STRONA INTERNETOWA POWSTAŁA W CELU PROPAGOWANIA MATERIAŁÓW DOTYCZĄCYCH INTEGRALNEJ WIARY KATOLICKIEJ POD DUCHOWĄ OPIEKĄ św. Ignacego, św. Dominika oraz św. Franciszka

Cytaty na nasze czasy:

"Człowiek jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i Jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony"

Św. Ignacy Loyola


"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

sobota, 3 października 2026

800. lecie śmierci TRANSITUS Świętego Ojca Naszego Franciszka

        Co roku 3 października franciszkanie uroczyście obchodzą pamiątkę śmierci swojego Założyciela. Tego dnia celebrują nabożeństwo Transitus, którego nazwa po łacinie oznacza „przejście” – z tego świata do Domu Ojca.

Św. Franciszek zmarł wieczorem 3 października 1226 r. w Porcjunkuli – swojej ukochanej kapliczce Matki Bożej Anielskiej pod Asyżem. Będąc świadomym, że to już jego ostatnie godziny, poprosił braci, aby go położyli na włosiennicy i posypali popiołem. Umierał w cierpieniu, był prawie niewidomy, z krwawiącymi ranami – stygmatami, które otrzymał dwa lata wcześniej. Mimo tego wyczekiwał śmierci jako wydarzenia szczęśliwego, które nie będzie końcem, lecz przejściem, „transitusem” do Domu Boga Ojca.

Opis ostatnich chwil życia i śmierci św. Franciszka, który pozostawił bł. Tomasz z Celano:

Gdy Franciszek przeczuł porę śmierci, wówczas wezwawszy do siebie dwóch braci swych i synów szczególnie umiłowanych, polecił im wyśpiewywać głośno chwałę Pańską w rozradowaniu ducha, z powodu bliskiej śmierci, a raczej bliskiego w niej żywota. (…) A gdy zeszło się wielu braci, których Ojcem był i Wodzem, i trwało w pełnym czci pobliżu, wyczekując błogosławionego zgonu i szczęśliwego dopełnienia życia, wtedy wyzwoliła się owa dusza prześwięta z ciała i pogrążyła się w jasności niezmierzonej, ciało zaś zasnęło w Panu.

Św. Franciszek odmawiał na łożu śmierci Psalm 142 (141) oraz poprosił swoich braci o odczytanie 13. rozdziału Ewangelii według św. Jana.

Psalm ten wyraża wołanie do Boga, szukanie u Niego schronienia i całkowite zawierzenie Mu swojego życia – stając się tym samym kolejnym znakiem postawy, z jaką Franciszek przeżywał swoje ostatnie chwile.

Fragment Ewangelii opowiada natomiast o obmyciu nóg Apostołom przez Chrystusa przed Ostatnią Wieczerzą. Ostatnie chwile życia św. Franciszka w pewien sposób przypominały tę biblijną scenę: gdy bracia dowiedzieli się, że Franciszek umiera, schodzili się, aby mu towarzyszyć. On sam natomiast chciał w tym szczególnym momencie usłyszeć opis uczty, którą Zbawiciel spożył ze swoimi uczniami. Podobieństwo śmierci Biedaczyny z Asyżu do Ostatniej Wieczerzy ukazuje opis jego ostatnich chwil przekazany przez św. Bonawenturę:

Gdy wokół niego siedzieli wszyscy bracia, wyciągnął nad nimi ręce złożone na kształt krzyża dlatego, że znak ten zawsze kochał i wszystkim braciom tak obecnym jak i nieobecnym, mocą Ukrzyżowanego i w Jego imię udzielił błogosławieństwa. Ponadto dodał: „Żegnajcie, wszyscy synowie, w bojaźni Pańskiej trwajcie zawsze. A ponieważ zbliża się pokusa i udręczenie, szczęśliwi, którzy wytrwają w tym, co rozpoczęli. Ja zaś pospieszam do Boga, którego łasce polecam was wszystkich." Skończywszy to słodkie napomnienie, rozkazał mąż Boży najdroższy, aby przyniesiono mu księgę Ewangelii i prosił, aby mu czytano Ewangelię według św. Jana, rozpoczynając od słów: „Było to przed świętem Paschy”. Później tak, jak mógł zaczął modlić się słowami Psalmu: „Głosem moim wołałem do Pana, głosem moim błagałem Pana”. Po odmówieniu całego Psalmu tak go zakończył: „Mnie – powiedział – oczekują sprawiedliwi, aż do momentu, gdy dasz mi nagrodę."

Całe życie Franciszka, odkąd zaczął podążać śladami Jezusa, było procesem umierania dla samego siebie i rodzenia się do coraz nowszych i głębszych wymiarów życia. Ten ostatni krok miał dopełnić jego drogę i doprowadzić go do pełnego zjednoczenia ze Zmartwychwstałym Chrystusem oraz ze wszystkimi ludźmi w pełni życia Bożego.

Na podstawie: pch24.pl/religia/nabozenstwo-transitus-czyli-jak-franciszkanie-wspominaja-smierc-swojego-zalozyciela,736819