Opis ostatnich chwil życia i śmierci św. Franciszka, który pozostawił bł. Tomasz z Celano:
Gdy Franciszek przeczuł porę śmierci, wówczas wezwawszy do siebie dwóch braci swych i synów szczególnie umiłowanych, polecił im wyśpiewywać głośno chwałę Pańską w rozradowaniu ducha, z powodu bliskiej śmierci, a raczej bliskiego w niej żywota. (…) A gdy zeszło się wielu braci, których Ojcem był i Wodzem, i trwało w pełnym czci pobliżu, wyczekując błogosławionego zgonu i szczęśliwego dopełnienia życia, wtedy wyzwoliła się owa dusza prześwięta z ciała i pogrążyła się w jasności niezmierzonej, ciało zaś zasnęło w Panu.
Św. Franciszek odmawiał na łożu śmierci Psalm 142 (141) oraz poprosił swoich braci o odczytanie 13. rozdziału Ewangelii według św. Jana.
Psalm ten wyraża wołanie do Boga, szukanie u Niego schronienia i całkowite zawierzenie Mu swojego życia – stając się tym samym kolejnym znakiem postawy, z jaką Franciszek przeżywał swoje ostatnie chwile.
Fragment Ewangelii opowiada natomiast o obmyciu nóg Apostołom przez Chrystusa przed Ostatnią Wieczerzą. Ostatnie chwile życia św. Franciszka w pewien sposób przypominały tę biblijną scenę: gdy bracia dowiedzieli się, że Franciszek umiera, schodzili się, aby mu towarzyszyć. On sam natomiast chciał w tym szczególnym momencie usłyszeć opis uczty, którą Zbawiciel spożył ze swoimi uczniami. Podobieństwo śmierci Biedaczyny z Asyżu do Ostatniej Wieczerzy ukazuje opis jego ostatnich chwil przekazany przez św. Bonawenturę:
Gdy wokół niego siedzieli wszyscy bracia, wyciągnął nad nimi ręce złożone na kształt krzyża dlatego, że znak ten zawsze kochał i wszystkim braciom tak obecnym jak i nieobecnym, mocą Ukrzyżowanego i w Jego imię udzielił błogosławieństwa. Ponadto dodał: „Żegnajcie, wszyscy synowie, w bojaźni Pańskiej trwajcie zawsze. A ponieważ zbliża się pokusa i udręczenie, szczęśliwi, którzy wytrwają w tym, co rozpoczęli. Ja zaś pospieszam do Boga, którego łasce polecam was wszystkich." Skończywszy to słodkie napomnienie, rozkazał mąż Boży najdroższy, aby przyniesiono mu księgę Ewangelii i prosił, aby mu czytano Ewangelię według św. Jana, rozpoczynając od słów: „Było to przed świętem Paschy”. Później tak, jak mógł zaczął modlić się słowami Psalmu: „Głosem moim wołałem do Pana, głosem moim błagałem Pana”. Po odmówieniu całego Psalmu tak go zakończył: „Mnie – powiedział – oczekują sprawiedliwi, aż do momentu, gdy dasz mi nagrodę."
Całe życie Franciszka, odkąd zaczął podążać śladami Jezusa, było procesem umierania dla samego siebie i rodzenia się do coraz nowszych i głębszych wymiarów życia. Ten ostatni krok miał dopełnić jego drogę i doprowadzić go do pełnego zjednoczenia ze Zmartwychwstałym Chrystusem oraz ze wszystkimi ludźmi w pełni życia Bożego.
Na podstawie: pch24.pl/religia/nabozenstwo-transitus-czyli-jak-franciszkanie-wspominaja-smierc-swojego-zalozyciela,736819