławiać dzieło redemptorystów – podkreślał duszpasterz Tradycji – powinien być także patronem drobnych przedsiębiorców. Jako przedsiębiorca wszystkie własne dochody (a nie cudze, jak dzieje się w gospodarce socjalistycznej) przeznaczał na pomoc potrzebującym.

Zdumiewająca i przepełniona cudami biografia św. Gerarda jest dla nas wzorem, w jaki sposób prosić o niezbędne łaski. Naśladujmy go, wypróbujmy wszelkie sposoby, zróbmy wszystko, aby dotrzeć do nieba – i to samo umożliwić innym. Cóż bowiem mamy do stracenia? Najwyżej „świat” będzie się z nas śmiał. Obawa przed wyśmianiem odstręcza od czynienia dobra – lecz świętość wymaga, żeby stać się głupcem w oczach „świata”.