Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

sobota, 23 listopada 2013

Unam sanctam i opinionizm, czyli kogo tak naprawdę nie obchodzi papież by Pelagius Asturiensis

Odkąd zająłem się badaniem tego, czy stanowisko sedewakantystyczne jest rzeczywiście, jak je przedstawiają różni polemiści, „obsesją” na punkcie papieża, nieuleczalną chorobą psychiczną lub wreszcie „chorobą sierocą” (tak myśli np. x. Stehlin), zauważyłem kogo tak naprawdę nie obchodzi, czy ten, który zasiada na Watykanie jest katolickim Papieżem, Wikariuszem Chrystusa na ziemi, Doktorem doktorów i Słodkim Chrystusem na ziemi.
Niektórzy bowiem spośród tych, którzy już przynajmniej pobieżnie zapoznali się z argumentami za obecnym, trwającym od dekad, wakatem Stolicy Apostolskiej, dochodzą do wniosku, że nie jest to takie ważne, że nie jest to wiedza konieczna do zbawienia, że gdy staną po śmierci przed Chrystusem, który ich będzie sądził sądem sprawiedliwym, nie zapyta ich Ten, który zna zamysły serc łudzkich: „Czy uznawałeś Franciszka za papieża?” Nie będąc w stanie odeprzeć argumentów sedewakantystów, wybierają obojętność wobec urzędu i osoby papieża.
Taka jest niestety również mentalność prawie całego bractwowego „ruchu oporu”.
Niektórzy polemiści zarzucają nawet sedewakantystom „przesiąknięcie duchem personalizmu”. Ich argument obraca się jednak przeciwko im samym:
„Ludzie przesiąknięci duchem personalizmu często nie potrafią już rozróżnić osoby od urzędu, jaki ona piastuje. Stąd bierze się cały szereg niewłaściwych zachowań. Niechęć do osoby piastującej urząd prowadzi do osłabienia szacunku dla samego urzędu. Katolikom nie wolno negować urzędu papieskiego, ale przecież wiemy, że niektórzy praktykują swoją wiarę tak, jakby Stolica Apostolska po prostu nie istniała, albo jakby im nie była do niczego potrzebna. Najbardziej radykalnym przykładem takiego myślenia jest sedewakantyzm.” „Papież i papiestwo”, „Zawsze wierni” nr 3/2013 (166)
sede-vacante1
Brak szacunku? Negacja urzędu? Nieistniejąca stolica? Po prostu pusta.

Otóż, rzeczywiście, są tacy „[l]udzie przesiąknięci duchem personalizmu”, którzy „często nie potrafią już rozróżnić osoby od urzędu, jaki ona piastuje”, czego najdoskonalszy chyba przykład podaje sam autor tekstu. I bynajmniej nie jest nim sedewakantyzm. Obecny sedewakantyzm absolutnie nie „neg[uje] urzędu papieskiego”, ale stwierdza fakt jego wakatu od chwili śmierci Piusa XII. Jak wiadomo dość powszechnie, praktycznie wszyscy sedewakantyści czekają na wybór prawdziwego papieża i praktykują swoją wiarę tak, jakby Stolica Apostolska rzeczywiście istniała, ale po prostu była obecnie pusta. Są jak najzupełniej świadomi tego, że jest im koniecznie potrzebna. To więc ci, którzy mylą te pojęcia i twierdzą, że ten, kto nie uznaje danej osoby (Roncalliego, Montiniego, Lucianiego, Wojtyły, Ratzingera czy Bergoglio) za papieża neguje jednocześnie sam urząd papieski są rzeczywiście „przesiąknięci duchem personalizmu”… (Za: „Od Ruchu Oporu do sedewakantyzmu”)
Dla sedewakantysty (horresco referens!) Stolica nadal jest pusta z racji publicznej herezji uzurpatorów. Sedeprywacjonista trwa przy wymyślonej teorii, jakoby czysto „materialne” papiestwo wystarczyło, by być papieżem w akcie („materialny” papież miałby mianować ważnie). Antysedewakantyści nierzadko twierdzą, że obojętną jest dla zbawienia rzeczą czy uznaje się tego, który fizycznie okupuje Stolicę, za Wikariusza Chrystusa.
Tym ostatnim, w 711 rocznicę ogłoszenia bulli Unam sanctam, ostatnie zdanie dokumentu Papieża Bonifacego VIII dedykuję:
„Toteż ogłaszamy, twierdzimy, określamy i oznajmiamy, że podporządkowanie Biskupowi Rzymskiemu każdej istocie ludzkiej jest całkowicie konieczne dla osiągnięcia zbawienia.” („Porro subesse Romano Pontifici omni humanae creaturae declaramus dicimus, definimus et pronunciamus omnino esse de necessitate salutis.”)
W tej materii nie ma miejsca na opinionizm w Kościele Chrystusowym.
Pelagiusz z Asturii
Przy okazji, polecam artykuł polemiczny x. Rafała Trytka wokół omawianego dokumentu papieskiego: Bulla „Unam Sanctam” Bonifacego VIII oraz tekst bp Donalda Sanborna dotyczący tematyki opinionizmu: Opinionizm. Kwestia papieża: „Jedynie opinia”?

Za: http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/11/18/unam-sanctam-i-opinionizm