Niewątpliwie duchowieństwo i wierni na różne sposoby opierali się rewolucji Soboru Watykańskiego II, rewolucji nowego Kościoła. Ponieważ jednak nie kierowali się głosem Piotra, nie było jedności w działaniu. Tak jest nawet dzisiaj. Wiele lat później wszyscy jesteśmy rozproszeni w różnych grupach, które patrzą na siebie z podejrzliwością.
Którą liturgię należy stosować? Jakie zasady dyscyplinarne obowiązują? Kto prowadzi prawdziwie prawowity apostolat? Wobec braku niekwestionowanego przywódcy, który mógłby rozstrzygnąć te kwestie, rodzą one niekończące się spory. W ten sposób reakcja duchowieństwa na nowy Kościół, który wywodzi się z Soboru Watykańskiego II i osiągnął swój szczyt w Kościele synodalnym ostatnich lat, nie przynosi owoców, na które można by liczyć. Wznoszone są kolejne kaplice jedna po drugiej, ale lud chrześcijański wciąż cierpi bez nadziei na uzdrowienie.
Ale skąd tyle podziałów? Skąd tyle herezji? Skąd tyle schizm? Skąd tyle apostazji? Skąd tyle zepsucia? Odpowiedź jest prosta: ponieważ istnieje niezwykle poważny problem dotykający samą głowę Kościoła. Dla niektórych Ten, który powinien być „filarem prawdy”, regułą wiary, po prostu nie istnieje, aby nas zjednoczyć. Dla innych pretendenci do papiestwa prowadzą nas w kierunku przeciwnym do ich misji. Czy Magisterium Kościoła, rozpatrywane nie tylko przez jednostki, ale przez Kościół jako całość, mogłoby w końcu rzucić światło na jego prawdziwy stan?
Przetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa)
ZA: https://www.unamsanctam.org/argument/4
Za: tenetetraditiones.blogspot.com/2026/05/w-poszukiwaniu-rozwiazania.html#more