Cytaty:

"Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers



"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Przeciw oszczerstwom - Ks.Rafał Trytek

     Przed kilkoma dniami na pewnym portalu konserwatywnym ukazała się pod tytułem „sedecy widzą w bp Williamsonie różokrzyżowca” informacja o oskarżeniach wobec JE biskupa Williamsona. Sprawa dotyczy francuskiej strony internetowej Virgo-Maria.org, która od dłuższego czasu atakuje biskupa Ryszarda Williamsona w sposób niewybredny, oskarżając go czy to o przynależność do wyżej wymienionego tajnego stowarzyszenia (na podstawie… analizy jego biskupiego herbu), czy to o świadome popieranie sodomitów w FSSPX. O ile w pierwszym przypadku mamy do czynienia z zarzutem niepopartym jakimkolwiek przekonującym dowodem, o tyle w drugiej sprawie, niestety, oskarżenie oparte jest na pewnych prawdziwych wydarzeniach z przeszłości. Rzecz tyczy się nieszczęsnego ks. Karola Urrutigoity, Argentyńczyka, który bodaj w 1987 r. z powodu aktywnego homoseksualizmu został usunięty z seminarium w La Reja przez ówczesnego rektora, księdza (obecnie biskupa) Morello. Z niezrozumiałych przyczyn, w obronę dewianta zaangażowało się grono osób mających w FSSPX dużo do powiedzenia, w tym głównie ks. bp Williamson, który uzyskał u władz Bractwa zgodę na jego wyświęcenie. Co gorsza, ks. Urrutigoity został powołany na profesora seminarium północnoamerykańskiego FSSPX w Winona. Pozostawał na tym stanowisku gdzieś do 1997 r., kiedy wyszły na jaw jego plany stworzenia instytutu odrębnego od FSSPX. Po opuszczeniu Winona założył on Bractwo św. Jana w diecezji Scranton, w Pensylwanii. Przyłączył się do niego następnie ks. Eryk Ensey, również były wykładowca w seminarium. Obaj zostali później oskarżeni i skazani za pedofilię, a ich bractwo rozwiązane. Zaznaczyć jednak należy, że powodem usunięcia z Winona nie był sam homoseksualizm i pedofilia, a tworzenie w seminarium tajnej grupy, o celach odmiennych od FSSPX. Więcej na ten temat może zresztą powiedzieć „nasz” ks. Jan Jenkins, który — jeśli się nie mylę — jako alumn zdemaskował spisek ks. Urrutigoity. Powracając do bpa Williamsona: można ubolewać nad lekkomyślnością, z jaką obdarzał zaufaniem różne podejrzane osoby, ale nie ma dowodów na celową protekcję sodomitów z jego strony. Sądzę, że jego zachowanie i błędy wynikały w dużej mierze z gorącej atmosfery, jaka panowała w FSSPX w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku i bezwzględności, z jaką rozprawiano się wtedy z sedewakantystami i innymi osobami o bardziej radykalnych niż Bractwo poglądach. Sam zaś biskup Ryszard znany jest z niepohamowanego języka, czego dowód dał w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji sprzed kilku lat. Jak zapewne wszyscy pamiętają, bp Williamson odważnie przytaczał wtedy argumenty z nurtu tzw. rewizjonizmu Holocaustu, czy też może rewizjonizmu tzw. Holocaustu. Jak wiemy, spotkał go za to istny „mord rytualny” ze strony mediów liberalno-modernistycznych. Działalność francuskiej strony Virgo-Maria.org nie przynosi chluby sedewakantyzmowi i dlatego wiele osób z naszego obozu uznało za stosowne odciąć się od niej, m.in. uczynił tak Instytut Matki Bożej Dobrej Rady czy ks. Antoni Cekada. Łatwo zauważyć, że specyficzna argumentacja ze strony autora, który stoi za virgo-maria.org, sprowadza się często do francuskiego szowinizmu (to polskie słowo pochodzi zresztą nieprzypadkowo od francuskiego „le chauvinisme”…), a którego częścią składową jest skrajna anglofobia (nie mylić ze zdrowym krytycyzmem wobec Albionu, jaki cechuje wielu kontynentalnych katolików). Francuscy katolicy zresztą często nie chcą pamiętać o własnych gallikańskich czy jansenistycznych tendencjach, gdy wypominają Anglii antyrzymskość, która cechuje też niestety JE biskupa Williamsona (vide: http://ultramontes.pl/williamson_przeciw_soborowi.htm).
Podsumowując: należy powstrzymać się od plotkarstwa i oczerniania innych osób (zwłaszcza duchownych, co stanowi grzech o szczególniejszym ciężarze gatunkowym, ze względu na piastowane stanowiska, a przede wszystkim kapłańską godność), a skupić bardziej na krytyce doktrynalnej. Rozumiem oburzenie działalnością mediów, takich jak Virgo-Maria.org, ale też prosiłbym ze swej strony o umiar i uczciwość przy zajmowaniu się naszym obozem teologicznym.

9 listopada 2011 r., Rocznica Poświęcenia Bazyliki Zbawiciela na Lateranie


OD REDAKCJI: Tekst broniący honoru biskupa Bractwa.